Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu

Michel de Goedt – Shoah i męka Chrystusa

Strona: 2

Dwie formy sprzeciwu: wobec Izraela i wobec Boga Izraela

Jeśli chcemy porównać Shoah z męką Chrystusa bez mieszania tych dwóch pojęć, i bez włączania jednego w drugie, to dlatego, by pokazać, że oba kryją w sobie tę samą ranę zadaną Imieniu Boga, objawionemu Mojżeszowi w Krzaku Gorejącym i wypowiadanemu raz w roku przez wielkiego kapłana w dniu Jom Kippur. Imieniu, które pobożni Żydzi zastępowali imieniem „Pan” przez szacunek dla jego wyjątkowości, odmawiając trzy razy dziennie Szema Izrael. W męce Chrystusa i w Shoah ujawnia się ten sam szatański zamysł, który za unicestwienie boskiego Imienia oraz ludu, który nosi Je wypisane w swym ciele i w swojej historii, a także za wymazanie Imienia poprzez zniszczenie narodu, obciąża całkowitą odpowiedzialnością ludzi.
Niezależnie od antysemityzmu i antyjudaizmu trzeba też mówić o radykalnym przeciwstawieniu się Bogu Izraela, połączonym z równie mocnym wystąpieniem przeciw narodowi wybranemu. Odwołajmy się do historii by stwierdzić, czy ten podwójny i jedyny w swoim rodzaju akt nie ujawniał się od zarania dziejów.
Pismo pozwala nam rozróżnić dwa typy niszczącej wrogości wobec ludu Bożego. Pierwszy to nienawiść faraona, który, „nie znając Pana” (Wj 5, 7), nie pozwala Izraelitom czcić ich Boga, uniemożliwia pomnażanie się i wyniszcza pańszczyzną. Symbolizuje to niejako wszelkie formy antysemityzmu, łączącego w sobie nieświadomość, czy wręcz zaprzeczenie istnienia wyjątkowej więzi pomiędzy ludem żydowskim a Bogiem z chęcią unicestwienia uciemiężonego ludu. Typ drugi pojawia się po raz pierwszy u Amalekitów (por. Wj 17, 8-16); jest to nie tylko skryta nienawiść wobec narodu żydowskiego, ale też pełna pychy wrogość wobec Imienia Boga, a dokładniej – wobec Imienia żyjącego w narodzie, który wpisał Je w swe nazwanie – Isra-EL.
Rozróżnienie to da się zrozumieć jedynie w kontekście okresów, wyznaczających historię Przymierza: przygotowania, ustanowienia Przymierza, drogi do Ziemi Obiecanej – historii, której etapy możemy śledzić w Księdze Wyjścia 6, 2-9. Postać faraona reprezentuje różne formy antysemityzmu, odmawiające uznania więzi, łączącej Izrael z jego Bogiem. Prowadzi to naród żydowski do przygotowania Przymierza, by położyć im kres, by tym zanegować samo ich uzasadnienie: „nie znając Pana” mogą one jedynie niweczyć twierdzenie, iż naród żydowski został przez Niego wybrany.
Tego samego rodzaju jest antysemityzm chrześcijan utrzymujących, że powołanie ludu żydowskiego zostało zniesione – tym bardziej, że pogłębiają oni jeszcze tę negację, „już nie” zastępując przez „nigdy”, by rzucić cień boskiego odrzucenia i klątwy.
Amalekita przychodzi po zawarciu Przymierza. Na drodze, która prowadzi naród do miejsca, gdzie ma być dane błogosławieństwo wynikające z Przymierza, pojawia się ukryty wróg, zaciekle dążący do unicestwienia ludu wyróżnionego wezwaniem Imienia. Chce on zdławić już nie tylko powołanie przygotowujące Przymierze, jak uczynił to faraon, lecz nadzieję, którą roznieciło Przymierze już zawarte; zdusić „ruch w kierunku”, będący samym życiem ludu naznaczonego przez Przymierze. Amalekita atakuje zarówno Boga, jak i Jego lud. Księga Powtórzonego Prawa (25, 17-19) dwukrotnie przypomina, że Amalekici zaatakowali Izraelitów „w drodze”; dokładniej mówiąc – chodzi tu o drogę, prowadzącą z Egiptu do ziemi, którą Bóg przyrzekł jako dziedzictwo uwolnionemu ludowi, aby stał się Jego ludem. Dlatego Pismo mówi, że Amalekici „nie mieli bojaźni Bożej”. Istnieje bowiem przepaść pomiędzy nieznajomości ą Boga, niechęcią poznania Go i uznania wyjątkowej więzi z narodem wybranym a brakiem bojaŸni Bożej; przepaść, która oddziela wrogość i zaślepiający gniew od podstępnej, pełnej pychy nienawiści, niszczącej to, czego nie chce zobaczyć. Amalekita wytacza wojnę Bogu, co więcej, Bóg jest w stanie wojny z Amalekitą w każdym pokoleniu. Pismo mówi, że Bóg uczynił zatwardziałym serce faraona, nie mówi jednak, że skłania On serce do wyparcia się bojaźni Jego Imienia. Amalekita przychodzi „na czele narodów pogańskich” (Lb 24, 20), które negują zarówno Imię Boga, jak i lud, wezwany w Jego Imię. Przewrotność ta drzemie w sercu całego pogaństwa i dopóki Bóg nie ustanowi swego Królestwa, będzie się ona wymykać człowiekowi pragnącemu wykorzenić ją ze świata. Na marginesie tego tekstu, rozmaicie interpretowanego przez współczesnych egzegetów, Rachi, odwołując się do starożytnej tradycji, przedstawia nam następujący komentarz: „Z ręką uniesioną, Święty – niech będzie błogosławiony! – przysiągł, że wytoczy Amalekitom wojnę i wprowadzi wieczną nienawiść. Dlaczego jest powiedziane «kes», a nie «kissé»? I czy nawet Imię nie zostało skrócone do połowy (dwie pierwsze litery objawionego Mojżeszowi Imienia)? Święty – niech będzie błogosławiony! – przysiągł, że Jego Imię nie będzie pełne i nie powstanie Tron Jego, póki imię Amalekity nie zostanie wymazane. Kiedy imię Amalekity zostanie zatarte, dopełni się Imię Boga, a Tron Jego powstanie”.

Nazistowska nienawiść do Żydów a odrzucenie Imienia Boga Izraela i ludu Izraela
W ciągu dwunastu lat Amalekita obudził się ze swego snu w nieznanej dotychczas postaci. Złowrodzy nazistowscy „panowie” z bezprzykładnie metodyczną przewrotnością starali się upodlić, nim unicestwią. Fizyczna zagłada, o której wspominaliśmy wyżej, dosięgała nie tylko ciał, lecz poniżała także samo człowieczeństwo. Chodziło bowiem o to, by pozbawić tajemnicę osłony – lecz jej zniszczenie miało utwierdzić w przekonaniu, że nic się pod nią nie kryło. Gdy więc nie odnaleziono Imienia Boga wypisanego w sercach – a jak miały Je odczytać oczy, dobrowolnie zaślepione – z jakąż szatańską zawziętością „panowie” postanowili: lud ten nie ma już prawa istnieć, i nie ma też racji bytu kłamstwo o jego fałszywym Bogu. W bardziej zwięzłej formie Psalmista włożył już te słowa w usta bezbożnika: „Nie ma Boga”.
Wyjątkowości Shoah nie można ograniczyć do porównań. Jest ona lustrzanym odbiciem wyjątkowości ludu, w który godzi; wyjątkowości, dostrzeżonej przez tego, kto chce jej zaprzeczyć, i którego niszcząca ręka pragnie pogrążyć w nicości nawet samą możliwość wybraństwa. W miejsce zatartego śladu wszechwładnej wolności Stworzyciela „pan” ustanowiłby bożka-naturę, wywiedzionego z nicości i pociągającego w nicość „element”, którego natura nie jest w stanie wchłonąć – pamięć Boga, wpisaną w substancję narodu, który wyłonił się z dziejów. Amalekita nie miał bojaźni Bożej. Pod postacią nazisty wystąpił przeciwko samemu Imieniu Boga i ludowi, który je nosił: dlatego musiał zatrzeć ślad tego Imienia, usunąć nawet ślad zatarcia, aby zniszczyć wszystko, co mogłoby się stać pożywką dla pamięci. Boga, który w swojej wolności stworzył i wyznaczył miejsce, gdzie w sposób wolny mogą się tworzyć więzy między istotami, Amalekita zastąpił bogiem, dla którego nicość równoznaczna jest z nihilizmem. Nienawiść ludzi, uznanych przez ich „panów” za wybranych, aby dominować nad innymi ludami, do narodu wyróżnionego spośród innych, aby świadczyć im, że jest tylko jeden Bóg, była wyjątkowa tylko poprzez wyjątkowość owego wybrania, które chciała zniszczyć. Nie da się porównać woli zniszczenia wyjątkowej więzi łączącej Boga z Jego ludem z innymi, nawet najbardziej złowrogimi niszczycielskimi żądzami. Wola unicestwienia wyjątkowego bytu, wynikająca z fascynacji tą właśnie wyjątkowością, wiąże się z niespotykaną dotąd negacją. Nieporównywalne okropności Shoah wymykają się wszelkim próbom uproszczenia właśnie ze względu na wyjątkowość szatańskiej nienawiści, która je zrodziła.

Odrzucenie Imienia Boga Izraela i ludu Izraela w męce Chrystusa
Już Katechizm Soboru Trydenckiego nauczał teologów, że prawdziwą przyczyną ukrzyżowania Chrystusa są grzechy całej ludzkości. Zalecał on, by nie próbować wskazywać winnych, a w szczególności nie obarczać winą Żydów, co od wieków cały kler – zarówno ten „wysokiego”, jak i „niższego” szczebla – miał w zwyczaju czynić w kazaniach wielkopostnych i Wielkiego Tygodnia. To grzechy wszystkich ludzi obrażały Boga Ojca. Przypominano modlitwę Jezusa za Jego oprawców: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią!”. Nie uważano jednak, że śmierć Chrystusa na krzyżu –postrzeganym w oderwaniu od drogi, którą kroczył od momentu przyjęcia chrztu Janowego – była wynikiem zaprzeczenia i odrzucenia Imienia Boga. Oczywiście, odrzucenie Chrystusa było odrzuceniem Wysłannika Ojca i najwyższą obrazą uczynioną samemu Ojcu. Nie dopuszczano jednak myśli, że powodem męki Chrystusa było przede wszystkim odrzucenie Imienia Bożego objawionego przez Chrystusa, co odnajdziemy w Ewangelii św. Jana.
Ewangelista tak oto ujmuje misję Słowa wśród nas: Jednorodzony Syn dał nam poznać Ojca, rzec można oznajmił Go, o Nim pouczył (por. J 1, 18). W przeddzień swej męki, w modlitwie będącej swego rodzaju rozmową z Ojcem, Chrystus powiedział wszystko o świecie, który nie przyjął Boga: „Ojcze Sprawiedliwy, świat Ciebie nie poznał” (J 17, 25) i „oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (J 15, 15). We wszystkim, co zrobił, Chrystus w pewnym sensie uobecnił Ojca w wypełnianiu Jego woli (por. J 12, 49).
„Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca” (J 14, 9). Dlatego ten, który nie chce w Nim widzieć Ojca, słyszeć słów Ojca w Jego słowach, nienawidzi nie tylko Syna, ale i Ojca (por. J 15, 23). Odrzucenie Imienia Ojca jest jeszcze dramatyczniejsze ze względu na wpływ kłamcy – diabła, który jest zabójcą od samego początku (por. J 8, 44; 3, 8). Jednakże ludzie nie są uwolnieni od odpowiedzialności, zarówno jeśli chodzi o mękę Chrystusa, jak i Shoah, bowiem dobrowolnie – nawet jeśli nieświadomie – stają się narzędziem w rękach mocy ciemności i nienawiści.
Tragizm ten wkrada się w dramat historii, zawarty w tajemnicy zbawienia. Bóg daje się poznać swemu ludowi, przeciwstawiając światłość ciemnościom. Chrystus zaś łączy i dopełnia w sobie wszystko to, co było światłością w narodzie wybranym, od Abrahama aż do dnia, w którym „objawił się Izraelowi” (J 1, 31). Kiedy mówi do Samarytanki: „My czcimy to co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów” (J 4, 22), w owym „my” zawiera się: Chrystus wie, że przychodzi na koniec licznych pokoleń Żydów, które – często lekceważąc własne życie – przyjmowały i wyznawały, że jest jeden prawdziwy Bóg, ten, który w Krzaku Gorejącym objawił się Mojżeszowi, a przez Mojżesza całemu Izraelowi. W Nim samym, umiłowanym Synu Ojca, uwielbienie kieruje się do Boga doskonale znanego. W Nim samym także braterska pamięć obejmowała tych wszystkich z Jego ludu, którym dane było przeczuć to, co wypełniało Jego duszę. W Chrystusie znalazło swoje doskonałe wypełnienie powołanie Izraela do tego, by poznać i dać poznać światu Boga Jedynego, żyjącego i prawdziwego. Jezus był tylko Żydem pośród innych Żydów. Lecz temu właśnie Żydowi dane było odpowiedzieć na powołanie swojego ludu w stopniu, który przewyższył wszelkie oczekiwania. Chrystus dał w ten sposób wszystkim głosom Izraela światła możność zjednoczenia się w Jego głosie. Ów Izrael światła Jezus dostrzegał proroczo w Natanaelu, prawdziwym synu Izraela, który nie czcił obcych bożków i znał tylko Jedynego Prawdziwego Boga, realizując powołanie swojego ludu (por. J 1, 49). Wszyscy Natanaelowie Izraela stopili swe głosy w Chrystusowym „my”. Tak jak w przypadku Shoah, możemy a nawet powinniśmy powiedzieć, że męka Chrystusa jest konsekwencją odrzucenia Boga Izraela i samego Izraela reprezentowanego przez Chrystusa i wszystkich Natanaelów, którzy, tak jak Chrystus, pozostali wierni swemu Bogu. Świat, reprezentowany przez władcę tyberiadzkiego Juliusza Cezara, którego przedstawicielem był namiestnik Piłat (niemal na pewno „prefekt”, jak twierdzą najlepsi historycy), odrzucił Izrael pod postacią jego Króla, wystawił na pośmiewisko (por. J 1, 49; 19, 3) Tego, który przyszedł dać świadectwo „prawdzie” o Bogu Izraela (por. J 18, 37). W odrzuceniu Chrystusa ukryty jest niewypowiedziany sens, którym jest odrzucenie Boga Izraela, a przez to samego Izraela.
W świetle tej interpretacji męki Chrystusa wydaje się, że należy ponownie rozważyć to, co potocznie mówi się o samotności cierpiącego Chrystusa. Pewnym jest, że cierpienie Chrystusa pozostało niezgłębione i że nikogo nie było wraz z Nim w tej głębi, z której dobył się krzyk „Boże, mój Boże, czemuś Mnie opuścił” (Mt 27, 46); nikt, poza Maryją, która przyjęła echo tego krzyku w swe przeszyte bólem serce. Jednak zaufanie, z jakim Jezus złożył swoje życie w ręce Ojca (por. Łk 23, 46) nie przyćmiło wierności Natanaelów, z ziemi Izraela oraz Żydów z Diaspory.
Natanaelowie owi, wraz z Maryją i trzema stojącymi z nią u stóp krzyża innymi kobietami, z uczniem, którego Jezus miłował (por. J 19, 25-27), z „córkami jerozolimskimi” (Łk 23, 28), z Szymonem z Cyreny, z Józefem z Arymatei (por. Łk 23, 26) a także kobietami, które przyszły z Nim z Galilei (por. Łk 23, 50-55), skupiali się wokół sekretnego Światła, które miało zanurzyć się w śmierci, by zmartwychwstać w paschalny poranek. Chrystus i jego bliscy stali się Izraelem, w który godziło skierowane przeciw ich Bogu szyderstwo.
 


Strona: 1 2 3

Kontakt


Krakowska Fundacja
Centrum Dialogu i Modlitwy
w Oświęcimiu
ul. M. Kolbego 1, 32-602 Oświęcim

tel.: +48 (33) 843 10 00
tel.: +48 (33) 843 08 88
fax: +48 (33) 843 10 01

Dział Edukacyjny: education@cdim.pl
Recepcja: reception@cdim.pl

GPS: 50.022956°N, 19.19906°E

Facebook

Realizacja: Wdesk
2017 - 2022 © Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu Polityka cookies RODO
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies