Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu

Maria Lucyna i Henryk Seweryniak – Oświęcimska Medytacja Psalmu 22 – Edith Stein i Mariam Baouardy

Strona: 1

s. Maria Lucyna od Krzyża OCD, Betlejem1
ks. Henryk Seweryniak
 

OŚWIĘCIMSKA MEDYTACJA PSALMU 22

„POZOSTANIE TYLKO WIELKA MIŁOŚĆ.
JAK MOGŁOBY BYĆ INACZEJ..”

E. Stein

9 sierpnia 2011r.
Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu

Dwa karmele – Kolonia i Betlejem, dwie karmelitanki:
Żydówka Edith Stein i Arabka Mariam Baouardy


Wstęp
Kiedy na zaproszenie z okazji rocznicy śmierci Edyty Stein zabieraliśmy do wspólnej pracy, mieliśmy jedną myśl: wspólnie zanurzyć się w słowie Bożym Psalmu 22 i spróbować zrozumieć, poprzez ten Psalm, przesłanie życia i męczeńskiej śmierci św. Teresy Benedykty.
W toku naszej pracy, niejako na marginesie, pojawiła się jednak kwestia: Siostra Teresa Benedykta byłą Żydówką, czuła się Żydówką, jako Żydówka poniosła męczeństwo. Ale jaki był jej stosunek do Ziemi Świętej? W toku poszukiwań, prowadzonych przez s. Lucynę w tej sprawie, okazało się, że karmel w Kolonii pozostawał w początkowych latach 30. w żywym kontakcie z karmelem betlejemskim. S. Lucyna znalazła w Archiwum swojego karmelu 3 listy i tyleż kart pocztowych, kierowanych w tym okresie z karmelu Cologne-Liendental do karmelu w Betlejem.2 W liście z 4 II 1932 roku s. Maria Angela ab Infante Jesu (Martha Schwalge)3, wiceprzeorysza karmelu kolońskiego, przesyła 10 marek oraz wizerunek Mariam z: biografią na odwrocie, zachętą dla księży do odprawiania raz w miesiącu wotywy do Ducha Świętego i z modlitwą „Duchu Święty, natchnij mnie, Miłości Boża, pochłoń mnie...”. Wszystko to, jak informuje się na dole obrazka, na podstawie broszury „Mirjam von Abellin oder Maria on Jesus dem Gekreuzigten Karmelitin von Bethlehem, mit einer Darstellung der Wirksamkeit des Heiligen Geistes bei unserer Erlösung und Heiligung von P. Gebhard a S. Laurentio”, wydanej w 1930 roku w Regensburgu. Warto zwrócić uwagę, że to właśnie tę książeczkę wymienia S. Teresa Benedykta w wykazie, dołączonym do listu z 11 II 1935 r., skierowanego do ks. Konrada Schwindla i opublikowanego w drugiej części „Autoportretu [Edyty Stein] z listów (1932-1942).4 Czuje się, że kontakt obu klasztorów jest serdeczny. Siostry w Kolonii oczekują rychłej beatyfikacji Mariam, proszą o pamiątki po niej (fragmenty habitu, kawałki bandaży nasączone krwią z jej stygmatów), które nazywają już „relikwiami”, są gotowe ufundować urnę na szczątki nowej Błogosławionej, co miesiąc w klasztorze jest Msza Święta o Duchu Świętym, wspomniane obrazki rozsyła się po całym świecie, karmelitanki kolońskie proszą o modlitewne wsparcie w sprawach swoich bliskich i dla narodu niemieckiego przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi 1932 roku, bo jeśli nie pójdą one dobrze, to – jak pisze s. Maria Angela, cytując nieznanego jezuitę - „będziemy tutaj mieli czołgi”.5 Tę bliskość wzmacnia fakt, że oba karmele są w tym czasie pod wezwaniem Dzieciątka Jezus, o czym siostry z Kolonii nie omieszkają w jednym z listów przypomnieć.6
Nic więc dziwnego, że na rekreacjach w karmelu kolońskim sporo się pewnie o Mariam mówi, a może nawet czyta głośno broszurę bawarskiego karmelity ojca Gerharda i że siostrze Teresie Benedykcie, filozofce, dalekiej – w ślad za jej mistrzem św. Janem od Krzyża – od poszukiwania nadzwyczajnych objawień, paradoksalnie bliska będzie postać Marii od Jezusa Ukrzyżowanego – niepiśmiennej Arabki z Izraela, obdarzonej tyloma, jak mówimy, „nadzwyczajnymi łaskami”. Poświadcza to jeden, na pozór drobny, fakt. W książce siostry Cécile Rastoin OCD i ojca Didier Marie Golay OCD „Avec Edith Stein. Découvrir le Carmel Francais” „Z Edytą Stein. Odkryć karmel francuski”), znalazł się rozdział „Edith et la petite Mariam” („Edyta i Mała Mariam"). Z rozdziału tego wynika, że Siostra Teresa Benedykta układała małe scenki, które w karmelu zwykle wystawia się w dniu imienin przeoryszy czy podczas rekreacji w inne uroczystości. Ostatnia scenka, którą napisała, nosiła tytuł „Święty Michał”, i została stworzona z okazji święta s. Antonii od Ducha Świętego, podprzeoryszy w Echt. Siostry odegrały ją 13 czerwca 1939, we wspomnienie liturgiczne św. Antoniego Padewskiego.7 Archanioł Michał zachęca siostry do pokoju i jedności, których źródła znajdują się w Najświętszym Sercu Jezusa; jeśli pokój zamieszka w ich sercach, będzie także obecny w świecie. W pewnym momencie na scenie pojawiają się: św. Jan od Krzyża, Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej i Mariam od Jezusa Ukrzyżowanego. Siostra Teresa Benedykta wkłada w usta tej ostatniej wersety maryjne, które świadczą o dobrej znajomości biografii Małej Arabki: 
 
„Ta słodka Mama była też moją Mamą –
Arabskiego dziecka o śniadej twarzy,
Zrodzonego na ziemi, na której żył Jezus,
Po której wędrowała Nasza Pani.
Myriam, mogłam radośnie nosić imię Matki.
 
Kiedy straciłam ojca i matkę,
Powierzyłam się tylko Jej miłości,
i to Jej wierność wspaniale mnie strzegła.
A gdy morderca zadał mi śmierć,
ożyłam w Jej ramionach .
 
To ona wiodła mnie wspaniałymi drogami
Do Ziemi Karmelu
i zaręczyła swe dziecko z Jezusem Ukrzyżowanym.
Nauczyła mnie wypełniania ślubów
Sercu przebitemu
i rozumieć
Życie tego Serca, Ducha miłości”.8

Nadto, w przywoływanej już drugiej części „Autoportretu z listów (1932-1942)” zwraca uwagę list Siostry Teresy Benedykty z 19 października 1937 roku, wysłany z karmelu w Kolonii do Helene Kirschler, Żydówki szykującej się do przymusowej emigracji. „Mogę sobie chyba wyobrazić – pisze nadawczyni – że nie ma Pani ochoty na Palestynę. Ja nie chciałabym wyjechać w żadne inne miejsce [niż do Palestyny], gdyby również w moim przypadku była kiedyś taka konieczność, aby opuścić Niemcy”.9 
To mocne pragnienie jest dobrze udokumentowane w pierwszej biografii późniejszej Świętej, napisanej przez matkę Teresę Renatę od Ducha Świętego, przeoryszę karmelu w Kolonii w 1948 roku, mistrzynię nowicjatu Siostry Teresy Benedykty: „24 października [1938 roku] przyjechał brat Siostry Teresy Benedykty, Arno z Wrocławia, by pożegnać się z nią przed wyjazdem do Ameryki. Również doktor Spigel ze swoją młodą małżonką opuścił ojczyznę i schronił się zrazu w Londynie. Te powtarzające się pożegnania ukochanych ludzi nastroiły siostrę Benedyktę bardzo poważnie. Najchętniej wyjechałaby do Palestyny, do karmelu w Betlejem, który założyła siostra konwerska, służebnica Boża, Miriam od Jezusa Ukrzyżowanego. Ale większość sióstr nie chciała jeszcze wierzyć w konieczność rozłąki. Bo życie w Karmelu przebiegało według niezakłóconego porządku...”10
Przy obecnym stanie badań trudno określić, czy karmel koloński podjął jakieś oficjalne działania w celu wyjazdu Siostry Teresy Benedykty do Ziemi Świętej.11 Wkrótce Żydom niemieckim zakazano wszelkich wyjazdów do Palestyny i w konsekwencji Siostra Teresa Benedykta znalazła się 31 grudnia 1938 roku w Echt.
Dzisiaj sytuacja odwróciła się. To siostry z karmelu w Betlejem martwią się o przebieg kolejnych wyborów zarówno w Autonomii Palestyńskiej, jak i w Izraelu. To z Betlejem wyemigrowała już do USA, Francji, Niemiec większość chrześcijan tego miasta, a siostry karmelitanki, choć w pokoju serc, muszą co dzień pamiętać i o izraelskim murze, i o palestyńskim Hamasie... Wielu w Ziemi Świętej straciło już nadzieję na pokój. Siostry – mimo wszystko, nie. Oto jeszcze jeden zapis z notatnika s. Lucyny: „Muszę jechać do dentystki do Jerozolimy, to tylko 9 km stąd! Ferial, nasza palestyńska postulantka – furtianka, rodem z Betlejem, podwozi mnie do chec pointu, ale dalej jako Palestynka nie może opuścić Betlejem, które od 8 lat jest miastem zamkniętym dla betlejemitów (niekiedy dostają na przykład 30-dniowe przepustki na Wielkanoc, w ten jednak sposób, że przepustkę otrzymuje kilkuletnia córka, ale już matka). Żegnam więc Ferial i udaję się wąskim, okratowanym labiryntem w kierunku pierwszej budki kontrolnej. Wszędzie kamery, żelazne bramki... Dalej kontrola osobista... Przechodzę bez problemu, ale moim siostrom zdarza się, że żołnierze izraelscy kontrolują je bardzo dokładnie, łącznie z koniecznością zdejmowania obuwia. Tak są kontrolowani wszyscy Palestyńczycy. Przy ostatnim punkcie wkłada się dłoń do jakiegoś urządzenia w celu identyfikacji linii papilarnych. Czasami trwa to bardzo długo... Ile jest w tym upokorzenia, ile wzbudza wzajemnych wrogich emocji, komentarzy zarówno ze strony izraelskiej, jak i palestyńskiej. Jakby żadnych wniosków z historii, zwłaszcza na poziomie władzy, polityki...
Zupełnie inaczej współpraca obu narodów wygląda w wielkim jerozolimskim szpitalu Hadassa. Gdy czasami znajdę się tam z naszą najstarszą siostrą, jestem naprawdę zbudowana wzajemnym oddaniem i współpracą: personelu, chorych, odwiedzających, niezależnie od narodowości...  Wniosek – współpraca obu tych społeczności na tej ziemi jest możliwa!”

Po tym długim wstępie zacznijmy naszą „Oświęcimską medytację Psalmu 22”. Rozmyślanie poprowadzimy według czterech etapów klasycznej lectio divina: lectio – lektura słowa Bożego, meditatio, oratio – modlitwa i actio – działanie. Pragnęlibyśmy przy tym niezmiernie, aby etapem prawdziwej contemplatio stało się dla Słuchaczy spotkanie modlitewne przy Pomniku w Auschwitz Birkenau i Eucharystia w karmelu oświęcimskim.

 
LECTIO12

Wsłuchajmy się najpierw w głos tych, którzy Psalm 22 pod natchnieniem Bożym skomponowali, włączyli do swojego Psałterza i długie wieki się nim modlili.13 Ma on zresztą swoją historię, także w nim odbijają się niejako najważniejsze etapy wiary i myślenia biblijnego Izraela. Natchnieni psalmiści narodu wybranego stopniowo przechodzą z ciemności lamentacji czy skargi do pieśni pokoju, dziękczynienia i uwielbienia. Nawet na pierwszy rzut oka można w nim wyróżnić trzy - pochodzące prawdopodobnie z różnych etapów dziejów – części.
Pierwszą, najdłuższą część (1-22) – lamentację (qinah) otwiera dramatyczne, zaskakująco brzmiące dla pobożnych uszu:  Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? / Daleko od mego Wybawcy słowa mego jęku (w. 2). Oto tragiczne wołanie człowieka, który urodził się w wie­rze ojców, całkowicie zaufał swemu Bogu, a czuje się przez Niego opuszczony, wydany na pastwę cierpień i szyderstwa wrogów. Uderza wręcz jego podobieństwo do biblijnego Hioba, Eloi, Eloi... Hebrajskie El, to starożytne określenie Boga, obecne w całym świecie semickim. Etymologię tego słowa najczęściej wiąże się ze słowem „mocny”. Psalmista wciąż śpiewa. Ale jeśli śpiewa, że „Święty, mocny, Święty, nieśmiertelny...” go opuścił, to stało się coś przeciwnego naturze. On nie wyrósł przecież na literaturze egzystencjalistycznej, nie zna filozofii „śmierci Boga”, która mogłaby pomóc mu „otrzaskać się” z podobnym doświadczeniem. Nie w głowie mu oskarżanie „Świętego, mocnego...”, sadzanie Go na ławie oskarżonych. Bóg nie opuszcza swoich wiernych – takie było i jest najgłębsze przekonanie jego przodków Starego Testamentu (Ps 9,11; 16,10; 27,10; 37,28; 94,14). Nie w głowie mu także – jak w innych Psalmach – odwoływanie się do swojej niewinności, aby skłonić Boga do stanięcia w jego obronie. Dopiero w tym kontekście rozumiemy ból i trwogę starożytnego pieśniarza, zawarte w  „lema” – „czemuś”, „dlaczego” starożytnego psalmisty. W imię swej wiary i ufności woła on, że otaczająca go rzeczywistość podważa to, czemu zawierzył; z głębin serca wydobywa swoja skargę.
„Daleko od mego Wybawcy słowa mego jęku” (w. 2b). Psalmista jęczy... Jego jęki są bardzo mocne – użyty tutaj hebrajski czasownik szg fonetycznie wyraża również odgłos ryku lwa. Wbrew oczekiwaniom, „zbawienie” jest „dalekie”. Tym, co okazuje się rzeczą najtrudniejszą do zniesienia, nie jest samo cierpienie, ale bolesna świadomość opuszczenia ze strony Boga...
„Boże mój, wołam przez dzień, a nie odpowiadasz,    [wołam] i nocą, a nie zaznaję pokoju” (w. 3). Dzień i noc wyrażają całość czasu. Noc jest czasem odpoczynku. Tu jednak psalmista w nocy, tak jakby to był dzień, krzyczy w stronę Boga... Spoczynku może zaznać tylko, doświadczając bliskości Boga Wybawcy.
A przecież Ty mieszkasz w świątyni, Chwało Izraela” (w. 4). W tym miejscu starożytny Izraelita wprowadza argument z obecności Boga w świątyni. Jest to jeszcze jeden powód, dla którego Bóg powinien usłyszeć wołanie o pomoc. Pieśniarz sprzed wieków zdaje się wołać: „Mam prawo, żebyś słyszał moje głośne jęki, tak głośne jak jęki zranionego lwa, mam prawo się skarżyć, targować...”.
Tobie zaufali nasi przodkowie, / zaufali, a Tyś ich uwolnił; do Ciebie wołali i zostali zbawieni, Tobie zaufali i nie doznali wstydu (w. 5-6). „Posłuchaj, nasi przodkowie byli  niewolnikami w Egipcie, byli na skazani na zagładę, na szoa przez najsilniejszych tej ziemi, a wybawiłeś ich z opresji.  Jeśli nie zawiodłeś nadziei pokładanych w Tobie w przeszłości, to nie możesz również zawieść mnie, cierpiącego. Popatrz, nędza, w jakiej się znalazłem, odarła mnie ze wszystkiego, co ludzkie”: 
Jestem robak, a nie człowiek, / pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu. / Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą, / rozwierają wargi, potrząsają głową: / «Zaufał Panu, niechże go wyzwoli, / niechże go wyrwie, jeśli go miłuje» (w. 7-9).  Cierpiącym zazwyczaj pogardzano, uznając w nim grzesznika, którego Bóg słusznie ukarał. Dlatego w oczach innych nie zasługuje on ani na pomoc Bożą, ani na szacunek ludzi. „Stałem się jak robak, symbol słabości i brzydoty... Jestem wystawiony na pośmiewisko, wzgardzony przez ludzi... Szydzą za mnie na ulicy, widzą we mnie pasożyta. Patrz, także Ciebie wystawiają na próbę, także Twoją miłość ośmieszają”.
Dalej przypomina owemu bliskiemu, choć tajemniczemu Eli: „Ty mnie zaiste wydobyłeś z matczynego łona; / Ty mnie czyniłeś bezpiecznym u piersi mej matki. / Tobie mnie poruczono przed urodzeniem, /  Ty jesteś moim Bogiem od łona mojej matki, / Nie stój z dala ode mnie, bo klęska jest blisko, / a nie ma wspomożyciela” (w. 10-11)  „Ty jesteś Eli, moim Bogiem, od pierwszych tchnień życia... Należąc do Ciebie, podobnie jak dziecko do matki, mam prawo do Twojej  opieki. Wydobyłeś mnie z jej łona jak akuszerka, strzeżesz mnie z miłością jak matką”. Ośmielony tą myślą, zanosi do Boga gorącą prośbę: „Nie stój z dala ode mnie, bo klęska jest blisko”. Zbliżającą się klęskę psalmista przedstawia, przywołując straszliwe postacie drapieżnych zwierząt (w. 13-14. 17a) . Użyte tu wyrażenia i obrazy, to całe przerażające bestiarium: „mnóstwo cielców", „byki Baszami", „rozwarte paszcze", „lew drapieżny i ryczący", „sfora psów”.  W starożytności demoniczne moce wrogie człowiekowi często były przedstawiane w postaci zwierząt. Ich potężne, drapieżne i wypasione cielska wyrażają wielkość niebezpieczeństwa, zagrażającego cierpiącemu ze strony jego wrogów (sfera zewnętrzna). Nie dziwi więc, że czuje się bezradny – nie ma siły przeciwstawić się swoim wrogom. Swoją bezradność, niemoc, fizyczną i duchową destrukcję (sfera wewnętrzna) maluje z pomocą kolejnych obrazów wypełniającej go trwogi: jest „rozlany jak woda”, jego „serce stopniało jak wosk”, „gardło wyschło jak skorupa”, „język przyschnął do podniebienia”, „rozłączają się kości” (w. 15-16).
Prześladowcy - „zgraja złoczyńców" (w. 17b) doprowadzili go do takiego stanu, że śmierć wydaje się nieuchronna. Przebodli ręce i nogi moje (w. 17c). Są więc przekonani, że ofiara nie zrobi już kroku, żeby bronić swoich racji – więcej, nie przeżyje. Dzielą się więc jego rzeczami: Moje szaty dzielą między siebie i los rzucają o moją suknię (w. 19).
Po słowach skargi następuje znów prośba o wybawienie (w. 20-22). Bóg zdaje się być odległy, milczący, ale dla psalmisty kolejne doświadczenia nie są przyczyną zwątpienia, lecz przeciwnie - stają się motywem wzmocnienia ufności: Pomocy moja, spiesz mi na ratunek! (w. 20b). Prosząc Boga – uosobienie pomocy, cierpiący pieśniarz posługuje się niemal tymi samymi słowami, którymi poprzednio określał nieprzyjaciół; prosi, aby wybawić go od miecza, od psich pazurów, od paszczy lwa, od rogów ba­wolich. Jest rzeczą godną uwagi, że prośba o wyba­wienie nie zawiera - w przeciwieństwie do podobnych modlitw w innych Psalmach - słów wyrażających chęć zemsty nad wrogami czy wezwanie do niej.
Wiersz 23 rozpoczyna drugą część Psalmu, poświęconą dziękczynieniu (todah). Wiara i ufność zostały nagrodzone... Nie wiemy, jak się to dokonało, ale Bóg pospieszył cierpiącemu na ratunek, on zaś doznawszy łaski wysłuchania swej prośby, pragnie tę dobrą no­winę ogłosić wobec licznych braci zgromadzonych w świątyni: Będę głosił imię Twoje swym braciom / i chwalić Cię będę pośród zgromadzenia (qahal - ekklesia, w. 23). Wszyscy „bojący się Boga”, całe potomstwo Jakuba, a więc cały Izrael powinien się radować – Bóg raz jeszcze objawił swą moc. Głównym motywem wdzięczności jest to, że Jahwe nie wzgardził ani też nie brzydził się „nędzą biedaka" (w. 25). U-bodzy (anavim), pozbawieni właściwie jakichkolwiek ludzkich gwarancji, zawsze pozostają pod szczególną opieką Boga. Wezmą oni udział w uczcie mesjańskiej, podczas której nie tylko zaspokoją swój głód, ale będą też pokrzepieni na duchu, gdy usłyszą o dowodach mocy i dobroci Boga: Ubodzy będą jedli i nasycą się, chwalić będą Jahwe ci, którzy Go szukają, niech serca ich żyją na wieki (w. 27).
Teraz (w. 28-32, część trzecia) – w perspektywie mesjańskiej – orędzie psalmisty nabiera wymiaru uniwersalnego. Zapowiada on, że Boga czcić będą „wszystkie krańce ziemi" i „wszystkie szczepy pogańskie" (w. 28), ponieważ — jak uzasadnia — „władza królewska [królowanie] należy do Jahwe i On panuje nad narodami" (w. 29).W następnych wierszach (30-31) do królestwa Jahwe zostają włączeni jako Jego czciciele umarli. W licznych tekstach biblijnych znajdujemy przekonanie, że „śpiący w ziemi”, chociaż pozostają w bliżej nieokreślonej łączności z Jahwe, to jednak nie biorą już udziału w oddawaniu Mu chwały (por. Ps 6, 6; 30, 10; 88, 11-13; Iz 38, 18). Tymczasem w świetle wiersza 30a również oni dołączą się do wielbienia Boga. Mamy więc tutaj, podobnie jak u proroka Daniela (12, 2), myśl o zmartwychwstaniu. Kończący Psalm wiersz 31 mówi o przyszłych pokoleniach: wszyscy – żywi i zmarli, przeszłe i przyszłe pokolenia utworzą jedną wielką rodzinę, która będzie wielbić Boga. „Sprawiedliwość Jego ogłoszą ludowi, który się narodzi...”. „Zasadniczo pasyjny hymn kończy się paschą” – konkluduje kard. Ravasi.14
Strona: 1 2 3

Kontakt


Krakowska Fundacja
Centrum Dialogu i Modlitwy
w Oświęcimiu
ul. M. Kolbego 1, 32-602 Oświęcim

tel.: +48 (33) 843 10 00
tel.: +48 (33) 843 08 88
fax: +48 (33) 843 10 01

Dział Edukacyjny: education@cdim.pl
Recepcja: reception@cdim.pl

GPS: 50.022956°N, 19.19906°E

Facebook

Realizacja: Wdesk
2017 - 2020 © Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu Polityka cookies
zamknij
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies