Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu

Manfred Deselaers – Bóg a zło - rozważania antropologiczno-teologiczne

Strona: 1

Manfred Deselaers

BÓG A ZŁO - ROZWAŻNIA ANTROPOLOGICZNO-TEOLOGICZNE

WSTĘP

Budzące grozę wydarzenie Auschwitz nie stanowi jedynego powodu stawiania dręczących pytań o potęgę zła, o istotę człowieka oraz jego stosunek do dobra i Boga. Przedłożone tutaj rozważania pytają o antropologiczne Sitz im Leben (osadzenie w realiach życiowych) takich pojęć jak „Bóg” i „zło” w odniesieniu do ludzkiej biografii. Czynią to w nawiązaniu do filozofii Emmanuela Lévinasa, opartej na myśli Immanuela Kanta, Paula Ricoeura na temat fenomenologii winy. Biorą pod uwagę także rozważania Sørena Kierkegaarda zawarte w rozprawie Pojęcie lęku oraz w Chorobie na śmierć, badania ks. Józefa Tischnera prowadzone nad „dramatem człowieka” wreszcie analizy Bernarda Welte dotyczące zła w dziele Tomasza z Akwinu. Namysł ten nawiązuje również istotowo do myśli Karola Wojtyły. Był on już w innym miejscu przeprowadzony o wiele szerzej1, tutaj chciałem jedynie zestawić czytelnie główne jego idee.

I STRUKTURA DOBRA

Zło jest złe, ponieważ narusza lub niszczy coś dobrego. W każdym złu prześwituje wyobrażenie dobra, które sprawia, że rozpoznajemy zło jako zło. Dobro jest zatem bardziej pierwotne niż zło. O tym pierwszeństwie dobra względem zła mówi przesłanie biblijne. Na początku występuje dobroć Boga, która nadaje piętno stworzeniu: „Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre” (Rdz 1, 31).

Poniżej podejmuję próbę ukazania tła, jakim jest pierwotna dobroć człowieka. Pytamy bowiem o przyczynę odpadnięcia od dobra, o strukturę zła i w końcu o możliwość zbawienia.

Powołanie do miłości

Do życia powołany zostaję przez miłość. Zanim człowiek czymś „jest”, jest on od praczasu powołany. Zanim człowiek czymkolwiek jest, jest on „przedpierwotną podatnością”2, w której może usłyszeć wezwanie, nadające jego życiu jedyny możliwy sens. Tylko do tego mogę mówić „ja”, przez którego zostałem zagadnięty i który udziela mi odpowiedzi. Matka swoim istnieniem mówi do mnie: „Dobrze, że jesteś! Ten świat chce, abyś był”. Jest to jakby obietnica skierowana ku przyszłości. To „macierzyństwo” nie ogranicza się do relacji między matką a dzieckiem, lecz jest fundamentalnym wymiarem w każdej relacji międzyludzkiej. Oznacza to bowiem uznanie mojej osoby, ustanowienie mojej wolności i otwarcie przyszłości.

Do istoty miłości należy też to, że ustanowionej przez siebie wolności daje ona od razu pewną treść. Miłość pragnie miłości jako wolnej odpowiedzi pochodzącej z najgłębszych pokładów Drugiego. Przez drogę, na którą wzywa, jest miłość nie tylko akceptacją, ale także powołaniem.

Podobnie jak macierzyństwo można chyba uważać za prototyp miłości, która daje i wspiera życie, tak miłość związana ze spotkaniem erotycznym może uchodzić za prototyp miłości, która wraz z obietnicą pełni życia wzywa do całkowitego oddania. W tej miłości otrzymuję swoją tożsamość jako ‘bycie z Innym’ i ‘bycie dla Innego’. Owo „określenie przez Innego” nie wyobcowuje mnie. Kiedy jako ogarnięty miłością udzielam z miłością odpowiedzi, czuję, że to „określenie przez Innego”, wzrastające w miarę wzrostu miłości, czyni mnie coraz pełniejszym jako człowieka. Jakkolwiek leży to w moich możliwościach - bo przecież miłość nie zadaje gwałtu, lecz wyzwala - to jednak nie mogę odwrócić się od miłości. W ogóle nie przychodzi mi to na myśl, bo przecież chodzi tu o całe moje życie! Wola ludzka - jak mówi Tomasz z Akwinu, nawiązując do Arystotelesa - zawsze skłania się ku dobru.

Stosunek do Innego ma pewną zasadniczą cechę: otóż nigdy go on nie osiąga. Tym, co w spotkaniu istotne, nie jest zewnętrzna strona zjawiska drugiego człowieka. Kiedy on (czy ona) na mnie patrzy, to przemawia do mnie coś, co pochodzi „spoza” zewnętrznego zjawiska, z wymiaru nieskończoności. Jego najgłębsza istota pozostaje tajemnicą, która wzywa nie do tego, by ją poznać i znać potem jako pewien fakt, lecz by się do niej zbliżyć z szacunkiem i czcią. Nigdy nie mogę dokładnie znać wnętrza Innego. Mogę tylko ufać.

Największe nawet oddanie siebie Innemu jest dopiero wtórnie czymś aktywnym. Trwałą podstawą jest żywa pasywność: otwarte ‘istnienie dla’, gotowość do tego, by pozwolić się poruszyć, słuchające i posługujące bycie tu oto. Pragnie ona pomóc życiu Innego rozkwitnąć, jest odpowiedzialnością za jego wolną inicjatywę. Tylko w ten sposób mogę Innego traktować na serio jako Innego.

Dlatego istotnymi składnikami tej relacji są czekanie i cierpliwość. Miłość nie przymusza, lecz żyje z obietnicy.

Świat „tego, co istnieje“

Tym, co mnie ze strony Innego może dosięgnąć i co mogę „mieć”, jest to, co stanowi jego wyraz. Tym czymś jedynym, przez co ja mogę osiągnąć Innego, co ja mogę mu dać, jest mój wyraz. Wyraz powstaje między nami - między mną „tutaj” a Innym będącym „poza” - kiedy leżący między nami świat staje się nosicielem naszego przesłania.

Kiedy daję Innemu bukiet czerwonych róż, mówią one nieskończenie więcej, niż można zewnętrznie opisać. Kiedy darzę pieszczotą ciało kochanego człowieka, darzę pieszczotą coś więcej niż samą tylko materię ciała, co więcej: w gruncie rzeczy darzę pieszczotą nie materię ciała, lecz to, co w niej żywe - żywe ciało - jako że jest ono wyrazem prawdy tego Innego, która zamieszkuje poza tym, co zewnętrznie dotykalne. A przecież spotkanie i miłość nie są możliwe inaczej jak tylko za pośrednictwem tej zewnętrznej, zmysłowej sfery. Jedynie wcielona w konkret - i w tym sensie „cielesna” - miłość jest miłością. Tylko ona dochodzi w „transcendentny”, z łaski płynący sposób do Innego i może sprawiać radość. Kwiaty idą do wazonu, pocałunki dotykają skóry, ale to, co było intencją tamtych gestów, przenika serce.

Twarz, całe ciało to tylko ślad Innego. Dlatego wszystko, co jest między nami, ma, jak mówi Lewinas, charakter „kerygmatyczny”, jest głoszeniem jego znaczenia dla naszej relacji. We wszystko, co jest między nami, wpisane jest to właśnie znaczenie: że jest ono darem w wydarzeniu miłości.

Czas miłości jest zasadniczo czasem pracy. Aby uczynić dobrze Innemu, projektuję świat tak, aby był to świat wspólny z nim, pojmuję wszystko, co „istnieje”, zbieram, planuję, zarządzam, opanowuję. Wszystkiemu nadaję własny sens, który z kolei czerpie swoje światło z twarzy Innego. Moje konkretne ‘bycie w świecie’ jest w znacznej mierze określone przez zastaną sytuację, w którą zostałem ‘rzucony’. Mój charakter jest w znacznej mierze określony przez to, co otrzymałem wraz ze swym urodzeniem. Określa go więc historia, która mnie poprzedziła. Skończoność ta nie ogranicza mojej wolności, wyznacza jej tylko miejsce. Moja wolność otrzymuje swoje o wszystkim decydujące określenie od twarzy Innego, który przemawia do mnie w mojej danej sytuacji. To powiązanie z konkretem dotyczy nawet wyobraźni, która mnie ukierunkowuje. Ponieważ miłość może być tylko cielesna, przeto również wyobrażenia celów, jakie mną powodują w mojej miłości do drugiego człowieka, są cielesne i dążą do cielesnego, skończonego spełnienia, które daje wyraz nieskończonemu znaczeniu. I dlatego każdy konkretny „obraz” szczęścia jest zawsze tylko tymczasowy i daje się przewyższyć. Jest symbolem, który do czegoś odsyła.

Tym „miejscem” w człowieku, w którym z jednej strony odniesienie do ‘poza’ spotyka się z odniesieniem do ‘tutaj’ („tutaj” w znaczeniu „świat”), a ciasnota charakteru z rozległością intencji, jest niespokojne serce. Serce jest zawsze niespokojne, ponieważ żyje udzielaniem odpowiedzi, jest zdane na konkretne spełnienie, a jednak chce czegoś więcej. W dialogu proponuję Innemu świat w takim znaczeniu, jakie ma on dla nas z mojej perspektywy, i pytam, czy on go przyjmuje. To zapytanie nie jest jeszcze podarowaniem mojego świata. Proponuję go jedynie, odbity w słowie, a sam zachowuję jeszcze powściągliwość. Sens tego przedstawienia polega na kwestionowaniu osiągniętych rezultatów, szukaniu na nowo, a w końcu na osiąganiu porozumienia na wspólnej płaszczyźnie. Znaczenie rzeczywistości jest funkcją sieci odniesień mojej rozmowy. Tak powstaje refleksja, rozum, podział na przestrzeń i czas, przypomnienie historii, a wreszcie filozofia jako owoc rozmowy, jako mądrość miłości. Dlatego prawdziwa filozofia nie jest możliwa bez dobroci. Światło twarzy, które rozjaśnia mi świat i nadaje mu znaczenie, świeci tylko w pełnym miłości oddaniu, w odpowiedzi na wezwanie. Etyka jest pierwszą filozofią3.
 


Strona: 1 2 3 4

Kontakt


Krakowska Fundacja
Centrum Dialogu i Modlitwy
w Oświęcimiu
ul. M. Kolbego 1, 32-602 Oświęcim

tel.: +48 (33) 843 10 00
tel.: +48 (33) 843 08 88
fax: +48 (33) 843 10 01

Dział Edukacyjny: education@cdim.pl
Recepcja: reception@cdim.pl

GPS: 50.022956°N, 19.19906°E

Facebook

Realizacja: Wdesk
2017 - 2020 © Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu Polityka cookies
zamknij
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies