Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu

Leszek Łysień – W półmroku dwuznaczności

Strona: 2

 

Ból Hioba i nieprzenikalność Boga

Wypowiedzi Hioba zanotowane w księdze noszącej jego imię odsłaniają sytuację wtrącenia człowieka w półmrok istnienia, który nie pozwala rozeznać się w kwestiach obchodzących go najgłębiej. Przytoczmy kilka z nich: „Oto przechodzi koło mnie, a nie widzę Go, idzie dalej, a nie mogę Go rozpoznać (H 9, 11); „Ale idę na wschód i nie ma Go, idę na zachód i nie mogę Go dojrzeć” (H 23, 8); „Gdybym tylko wiedział, gdzie Jego znajdę […]” (H 23, 3); „Wołam do Ciebie, a nie odpowiadasz” (H 30, 20); „Patrz, Bóg jest wielki poza twoim pojęciem” (H 36, 26). Mroczność spowija to, co najgłębsze. Pytania pozostają bez odpowiedzi. Dlaczego cierpi niewinny, dlaczego ja, który o to pytam, dopokąd, jak długo, skąd okropności, które osaczają człowieka jak gęsta mgła? Może lepiej nie pytać. Może lepiej było się człowiekowi nie urodzić, ba, ale komuż to się udało, jak stwierdził ktoś celnie.
W obliczu piekieł, ręką człowieka wzniesionych, świata niby czynnej dniem i nocą rzeźni, dymiącej od krwi, „natury o czerwonych pazurach i kłach”, w obliczu łagrów i lagrów, wojen wyniszczających ludzkość do cna pytamy o obecność Boga, pytamy o Jego istnienie wobec owego pandemonium. Jean Nabert mówił o złu obozów śmierci jako „niemożliwym do usprawiedliwienia”. Tischner nawiązując do tej wypowiedzi pisał: „Pośród zjawisk tego świata, które się nawzajem tłumaczą i wyjaśniają, ono jest po prostu samą „nieusprawiedliwialnością”. Czy znaczy to jednak, że ta „nieusprawiedliwialność” nie domaga się tłumaczeń? Czy unicestwia pytanie: dlaczego?”5. W jednym z ostatnich wywiadów Heidegger zdobył się na niezwykłe wyznanie: „tylko Bóg może nas uratować”. Pytamy zatem: jaki Bóg? O jakim w obliczu groźnej ciemności świata możemy mówić, nie popadając w groteskę, w śmieszność, niedorzeczność. Bóg powściągliwy, zawstydzony szaleństwem, bezwstydem, bezbrzeżną pychą swojego stworzenia, a może zbyt wyniosła noesis noeseos, potężna causa sui, przed którą nie można tańczyć, modlić się, śpiewać (Heidegger). Może Deus otiosus – ten, który wycofał się z widowiska świata i zbyteczny jest w jakichkolwiek procedurach eksplanacyjnych? Istnieje pokusa, aby wzorem Epikura odesłać bogów wszelkich do własnego ich świata, do szczelin bytu, odciążając ich tym samym od szaleństw i łaźni krwawych, jakie ludzie bez końca wzajemnie sobie urządzają, ale i ludzi od ich obecności.
Pojawia się pokusa inna, aby w obliczu ludzkich potworności i cierpienia niewinnych, totalnej kompromitacji stworzenia i Stwórcy zwolnić Boga z istnienia: „Jedynym usprawiedliwieniem dla Boga jest to, że Go nie ma” (Stendhal). Tak powstanie ateizm ad maiorem Dei gloriam. Możemy mieć do czynienia z innym jeszcze rozwiązaniem, związanym z nazwiskiem D. Sölle, teologicznej socjolożki i jej ateistyczną wiarą w Boga. Jej teologia po śmierci Boga traktuje o ustąpieniu Boga: o Bogu bezsilnym w świecie, potrzebującym pomocy najpierw ze strony Chrystusa, który reprezentuje nieobecnego Boga, potem ze strony ludzi, którzy sami działają w miejsce Boga. Rozwiązania takie i im podobne wymuszone zostały logiką z jednej strony zbyt śmiałej, entuzjastycznej teologii Bożej omnipotencji (Boga swawolnego i kapryśnego), z drugiej optymistyczną teodyceą, która jako produkt mocnego, utwierdzonego w sobie rozumu (logodycea) projektowała Boga jako kosmicznego rachmistrza, programującego najlepszy z możliwych światów. Pisze Lévinas: „Co oznacza cierpienie niewinnych? Czy nie świadczy ono o świecie bez Boga, o ziemi, na której człowiek sam rozstrzyga o dobru i złu? Najprostszą i najbardziej powszechną reakcją jest opowiedzenie się za ateizmem. Reakcja ta jest też najzdrowsza dla tych wszystkich, którym dotąd nieco prymitywny Bóg rozdawał nagrody, wymierzał kary lub przebaczał grzechy i w swej dobroci traktował ludzi jak wieczne dzieci”6. Zbyt łatwe teologie, przejrzyste i zadufane w sobie niosą zamęt, deprecjonując zarówno Boga jak i człowieka. Teologia wyjaśniająca zło jako odpłatę za grzech, chcąc zachować spoistość doktryny pokazuje jasno: ani jedna dusza nie została niesprawiedliwie wtrącona w nieszczęście. Wiemy jedno: w tych pytaniach, kłębiących się i zaangażowanych, wpisujących się w najgłębsze niepokoje człowieka nic nie jest jasne, jednoznaczne, matematycznie oczywiste. Znajdujemy się w półmroku dwuznaczności. W obliczu zła trzeba zakwestionować sposób myślenia podległy logicznej spoistości, całości uporządkowanej w sposób niesprzeczny i systematyczny.
W tej perspektywie jako nader trzeźwe musi się jawić stwierdzenie Tomasza, iż nie mamy żadnych podstaw, aby mniemać, że jesteśmy w stanie udzielić dostatecznie uzasadniającej odpowiedzi na pytanie, dlaczego to Bóg nie stworzył świata bez zła i że w tej tak istotnej kwestii możemy tylko uświadomić sobie własną niewiedzę. Mamy jednak prawo pytać i pozwolić, aby pytanie przeszło w krzyk. W ostatecznym rachunku to on jest znakiem ludzkiej godności, która nie staje się mierzwą historii oraz iluzją myślenia życzeniowego. To on jest wyrazem utajnionego przekonania, że u samych fundamentów istnienia, ale inaczej niż ono samo, jest Dobroć, która jak światło usiłuje przedrzeć się poprzez mroczność ludzkich stanowień. W końcu Bóg jest kimś, kto nas bezwarunkowo obchodzi, zaś zło, ból, cierpienie niewinnych dotykają nas wprost, kwestionując nasze istnienie, wstrząsając nim do głębi, uszczuplają je i nie pozwalają być na miarę pragnienia wpisanego w najgłębsze pokłady istoty ludzkiej. W obliczu zła człowiek doświadcza jednocześnie jakiejś nadwyżki swojego istnienia, wie, że powinien być więcej, lepiej, inaczej. Stąd oburzenie, obrzydzenie, protest, niepokój. Z doświadczenia zła wyrasta myślenie – myślenie pytające oraz pytanie myślące. Nie jest to jednak myślenie niezaangażowane, dystansujące, chłodne, roztrząsające. Wciąga ono myślącego w ból, nie pozwala stać z daleka. Z myślenia doświadczonego cierpieniem wyłania się wspólnota cierpiących, wrażliwych, otwartych, wreszcie obecnych dla siebie. Pisze K. Dorosz: „Zło jest tym elementem naszego życia, które nigdy nie poddaje się oswojeniu: zło rodzi pozostawione na zawsze bez odpowiedzi pytania i prowokuje bunt przeciwko Bogu lub światu. Zło jest podstawową sprzecznością ludzkiego życia: unicestwia nasze projekty, krzyżuje plany i naznacza nasze zmagania piętnem bezsensu. Zło to – by tak rzec – korozja bytu. Kiedy zło dotyka nas szczególnie, kiedy narażeni na jego niszczycielskie działanie popadamy w zwątpienie i rozpacz, rodzi się naturalna pokusa ucieczki” 7. Kurtz z opowiadania Conrada Jądro ciemności doświadczył wyzutej z sensu, zanurzonej w znaczeniowej nicości dziczy. Mroczność ta odsłoniła przed nim absolutną kontyngencję rzeczywistości, która zdawała się szeptać: „rób, co chcesz, i tak nie będzie to miało znaczenia”. Oto natura wyzuta z etyczności, poza dobrem i złem: są tylko silni i słabi, skuteczni i przegrani. Kiedy jednak umierając, Kurtz krzyczy: zgroza, zgroza, to w tym krzyku słychać pragnienie nieukojone sensu, znak wyrazisty niepogodzenia się z permanentnym wyzuciem z wszelkich znaczeń. Edyp, kiedy poznaje tragedię swoją i bliskich, oślepia się w milczeniu, poddając się nieubłagalnym wyrokom przeznaczenia. Inaczej przeżywa swoją tragedię Hiob. Pisze Bierdiajew: „Hiob nie jest pokorny i nie godzi się z losem. Hiob woła i jego krzyk napełnia historię świata, do dzisiaj dźwięczy w naszych uszach. W krzyku Hioba czujemy los człowieka. Dla Hioba nie istnieje los, jak dla Edypa. On zna moc, która przewyższa świat, przewyższa los, do której można apelować w sprawie cierpień świata, więc krzyczy do Boga i ten krzyk przechodzi w Bogoburstwo. Jedynie Biblia zna Bogoburstwo, walkę z Bogiem, walkę Jakuba, walkę Hioba, walkę całego Izraela. Pogodzenie się z tragizmem poprzez piękno, pokora wobec niewinnych i bezsensownych cierpień, amor fati, jest największym osiągnięciem tragicznego ducha Grecji”8. Duch ten, w przerażającej postaci odżyje u Nietzschego, który usprawiedliwi wściekłe widowisko świata (radykalnie bezbożnie) wyłonieniem się z niego geniusza. Życie usprawiedliwione jest jako zjawisko estetyczne.
Pytając o ludzkie piekła oraz obecność w nich Boga nie możemy odpowiadać negacją Boga. Negacja ta obniża poziom pytania – odbierając Hiobowi całą jego godność. Wówczas jego protest staje się zwyczajną biologiczną reakcją na ból, nadzieja – dziecinną iluzją. Wówczas wszyscy upokorzeni, znieważeni i podeptani są tylko mierzwą historii, z której wyrastają silni i bezwzględni. Wówczas wreszcie i Auschwitz i Kołyma są czymś tak oczywistym, że nie tylko niewartym uwagi, ale i zapowiadają kolejne tego typu potworności, do których dojść musi na mocy naturalnych determinizmów wpisanych w gatunek ludzki pożerający się i pożerany. Na „metafi zyczny skandal” (J. Czapski) zła nie można odpowiedzieć teologicznym vacuum. Problem zła może co najwyżej kwestionować daną wersję teizmu, pewien nieporadny obraz Boga (w gruncie rzeczy zawsze taki pozostanie), wymuszony koniecznościami logicznymi danego sytemu myślowego, nie uprawomocnia jednak ateizmu.
Strona: 1 2 3 4 5

Kontakt


Krakowska Fundacja
Centrum Dialogu i Modlitwy
w Oświęcimiu
ul. M. Kolbego 1, 32-602 Oświęcim

tel.: +48 (33) 843 10 00
tel.: +48 (33) 843 08 88
fax: +48 (33) 843 10 01

Dział Edukacyjny: education@cdim.pl
Recepcja: reception@cdim.pl

GPS: 50.022956°N, 19.19906°E

Facebook

Realizacja: Wdesk
2017 - 2020 © Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu Polityka cookies
zamknij
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies