Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu

Joanna Barcik – „A my mamy Kolbego.” Polskie myślenie religijne wobec Auschwitz

Strona: 1

Joanna Barcik

„A my mamy Kolbego.”

Polskie myślenie religijne wobec Auschwitz


Zwykle się mówi, że w Polsce nie istnieje systematyczna filozofia czy teologia „po Auschwitz”. Złośliwi twierdzą, że to dlatego, że nie mamy porządnej teologii po prostu, więc trudno tym bardziej oczekiwać „teologii po Auschwitz”. A jednak jakoś to „Ereignis Auschwitz”1 rozumiemy; choćby sami byli więźniowie, z których niektórzy byli przecież ludźmi wiary religijnej, próbowali wintegrować to doświadczenie w swoje pojmowanie świata. Tę refleksję chciałabym nazwać „myśleniem religijnym”.

 Jak zaklasyfikować kogoś do tej kategorii?
Do próby stworzenia takiej klasyfikacji zainspirowały mnie prace Józefa Tischnera, którego filozofia jest sama przykładem takiego myślenia. Tischner używa tego terminu (zgodnie z ówczesnym sposobem mówienia: „filozofia po Oświęcimiu”) jedynie w odniesieniu do prac prof. Antoniego Kępińskiego (Tischner, 2000, s. 410), mówi raczej o myśleniu dzisiaj, jak powinno ono, jego zdaniem, wyglądać. Z różnych tekstów Tischnera wydobyłam kilka cech charakterystycznych takiej refleksji, nieco tylko je rozszerzając.
  1. To myślenie, dla którego Auschwitz stało się ważnym wydarzeniem, punktem odniesienia, każącym przemyśleć na nowo, kim jest człowiek, do czego jest zdolny, jak może zostać ocalony. Nie da się Auschwitz nie brać pod uwagę, zwłaszcza, jeśli się jest Żydem czy chrześcijaninem wierzącym w to, że historia jest fundamentalnym medium objawienia. A zatem:
  2. Problemem tego myślenia staje się sam człowiek i jego świat, wszystkie sprawy, które go dotyczą, także jego bóle. Filozofia po Auschwitz to filozofia bliska życiu i doświadczeniu człowieka, filozofia bardziej oparta na wrażliwości na konkret niż szukająca „koniecznych struktur”. Dlaczego to jest takie ważne? Ponieważ nie ma myślenia, które byłoby oddzielone od jego wymiaru etycznego. Tischner podkreśla to wielokrotnie, zwłaszcza w dyskusji z tomizmem: dość filozofii, która w ogóle nie dostrzega, co się dzieje wokół niej, filozofii niewrażliwej na rzeczywistość, a przede wszystkim na ludzki ból. Jej czas się skończył. Co prowadzi nas do kolejnej cechy:
  3. To filozofia, w której szczególnie zarysowuje się relacja między myśleniem i jego wymiarem etycznym: myślenie po Auschwitz to swego rodzaju odwrócenie myślenia oświeceniowego: już nie rozum jest tu ostateczną instancją krytyczną, ale myślenie poddane jest krytycznemu osądowi sumienia cierpiącego człowieka. Z podobnych intuicji wyjdzie Johann Baptist Metz, mówiąc, że teologia po Auschwitz, poddana „autorytetowi cierpiących”, musi mieć nieustannie otwarte ucho na głos ofiar (Metz, 2008).
  4. Myślenie po Auschwitz zatem to myślenie krytyczne, patrzące z podejrzliwością na to, co doprowadziło do Auschwitz. Dzięki tej władzy krytycznej możemy wyraźnie zobaczyć, że wysoka kultura i sztuka (również sztuka myślenia) nie ochroniły nas przed zbrodnią, co więcej: myślenie, które rościło sobie pretensje do racjonalności, usprawiedliwiało zbrodnie. W dodatku myślenie narodziło się w krajach o tysiącletniej tradycji chrześcijańskiej. „To musi dawać do myślenia” pisze Tischner. W podobnym duchu księża Franciszek Blachnicki czy Henryk Malak krytycznie wypowiadają się o kulturze myślenia i wychowania w której sam wzrastali, a dokładniej o tym, że nawet wartości humanistyczne, wpojone w harcerstwie (Blachnicki), czy teologia moralna nauczana w seminarium (Malak) nie dały im wystarczającego oparcia w obozach i więzieniu. A więc chodziłoby nie tylko pokazanie błędnych ścieżek i ostrzeżenie: nie idźcie tamtędy, ale także w aspekcie pozytywnym o wytyczenie nowych szlaków. Jak rozpoznać to, co się nie sprawdziło? Kryterium stają się tu pytania, jakie filozof stawia, pytania, które albo świadczą o jego zaangażowaniu, albo pokazują, że podchodzi on do kwestii cierpienia jak do problemu. Myślenie po Auschwitz to myślenie uczestniczące i biorące na siebie odpowiedzialność (nie mówi: Oświęcim to nie my, tylko ateiści).
  5. To również myślenie dialogiczne, zapraszające do współmyślenia, do wspólnego wejścia na drogę, której końca nie widzimy, do wspólnego poddania się „przyciąganiu przez prawdę”. W przypadku polskiego myślenia po Auschwitz musi być współmyślenie z tymi, z którymi przynajmniej częściowo Polacy dzielili los, z Żydami. Tischner podkreśla znaczenie więzi. Ale pyta również: czy po tylu zdradach, jakie dokonały się w Oświęcimiu i Kołymie, jest jeszcze możliwa jakakolwiek więź?
  6. Na podstawie prac Antoniego Kępińskiego i Gabriela Marcela to „filozofia wypróbowanej nadziei” (należy jednak uczciwie przyznać, że istnieją też filozofie ciążące ku rozpaczy raczej niż nadziei). Ma dawać nadzieję i pocieszenie, ale w szczególny sposób, jak pisze Krzysztof Michalski (Michalski, 2014, s. 165-166): nie eliminując skandalu, jakim jest niezawinione cierpienie i przemoc, lecz dając siłę, by w nim wytrwać. Tu, jak sądzę, szczególnie ujawnia się religijny charakter tego myślenia.
  7. Wreszcie, bo do tej pory w zasadzie była mowa jedynie o człowieku: jeśli to myślenie religijne, dające o sobie znać również w filozofii i teologii chrześcijańskiej, wyznającej, że Bóg objawia się poprzez historię, to nie sposób pominąć obrazu Boga, jaki ze sobą niesie. Tu nadal jesteśmy na płaszczyźnie odpowiedzialności, tym razem odpowiedzialności Kościoła za oblicze Boga, jakie pokazuje ludziom. Tischner nie ma wątpliwości: obraz Boga, który nie opowiedział na ludzką potrzebę w Oświęcimiu, musi stać się problemem naszego myślenia religijnego (najchętniej także lub przede wszystkim teologicznego), jak to się stało na gruncie judaizmu.
Dwie ostatnie cechy dotyczą przede wszystkim myślenia religijnego, do którego w tym artykule chciałabym się ograniczyć. Dokonam na początek jeszcze jednego ograniczenia: przedmiotem badań będą w nim wyłącznie próby „myślenia po Auschwitz” podejmowane z perspektywy rzymsko-katolickiej.
Czy w ogóle jest w Polsce filozofia, która spełniłaby te wszystkie warunki? Czy są filozofowie, którzy myślą w sposób zarysowany przez Tischnera? Na pewno nie znajdziemy refleksji systematycznej. Ale jest jeszcze myślenie religijne tak, jak je opisuje Tischner, czyli żywiące się napięciem między wiarą a rozumem (Tischner, 2000, s. 336-357). Myślenie, które pozwala się oświetlać światłem obydwu tych rzeczywistości, ponieważ wierzy w ich głębokie pokrewieństwo. Myślenie, które ma świadomość niesamoistności, ale przy tym także autonomii – pasowałoby mi tutaj słowo „współ-zależność”. Myślenie, które znajdujemy również w literaturze i które najczęściej przyjmuje postać świadectwa. To również myślenie nie tyle sięgające do gotowych odpowiedzi – bo po Auschwitz wszystkie gotowce obnażyły swoją nieadekwatność – ile wyostrzające pytania, chroniące ich ważność, a przede wszystkim dające dojść do głosu ofiarom. Głównie ta jego cecha chroni je przed stoczeniem się w ideologię, która zawsze czyha na myślenie zaangażowane.

Czyje to jest myślenie?
  1. Byłych więźniów, którzy dają świadectwo, próbują jakoś zrozumieć to, co się stało, umieścić to w kontekście swojej wiary religijnej i w świetle tego snują szerszą refleksję nad człowiekiem. Niektórzy z nich są zresztą teologami czy filozofami, jak księża Konstanty Michalski czy Franciszek Blachnicki. Do tej grupy humanistów zaliczyłabym także Antoniego Kępińskiego, byłego więźnia Miranda de Ebro.
  2. Teologów, dla których Auschwitz jest locus theologicus (Wacław Hryniewicz, Roman Rogowski, Tomasz Węcławski/Polak, Karol Wojtyła2, potem Jan Paweł II). Osobne miejsce zajmują tu teologowie, dla których Auschwitz jest ważnym symbolem wzywającym w sposób szczególny do budowania dialogu chrześcijańsko- i polsko-żydowskiego (na pewnym etapie swojej działalności ks. Czesław Bartnik i ks. Waldemar Chrostowski, także Halina Bortnowska, ks. Stanisław Musiał, ks. Michał Czajkowski, ks. Łukasz Kamykowski, Stanisław Obirek).
  3. Filozofów, którzy do Auschwitz odnoszą się mniej lub bardziej wprost, traktując ten symbol jako punkt wyjścia refleksji przede wszystkim antropologicznej (wspomniany już Józef Tischner, Leszek Kołakowski, Krzysztof Michalski, Karol Tarnowski, Jan Andrzej Kłoczowski, Tadeusz Gadacz)

Strona: 1 2 3

Kontakt


Krakowska Fundacja
Centrum Dialogu i Modlitwy
w Oświęcimiu
ul. M. Kolbego 1, 32-602 Oświęcim

tel.: +48 (33) 843 10 00
tel.: +48 (33) 843 08 88
fax: +48 (33) 843 10 01

Dział Edukacyjny: education@cdim.pl
Recepcja: reception@cdim.pl

GPS: 50.022956°N, 19.19906°E

Facebook

Realizacja: Wdesk
2017 - 2020 © Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu Polityka cookies
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies