Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu

Henryk Seweryniak – Teologia po Auschwitz. Perspektywa polska

Strona: 5

Pod koniec życia Tischner poszedł dalej. Pisał wtedy, jak wiemy, „najwrażliwsze” w swojej twórczości stronice, poświęcone odkupieniu i miłosierdziu. Rozmyślając m.in. nad Bojaźnią i drżeniem Kierkegaarda, godzi się z tym, że w duszy Izaaka z pewnością dokonał się wielki dramat ofiary i okrucieństwa. Czy dopuszczenie możliwości ofiary, a tym bardziej jej domaganie się nie jest zamaskowaną formą okrucieństwa? – pyta polski myśliciel. Czy ofiarowanie nie bywa rozmiłowaniem w cierpieniu lub jego usprawiedliwieniem? Tak, odpowiada ks. Tischner, można uczynić cierpienie częścią „aksjologicznego Ja” – częścią siebie41. Czy jednak człowiek na tej ziemi może dojrzewać poza dramatem Abrahama i Izaaka? Świat przepełnia okrucieństwo. Wilk pożera owce, wielkie ryby połykają małe. Nie inaczej jest wśród ludzi. Silny mocuje się ze słabym i spycha go z miejsca, które sam zajmuje. Takwygląda opis świata, z którego wymazano ofiarę, świadomość ofiary. Ale przecież człowiek jest zdolny do ofiary i do rozumienia ofiary… Ofiara – powie Tischner – to ból i śmierć – z sensem; to poświęcenie, które staje się możliwością odsłonięcia człowieczeństwa. Jego istotą nie jest to, że boli, lecz darowanie siebie i w darowaniu tym odzyskanie siebie. To właśnie objawia chrześcijaństwo, zapraszając do wpisania swojego istnienia w los Jezusa Chrystusa. Składając ofiarę na krzyżu, Syn Boży odsłonił, jak wielka siła tkwi w ofierze, którą składa się z miłości. Gdzie okrucieństwo dzieli, tam ofiara łączy42.
Poprowadźmy tę myśl dalej. W perspektywie żydowskiej – powtarzam – metafora „Golgoty naszych czasów” jest pozbawiona sensu – Auschwitz nie miało żadnego sensu. Dla pewnej liczby Żydów znak krzyża budzi bolesne wspomnienia i strach. Wielu przeszkadza też obecność symboli chrześcijańskich w tych miejscach, które – usytuowane w samym sercu chrześcijańskiej Europy – stały się miejscami Zagłady. W dniach bolesnego sporu o obecność krzyża w Auschwitz polscy teologowie, zwłaszcza ks. Waldemar Chrostowski, wykazywali, jak nieodzowny jest dialog i uwzględnianie również naszej wrażliwości. Katolicy mówiąc o „Golgocie naszych czasów” nie chcą niczego usprawiedliwić – widzą jak Tischner radykalne zło Zagłady. Widzą w krzyżu uniwersalny znak ofiarującej się miłości, a nie tryumfu nad innymi kulturami czy religiami. W kulturze polskiej – jak pokazałem – krzyż ustawiony na rozstajach dróg, na grobach czy w miejscach szczególnych tragedii pozostawał i pozostaje wyrazem głębokiej zadumy, współczucia i nadziei, upamiętnienia heroizmu, usuwanie zaś krzyża – znakiem braku czci dla najgłębszych wartości. Nie możemy nie pytać, jak oświetla on mroki Auschwitz. I – idąc dalej – nie możemy nie pytać, czy liczni przedstawiciele radykalnej „teologii po Auschwitz” nie powtarzają słabości skrajnej teologii sekularyzacji. Człowiek kształtuje i wyraża swoje człowieczeństwo poprzez symbole. Cisza i milczenie mają wymowę symboliczną. Co jednak czynimy, aby miejsca te nie przemawiały głosem rozpaczy i nienawiści, lecz sensu i Dekalogu? Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu, w którym każdy może znaleźć swoje miejsce, jest najlepszym wyrazem tej nowej – także teologicznej – wrażliwości43.
 

Perspektywa maryjna: solidarność w człowieczeństwie

Jednym ze świadków hitlerowskiej machiny śmierci był abp Kazimierz Majdański (zm. 2007), metropolita szczeciński, który jako kleryk przeżył pięć lat w obozach w Sachsenhausen i Dachau. W Dachau Majdański był poddawany eksperymentom pseudomedycznym. We wstępie do książki Będziecie moimi świadkami pyta, w imię czego trzeba jeszcze pamiętać, wciąż pamiętać. Czyni przy tym mocne wyznanie: „jesteśmy w gruncie rzeczy zmęczonymi już świadkami – dalszej czy bliższej inwazji zła. Dlaczego przywoływać je na pamięć?”. I odpowiada: „inwazja zła nie może wprowadzać ani rezygnacji, ani obojętności”44. Ma prowadzić do współofiarowania, obrony podstawowych wartości, solidarności w cierpieniu i solidarności w człowieczeństwie. Właśnie w tej perspektywie w polskim myśleniu religijnym „po Auschwitz” spoglądano na postać o. Maksymiliana Kolbego, przeżywano jego beatyfikację i kanonizację. Najlepszym ujęciem tej perspektywy zdaje się być skierowany do Jana Pawła II w dniu 29 kwietnia 1982 roku „Memoriał biskupów i kapłanów – byłych więźniów hitlerowskich obozów koncentracyjnych”, autorstwa abp. Majdańskiego. Biskupi i księża proszą w nim papieża o kanonizację bł. o. Maksymiliana Kolbego jako męczennika:
„Błogosławiony Maksymilian w swej niezwykłej czci i miłości do Matki Niepokalanej pragnął, jak mówił, «być starty na proch dla sprawy Niepokalanej, a ten proch żeby wiatr rozniósł po całym świecie; wtedy dopiero będzie zupełne dopełnienie ofiary dla Niepokalanej». To jego pragnienie wydaje łączyć się ściśle z pragnieniem męczeństwa, o którym myśl towarzyszyła mu od czasu przeżycia związanego z wizją «dwóch koron» (koroną czystości i koroną męczeństwa). Duchowość Ojca Maksymiliana była przeniknięta tym wyborem (dokonanym – według świadectwa matki Ojca Maksymiliana – gdy Maksymilian miał 10 lat), skoro Mszę św. przy ołtarzu na grobie św. Piotra w Rzymie odprawił przyszły Błogosławiony w dniu 30 kwietnia 1918 roku o łaskę męczeństwa. Powtórzyło się to w dniu 25 grudnia 1918 roku, w kościele św. Anastazji w Rzymie.
Pragnienie «starcia na proch» zrealizowało się dosłownie w warunkach okrutnej śmierci obozowej Ojca Maksymiliana i w pośmiertnym losie jego doczesnych szczątków. Bezpośrednią zaś «causa movens» tej śmierci była rodzina współwięźnia-skazańca. Nie znał Ojciec Maksymilian skazańca osobiście, a spośród dziesięciu skazanych ofiarował życie właśnie za niego, ponieważ – jak powiedział do swoich katów – «ma on żonę i dzieci».
To, że kapłan-zakonnik poniósł najwyższą ofiarę dla rodziny, czyni z tego męczeństwa, w obecnym «wieku rodziny» […] potężne świadectwo […] harmonii powołań”45.
Majdański wie, o czym mówi, gdy w memorandum podkreśla, że o. Kolbe, spośród dziesięciu skazanych, ofiarował życie właśnie za ojca rodziny. Właśnie on przez lata gromadził kapłanów –„obozowiczów” wokół postaci św. Józefa – „Opiekuna Świętej Rodziny” i stworzył jedyny polski Instytut Studiów nad Rodziną.
Postać o. Maksymiliana i związana z nim perspektywa solidarności nie może nie kojarzyć się z bardzo silnym pierwiastkiem maryjnym polskiej myśli religijnej „po Auschwitz”. Jego znaczenie wydobył najmocniej sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki (zm. 1987). Po aresztowaniu przez gestapo Blachnicki został osadzony w dopiero tworzonym przez Niemców KL Auschwitz. Więziono go m.in. w bloku trzynastym (po zmianie numeracji – jedenastym), nazwanym przez więźniów „blokiem śmierci”. Później, aż do końca wojny, Blachnicki był przetrzymywany w hitlerowskich obozach i więzieniach. W celi w Katowicach, gdzie – skazany na śmierć – oczekiwał na wykonanie wyroku, przeżył nawrócenie.
Wiadomość o zmianie wyroku otrzymał 14 sierpnia 1942 roku, po czteroipółmiesięcznym oczekiwaniu. W tym dniu przypadała pierwsza rocznica męczeńskiej śmierci o. Maksymiliana Kolbego w Auschwitz. Gdy po zakończeniu wojny Blachnicki zapoznał się bliżej z duchowością o. Maksymiliana, mocno podkreślając tę zbieżność dat, uznał, że przeżył, aby kontynuować jego wizję46. Często wracał do Niepokalanowa, aby zgłębiać Maksymilianową myśl i ideały. Figura Niepokalanej Matki Kościoła nie była dla niego jeszcze jedną „polską figurką”. Wręcz przeciwnie, martwiła go kondycja „polskiej duszy chrześcijańskiej”: uczuciowe, sentymentalne przywiązanie do ckliwej pobożności i nie zawsze uzasadniona duma z rodzimych form religijności. Jedno z największych schorzeń rodzimego Kościoła twórca Ruchu Światło-Życie upatrywał w kwietyzmie. Wszystkiego oczekujemy od Boga, od Maryi – zżymał się – tylko nie naszej przemiany, która sprawi, że silni miłością Bożą będziemy sami przemieniali świat.
To jednak właśnie „Maksymilianowa Niepokalana” stanowiła dla Blachnickiego najdoskonalsze urzeczywistnienie idei osoby. Człowiek może być naprawdę sobą – pisał za Gaudium et spes – gdy posiada siebie w dawaniu siebie. I w tej perspektywie ks. Blachnicki spoglądał na współczesny świat, ogarnięty komunizmem i konsumizmem. W komunizmie widział jednoznacznie „szatańską zmowę” przeciwko „Niewieście obleczonej w słońce”. Ale dostrzegał też wielkie słabości kapitalizmu, owładniętego przez to, co Jan Paweł II nazwie potem „potężnymi siłami antyewangelizacji”. Dlatego uważał, że współczesny Kościół musi naśladować zwłaszcza jeden charyzmat o. Kolbego: ducha rycerskiego. Kościołowi na Zachodzie – dodawał – zaszczepiono fałszywy irenizm. Jego pasterze ulegają pluralizmowi, kapitulują wobec ducha świata, brakuje im jasnego chrześcijańskiego obrazu człowieka. I woła głosem proroka: „Problem obrazu człowieka – kluczowy dla Zachodu! Dlatego: Maryja! I światło ze Wschodu! Problem nowej Europy – to problem nowego obrazu człowieka!”.
Dwie uwagi. Pierwsza: nikt jeszcze nie zbadał wpływu tego właśnie myślenia, które wchodziło do kaznodziejstwa, do nabożeństw maryjnych, do niezwykle prężnego ruchu oazowego, na powstanie i kształt pierwszej „Solidarności” i na dzieło non violence ks. Jerzego Popiełuszki. A był on niewątpliwy. Druga: Kolbe, Blachnicki, Majdański byli w Polsce twórcami największych dzieł obrony rodziny, czystości człowieczeństwa i szacunku dla życia. Wyjaśnienie tego fenomenu dał Jan Paweł II, najmocniej chyba w przywoływanej tutaj wielokrotnie książce Pamięć i tożsamość. Papież podkreśla w niej, że po upadku ustrojów zbudowanych na „ideologiach zła” formy eksterminacji w krajach dotkniętych nimi wprawdzie ustały, ale utrzymuje się legalna eksterminacja poczętych istnień ludzkich przed ich narodzeniem. Jest to również eksterminacja zadecydowana przez demokratycznie wybrane parlamenty. Jan Paweł II mówi także o silnych naciskach Parlamentu Europejskiego, aby związki homoseksualne zostały uznane za inną postać rodziny, której przysługiwałoby również prawo adopcji; o innej formie „ideologii zła”, usiłującej wykorzystać prawa człowieka przeciwko człowiekowi i przeciw rodzinie47. Papież wie, że także to myślenie może spotkać się i spotyka z zarzutem zacierania niepowtarzalności Auschwitz. A jednak do niego powraca. Właśnie w imię solidarności w Bożym człowieczeństwie ze wszystkimi istnieniami ludzkimi.
Strona: < << 2 3 4 5 6

Kontakt


Krakowska Fundacja
Centrum Dialogu i Modlitwy
w Oświęcimiu
ul. M. Kolbego 1, 32-602 Oświęcim

tel.: +48 (33) 843 10 00
tel.: +48 (33) 843 08 88
fax: +48 (33) 843 10 01

Dział Edukacyjny: education@cdim.pl
Recepcja: reception@cdim.pl

GPS: 50.022956°N, 19.19906°E

Facebook

Realizacja: Wdesk
2017 - 2022 © Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu Polityka cookies RODO
zamknij
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies