Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu

Henryk Seweryniak – Teologia po Auschwitz. Perspektywa polska

Strona: 4

Perspektywa odkupienia i ofiarowania

W polskiej myśli religijnej „po Auschwitz” bardzo wyraźny jest nurt współofiarowania i współcierpienia, z którego Bóg – Jemu tylko znanymi drogami – wyprowadza większe dobro, zbawienie. Źródła tego nurtu sięgają głęboko – do naszej wielkiej literatury romantycznej. Warto pamiętać, że Mickiewicz, Słowacki, Krasiński, Norwid, to nazwiska znane wszystkim Polakom, także wielu polskim Żydom. Amos Oz wspomina, że jego ojciec był znawcą tej właśnie literatury, a Mickiewicza uważał za pierwszego projektodawcę państwa Izrael25. W nurcie tym na pierwszy plan wybija się mesjanizm i figura narodu jako mesjasza. Mesjanizm polityczno-religijny był źródłem nadziei, ale i błędów zarówno Żydów, jak i Polaków. W pewnym momencie doszło do jakiegoś „powtórnego nałożenia”: Oz wspomina, że Żydzi, uciekający z Polski do Izraela, często przywozili ze sobą rodzaj patriotyzmu wywodzący się z tej tradycji. Tylko że po przybyciu do Izraela „nie mówili już, że Polska jest Chrystusem narodów, lecz do tej roli przyrównywali Żydów”26.
Dlaczego pomimo tylu różnic religijnych i historycznych możliwy był „przekład” tej figury? I konsekwentnie: czy krytykując (niekiedy zbyt łatwo) polski mesjanizm nie krytykuje się jego karykatury, zapominając o czymś ważnym27? O tym mianowicie, że ten mesjasz jest przede wszystkim mesjaszem cierpiącym? Adam Mickiewicz ukazywał niewolę narodu polskiego jako warunek jego zmartwychwstania i początek wyzwolenia innych. Przeprowadzając analogię między losem i misją Chrystusa a misją Polski, wydobywał, zwłaszcza w Księgach pielgrzymstwa, postać Boga-człowieka, który „ogołocił samego siebie”, „wyzbył się” wszechmocy, stał się Chrystusem bezbronnym. Racje tej bezbronności Wieszcz przedstawiał w ostatnich wykładach w College de France. „Apoteoza byłaby łatwa – mówił – ale ludzkość cóż by mogła zyskać na takiej apoteozie? Syn Człowieczy musiał dowieść, że na to, aby władać światem, nie trzeba być cesarzem ani nawet obywatelem rzymskim. Bezbronność Boga jest warunkiem jego pełnego zwycięstwa”28. Te właśnie rysy Chrystusa, wyrażające się w kenozie, w przebaczeniu własnym zabójcom, w obietnicy Królestwa łaknącym sprawiedliwości Mickiewicz nadał swemu narodowi29. Warto przy tym pamiętać, jak ważkie miejsce przypisywał w programie przyszłej Polski Żydom i jak jednoznacznie domagał się dla nich równych praw, przywilejów i obowiązków30.
Wykładnia losów Polski w świetle misterium Męki i Zmartwychwstania, w perspektywie bezbronnego a przecież zwycięskiego Ecce homo przetrwa także później, na przykład u Marii Konopnickiej, pisarki tak znaczącej dla naszej myśli religijnej i kaznodziejstwa jeszcze długo po II wojnie światowej. Wiara paschalna wpisuje się u autorki „Roty” nie tylko w czas, dzieje, ale także w płaszczyznę przestrzeni. Rozdarta przez zaborców, poszarpana niewinnymi cierpieniami ziemia polska odnajduje swoje spoiwo w krzyżach na rozstajach dróg, krucyfiksach, Chrystusach frasobliwych, przydrożnych pietach i w obrazach jasnogórskich w domach, niezależnie od tego, czy domy te znajdowały się w obrębie Rosji, Austrii czy Prus31. Później dokonuje się jeszcze jedno przesunięcie: człowiek umęczony, człowiek bez biografii, opuszczony, samotny żebrak, staje się w polskiej tradycji literackiej XIX wieku zobrazowaniem Chrystusa cierpiącego. U Sienkiewicza „Jezus, Maryja!” jest zarówno zwycięskim okrzykiem tysięcy rycerzy walczących za najświętszą sprawę, jak i jękiem sumienia szlachciurów przełamujących swój egoizm, wyruszających na drogę ważkich wyborów moralnych32.
Nawrócenie, współcierpienie, ofiarowanie… taka była niemal od dwóch wieków perspektywa polskiej myśli katolickiej i z nią weszła ona w zmaganie się z dramatem Auschwitz. W tej perspektywie straszliwe słowo: „miliony niewinnych ofiar”, nie tracąc nic ze swojej grozy i potworności, przestaje brzmieć jak statystyka bezsensu. W tej perspektywie zrozumiałe stają się nasze metafory: „Golgota XX wieku” czy „Golgota Wschodu”. Gdy na przykład Zofia Kossak zastanawia się nad rezygnacją jako postawą duchową, pozwalającą znieść obozowe upokorzenia, obelgi i razy w sposób pełen godności, to stwierdza, że godność ta polegała na naśladowaniu lżonego Chrystusa i na ofiarowaniu krzywd za grzechy własne i cudze. Kładzie nacisk na modlitwę wstawienniczą, akty współofiarowania ze strony ludzi, żyjących na zewnątrz obozu, tych, którzy zostali. „Nie każda kobieta mogła otrzymywać paczki, lecz za każdą modlono się gorąco na wolności: modliły się dzieci, mąż, rodzina, przyjaciele, krewni; modlono się w kościołach, modlono się w bezsenne noce skraplane łzami, modlono się w pracy i w polu przed wiejską Bożą Męką. Zakony i parafie poświęcały jeden dzień w tygodniu (sobotę) na szczególną modlitwę za rodaków i rodaczki, pozostających w więzieniach i lagrach. Ofiarowywano za nich Msze święte. Zakonnice biczowały się, prosząc Boga, by przyjął to dobrowolne cierpienie, łagodzące w zamian niedolę oświęcimianek. Z całego kraju, niby dym ofiarny, biły ku Niebu najszczersze modlitwy. […] Modlono się natarczywie”.
Ostatnia scena Z otchłani, to scena, w której autorka opowiada tajemnicze przeżycie młodziutkiej Urszuli, podobnie jak autorka byłej więźniarki Pawiaka. Jest noc Bożego Narodzenia. Urszula wraca z pośpiechem z rewiru, gdzie żegnała umierające przyjaciółki. Zatrzymuje się na chwilę pod rozgwieżdżonym niebem. Musi się uspokoić, żeby w bloku nie wybuchnąć płaczem, „a płacz to nie «fason»”. W oddali słychać trywialną niemiecką piosenkę, śpiewaną ochrypłym głosem. Urszula wyciąga dłonie i czuje, że Bóg widzi, jak widział wszystkich, którzy wyciągali ku Niemu błagalne dłonie. Wie o tym niezbicie i pochłonięta tą Obecnością woła: „– Przyjmij, Panie, to jedyne, co za Sprawę i za moich przyjaciół walczących ofiarować mogę; przyjmij to, że pozostaję tu jak gdyby dobrowolnie, wdzięczna za to, żeś mnie w lagrze osadził. Przestaję modlić się o moje wyswobodzenie i powrót do mamy. Modlić się będę tylko o to, żebyś wszystko, co mi tutaj przecierpieć wypadnie, przyjąć raczył jako okup za przyjaciół moich… Amen, Panie, amen, amen…”. Słychać kroki, Urszula ucieka.
W podobnych kategoriach Jan Paweł II, spadkobierca polskiego romantyzmu, papież „kalwaryjskich ścieżek” szukał języka dla opisania misterium odkupienia (rozpoczął przecież od Redemptor hominis) i tego, jak dzisiaj przeżywać odkupienie – osobiste uczestnictwo w krzyżu. Dominujący nurt dziejów nowożytnych – podkreślał w perspektywie ale także zapomnienia o grzechu i o dramacie odkupienia. Radykalne „zło zostało odkupione przez Chrystusa na krzyżu. Ściśle mówiąc – zauważa Ojciec Święty – został odkupiony człowiek, który za sprawą Chrystusa stał się uczestnikiem życia Bożego”. W książce Pamięć i tożsamość papież nazywa Odkupienie: „boską miarą wyznaczoną złu”33, odwołaniem się do dobra, większego od jakiegokolwiek zła34, zwycięstwem zadanym człowiekowi35, objawieniem „właściwej miary” dobra, jaką Bóg zamierzył na początku36. Miarę tę papież opisuje terminami Pawłowymi: dobro zwycięża zło, miłość nienawiść, życie śmierć. „Jeśli odkupienie jest boską miarą wyznaczoną złu, to nie dlaczego innego, jak tylko dlatego, żeby w nim zło zostało w sposób radykalny przezwyciężone dobrem, nienawiść miłością, śmierć zmartwychwstaniem”37. Patrząc na dzieje ludów i narodów, które przeszły przez próbę systemów totalitarnych – stwierdza Jan Paweł II – odkrywamy „wyraźną, zwycięską obecność krzyża Chrystusowego”. Tym, którzy byli poddani programowemu oddziaływaniu zła – kontynuuje papież – nie pozostał „nikt inny i nic innego poza Chrystusem i krzyżem, jako źródłem duchowej samoobrony, jako rękojmią zwycięstwa. Czyż takim znakiem zwycięstwa nad złem nie stał się św. Maksymilian Kolbe w oświęcimskim obozie zagłady?”38.
Papież, „człowiek w drewniakach”, jak powie o sobie podczas konsekracji bazyliki w Łagiewnikach, łączy odkupienie z miłosierdziem. „Jeśli wspominam […] siostrę Faustynę i zainaugurowany przez nią kult Chrystusa miłosiernego – podkreśla – to także dlatego, że i ona należy do naszych czasów. Żyła w pierwszych dekadach XX stulecia, a zmarła przed II wojną światową. I właśnie w tym czasie została jej objawiona tajemnica miłosierdzia Bożego, a to, co przeżyła, zapisała w swym Dzienniczku. Tym, którzy przeszli przez doświadczenie II wojny światowej, słowa zapisane w Dzienniczku świętej Faustyny jawią się jako szczególna Ewangelia miłosierdzia Bożego napisana w perspektywie XX wieku. […]. Jakby Chrystus chciał objawić, że miarą wyznaczoną złu, którego sprawcą i ofiarą jest człowiek, jest ostatecznie Boże miłosierdzie. Oczywiście, jest w miłosierdziu Bożym zawarta również sprawiedliwość, ale nie jest ona ostatnim słowem Bożej ekonomii w dziejach świata, a zwłaszcza w dziejach człowieka. Bóg zawsze potrafi wyprowadzić dobro ze zła […]. Tajemnica paschalna potwierdza, że ostatecznie zwycięskie jest dobro; że życie odnosi zwycięstwo nad śmiercią; że nad nienawiścią tryumfuje miłość”39.
W myśli żydowskiej kładzie się silny nacisk na to, że Auschwitz było miejscem zagłady bez żadnego sensu, także zbawczego. Jak można mówić o zbawieniu w tak-nie-zbawionym świecie? Jedyne znaczenie Auschwitz polega na tym, by podobna tragedia nigdy nie dotknęła narodu żydowskiego. Zrozumienie dla tej perspektywy znalazłem w mało znanej recenzji ks. Józefa Tischnera do wystawy Klisze pamięci. Labirynty Mariana Kołodzieja40. „Prawdziwy Oświęcim – pisze autor Myślenia według wartości – jest tutaj”. Słowa są niepotrzebne, unieważniają obraz. Obraz jest wstrząsający. To obraz człowieka, znajdującego się w stanie rozkładu; śmierci, która straciła wszelki sens. „Nie są to obrazy o Ukrzyżowanym, bo ukrzyżowanie sens miało. Nie są to obrazy ciał męczenników; są to obrazy o śmierci najbardziej nagiej, bezlitosnej, rzekłbym – pozbawionej wszelkiej głębi, wszelkiego rozumu”. Można by myśleć o demonizmie, ale przecież demonizm jest inteligentny. Tu nie ma nic. Śmierć zabiera, nie wiadomo po co, dlaczego. „Pytanie «Gdzie jest Bóg» wisi nad obrazami. Ale Boga nie ma tam, dokąd Go nie zaproszono. Na tym polega wielkość człowieka, że może Boga nie zapraszać w swój świat, może Go wypędzać ze swojego świata. Jest to świat Boga przepędzonego, wypędzonego, a z drugiej strony przecież jakoś obecnego – poprzez ojca Kolbe”. Tischner niczego nie usprawiedliwia, boi się wręcz słów. Boi się nawet przywoływać wizerunki Ukrzyżowanego, męczenników. Ale wyraźnie mówi, że rysunki Kołodzieja są obrazem świata ateizmu – świata, z którego usunięto, wypędzono Boga.
Strona: < << 2 3 4 5 6

Kontakt


Krakowska Fundacja
Centrum Dialogu i Modlitwy
w Oświęcimiu
ul. M. Kolbego 1, 32-602 Oświęcim

tel.: +48 (33) 843 10 00
tel.: +48 (33) 843 08 88
fax: +48 (33) 843 10 01

Dział Edukacyjny: education@cdim.pl
Recepcja: reception@cdim.pl

GPS: 50.022956°N, 19.19906°E

Facebook

Realizacja: Wdesk
2017 - 2022 © Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu Polityka cookies RODO
zamknij
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies