Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu

Henryk Seweryniak – Teologia po Auschwitz. Perspektywa polska

Strona: 2

„Wsteczna perspektywa” nowożytności

W książce Przekroczyć próg nadziei (1994) Jan Paweł II używa zwrotu: „wsteczna perspektywa typowego myślenia i działania nowoczesnej cywilizacji, zwłaszcza europejskiej”8. Za pomocą tego zwrotu papież wyraża myśl, że cywilizacja nowożytna, obok niewątpliwych osiągnięć na wielu polach, jest również cywilizacją wielkich nadużyć wobec człowieka. Odpowiedzialna jest za to systematyczna eliminacja z przestrzeni życia społecznego i indywidualnego wszystkiego, co chrześcijańskie; tendencja, która od czasów oświecenia dominuje w myśleniu i życiu Zachodu. W Polsce refleksja nad oświeceniem ma tym mocniejszą wymowę, że okres ten łączy się ze zdławieniem naszej suwerenności przez libertyńskich, oświeconych władców ówczesnej Europy. Właśnie to, moim zdaniem, jest pierwszą, najbardziej charakterystyczną perspektywą polskiej myśli katolickiej „po Auschwitz”. Wyraża się ona w tezie: odrzucenie Boga przez europejskie systemy totalitarne przyniosło zgubne konsekwencje w postaci Zagłady i łagrów, odbierania godności człowiekowi i dławienia suwerenności całych narodów.
W latach wojny i powojnia postacią niemal symboliczną dla tej perspektywy stał się w Polsce ks. Konstanty Michalski, wybitny filozof, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego refleksje wywarły niewątpliwy wpływ na myślenie Jana Pawła II9. 6 listopada 1939 roku ks. Michalski został wraz z innymi profesorami UJ podstępnie aresztowany przez hitlerowców i osadzony najpierw w więzieniu na Montelupich, a później w obozie w Sachsenhausen. Zwolniony z obozu w pierwszych dniach lutego 1940 roku, przyjął zaproszenie rodziny Radziwiłłów i udał się do Sichowa. Tam właśnie, jeszcze w latach wojny, zaczął tworzyć dzieło Miedzy heroizmem i bestialstwem. Choroba nie pozwoliła mu go ukończyć – zmarł 6 sierpnia 1947 roku.
We wstępie ks. Michalski cytuje sentencję Słowackiego: „Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy”10. Róże to kultura, cywilizacja, muzyka, poezja. Pamiętamy: jednym z impulsów myślenia nach Auschwitz, after Auschwitz było słynne zdanie Theodora Adorno: nach Auschwitz ein Gedicht zu schreiben, ist barbarisch – „pisanie poezji po Auschwitz jest barbarzyństwem”. Nie wchodźmy w dyskusję, co dokładnie rozumiał pod tym współtwórca szkoły frankfurckiej – wylano morze atramentu na ten temat, a sam Adorno wycofał się potem z swojego poglądu11. Michalski, jakby przewidując pojawienie się takich myśli po kataklizmie wojny, jakiegoś „okamienienia w grozie”, podkreśla: nieprawda, także pośród pożogi trzeba pielęgnować róże – dbać o sumienie, o ducha, o kulturę; powracać do Ewangelii, do św. Pawła (cała ostatnia część dzieła jest poświęcona postaci Apostoła Narodów), św. Tomasza, Dantego, Pawła Włodkowica. Właśnie ta dbałość pozwala trwać w człowieczeństwie, przywracać sens, odbudowywać nadzieję. Myśli współczesna – zauważa z przekąsem – „raz podnosi człowieka do wyżyn dotąd nieznanych, że go umieszcza na tronie, z którego strąciła Boga, a drugi raz człowieka obniża, nie widząc żadnej różnicy istotnej pomiędzy nim a zwierzęciem”12. Początków tego procesu dopatruje się w nowożytności, zwanej przez niego humanitaryzmem13. W przeciwieństwie do zwierząt, które kierują się instynktami, człowiek
ma iść szlakiem rozumu i kultury. In medio postitus est homo: albo nie uzna tej swojej wielkości i gnany szatańskimi instynktami stacza się w dół bestialstwa, albo z tej pokornej „świadomości środka” swoim pietyzmem, myśleniem i męstwem w miłości będzie wzrastał ku prawdziwej wielkości. Michalski powtarza przy tym Tomaszowe zdanie: Totum genus humanum arte et ratione vivit.
Podobny motyw pojawia się w napisanych tuż po wojnie, w 1946 roku, w Częstochowie wspomnieniach Z otchłani Zofii Kossak14. Autorka trylogii: Krzyżowcy, Król trędowaty, Bez oręża, współredaktorka podziemnego pisma „Polska Żyje”, jedna z założycielek Rady Pomocy Żydom („Żegota”), w 1943 roku została aresztowana i osadzona w KL Auschwitz-Birkenau. Z otchłani, wkrótce po wydaniu, spotkało się z niezwykle ostrą krytyką Tadeusza Borowskiego, innego więźnia Oświęcimia. Dla Borowskiego, jak sam napisał dedykując Pawłowi Jasienicy jedną ze swoich książek, „Oświęcim był podróżą do kresu pewnej moralności”, moralności chrześcijańskiej. Dlatego walczył o to, aby przedstawiać zło Auschwitz w całej jego nagości. Dariusz Kulesza, autor pracy Dwie prawdy. Zofia Kossak-Szczucka i Tadeusz Borowski wobec obrazu wojny w polskiej prozie lat 1944–1948, a wcześniej i później inni zwolennicy tego nurtu ideowego uznali, że w takim właśnie przedstawieniu „literatura (Borowski) okazała się silniejsza niż wiara (Kossak)”15. Nawet jednak Czesław Miłosz w Zniewolonym umyśle widzi w „Becie” (Borowskim) nihilistę. Nihilizm ten nie oznacza amoralności, lecz zawiedzioną miłość do świata i ludzi. Beta – tłumaczy Miłosz – przedstawia świat, w którym gatunek ludzki jest potwornie nagi; w którym moralność jest krucha; wystarcza nagła zmiana warunków, „a ludzkość wraca do pierwotnej dzikości”16. Jedno jest pewne: w polskim myśleniu „po Auschwitz”, zarówno ateistycznym, jak i katolickim, wyraźnie funkcjonuje pytanie (obecne także w Innym świecie Herlinga-Grudzińskiego w opisie postaw młodych, nowo przybyłych do łagru więźniarek), czy zło, ujawniające się, gdy życie ludzkie zostaje zredukowane do biologicznych instynktów, może być przezwyciężone, czy może z niego wyrosnąć dobro i jaką rolę odgrywa w tym procesie wiara17.
Wartość książki Zofii Kossak, niezależnie od poziomu literackiego pewnych jej fragmentów i poprawek, które autorka sama później nanosiła, polega przede wszystkim na zmierzeniu się z tymi właśnie pytaniami. W swoje wspomnienia „z otchłani”, bolesne wspomnienia o zdeptaniu godności i poniżeniu kobiecości, o okrucieństwie i bezsile, o głodzie, brudzie i zimnie, autorka wplata rozmyślania o sprawach najważniejszych. Jej myślenie to myślenie wrażliwe na teodyceę, na kluczową kwestię współczesnej teodycei: jak mówić o Bogu w obliczu przepastnej historii cierpień świata, której Auschwitz jest „najmocniejszym punktem topograficznym” (J. B. Metz)?
Zofia Kossak zdaje się odpowiadać: nie mówić o Bogu, mówić do… Wskazuje na najmocniejszy niejako fenomen polskiego katolicyzmu – odnajdowanie mocy w modlitwie. Autorka pokazuje, że tym, co trzymało więźniarki przy życiu, nie była ani nadzieja na szybkie zakończenie  wojny, ani odporność psychiczna, ani tężyzna fizyczna. Tą siłą stawała się modlitwa, chociaż była ona – przyznaje Kossak – rzeczą „najtrudniejszą do zorganizowania w bloku”. To „celowa robota. Powiedzenie lagrowe, obiegające wszystkie niemieckie obozy: «Tu wolno się modlić tylko do diabła» jest znane w Birkenau i nieraz cytowane przez władze. Nie znoszą widoku modlitwy, znaku krzyża. Medalik, przemycony w paczce i zauważony, zostaje natychmiast  wrzucony do szajsy, a modlące się pognane kopniakiem do pracy. Odmawiając pacierz przy apelu nie wolno poruszać wargami, żeby się nie zdradzić…”. Zofia Kossak – podobnie jak inni świadkowie – opowiada o znaczeniu medalika, obrazka Miłosierdzia, krzyża wydrapanego na desce czy cegle baraku dla przetrwania w obozie.
Do spraw podstawowych w „świecie przedstawionym Auschwitz” u Zofii Kossak należy pytanie o wiarę w obliczu piekła: „Noc jest wciąż tak czarodziejsko piękna, że trudno nie zatrzymać się mimo zimna, by podnieść głowę, popatrzeć, odetchnąć… Tyle piękna w górze, tyle szpetoty w dole… Sprofanowane «Słuchaj, Jezu» dolatuje aż tutaj… Słuchaj, Jezu, czemuś tak nierówno podzielił? Żeby pilniej każdy rwał się w górę?… Czyż nie lepiej było…”. Natychmiast jednak pojawia się odpowiedź Hioba: „Twoja myśl, Twoja droga to Mądrość Przedwieczna. Mądrość, wobec której złoto za piasek, a srebro za błoto poczytane być może. I człowiek, nie wiedzący, co stanie się z nim i ze światem za godzinę – pragnie pouczać Ciebie, któryś stworzył wieki i pędzisz czasy przed sobą jak pasterz swą trzodę? Nie śmieszneż to? Nie przystoiż raczej, by proch ludzki zawierzył Tobie i Mądrości Twojej, która sprawiedliwego zaprzedanego nie opuściła, a zstąpiła z nim do dołu i w więzieniu z nim pozostała, aż wieniec zwycięstwa otrzymał?”.
To „w otchłani” ktoś odzyskuje wiarę, upada jego „racjonalizm”. Gdy jedna z więźniarek woła w rozpaczy: „Gdyby był, to by nie dopuścił takiego piekła! Nie tolerowałby podobnych zbrodni!”, inna odpowiada: „Czy to nie znaczy raczej, że na świecie jest piekło dlatego, że Go stąd usunięto, wyłamano się spod Jego praw? Nigdy dotąd nie zetknęłam się z prawdą życia tak oko w oko jak tu, i dlatego może mój racjonalizm przestał mi wystarczać. Czuję, że jest coś więcej poza nim, i pragnęłabym jeszcze móc pożyć, by Prawdę odnaleźć…”.
We wspomnieniach pojawia się nawet myśl o czasie obozu jako czasie próby, swoistych rekolekcjach. „«Myśl człowieka ma większą wartość niż świat cały, przeto tylko Bóg jest jej godzien» – powiada święty Jan od Krzyża. Doświadczenie lagrowe dodaje: Bóg jest jedyną rzeczą, o której warto myśleć. Byle mieć pewność, że się ku Niemu idzie. Bo wszak nawet te bezmyślne, bezcelowe kroki wokoło zimnego pieca też są jakąś drogą – i ten czas w lagrze, pozornie marnowany, czas zepchnięcia na ślepy tor z dala od konspiracji, od walki, od możności oddania życia dla Sprawy, nie jest ani stracony, ani bierny; może być wykorzystany dobrze lub źle. Zresztą, jaki czas bywa zmarnowany? Tylko ten, gdy człowiek cofa się duchowo. Bo samo życie, gdziekolwiek upływa, stanowi porę udzieloną człowiekowi dla odbycia próby, przynoszącej ostateczne zwycięstwo lub klęskę”.
Przywołuję tę myśl, bowiem dla oceny tego, czym jest polski katolicyzm powojenny, co go kształtowało, fenomen rekolekcji był niezwykle znaczący, zwłaszcza wtedy, gdy dławiona była wolność druku i nauczania religii w szkołach. Nawet w świątyniach nie wolno było powoływać się na Katyń czy Kołymę (choć także to czynili najodważniejsi). Ale wolno było mówić o Oświęcimiu. Rekolekcjoniści wskazywali więc związki hitleryzmu z filozofią nietzscheańską: system, funkcjonariusz systemu – figura nadczłowieka, który wykrzykuje: „Bóg umarł”, nieuchronnie prowadzi do upodlenia człowieka.
Tę właśnie perspektywę wciąż rozwijał Jan Paweł II, poczynając od nawiedzenia Oświęcimia w 1979 roku, poprzez wizytę w Synagodze Większej w Rzymie, aż po książkę Pamięć i tożsamość. Tu muszę poczynić nieodzowne wtrącenie: współczesną perspektywę polskiej myśli katolickiej „po Auschwitz” wyznacza myśl Jana Pawła II. Jest prawdą, że papież wniósł nasze polskie doświadczenie Chrystusa, Kościoła, nasze doświadczenie niewoli i przebaczenia, a także swoje osobiste doświadczenie spotkań z Żydami do skarbca Kościoła powszechnego. Ale zarazem wniósł doświadczenie powszechności, soborowego podejścia do judaizmu i do narodu żydowskiego do naszej polskiej perspektywy. To jemu zawdzięczamy niezwykłe w swojej doniosłości zdanie: „religia żydowska nie jest dla Kościoła rzeczywistością zewnętrzną, lecz wewnętrzną” (Synagoga rzymska, 1986). To on w książce Pamięć i tożsamość dał niejako dopełnienie naszych doświadczeń historycznych, szczególnie zderzenia z hitleryzmem i komunizmem.
Strona: 1 2 3 4 5 > >>

Kontakt


Krakowska Fundacja
Centrum Dialogu i Modlitwy
w Oświęcimiu
ul. M. Kolbego 1, 32-602 Oświęcim

tel.: +48 (33) 843 10 00
tel.: +48 (33) 843 08 88
fax: +48 (33) 843 10 01

Dział Edukacyjny: education@cdim.pl
Recepcja: reception@cdim.pl

GPS: 50.022956°N, 19.19906°E

Facebook

Realizacja: Wdesk
2017 - 2022 © Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu Polityka cookies RODO
zamknij
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies