Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu

Publikacja "Mejsce zamieszkania Oswiecim" I Teksty

  • Elżbieta Głowacka - ... Oświęcim - co znaczy to słowo?

    t276d

     

     

     

    Niedawno zapytał mnie Przyjaciel: 
    „Czy kochasz to miasto?“
    Nie wiem, czy można kochać miejsce, czy można kochać Oświęcim?

    „Co robisz w Oświęcimiu?“,
    „Dlaczego nie Kraków, Warszawa, Poznań?“
    ... „Dlaczego?“

     

    Miasto rodzinne, miejsce zamieszkania.
    Zostać w nim? Wyjechać? ... a może powrócić ... choć na jakiś czas?

     

    Chyba warto nieraz wyjechać daleko i na długi czas, by móc spojrzeć na tą samą rzeczywistość na nowo, by móc odróżnić znajomości od przyjaźni, by lepiej poznać samego siebie.

    Takie powroty są trudne, ponieważ patrząc z pewnej perspektywy postrzega się nieraz więcej. Nieraz trudno zrozumieć sprawy, ludzi i sytuacje. Nieraz nie chce się tego zrozumieć z różnych względów.

     

    Miejsca, chwile, twarze, myśli, słowa, ... wspomnienia, marzenia i plany...

     

    W życiu liczą się chwile.
    Życie składa się z krótszych i dłuższych etapów,
    Każdy jest ważny, każdy przynosi coś nowego.
    Jeden się kończy, drugi zaczyna.
    Są jak schody, po których stąpamy.

     

    To, co było, już nie wróci.
    To, co było pozostaje jednak
    w pamięci, w sercu.

    Życie jest serią chwil.
    Ludzie, których spotykamy,
    odmieniają nasze życie.

    Chwile, twarze, myśli, słowa, ...
    przeżyte, zapamiętane, wyrażone i usłyszane
    nadają sens życiu,
    wzbogacają nas.

  • Małgorzata Smętek - Mój Oświęcim

    t278d

     

     

    Oświęcim. Urodzić się tutaj to przeznaczenie? Przypadek? Przestroga? Jak to jest mieszkać w miejscu, które dla tysięcy ludzi jest synonimem śmierci, cierpienia, bólu, a nieraz tragiczną kartą własnego życia? Czy fakt, że urodziłam się tutaj ma wpływ na mój sposób postrzegania świata? Czy na przykład mogą mnie wzruszać informacje o łamaniu praw człowieka podawane dzisiaj w mediach, jeśli mieszkam w miejscu, w którym wszystkie prawa człowieka zostały brutalnie złamane, a to najważniejsze – do życia – ponad milion razy? A może właśnie dlatego jestem szczególnie wrażliwa na te doniesienia... Mieszkać tutaj to znaczy stawiać sobie wiele pytań. Nie jest łatwo mówić o mieście rodzinnym.

    W Oświęcimiu można długo przeszukiwać sklepowe półki w poszukiwaniu upragnionej książki, można godzinami przemierzać wąskie uliczki, można potem odpocząć w miejskim parku, a wieczorem sączyć powoli kawę w zaciszu kawiarni. Oczywiście, można też spóźnić się na autobus, zapłacić mandat, pokłócić z sąsiadem, a nawet pokochać urzędową biurokrację. To wszystko nie zakłóca jednak spokojnej atmosfery tego miejsca. Barwy tego miasta są szare, ale jest to szarość w całym znaczeniu tego słowa pozytywna, owa spokojna, dostojna szarość, jakiej można doświadczyć w zaułkach współczesnego, pędzącego świata, w miejscach wolnych od wielkomiejskiego zgiełku, przesyconych spokojem.

    Jednak pod tą warstwą codzienności, która stanowić może z pozoru pewnego rodzaju niedomówienie, kryje się straszliwa prawda o Oświęcimiu z lat 1940 - 45. Na tym właśnie polega wyjątkowość tego miejsca, tym różni się ono od innych miast i miasteczek.

    A jednak ... cieszę się, że urodziłam i wychowałam się właśnie tutaj. Myślę, że to daje mi wewnętrzną siłę, napełnia mnie nadzieją i wiarą, że zło można zawsze zwyciężyć dobrem, a po nocy, nawet jak długa i ciemna by ona nie była, zaświeci słońce. To przekonanie jest mi potrzebne w życiu, pomaga mi znosić niepowodzenia, a mieszkając tutaj umacniam je w sobie.

    Kiedy myślę o Auschwitz często dochodzę do wniosku: człowiek już niżej upaść nie może, to piekło już nigdy się nie powtórzy, ani w takiej, ani w innej formie. Takie myśli rozpalają we mnie płomyczki nadziei i wiary w lepszą przyszłość. Wprawdzie nadal rozpoczynają i kończą się wojny, nazizm znajduje zwolenników, Auschwitz próbuje się odrodzić w różnych postaciach czy – co jeszcze bardziej przerażające – „osłabić swe prawdziwe oblicze”, ale to już jest inny świat. Żadna ideologia nie doprowadzi już nigdy do tak ogromnej tragedii, jaką była II wojna światowa. Oczywiście, sama wiara nie wystarczy, żeby zmienić otaczającą rzeczywistość, ale jest źródłem działań niosących dobro i pokój.

    Pamiętam, jak kiedyś w odruchu gniewu mówiłam: dlaczego w moim mieście nie ma dyskoteki, w której młodzi ludzie mogliby się bawić? Dlaczego nie ma hipermarketu, w którym rodziny mogłyby robić ogromne zakupy? Dlaczego nie ma fabryk, w których bezrobotni mogliby znaleźć pracę? Zastanawiałam się, jaka przyszłość mnie tu czeka, nie widziałam dla siebie żadnych perspektyw. Teraz rozumiem, że jakiekolwiek większe „poprawki” zmieniłyby refleksyjny charakter tego miejsca. Lubię Oświęcim taki, jakim jest. Może nawet w pewien sposób „dojrzałam” do tego, żeby tu mieszkać.

    Chciałabym, żeby ludzie, którzy każdego dnia zwiedzają Miejsce Pamięci wracali tutaj w celu refleksji i modlitwy, szukania prawdy, nie tylko historycznej, ale tej o człowieku. Takie powroty, zresztą jak wszystkie wizyty tutaj na pewno nie są łatwe, a może nawet za każdym razem trudniejsze, bo w miarę poznawania i podejmowania kolejnych prób zrozumienia wszystko staje się coraz bardziej skomplikowane... Stojąc w milczeniu przy ruinach krematorium w Birkenau, człowiek rozpaczliwie szuka pocieszenia, okruchów nadziei, gdy w myślach jak echo powracają słowa „a gdy Cię ktoś zapyta, gdzie jest piekło, to śmiało możesz odpowiedzieć mu......”

    Może w pobliżu byłego obozu zagłady nie powinno być miasta... Nie, nie – odpędzam te myśli. Dobrze, że mieszkają tu ludzie. Są oni strażnikami prawdy - przerażającej, niepojętej i trudnej do przyjęcia prawdy o Auschwitz, której nie można ani ukryć, ani osłabić, ani wymazać z pamięci. Oświęcim dla mnie symbolizuje życie, które zwyciężyło śmierć.

    Pamięć o ofiarach musi trwać, wszak „przeszłość jest to dziś, tylko cokolwiek dalej”...

    Dlatego życie i śmierć współistnieją tutaj, podobnie jak teraźniejszość i historia, wolność i niewola, Oświęcim i Auschwitz,...

    Dobro, które kiedyś zwyciężyło, prosi teraz o pojednanie i pokój.

  • Urszula Bieniek - Tu się urodziłam, tu mieszkam ...

    Tu się urodziłam, tu mieszkam ...


    ... i piszę o tym, co czuję jako mieszkanka ziemi oświęcimskiej

     

     

    Rok z Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu i udział w projekcie „Miejsce zamieszkania: Oświęcim”

    Idąc na pierwsze spotkanie do Centrum Dialogu i Modlitwy właściwie nie wiedziałam, co tam się będzie działo, kto tam będzie, czy pójdę tam po raz kolejny. Ale gdy usłyszałam trochę więcej na temat całorocznego projektu, którego program przygotowało Centrum, byłam całkowicie pewna, że chcę brać w nim udział.

     

    Dzisiaj, z perspektywy czasu, nie żałuję ani jednej chwili, którą poświęciłam na to, by razem z grupą realizować program. Wręcz przeciwnie - jestem z tego dumna. To była szansa, m.in. na głębsze poznanie samej siebie, na poznanie wspaniałych ludzi, ... na odnalezienie prawdy i dialogu.

     

    Ubiegły rok był rokiem przełomowym w moim życiu. Wszystko, co się wydarzyło, rzeczy, których się dowiedziałam, ludzie, których poznałam - to wszystko zmieniło moje życie. Tego nie da się tak po prostu opisać w kilku słowach, to trzeba przeżyć samemu, trzeba poznać...

     

    Wszystkie etapy projektu „Miejsce zamieszkania: Oświęcim” odkrywałam z wielkim zaciekawieniem, czułam ciągły „niedosyt wiedzy”, którą udawało mi się krok po kroku zdobywać. Mogłam zadawać wiele pytań, mogłam prowadzić dyskusje, czułam, że coś znaczę, że ktoś również mnie słucha, że mogę się podzielić moimi refleksjami, osobistymi odczuciami.

     

    Jest jeszcze coś ogromnie ważnego, czego nauczyłam się przez ostatni rok - DIALOG, dialog z drugim człowiekiem, dążenie do poznawania ludzi takimi, jakimi są, a nie jak ich oceniają inni.

     

    Pierwszy blok tematyczny KL Auschwitz-Birkenau - historia i symbolika wywarł na mnie największe wrażenie. Po tym wszystkim, co wtedy usłyszałam o byłym obozie Auschwitz-Birkenau, chciałam wiedzieć jeszcze więcej. Zaczęłam czytać książki, najczęściej wspomnienia byłych więźniów. Na spotkaniu z panem Kazimierzem Smoleniem, byłym więźniem i wieloletnim dyrektorem Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, miałam okazję słuchać jego osobistych wspomnień. Tak trudno było mi wyobrazić sobie to wszystko, co działo się na ziemi oświęcimskiej w latach 1941-1945. Jak można było dopuścić do zagłady tak wielu ludzi? Jak można było traktować ludzi w tak bestialski sposób? To jest niewiarygodne, to brzmi jak zmyślona opowieść, tzn. chciałabym, żeby to po prostu ktoś wymyślił, żeby to nigdy nie miało miejsca, ... ale niestety to się stało, zginęło mnóstwo ludzi, ludzi niewinnych, najpierw znieważonych, okaleczonych, pozbawionych środków do życia, zamordowanych w haniebny sposób, bez prawa do obrony, czy walki.

     

    Podczas kolejnych spotkań, poświęconych zagadnieniom chrześcijaństwa i judaizmu odkryłam, jak ciekawa jest kultura i tradycja żydowska, i jak mało wcześniej na ten temat wiedziałam. Po tym wszystkim, czego dowiedziałam się o kulturze, religii i tradycji żydowskiej, zapragnęłam poznać przedstawicieli społeczności żydowskiej. Niebawem spełniło się moje życzenie – na jednym z organizowanych spotkań poznałam młodzież żydowską z Ameryki Południowej, miałam okazję porozmawiać z ludźmi, których kultura tak bardzo mnie zafascynowała. Dowiedziałam się także, jak Żydzi postrzegają Polskę i Polaków, co myślą o nas, mieszkańcach Oświęcimia. Jakie znaczenie ma dla nich były obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau, co myślą i czują przebywając w tym miejscu.

     

    Jednym z najważniejszych przeżyć ostatnich miesięcy był dla mnie „MARSZ ŻYWYCH”, w którym nasza „oświęcimska grupa” uczestniczyła razem z setkami Żydów, przybyłych z całego świata. Razem przeszliśmy z obozu macierzystego do Brzezinki, aby złożyć hołd tym wszystkim, którzy stracili tu życie. Nigdy nie interesowałam się tym wydarzeniem. To po prostu się działo gdzieś z boku, ale teraz wiem, jak wielkie znaczenie ma ten symboliczny marsz dla społeczności żydowskiej. Rozumiem ludzi, którzy raz w roku spotykają się tutaj, na ziemi oświęcimskiej, by modlić się za swoich bliskich, których zamordowano w tym miejscu. Kiedy szłam z tymi wszystkimi ludźmi w stronę Brzezinki, a następnego dnia rozmawiałam z młodzieżą żydowską, uświadomiłam sobie, że losy narodu żydowskiego są mi bliskie.

     

    Przez kilka kolejnych tygodni - razem z zapraszanymi na spotkania niemieckimi gośćmi - zastanawialiśmy się nad tym, jak rozwijały się stosunki pomiędzy naszymi narodami na przełomie ubiegłych lat / wieków i jakie są te relacje w dniu dzisiejszym, w czym jesteśmy podobni i czym się od siebie różnimy – my Polacy i nasi sąsiedzi Niemcy.

     

    Myślę, że sama nigdy nie miałam uprzedzeń do narodu niemieckiego. Młodzi Niemcy nie muszą czuć się winni za to, co kiedyś zrobili ich przodkowie. To przecież nie jest ich wina, to było i minęło, ale w rękach nas, młodych jest przyszłość i to my wszyscy powinniśmy dbać o to, by historia się nie powtórzyła. Podczas II wojny światowej zginęło także wielu niewinnych Niemców, którzy próbowali sprzeciwić się mechanizmowi faszystowskiej ideologii. Niemcy także ubolewają nad tragedią, jaka wydarzyła się kiedyś w Oświęcimiu, równie często mają łzy w oczach, są przerażeni i wielu wstydzi się tego, że to właśnie naród niemiecki doprowadził do tego wszystkiego. ...

     

    Dziś, po latach, powinniśmy razem - my młodzi Polacy i młodzi Niemcy - dążyć ku dobru. Nie chcemy przecież już więcej wojen, masowych mordów. W świecie powinien zapanować spokój, harmonia, tolerancja.

     

    Podczas spotkań z grupami niemieckimi w Centrum Dialogu i Modlitwy poznałam wielu wspaniałych Niemców, z którymi do dziś utrzymuję kontakt i nie mogę doczekać się kolejnego spotkania z nimi. ... Kiedy przyjechała pierwsza grupa, z którą mieliśmy się spotkać, wszyscy byliśmy bardzo zdenerwowani. Jednak prowadzone dyskusje, szczere rozmowy i życzliwe uśmiechy sprawiły, że szybko zapomnieliśmy o wszelkich obawach. A potem wspólnie budowaliśmy domki, które miały stworzyć symboliczną „Europejską wioskę”. Nie pamiętam, kiedy wcześniej tak dobrze się bawiłam. Poznałam ludzi, których nigdy nie zapomnę, o których lubię opowiadać swoim koleżankom i kolegom. Te krótkie chwile, spędzone z Niemcami, dużo mnie nauczyły. Mimo, że język niemiecki nie jest moją mocną stroną, to i tak udawało mi się wspaniale dogadywać z nowymi przyjaciółmi. ... podobnych spotkań, które chyba na zawsze utkwiły w mej pamięci, było jeszcze kilka.

     

    Zajmując się historią Oświęcimia, zwłaszcza tą odległą, odbyliśmy – w ramach realizowanego projektu – kilka ciekawych spotkań i odwiedziliśmy miejsca, które „zachowują historię dla kolejnych pokoleń”, jak zamek oświęcimski, czy też Państwowe Archiwum w Oświęcimiu. Podobnie jak wielu moich znajomych, myślałam, że już dobrze znam Oświęcim, ale nie wiedziałam, że ma on aż tak złożoną i barwną historię. Pewnie mało kto wie, że historia Oświęcimia jest o wiele dłuższa niż choćby historia Poznania. W dniu dzisiejszym mogę się pochwalić tym, że na temat miasta, w którym mieszkam, wiem bardzo dużo i jak tylko mogę staram się przekazywać moją wiedzę „gościom ziemi oświęcimskiej”.

     

    Całoroczny projekt kończyło kilka spotkań poświęconych prawom człowieka – mniejszościom narodowym, religijnym i kulturowym, a także obcokrajowcom i osobom niepełnosprawnym.

     

     

    Co czuję i myślę po miesiącach realizacji projektu „Miejsce zamieszkania Oświęcim”?

    Oświęcim wielu ludziom na całym świecie kojarzy się tylko z jednym, z byłym obozem koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. Wiem, że to jest ważne, że tej historii nie można zapomnieć, i że powinniśmy robić wszystko, aby ona już nigdy się nie powtórzyła.

     

    Myślę jednak, że mój Oświęcim nie powinien być kojarzony tylko z eksterminacją Żydów, Polaków, Romów i innych narodowości. Przecież tutaj jest także miasto, a jego mieszkańcy są normalnymi ludźmi, takimi jak ci, którzy mieszkają w Krakowie, Katowicach, czy w Warszawie, z jedną jednak różnicą - są bliżej miejsca tej strasznej tragedii, jaka miała miejsce na ziemi oświęcimskiej w latach 1941-1945. Ja nie boję się jednak tego miejsca, a wręcz przeciwnie: jest mi ono szczególnie bliskie, ponieważ znam jego drugie oblicze, oblicze miasta rodzinnego o wielowiekowej ciekawej historii.

     

    Mieszkam w Oświęcimiu od urodzenia i wszelkie informacje dotyczące mojego miasta są dla mnie bardzo istotne i dlatego uważam, że program prowadzony przez Centrum Dialogu i Modlitwy był bardzo interesującą propozycją. Moje osobiste odczucia i doświadczenia, jakich doznałam przez ostatnie kilkanaście miesięcy, są szczególnie wartościowe. Dzięki nim zmieniłam moje poglądy na świat, inaczej też postrzegam spotykanych ludzi.

     

    Cotygodniowe spotkania z grupą, z początku całkiem obcych ludzi, teraz moich bliskich przyjaciół, pozwoliły mi otworzyć oczy na to, co działo i dzieje się w Oświęcimiu. To tak, jakbym na nowo się narodziła i spojrzała na to miasto innymi oczyma. Wcześniej to było dla mnie miasto jak każde inne, a teraz ... widzę o wiele więcej, znam jego historię i co najważniejsze – cieszę się, że jestem mieszkanką tego miasta, że przeżyłam tu swoje dzieciństwo, że tu dorastałam. Niektórzy z moich rówieśników chcą stąd jak najszybciej uciec do większych miast, gdzie są lepsze perspektywy na przyszłość, gdzie o pracę jest łatwiej.

     

    A ja? - Ja czuję się emocjonalnie związana z Oświęcimiem. To miasto wiele dla mnie znaczy. Może to dlatego, że przez szereg miesięcy miałam okazję brać udział w projekcie „Miejsce zamieszkania: Oświęcim”?

     

    A Centrum Dialogu i Modlitwy? - Są takie momenty, że Centrum Dialogu to dla mnie drugi dom. Tu mogę usiąść z bliskimi mi ludźmi, porozmawiać, pośmiać się, a nawet wypłakać się na ich ramieniu. Co najważniejsze, to właśnie tutaj nauczyłam się szacunku do drugiego człowieka, bez względu na to jakiej jest narodowości. Wyzbyłam się wszelkich uprzedzeń do obcokrajowców i ludzi innej wiary. Rówieśnicy z obcych krajów są przecież tacy jak my, mają podobne marzenia, podobnie się zachowują, właściwie to niczym się nie różnimy, tylko pochodzeniem, narodowością, czy wyznawaną wiarą.

     

     

    Ula

  • Paula Borkowska - WALKA - DIALOG

    WALKA

     

    „Co ma przeminąć to przeminie”

     

    ale to, co wycisnęło znak – zostanie.

     

    I będą się męczyć

     

    Piętno i nadzieja

     

    Grać ze sobą, bawić się

     

    nienawiść i miłość

     

    Przeciw sobie, tak niezgodne

     

    Tak inne, a tak silne

     

    Dwie metody, dwie wartości

     

    Dwa uczucia, bez litości

     

    Miłość cierpliwa jest...

     

    Nienawiść wytrwała...

     

    Obie dotąd ze sobą

     

    Walczyć będą, aż dokona się Dobro

     

    I Miłość pokona Nienawiść

     

    Bez pojedynku, tak – kochając

     

     

    DIALOG

     

    Dialog to bardzo ważna forma zrozumienia innych niż nasze – poglądów. Dzisiaj tyle się o nim mówi, a jednocześnie tak bardzo on zanika...

     

    Dialog ten obrazuje wymianę zdań pomiędzy dwoma osobami, które zwiedziły obóz koncentracyjny, i teraz o tym rozmawiają

     

     

    - Byłaś tam?

     

    - Byłam

     

    - Byłaś?

     

    - Tak

     

    - Jak długo?

     

    - Tylko chwilę

     

    - Widziałaś?

     

    - Widziałam

     

    - Co?

     

    - Martwe życie

     

    - Martwe?

     

    - Umarło... ponad 50 lat temu

     

    - Co umarło?

     

    - Życie

     

    - Nie rozumiem tego, co mówisz

     

    - Ja też tego nie rozumiem. Nie rozumiem do tej pory, jak jeden człowiek może pozbawić życia drugiego człowieka. A już tym bardziej nie pojmuję, jak jeden może zabijać miliony.

     

    - Chciałabyś to zrozumieć?

     

    - ...nie, chyba nie

     

    - Dlaczego?

     

    - Bo gdybyśmy wszystko chcieli zrozumieć, to to „wszystko” stałoby się niezrozumiałe

     

    - Trudno jest Twoja mowa

     

    - Nie, to nasza przeszłość jest trudna

     

    - Co zamierzasz?

     

    - Żyć

     

    - Żyć?! Tylko tyle?

     

    - Żyć naprawdę

     

    - Co to znaczy: żyć naprawdę?

     

    - Kochać. Życie bez miłości nie jest nic warte

     

    - I co dalej?

     

    - Dalej? Chcę zbudować przyszłość na fundamencie miłości. Wtedy zło przestanie zwyciężać...

  • Anna Ślęczka - Portret

    Ten ktoś tu żył i nie wiedział,
    że będą o nim pisać wiersz,
    bo był jednym z miliona
    których praca uczyniła „wolnych”.

    Nim drutami opletli mu ręce,
    był gotów bronić matczynej ziemi,
    lecz oni przyszli nocą,
    dom otoczyli, siłą wydarli.
    I postawili przed sądem bezprawia,
    gdzie tylko jedne zapadały wyroki –
    winny.
    Winny narodzenia.

    Od tej pory jego życiem,
    władali barbarzyńcy.
    Od tej pory jego dni,
    były pełne głodu i bólu.

    Nie oczekiwał podziwu,
    choć podzielił się kawałkiem chleba.
    Nie czuł  się bohaterem,
    choć podzielił się dobrym słowem.

    Na szacunek nie zasłużył,
    naznaczony numerem,
    winien był posłuszeństwo
    nadczłowiekowi.

    Zaszczytów nigdy nie dostąpił,
    może wówczas, gdy go na haku wieszano,
    widział w zapadłych oczach,
    współczucie dla swego cierpienia.

    Litości nigdy nie zaznał,
    deptany władzy obcasem,
    przytłoczony ciężarem pracy,
    nie rozwinął swych skrzydeł.

    Wycieńczony, chory,
    odchodził sam.
    śniło mu się ciepło,
    rodzinnego gniazda.

    Ten ktoś tu żył i nie wiedział,
    że powstanie o nim wiersz,
    bo był jednym z miliona
    których praca uczyniła „wolnych”.

    Umarł nie wierząc,
    że ktoś napisze o nim wiersz,
    bo ani matki, ani ojca
    przy nim nie było.
    Odarty z godności,
    pozbawiony imienia,
    bity,
    przeklinany,
    wygrał bitwę
    o duszę.

Kontakt


Krakowska Fundacja
Centrum Dialogu i Modlitwy
w Oświęcimiu
ul. M. Kolbego 1, 32-602 Oświęcim

tel.: +48 (33) 843 10 00
tel.: +48 (33) 843 08 88
fax: +48 (33) 843 10 01

Dział Edukacyjny: education@cdim.pl
Recepcja: reception@cdim.pl

GPS: 50.022956°N, 19.19906°E

Facebook

Realizacja: Wdesk
2017 © Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu Polityka cookies
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies