Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu

Papież Jan Paweł II i Auschwitz

Manfred Deselaers

Jan Paweł II i Auschwitz [1]

Wstęp

Kiedy święty Papież Jan Paweł II w 1979 r. był w Auschwitz, powiedział, że jest synem tej ziemi, papieżem, „który tu, na tej ziemi urodził się i wychował, papież, który przyszedł na Stolicę Piotrową z Krakowa, z tej archidiecezji, na terenie której znajduje się obóz oświęcimski, że ten papież pierwszą encyklikę swego pontyfikatu zaczął od słów "Redemptor hominis" - i że poświęcił ją w całości sprawie człowieka, godności człowieka, zagrożeniom człowieka - prawom człowieka wreszcie... Wiadomo, że nieraz tutaj bywałem... bardzo wiele razy! ... Nie mogłem tutaj nie przybyć jako papież.”[1]

Pamięć o Auschwitz, i to wszystko, co się z tą pamięcią łączy, była bardzo ważna dla Papieża Jana Pawła II. Pokazujemy centralne tematy, rozwój oraz wielostronność jego reflekcji. Cytujemy jego wypowiedzi, aby jak najwierniej oddać głos świętego Pasterza.

Karol Wojtyła spędził dzieciństwo i młodość (1920-1938) w mieście Wadowice, oddalonym od Oświęcimia tylko o 35 km. Żyli tam także Żydzi, z którymi był zaprzyjaźniony. Ojciec był oficerem, który podczas I Wojny Światowej walczył o polską niepodległość.

Straszne doświadczenia II Wojny Światowej zmieniły jego życie. Zdecydował się jeszcze podczas wojny zostać księdzem i w 1942 r. wstąpił do tajnego seminarium w Krakowie. Po wojnie w 1948 r. obronił w Rzymie doktorat pt. „Problem wiary u św. Jana od Krzyża”, wiary, która idzie przez „ciemną noc”.

Od 1958 r. jako biskup archidiecezji krakowskiej często przebywał w parafiach Oświęcimia. W kazaniach mocno podkreślał potrzebę modlitwy za zmarłych, także w imieniu tych, którzy nie mogą przyjechać.

Szukając znaków nadziei w obliczu tej tragedii, za którą stoi słowo „Auschwitz”, przygotował beatyfikację O. Maksymiliana Kolbego w 1971 r. Stało się to okazją do głębokiej refleksji nad człowiekiem i jego powołaniem. Kult O. Kolbego stał się także mostem do narodu Niemieckiego.

Podczas pierwszej pielgrzymki do Polski jako Papież w 1979 r. odwiedził Auschwitz: „Nie mogłem tutaj nie przybyć jako papież!”

Podkreślał, że na drodze ku światu, w którym godność i prawa człowieka i narodów będą szanowane, trzeba walczyć, ale tak, jak Kolbe: siłą wiary zło dobrem zwyciężać. W latach 80-tych w Polsce zrozumiano to także w kontekście komunistycznych represji.

Kiedy ateistyczny komunizm osłabł, w 1984 r. powstał u progu byłego obozu Auschwitz w Oświęcimiu klasztor Sióstr Karmelitanek. Fakt ten wywołał mocne protesty żydowskie. Od tego czasu Papież wskazywał coraz częściej na żydowskie cierpienia podczas II Wojny Światowej oraz długą wspólną chrześcijańsko - żydowską historię na ziemiach polskich. Potępiał również antysemityzm. W duchu Drugiego Soboru Watykańskiego podkreślał przy wielu okazjach religijną godność narodu żydowskiego i jej znaczenie dla chrześcijan.  

Edyta Stein, Teresa Benedykta od Krzyża, stała się dla niego symbolem, który łączy solidarność z tragedią Żydów w Auschwitz-Birkenau wraz z głębokim wyznaniem wiary chrześcijańskiej. W 1999 r. ogłosił ją współpatronką Europy.

Następny etap to wielki rachunek sumienia Kościoła z relacji do Żydów, żal za grzechy i obietnica trwałego braterstwa z narodem przymierza. Tak Papież chciał w roku 2000 „przekroczyć próg nadziei”[2].

Przy końcu życia w 2002 r. zawierzył cały świat Miłosierdzu Bożemu, przekonany, że tylko Boże Miłosierdzie potrafi uleczyć rany świata.

Nie odbiegniemy od prawdy, jeśli powiemy, że całe duszpasterstwo Karola Wojtyły naznaczone było tragedią II Wojny Światowej i starało się być odpowiedzią na nią. Jan Paweł II z głębi swojego jestestwa był ‘Papieżem po Auschwitz’.

Korzenie

W książce „Dar i tajemnica” Jan Paweł II pisze o swoim powołaniu do kapłaństwa:

"Na skutek wybuchu wojny zostałem oderwany od studiów i od środowiska uniwersyteckiego. Straciłem w tym czasie mojego Ojca, ostatniego człowieka z mojej najbliższej rodziny. [...]  Równocześnie coraz bardziej jawiło się w mojej świadomości światło: Bóg chce, ażebym został kapłanem. [...] Działo się to wszystko na tle wydarzeń straszliwych, jakie rozgrywały się wokół mnie w Krakowie, w Polsce, w Europie i na świecie. [...] Myślę tu szczególnie o bliskich mojemu sercu kolegach, także o tych pochodzenia żydowskiego, z klasy maturalnej w gimnazjum wadowickim. [...] Otóż w tym wielkim i straszliwym teatrze drugiej wojny światowej wiele zostało mi oszczędzone. Przecież  każdego dnia mogłem zostać wzięty z ulicy, z kamieniołomu czy z fabryki i wywieziony do obozu. Nieraz nawet pytałem siebie: tylu moich rówieśników ginęło, a dlaczego nie ja? Dziś wiem, że nie był to przypadek. [...] Odsłania się tutaj jeszcze inny, szczególnie ważny wymiar historii mojego powołania. Lata drugiej wojny światowej i okupacji niemieckiej na Zachodzie i okupacji sowieckiej na Wschodzie pociągnęły za sobą ogromną liczbę aresztowań i zesłań polskich kapłanów do obozów koncentracyjnych. [...] Wszystko, co tutaj powiedziałem na temat obozów koncentracyjnych, jest oczywiście tylko częścią tej dramatycznej apokalipsy naszego stulecia. Mówię zaś o tym, ażeby uwydatnić, że moje kapłaństwo właśnie na tym pierwszym etapie wpisywało się w jakąś olbrzymią ofiarę ludzi mojego pokolenia, mężczyzn i kobiet. Mnie te najcięższe doświadczenia zostały przez opatrzność oszczędzone, ale dlatego mam tym większe poczucie długu w stosunku do tylu znanych mi ludzi, a jeszcze liczniejszych, owych bezimiennych, bez różnicy narodowości i języka, którzy swoją ofiarą na wielkim ołtarzu dziejów przyczynili się w jakiś sposób do mojego powołania kapłańskiego. W pewnym sensie wprowadzili mnie oni na tą drogę, w świetle ofiary ukazali mi prawdę - najgłębszą i najistotniejszą prawdę kapłaństwa Chrystusowego."[3] 

Modlitwa

Od 4 lipca 1958 r., kiedy Karol Wojtyła został mianowany biskupem pomocniczym Krakowa, do wyboru na Papieża 16 października 1978 r., ziemia oświęcimska należała do obszaru jego odpowiedzialności duszpasterskiej. Jak wtedy widział wyzwania dla tej ziemi?

Kardynał Wojtyła uważał, że pierwszą rzeczą, jaką powinniśmy zrobić to modlitwa za zmarłych. W 1970 r. w Dzień Zaduszny powiedział w Oświęcimiu:

„Ogromna by to była rzesza ludzka tu na tym miejscu, gdyby wszyscy chcieli przybyć na groby swoich bliskich i zapalić światła i położyć wieńce i wnieść chór modlitwy. Ogromna to by musiała być rzesza! Wielojęzyczna; tak jak wielojęzyczne napisy figurują przy pomniku, na miejscu krematorium w Brzezince. [...] Jesteśmy tutaj, Drodzy Bracia i Siostry, reprezentantami tych rzesz, które powinny przyjść na to miejsce – wielojęzycznych rzesz.”[4]

Ta ziemia zobowiązuje więc tych, którym dane było przez los zamieszkać tutaj, do wstawiennictwa, do modlitwy za zmarłych. Tym bardziej zobowiązuje nas jako chrześcijan:

 „To wszystko włączamy w ofiarę Jezusa Chrystusa. [...] My, Kościół żyjący na ziemi – my, potomkowie tamtych zmarłych i umęczonych – w tę Chrystusową Ofiarę wkładamy nasze pośrednictwo, nasze orędownictwo, naszą najpokorniejszą modlitwę; ażeby dla ofiar tej współczesnej Kalwarii Ten, który na Kalwarii oddał swoje życie za całą ludzkość, był Zbawicielem i nagrodą. Żeby ich przyjął wszystkich: w tych wielotysięcznych i milionowych rzeszach, w tych apokaliptycznych wymiarach, żeby ich przyjął wszystkich. [...] Oto jest, moi Drodzy, [...] treść naszej wspólnej modlitwy, treść naszej wiary, treść tego, co tutaj pragniemy wyrazić: za siebie i za cały nasz Naród i za ludzkość całą.”[5]

W tym duchu również w 1979 r., jako Papież powiedział: „Przychodzę więc i klękam na tej Golgocie naszych czasów, na tych mogiłach w ogromnej mierze bezimiennych, jak gigantyczny grób nieznanego żołnierza.”[6]

Maksymilian Maria Kolbe

W tym czasie, na początku lat 70-tych, zaczynały się przygotowania do beatyfikacji Ojca Maksymiliana Kolbego. Wtedy, rok przed tym wydarzeniem, Kardynał Wojtyła powiedział:

„To by było wielkim znakiem nieba: jak gdyby sam Ojciec niebieski wskazał palcem na tę współczesną Kalwarię ludzkiej rodziny... I jakby powiedział, że z tego krzyża rodzi się zbawienie.”[7]

Później z okazji rocznicy beatyfikacji w 1972 r. ówczesny Kardynał Krakowa wypowiedział podczas mszy dziękczynnej w Oświęcimiu następujące słowa:

"Pragniemy podziękować Chrystusowi Panu za to, że dał nam tego […] Świętego, który nosił najstraszliwsze ciężary naszej epoki, całe upokorzenie współczesnej ludzkości, całą klęskę swojego narodu. W tym doświadczeniu  nie złamał się, bo siła ducha, moc wiary i potęga miłości pozwoliła mu odnieść zwycięstwo nie tylko dla siebie, ale i dla nas. Żebyśmy się nie czuli pokonani, my, Polacy, my, kapłani; nie tylko dla nas - dla całej ludzkości, ażeby nie czuła się pokonana własnym okrucieństwem, tym straszliwym obozem śmierci!"[8]

Ten znak promieniuje: 20 października 1971 r. dwa dni po beatyfikacji, Kardynał Wojtyła powiedział w Radiu Watykańskim:

„Beatyfikacja o. Maksymiliana Kolbego zwróciła na nowo oczy Kościoła i świata na Oświęcim. W świadomości wszystkich ludzi naszej epoki stał się on naprzód symbolem męki zadanej ludziom przez ludzi z nienawiści, a z kolei staje się symbolem miłości, która jest potężniejsza niż nienawiść. A nawet męka zadana ludziom staje się dzięki niej jakąś siła twórczą, która pomaga pełniej odkryć człowieczeństwo. Takie właśnie znaczenie nadał pojęciu: „Oświęcim” bł. Maksymilian Maria Kolbe.”[9]

Ta fundamentalna perspektywa na sprawy oświęcimskie pozostała również późniejszemu papieżowi. Będąc w Oświęcimiu podczas swojej pierwszej pielgrzymki w 1979 r. do Ojczyzny powiedział:

„W tym miejscu straszliwej kaźni, która przyniosła śmierć czterem milionom ludzi z różnych narodów, o. Maksymilian Kolbe odniósł duchowe zwycięstwo, podobne do zwycięstwa samego Chrystusa, oddając się dobrowolnie na śmierć w bunkrze głodu — za brata. [...] Czy tylko on jeden — Maksymilian Kolbe — odniósł zwycięstwo, które odczuli natychmiast współwięźniowie i do dzisiaj odczuwa je Kościół i świat? [...] Pragniemy ogarnąć uczuciem najgłębszej czci każde z tych zwycięstw, każdy przejaw człowieczeństwa, które było zaprzeczeniem systemu systematycznego zaprzeczania człowieczeństwa. Na miejscu tak straszliwego podeptania człowieczeństwa, godności ludzkiej — zwycięstwo człowieka!”[10]

Z okazji kanonizacji w 1982 r. Papież Jan Paweł II powiedział:

"Tak, więc u podnóża tej świętości leży wielka, głęboko zbolała sprawa ludzka. Ta trudna, tragiczna epoka, naznaczona straszliwym podeptaniem ludzkiej godności, zrodziła w Oświęcimiu swój zbawczy znak. Miłość okazała się potężniejsza od śmierci, potężniejsza od antyludzkiego systemu. Miłość człowieka odniosła swoje zwycięstwo  tam, gdzie zdawała się tryumfować nienawiść i pogarda dla człowieka.”[11]

Janowi Pawłowi II nie chodziło tylko o nadzieję życia wiecznego płynącą z wiary, ale także o obraz człowieczeństwa. Wydaje mi się, że tu można znaleźć źródła antropologii Papieża. Święty Maksymilian w obliczu Auschwitz pokazuje światu znaczenie kluczowych słów encykliki REDEMPTOR HOMINIS:

„Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa. I dlatego właśnie Chrystus-Odkupiciel, jak to już zostało powiedziane, „objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi”.[12]

To światło, które świeci w Oświęcimiu dla całego świata, głęboko zobowiązuje. Kardynał Wojtyła już w 1972 r. rzekł do młodzieży akademickiej:

„Człowiek to jest sumienie – jednak sumienie. I nie da się śledzić w pełni rozwoju człowieka, mówić o rozwoju człowieka, jeśli się nie uchwyci jego centrum: sumienia. Od jego zależy to, […] kim w końcu jestem ja, ja jeden niepowtarzalny. Weźmy dla przykładu taki obraz: z jednej strony O. Maksymilian Kolbe w Oświęcimiu, a z drugiej strony jego oprawcy. Tu człowiek i tu człowiek. Tu sumienie i tu sumienie. I teraz, jaka ostatecznie kształtuje się postać? Z jednej strony taka, którą świadomość, opinia całej ludzkości musi zaafirmować, uwielbić i zaakceptować: wziąć do swego skarbca raz na zawsze. Z drugiej strony taka postać człowieka, człowieczeństwa, którą cała opinia ludzkości – bez względu na to, czy to będą wierzący, czy niewierzący, chrześcijanie czy ateiści – musi jakoś odrzucić: wyrzec się. Chociaż może się wyrzec tylko do granicy człowieczeństwa, bo: i tu człowiek, i tu człowiek. Wielkość człowieka […] jest najgłębiej związana z jego sumieniem.”[13]

Żyć sumiennie, to prowadzić nieustanną walkę z sobą i nieustannie wybierać między dobrem a złem. W czasie swojej drugiej podróży do Polski w 1983 r., po stanie wojennym, Papież powiedział rodakom:

"Co to znaczy, że miłość jest potężniejsza niż śmierć? To znaczy także: "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj", wedle słów św. Pawła (Rz. 12, 21). Te słowa tłumaczą prawdę o czynie oświęcimskim O. Maksymiliana na różne wymiary: na wymiar życia codziennego, ale także na wymiar epoki, na wymiar trudnego momentu historycznego, na wymiar XX w., a może i czasów, które idą. [...] Pragniemy wzbogacić chrześcijańskie dziedzictwo polskości o przejmującą wymowę jego czynu oświęcimskiego: "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj". Ewangeliczny program. Trudny program – ale możliwy. Program nieodzowny."[14]

Prawa Człowieka i Narodów

Lekcja Auschwitz jednak nie dotyczy jedynie sensu indywidualnego życia i śmierci. Dotyczy nie mniej kszałtu naszych społeczeństw, narodów i relacji międzynarodowych. W Auschwitz w 1979 r. Jan Paweł II powiedział:

Jeśli jednakże to wielkie wołanie Oświęcimia, krzyk umęczonego tu człowieka, ma przynieść owoce dla Europy (a także dla świata), trzeba wyciągnąć wszystkie słuszne konsekwencje z Deklaracji Praw Człowieka […] A ja wróciłbym jeszcze do mądrości starego mistrza, Pawła Włodkowica, rektora krakowskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego w XV w., który głosił, iż trzeba zabezpieczyć prawa narodów […] Nigdy jeden naród nie może rozwijać się kosztem drugiego, nie może rozwijać się za cenę drugiego, za cenę jego uzależnienia, podboju, zniewolenia, za cenę jego eksploatacji, za cenę jego śmierci. To są myśli Jana XXIII, Pawła VI […] Ale mówi je równocześnie syn narodu, który doznał w swych dziejach, dalszych i bliższych, wielorakiej udręki od drugich. Pozwólcie jednak, że nie wymienię tych drugich po imieniu - pozwólcie, że nie wymienię... Stoimy na miejscu, na którym o każdym narodzie i o każdym człowieku pragniemy myśleć jako o bracie.”[15]

Od dawna Jan Paweł II popierał starania o polsko-niemieckie pojednanie.[16]

Kardynał Wojtyła spotkał się z niemieckimi biskupami podczas Soboru Watykańskigo II w Rzymie (1962-1965). W 1964 r. członkowie niemieckiej sekcji Pax Christi w ramach pielgrzymki pokutnej do Auschwitz spotkali się z Kardynałem Wojtyłą w Krakowie. Kardynał aktywnie uczestniczył w redagowaniu listu Biskupów Polskich do Biskupów Nimieckich, posłany w listopadzie 1965 r. ze słynnymi słowami „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Ten list dzisiaj często jest uważany jako główny powojenny przełom w relacjach polsko-niemieckich.

1973 r. Katolicy w Niemczech założyli stowarzyszenie Maksymiliana Kolbego [Maximilian-Kolbe-Werk] na rzecz pomocy dla byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Jednym z ojców chrzestnych był Krakowski Kardynał. 1974 r. Kardynał Wojtyła odwiedził Republikę Federalną Niemiec. Razem z Kardynałem Julius Döpfnerem z Kolonii odprawiał mszę św. w intecji pokuty i pojednania w Karmelu „Świętej Krwi” [Heilig-Kreuz-Karmel] u progu byłego obozu Dachau. 1978 r. robił tak samo z delegacją polskich biskupów, wśród nich Prymas Polski Stefan Wyszyński, i niemieckimi biskupami, wśród nich Kardynał Jozef Ratzinger, arcybiskup Monachium, późniejszy Papież Benedykt XVI.

W 1979 r. Kardynał Ratzinger był obecny podczas mszę św. nowego Papieża Jana Pawła II w Auschwitz-Birkenau. 1980 r. delegacja niemieckich biskupów razem z polskimi biskupami podpisali przed ścianą śmierci w byłym obozie Auschwitz prośbę do Papieża o kanonizację bł. Maksymiliana Kolbego.  Kanonizacja Maximiliana Kolbego 1983 w Rzymie w obecności niemieckich pielgrymów i w koncelebrze z niemieckim Kardynałem Joseph Höffner stała się widocznym symbolem pojednania.

23 czerwca 1996 r. Papież Jan Paweł II przekroczył w Berlinie Bramę Brandenburgską w zjednoczonych Niemczech. „Teraz, po przekroczeniu Bramę Brandenburgską, także i dla mnie II Wojna Światowa się skończyła” miał powiedzieć głęboko wzruszony.[17]

Stało się jasne, że kontakty kościelne potrafią budować mosty i torować drogi pojednania między narodami.

To wszystko trzeba rozumieć także na tle dyktatury komunistycznej. Papież pamiętał, że II Wojna Światowa zaczęła się 1 września 1939 r. agresją niemieckich nazistów oraz 17 września tego samego roku radzieckiej Armii Czerwonej. W 1942 r. Niemcy rozpoczęli wojnę przeciwko Związkowi Radzieckiemu, w której zginęło wiele milonów Rosjan i obywateli innych narodów. Wojna i okupacja niemiecka w Polsce skończyła się w 1945 r. dzięki Armii Czerwonej. Ale radziecka okupacja Polski trwała do 1989 r. Aby udawadniać sensowność sojuszu Polski ze Związkiem Radzieckim, komunistyczne rządy systematycznie pokazały na Republikę Federalną Niemiec jako wroga, często używając obrazy czasu Wojny. Po opublikowaniu przez Kościół listu biskupów polskich do niemieckich i niemiecką odpowiedź, rozpoczęła się w całej Polsce na wszystkich szczeblach antykościelna kampania pod hasłem „Nigdy nie zapominamy, nigdy nie przebaczamy!”, wyrzucając Kościołowi zdradę narodu. Było to przed obchodami  1000 lecia Państwowości Polski 1 Maja 1966. 3 Maja 1966 obchodzono w Częstochowie  1000 lecie Chrztu Polski. Wtedy Prymas Polski Stefan Wyszynski uroczyście powtórzył słowa przebaczenia Niemcom a wielotysięczny tłum wiernych powtórzył „Przebaczamy!”. Stanowisko Kościoła stało się jasne.[18]

W 1979 r., zatrzymując się przed umieszczonymi na pomniku w Auschwitz-Birkenau tablicami w językach ofiar, Jan Paweł II powiedział: „I jeszcze jedna tablica - wybrana... Tablica z napisem w języku rosyjskim. Nie dodaję żadnego komentarza. Wiemy, o jakim narodzie mówi ta tablica. Wiemy, jaki był udział tego narodu w ostatniej straszliwej wojnie o wolność ludów. I wobec tej tablicy nie wolno nam przejść obojętnie.”[19]

Pamięć o obozie Auschwitz, który został wyzwolony przez Armię Czerwoną, odgrywa znaczącą rolę w pamięci Rosjan o wkładzie Związku Radzieckiego w walce o oswobodzenie Europy z faszyzmu. W czasie komunizmu w Polsce istniała tylko jedna oficjalna interpretacja Auschwitz, która akcentowała rolę armii wyzwoleńczej oraz komunistycznych i socjalistycznych aktywistów pośród ofiar. Skoro panującą ideologią był ateistyczny materializm, zabronione były chrześcijańskie nabożeństwa i symbole religijne na terenie byłego obozu.

Największy katolicki ruch młodzieżowy w Polsce w czasach komunizmu, „Oaza” został założony po wojnie przez Ks. Franciszka Blachnickiego, byłego więźnia Auschwitz, który czekając na wykonanie wyroku śmierci przeżył swoje nawrócenie. Niespodziewanie wyroku nie wykonano. Odtąd był przekonany, że prawdziwa wolność to wolność wewnętrzna, a ci, którzy są zakorzenieni w modlitwie i ufają Chrystusowi, nie muszą bać się ani władzy ani śmierci. Można to nazwać polską teologią wyzwolenia. W późniejszych czasach ludzie ruchu oazowego odgrywali dużą rolę w bezkrwawej rewolucji Solidarności.

W liście apostolskim z okazji 50-lecia wybuchu II Wojny Światowej Jan Paweł II napisał: „Wam, politycy i mężowie stanu, pragnę raz jeszcze wyrazić moje głębokie przeświadczenie, że oddawanie czci Bogu zawsze idzie w parze z szacunkiem dla człowieka. Obie te postawy składają się na najwyższą zasadę, która pozwoli państwom i blokom politycznym przezwyciężyć wzajemne sprzeczności.“[20]

Wraz z osłabieniem komunizmu w latach 80-tych, tłumione poglądy zaczęły dochodzić do głosu. Na tle pogardy człowieka realizowanej przez neopogański totalitaryzm nazistów oraz ateistycznego materializmu komunistów, wydawało się, że ważne będzie u progu ogromnego cmentarzyska byłego obozu Auschwitz stworzyć miejsce modlitwy. Kiedy przed drugą pielgrzymką Papieża Jana Pawła II do Polski w 1983 r. władze pozwoliły na budowę kościołów, Kardynał Franciszek Macharski z Archidiecezji Krakowskiej pragnął poprzez założenie klasztoru Sióstr Karmelitanek uczcić modlitwą tych, którzy zginęli, oraz nawoływać do pokoju[21]. Klasztor powstał w starym budynku przyległym do muru byłego obozu Auschwitz I, niedaleko celi śmierci św. Maksymiliana.

 

CZYTAJ DALEJ >>>



[1]Jan Paweł II, Homilia na terenie byłego obozu koncentracyjnego Oświęcim – Brzezinka, 7.06.1979 r. w: Żydzi i judaizm w dokumentach Kościoła i nauczaniu Jana Pawła II (1965-1989), zebrali i opracowali ks. Waldemar Chrostowski, ks. Ryszard Rubinkiewicz SDB, Akademia Teologii Katolickiej, Warszawa 1990, s. 99.

[2] Tytuł słynnej książki: Przekroczyć próg nadziei. Jan Paweł II odpowiada na pytania Vittoria Messoriego. Lublin: RW KUL, 1994 r.

[3] Jan Paweł II, Dar i Tajemnica. W pięćdziesiątą rocznicę moich święceń kapłańskich, Kraków 1996, s. 34-39.

[4] Karol Wojtyła / Jan Paweł II, Patron naszych trudnych czasów. Wypowiedzi o św. Maksymilianie. Wyd. Ojców Franciszkanów, Niepokalanów 1991, s. 20.

[5] Tamże, s. 21.

[6] Jan Paweł II, Homilia na terenie byłego obozu koncentracyjnego Oświęcim – Brzezinka, 7.06.1979 r. w: Żydzi i judaizm w dokumentach Kościoła i nauczaniu Jana Pawła II, s. 99.

[7] Patron naszych trudnych czasów, s. 21.

[8] Tamże, s. 91.

[9] Tamże, s. 48.

[10]Jan Paweł II, Homilia na terenie byłego obozu koncentracyjnego Oświęcim – Brzezinka, 7.06.1979 r. w: Żydzi i judaizm w dokumentach Kościoła i nauczaniu Jana Pawła II, s. 99.

[11] Jan Paweł II, przemówienie podczas specjalnej audiencji z wszystkimi rodakami przybyłymi na kanonizację. Rzym, 11 października 1982 r. W: Patron naszych trudnych czasów, s. 206-207.

[12] Jan Paweł II, Encyklika REDEMPTOR HOMINIS Nr. 10, cytując SOBÓR WAT. II, Konst. duszp. o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, nr 22.

[13] Patron naszych trudnych czasów, s. 66.

[14] Homilia Ojca Świętego Jana Pawła II w Niepokalanowie 18-06-1983, [dostęp: 2014-07-10]
http://www.nauczaniejp2.pl/dokumenty/wyswietl/id/558.

[15] Jan Paweł II, Homilia na terenie byłego obozu koncentracyjnego Oświęcim – Brzezinka, 7.06.1979 r. w: Żydzi i judaizm w dokumentach Kościoła i nauczaniu Jana Pawła II, s. 99.

[16] Por. np. Bernhard Vogel, Polen und Deutsche. Konrad Adenauer Stiftung in Polen: Warszawa 2007. Szczególnie: Vom Papst aus Polen zum Papst aus Deutschland. Die Versöhnung zwischen Polen und Deutschland und die Vision Europas in der Perspektive von Johannes Paul II. und Benedikt XVI., s. 31-42 oraz: Der Heilige Maximilian Kolbe – Schutzpatron der Versöhnung, s. 43-50.

[17] „Jetzt, nachdem ich durch das Brandenburger Tor gegangen bin, ist auch für mich der 2. Weltkrieg zu Ende!” Tamże, s. 31.

[18] Tamże, s. 35.

[19] Jan Paweł II, Homilia na terenie byłego obozu koncentracyjnego Oświęcim – Brzezinka, 7.06.1979 r. w: Żydzi i judaizm w dokumentach Kościoła i nauczaniu Jana Pawła II, s. 99.

[20] Jan Paweł II, List Apostolski  z okazji pięćdziesiątej rocznicy wybuchu II Wojny Światowej. Rzym, 27 sierpnia 1989r., [dostęp: 2014-07-08.] http://chomikuj.pl/NNnetka/religia/Jan+Pawe*c5*82+II-+adhortacje*2c+listy/LIST+50+rocznica+II+wojny,33507165.doc.

[21] Por. Słowo Metropolity Krakowskiego do duchowieństwa i wiernych Archidiecezji Krakowskiej, L’Osservatore Romano, nr 10/11, 1989, s. 9. 

Kontakt


Krakowska Fundacja
Centrum Dialogu i Modlitwy
w Oświęcimiu
ul. M. Kolbego 1, 32-602 Oświęcim

tel.: +48 (33) 843 10 00
tel.: +48 (33) 843 08 88
fax: +48 (33) 843 10 01

Dział Edukacyjny: education@cdim.pl
Recepcja: reception@cdim.pl

GPS: 50.023625°N, 19.19856°E

Facebook

Realizacja: Wdesk
2017 © Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu Polityka cookies
zamknij
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies