Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu

Marek Nowak – Doświadczenie dialogu w Polsce. Studium prehistorii

Strona: 1

Marek Nowak OP

Doświadczenie dialogu w Polsce
– studium prehistorii


Na samym początku pragnę uczynić pewne zastrzeżenie: mówiąc o doświadczeniu dialogu w Polsce, skupię się głównie na stosunkach Kościoła katolickiego ze społecznością żydowską. Nie czuję się bowiem wystarczająco kompetentny, by omawiać problemy innych denominacji chrześcijańskich.

Zdaniem Stanisława Krajewskiego dialog chrześcijańsko-żydowski na szeroką skalę zaczął się na skutek wstrząsu wywołanego przez Shoah, pogłębionego przez powstanie państwa Izrael1. Z kolei w Polsce – zdaniem cytowanego autora – ów wstrząs z powodu zagłady Żydów miał miejsce w minimalnym stopniu, co było wynikiem przede wszystkim powojennej tragedii politycznej Polski2. „Polacy byli tak skoncentrowani najpierw na polskiej klęsce, na swoim cierpieniu i zagrożeniu, a później na […] wymuszanych zmianach terytorialnych, własnościowych i politycznych, że katastrofa żydowska nie zaprzątała zbytnio ich uwagi”3.

Ks. abp Henryk Muszyński zwraca jeszcze uwagę na trudność natury politycznej, stworzoną przez ówczesną władzę: „Wówczas uczciwego dialogu nie można było podjąć, gdyż trzeba było dostosować się do narzuconej konwencji – a więc prowadzić go w duchu antysyjonizmu i zagrożenia. Wszelkie kontakty Kościoła z Żydami uważano od razu za sprawę polityczną. Dialog można było prowadzić tylko prywatnie”4.

Innym powodem niepodjęcia dialogu był antysemityzm części antykomunistycznego podziemia – sprowadzał się on do krzywdzącego dla Żydów uogólnienia, w myśl którego mieliby oni ponosić kolektywną winę za wprowadzenie w życie ustroju komunistycznego, a w szczególności za wprowadzenie go w Polsce. Był to jeden z tych czynników, który sprawiał, że po wojnie w Żydach widziano raczej beneficjantów niż ofiary5. Nie czas tu na rozważania na temat procentu funkcjonariuszy pochodzenia żydowskiego w służbach specjalnych PRL (nie można też zapomnieć o antysemityzmie wśród komunistycznej nomenklatury).
Wspomniany stereotyp ma swoje Źródło w poglądach istniejących już przed wojną. Według niektórych ideologów narodowych związek Żydów z komunizmem miał brać się z wrodzonych cech psychicznych, gdyż każdy naród ma specyficzną mentalność, której korzeni trzeba szukać „w głosie rasy i krwi”6.
Jednak stereotyp Żyda spiskującego na szkodę Polski jest starszy niż Manifest komunistyczny, czego świadectwem może być np. Nie-Boska komedia. O jej autorze, Zygmuncie Krasińskim, Mickiewicz napisał, że „dopuścił się, można powiedzieć, występku narodowego, zniesławiając charakter Izraelitów: przedstawia lud izraelski jako czyhający jego na sposobną chwilę, by zniszczyć szlachtę i chłopów, by dokończyć zagłady chrześcijaństwa. W usta przedstawicieli Izraela włożył słowa najbardziej nienawistne i okrutne”7.

Wydarzeniem, które po Zagładzie położyło się szczególnym cieniem na stosunkach polsko-żydowskich i katolicko-żydowskich w Polsce, był pogrom kielecki. Pojawiają się sygnały coraz lepiej potwierdzające hipotezę o udziale sowieckich sił specjalnych w sprowokowaniu mordu – według cytowanych w Polsce Źródeł rosyjskich za całą akcją miał stać Nikołaj Seliwanowski, przysłany przez NKWD doradca w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. Celem powyższej prowokacji miało być dostarczenie aliantom argumentu za koniecznością pozostania wojsk sowieckich w Polsce8. Niemniej jednak nie będę pierwszym, który zada pytanie: nawet jeżeli była to prowokacja, to dlaczego aż tak dobrze się udała? Dlaczego tak wielu ludzi uwierzyło w to, że Żydzi dokonują mordów na chrześcijańskich dzieciach? Na gorąco zostało to skomentowane przez miesięcznik „Znak”: „Na ziemi polskiej leje się krew, mordują ludzi. Udział ludności polskiej, katolickiej, przeciętnego człowieka z ulicy – bez względu na to, w jakim stopniu ten udział był sprowokowany – jest faktem niewątpliwym. Przechodnie chwytają za twarde przedmioty, kobiety podżegają, «bij Żydów» roznosi się wzdłuż ulicy. Gdzie jesteśmy? Czy w państwie od wieków chrześcijańskim i chlubiącym się przynależnością do zachodniej kultury? Czy w państwie, które niegdyś stanowić mogło wzór współ-życia dla Europy szarpanej bratobójczymi wojnami religijnymi i plamiącej się pogromami?”9. Pod koniec komentarza zespołu redakcyjnego „Znaku” znajdują się trzy słowa: „Wstyd, wstyd i wstyd”10. I chyba z tym wstydem zostajemy w Polsce do dziś.

Z bagażem pogromu kieleckiego wkroczyliśmy w noc stalinizmu. W tym samym czasie na Zachodzie miały miejsce ważne wydarzenia, np. spotkania Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów oraz konferencja w Seelisbergu11. W dziedzinie dialogu chrześcijańsko-żydowskiego dokonało się w tym czasie bardzo wiele, czego ślady można znaleźć w książce o. Gregory’ego Bauma, opublikowanej w Polsce jeszcze przed ogłoszeniem soborowej deklaracji Nostra aetate12.
Niestety, wtedy też okazało się, że większość Żydów została oddzielona od większości Polaków nieprzekraczalną barierą żelaznej kurtyny. Brak kontaktów, wzajemna nieznajomość, znalezienie się w przeciwnych obozach politycznych i militarnych niewątpliwie musiały mieć negatywny wpływ na wzajemne stosunki.
W dniach, gdy Sobór ogłaszał Deklarację o stosunku do religii niechrześcijańskich, w naszym kraju miało miejsce wydarzenie, które mogło napawać nadzieją: na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim kilka wykładów wygłosił dr Richard Rubenstein, kapelan studentów żydowskich z Pittsburga13.

Mogłoby się wydawać, że stosunki chrześcijańsko-żydowskie w Polsce po Soborze będą się dalej rozwijać, jednak wkrótce potem stało się coś, co znowu cofnęło nasz kraj o kilkadziesiąt lat – była to zorganizowana przez władze komunistyczne kampania antysemicka z marca 1968 roku14. Tragedia, która spadła na Polskę, polegała nie tylko na zmuszeniu do emigracji tysięcy obywateli naszego kraju, ale również na swoistym „kłamstwie oświęcimskim”, które przejawiało się w manipulowaniu treścią książek i encyklopedii. Oto co znalazłem w prasie na temat zorganizowanego fałszowania historii w tamtych czasach: „Był wrzesień 1967 roku, [Ewa Kuryluk] szła z ojcem [Karolem Kurylukiem] Alejami Ujazdowskimi. Środkiem ulicy maszerowała grupka ludzi. Skandowali: «Precz z encyklopedią!», nieśli transparent «PWN do obozu». Ojciec zachwiał się. To on był dyrektorem PWN. Podczas redakcji Wielkiej Encyklopedii przeforsował oddzielenie hasła Obozy koncentracyjne od hasła Obozy zagłady, w których mordowano Żydów. Wieczorem dzwoniono z KC. Oskarżano PWN o eksponowanie cierpień Żydów kosztem Polaków, czyli spisek syjonistyczny. Już pachniało Marcem. Ojciec dostał zawału. […] PWN rozesłał abonentom Encyklopedii «poprawione» strony z hasłem Obozy”15.

Pragnę tu przypomnieć, że były to czasy, w których w Polsce nie istniała wolność zgromadzeń.
Nie można także przemilczeć problemu formy, którą przybrały w tamtych czasach pomniki w obozach masowej zagłady. Przytoczę słowa Stanisława Krajewskiego: „Pomnik ofiar faszyzmu został odsłonięty w Birkenau w 1967 roku […]. Ten pomnik stanowił dla mnie zawsze o wiele większy problem i obrazę niż klasztor, który skupiał uwagę tylu osób. Postawiony na terenie krematoriów w Birkenau nic nie wspominał o Żydach i nie zawierał żadnego żydowskiego motywu!”16. Po raz kolejny można się przekonać, że w roku 1967 „już pachniało Marcem”. Muszę tu dodać jedną uwagę: będąc teraz w Oświęcimiu nie możemy obarczać winą obecnego kierownictwa muzeum za to, co stało się w 1967 roku.

Jak napisał ks. Waldemar Chrostowski, „za właściwy początek dialogu katolicko-żydowskiego w Polsce trzeba uznać powołanie wiosną 1986 roku przez Konferencję Episkopatu Polski Podkomisji do Dialogu z Judaizmem […]. Pierwsze posiedzenie Podkomisji odbyło się 13 V 1986 w Warszawie”17. I tę datę chyba należy uznać za symboliczną.

Warto jednak zwrócić uwagę na coś, co Stanisław Krajewski nazwał „prehistorią polskiego dialogu” – zwłaszcza na aktywność publicystyczną takich czasopism, jak „Więź”, „Znak” i „Tygodnik Powszechny”18. Nie można też nie wspomnieć o zasługach prasy i środowisk protestanckich, np. „Jednoty” czy też „Zwiastuna”.

W dalszej części mojego artykułu skupię się przede wszystkim na wydarzeniach „prehistorycznych”, które mają może niższą rangę formalną, jednak w dużym stopniu zaważyły na dalszym przebiegu dialogu. Od siebie też dodam, że jakkolwiek sam wtedy nie uczestniczyłem w owych wydarzeniach – z racji zbyt młodego wieku i wyniesionych z domu stereotypów – to jednak teraz, gdy przeglądam różne relacje z tamtych lat, to budzą one we mnie wielkie wzruszenie.

W szczególny sposób publicysta żydowski podkreślił doniosłość Tygodni Kultury Żydowskiej, organizowanych od początku lat siedemdziesiątych przez warszawski Klub Inteligencji Katolickiej. Były one niezwykłym wydarzeniem – polegały nie tylko na odczytach, ale również łączyły się ze sprzątaniem cmentarza żydowskiego19. W organizowaniu Tygodni współuczestniczył klasztor ss. Zmartwychwstanek, parafia rzymskokatolicka św. Augustyna (znajdująca się na terenie byłego getta) i parafia ewangelicko-reformowana20.
Dialog chrześcijańsko-żydowski stał się – jak widać – ważnym impulsem dla dialogu ekumenicznego. Warto może przy tej okazji przypomnieć słowa, które ks. Dembowski wypowiedział w trakcie homilii podczas mszy świętej odprawionej w kościele ewangelicko-reformowanym: „Widzimy dzisiaj, iż hasła antysemickie są jakoś skuteczne w naszej polskiej społeczności, a spotykamy się z nimi do dziś dnia. To jest ból. I to jest jakieś sprzeniewierzenie się temu, co jest największą wartością, sprzeniewierzenie się Ewangelii Chrystusowej. Dlatego dobrze, że się spotykamy na modlitwie i że chcemy spojrzeć na tę prawdę. Nic nie pomoże chowanie głowy w piasek”21.
Strona: 1 2

Kontakt


Krakowska Fundacja
Centrum Dialogu i Modlitwy
w Oświęcimiu
ul. M. Kolbego 1, 32-602 Oświęcim

tel.: +48 (33) 843 10 00
tel.: +48 (33) 843 08 88
fax: +48 (33) 843 10 01

Dział Edukacyjny: education@cdim.pl
Recepcja: reception@cdim.pl

GPS: 50.022956°N, 19.19906°E

Facebook

Realizacja: Wdesk
2017 - 2020 © Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu Polityka cookies
zamknij
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies