Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu

Droga modlitewna z Edytą Stein

Droga Modlitewna Wzdłuż rampy w Birkenau

Symboliczny udział w ostatniej drodze
Edyty Stein, św. Teresy Benedyktej od Krzyża

 
Wstęp

Gromadzi nas pamięć św. Teresy Benedykty od Krzyża, Edyty Stein, Patronki Europy.

Urodziła się w 1891 roku w Breslau, wtedy miasto w Niemczech, dzisiaj jest to, po zmianach terytorialnych po Drugiej Wojny Światowej, miasto Wrocław w Polsce. Pochodziła z żydowskiej rodziny, czuła się Żydówką i Niemką jednocześnie, a jej najlepszy przyjaciel był polski filozof Roman Ingarden. Do niego Edyta Stein pisała w liście z 1917 roku, podczas I wojny światowej: “Ufam, że mur nie będzie nigdy tak wysoki, byśmy nie mogli ponad nim podać sobie ręki.”
Wychowana w wierze żydowskiej, przeszła przez okres bez religijnej wiary, szukając prawdę między innymi w filozofii. Znalazła odpowiedzi na swoją tęsknotę w Chrystusie. Po studiach przyjęła Chrzest Św. w Kościele Katolickim. Była słynną wykładowczynią. Po dojściu Nazistów do władzy wstąpiła do klasztoru Karmelitanek. W roku 1942 została ona zamordowana przez państwo niemieckie tu, na ziemi oświęcimskiej, w obozie zagłady Auschwitz-Birkenau wraz z wieloma innymi, tylko za to, że była żydowskiego pochodzenia.
Całe życie Edyta Stein chciała rozumieć, kim jest człowiek. Nie można rozumieć człowieka bez jego relacji do drugiego człowieka ani bez jego relacji do Boga. W czasach rosnącego nazistowskiego nacjonalizmu i rasizmu, w których przyszło jej żyć, były to tematy życia i śmierci. Sama na końcu padła ofiarą obłędnej ideologii. Kim jest człowiek i co znaczy narodowa tożsamość – są to i dziś aktualne tematy.

Chcemy oddać hołd tej wielkiej kobiecie.
Drogą Modlitewną idziemy wzdłuż Rampy w byłym obozie Auschwitz-Birkenau aż do pomnika między ruinami komór gazowych i krematoriów, tym sposobem symbolicznie towarzysząc Edycie Stein w jej ostatniej drodze razem z żydowskim narodem. Modlimy się za wszystkie ofiary oraz o pokój na świecie.
Nie uciekamy ani od trudnej pamięci przeszłości, ani od trudnych wyzwań dzisiejszych czasów. Chcemy być bliscy cierpiącym i znieść swój krzyż. Robimy to z wiarą w ostateczne zwycięstwo miłości. Ponieważ wierzymy, że św. Edyta Stein, Teresa błogosławiona przez Krzyż, już weszła do chwały Pana, chcemy ją prosić o wstawiennictwo, aby pomagała nam lepiej zrozumieć nasze chrześcijańskie powołanie w Europie trzeciego Tysiąclecia.

Módlmy się.
Boże naszych ojców, napełnij nas łaską wiary, którą w przedziwny sposób ubogaciłeś świętą Teresę Benedyktę, i spraw za jej wstawiennictwem, byśmy zawsze szukali Ciebie, Najwyższą Prawdę, i wierni Twojemu przymierzu miłości, wznieśli w Europie sztandar szacunku i tolerancji. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 
Stacja 1
Edyta a Szoah
 
Jan Paweł II powiedział podczas kanonizacji Edyty Stein, Sr. Teresy Benedykty od Krzyża: „Gdy będziemy odtąd obchodzić co roku wspomnienie nowej świętej, musimy także pamiętać o Szoah, straszliwym planie wyniszczenia całego narodu, którego ofiarą padły miliony naszych żydowskich braci i sióstr. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad nimi i niech ich obdarzy pokojem.”

Podążamy - od bramy wejściowej do ruin komór gazowych i krematoriów – ostatnią drogą większości ofiar Auschwitz. Symbolicznie przyłączymy się do ostatniej drogi Edyty Stein i jej siostry Róży. Zostały tu sprowadzone z transportami Żydów na zagładzie.
Edyta była świadoma, że w czasie nazistowskich rządów, mimo swej przynależności do kościoła, dzieli los narodu żydowskiego. W 1933 roku, kiedy została utworzona Trzecia Rzesza, znajomy opowiadał Edycie Stein, co donosiły amerykańskie gazety na temat okrucieństw dokonywanych na Żydach. Edyta: „Słyszałam, oczywiście, już przedtem o surowych zarządzaniach przeciwko Żydom. Ale teraz nagle stało się dla mnie jasne, że Bóg znowu kładzie ciężką rękę na swym narodzie i że los tego narodu jest także moim losem.[1]
W tym samym roku zdecyduje się wstąpić do Karmelu. Także tu czuje się głęboko związana ze swoim narodem. Jako imię zakonne wybierała Teresa Benedykta od Krzyża. Do przełożonej pisała później: „Pod Krzyżem zrozumiałam przeznaczenie ludu Bożego, które już wówczas zaczynało się zapowiadać.”[2]

Modlitwa:
Włączamy się w modlitwę Jana Pawła II w intencji Żydowskiego Narodu, którą odmówił w roku 1999 na Umschlagplatzu w Warszawie:
 
Boże Abrahama, Boże Proroków, Boże Jezusa Chrystusa. W Tobie zawarte jest wszystko, do Ciebie zmierza wszystko, Ty jesteś kresem wszystkiego. Wysłuchaj naszych modlitw, jakie zanosimy za naród żydowski, który – ze względu na swoich przodków – jest Tobie nadal bardzo drogi. Wzbudzaj w nim nieustannie coraz żywsze pragnienie zgłębienia Twojej prawdy i Twojej miłości. Wspomagaj go, by zabiegając o pokój i sprawiedliwość, mógł objawiać światu moc Twego błogosławieństwa.
Wspieraj go, aby doznawał szacunku i miłości ze strony tych, którzy jeszcze nie rozumieją wielkości doznanych przez niego cierpień, oraz tych, którzy solidarnie, w poczuciu wzajemnej troski, wspólnie odczuwają ból zadanych mu ran. Pamiętaj o nowych pokoleniach, o młodzieży i dzieciach, aby niezmiennie wierne Tobie trwały w tym, co stanowi szczególną tajemnicę ich powołania.
Umocnij wszystkie pokolenia, aby dzięki ich świadectwu ludzkość pojęła, że Twój zbawczy zamiar rozciąga się na całą ludzkość i że Ty, Boże, jesteś dla wszystkich narodów początkiem i ostatecznym celem.
Amen.
 
 
Stacja 2
Rachunek sumienia

U progu Auschwitz potrzebujemy rachunku sumienia. Papież Jan Paweł II napisał z okazji wydania przez Watykan dokumentu Pamiętamy. Refleksje nad Shoah: „Kościół […] zachęca swoich synów i córki, by oczyścili serca, pokutując za dawne błędy i niewierności. Wzywa ich, by stanęli w pokorze przed Bogiem i dokonali rachunku sumienia z odpowiedzialności, jaką oni także ponoszą za zło naszych czasów.[3]

Niech słowa listu, którego Edyta Stein pisała w roku 1933 do Papieża Piusa XI, przemawiają do nas. Edyta: „W ostatnich tygodniach zastanawiałam się często, czy nie mogłabym zrobić czegoś w kwestii żydowskiej. W końcu powzięłam zamiar, aby pojechać do Rzymu i na prywatnej audiencji poprosić Ojca Świętego o encyklikę. […] Zasięgnięte przez mnie informacje przekonały mnie, że z powodu wielkiego napływu pielgrzymów nie mam żadnych widoków na audiencję prywatną. […] Zrezygnowałam więc z podróży do Rzymu i przedłożyłam swą sprawę Ojcu Świętemu pisemnie.[4]

Ojcze Święty!
Jako dziecko narodu żydowskiego, które przez łaskę Boga od 11 lat jest dzieckiem Kościoła katolickiego, ośmielam się wyrazić przed Ojcem chrześcijaństwa to, co boli miliony Niemców.
Od tygodni jesteśmy w Niemczech świadkami czynów, które urągają wszelkiej sprawiedliwości i człowieczeństwu, nie wspominając już o miłości bliźniego. Przez całe lata narodowosocjalistyczni przywódcy głosili nienawiść do Żydów. Ten zasiew nienawiści wzeszedł, odkąd dostali w ręce rządowy aparat przemocy i uzbroili swych stronników, wśród których niewątpliwie są elementy przestępcze.
Niedawno rząd przyznał, że dochodzi do ekscesów. Jaka jest ich skala, nie możemy sobie wyobrazić, bo opinia publiczna jest zakneblowana. Ale oceniając na podstawie tego, co można dowiedzieć się tylko przez kontakty osobiste, nie chodzi w żadnym razie o odosobnione, wyjątkowe przypadki.
Pod naciskiem głosów z zagranicy rząd przeszedł do „łagodniejszych” metod. Dał słowo, że „żadnemu Żydowi nie powinien spaść ani jeden włos z głowy”. Ale przez ogłoszenie bojkotu wpędza wielu – odbierając ludziom gospodarczą egzystencję, obywatelską godność i ojczyznę – w rozpacz. W ostatnim tygodniu powiadomiono mnie przez prywatne źródła o pięciu przypadkach samobójstw na skutek tych prześladowań. Jestem przekonana, że chodzi tu o powszechne zjawisko, które pochłonie jeszcze wiele ofiar.
Można żałować, że nieszczęśnicy nie mają już więcej wewnętrznej siły, by dźwigać swój los. Odpowiedzialność spada jednak w dużej mierze na tych, którzy doprowadzili ich do ostateczności, a także na tych, którzy milczą w tej sprawie.
Wszystko, co się stało i co dzieje się każdego dnia, pochodzi od rządu, który nazywa siebie „chrześcijańskim”. Od tygodni nie tylko Żydzi, ale i tysiące wiernych katolików w Niemczech i, jak myślę, na całym świecie czekają i żywią nadzieję, że Kościół Chrystusowy podniesie głos, by położyć kres nadużywaniu imienia Chrystusa.
Czy to ubóstwienie rasy i państwowej przemocy, które codziennie radio wbija masom do głów, nie jest jawną herezją? Czy walka niosąca eksterminację żydowskiej krwi nie jest obelgą dla przenajświętszego człowieczeństwa naszego Odkupiciela, najświętszej Dziewicy i Apostołów? Czy to wszystko nie stoi w drastycznej sprzeczności z postępowaniem naszego Pana i Zbawiciela, który jeszcze na krzyżu modlił się za swoich prześladowców? I czy nie jest to czarna plama w kronice tego Roku Świętego, który winien być rokiem pokoju i pojednania?
My wszyscy, którzy jesteśmy wiernymi dziećmi Kościoła i z otwartymi oczami patrzymy na sytuację w Niemczech, obawiamy się, że jeśli milczenie będzie trwało dłużej, wizerunek Kościoła będzie jak najgorszy.
Jesteśmy również przekonani, że to milczenie nie będzie w stanie okupić na dłuższą metę pokoju z obecnym niemieckim rządem. Walka z katolicyzmem jest na razie prowadzona po cichu i w mniej brutalnych formach, niż walka z Żydami. Ale nie mniej systematycznie. Niedługo żaden katolik w Niemczech nie będzie mógł sprawować urzędu, jeśli bezwarunkowo nie zaprzeda się temu nowemu kursowi.
Do stóp Waszej Świątobliwości,  z prośbą o błogosławieństwo apostolskie
DR EDYTA STEIN

Wiemy, że wielu chrześcijan, wśród nich papieży, przeciwstawiło się nazistom i starało się pomagać prześladowanym. Trudno też oceniać sumienie poszczególnych osób. Jednak, duchowy opór i konkretne działanie chrześcijan nie były takie, jakich można by oczekiwać od uczniów Chrystusa.[5]
Wiemy i przyznajemy, że wielu chrześcijan – w tym przedstawiciele kościołów – zawiodło i stało się winnymi. Jesteśmy bardzo zasmuceni z powodu krzywd wyrządzonych przez chrześcijan Żydom w ciągu wieków, a szczególnie w czasach II wojny światowej.

Modlitwa:
Włączamy się w modlitwę Jana Pawła II w marcu 2000 r. pod Ścianą Płaczu w Jerozolimie:
Boże naszych ojców,
Ty wybrałeś Abrahama i jego potomstwo, aby objawić swe Imię narodom.
Jesteśmy głęboko zasmuceni postępowaniem tych, którzy w ciągu historii spowodowali cierpienia Twoich dzieci.
Prosząc Cię o wybaczenie, chcemy zobowiązać się do prawdziwego braterstwa z narodem Przymierza.

Stacja 3
Więźniowie w Auschwitz
 
Podczas selekcji na obozowej rampie, niektórzy więźniowie z żydowskiego transportu byli kierowani do pracy w obozie. Pragniemy w tym miejscu uczcić pamięć wszystkich więźniów obozu koncentracyjnego Auschwitz oraz jego podobozów.

Od 1940 roku około 400 000 zarejestrowanych więźniów zostało zesłanych do obozu.
Polacy byli zsyłani tam od samego początku: żołnierze, członkowie ruch oporu, polska inteligencja wśród nich 400 osób duchownych i księży. Spośród 150 000 polskich więźniów połowa zginęła w obozie.
W 1941 roku przywieziono do obozu około 15 000 sowieckich więźniów, prawie wszyscy z nich zginęli.
Od 1943 roku do obozu trafiło około 23 000 tak zwanych Cyganów,  Romów i Sintich, 21 000 z nich zginęło.
Wielu innych ludzi pochodzenia nie żydowskiego z różnych krajów zostało deportowanych do Auschwitz, głównie związanych z ruchem oporu, jak również Świadków Jehowy i homoseksualistów.

Primo Levi, jeden z ocalałych Żydów wspomina: „ Nie ma się, w czym przejrzeć, ale każdy z nas ma swój obraz przed sobą odbity w setce sinych twarzy, w setce nędznych i brudnych marionetek. Oto już przemieniliśmy się w widma widziane wczorajszego wieczoru. Wówczas po raz pierwszy zdaliśmy sobie sprawę, że w naszym języku nie ma słów na wyrażenie tej zniewagi, tego zniszczenia człowieka. W jednym momencie w przypływie proroczej niemal intuicji objawiła nam się rzeczywistość: zeszliśmy na dno. Niżej już zejść nie można, nędzniejsze bytowanie ludzkie nie istnieje, jest nie do pomyślenia. Nie mamy już nic swojego: zabrano nam ubrania, buty, nawet włosy; jeżeli coś powiemy, nie będą nas słuchali, a gdyby nawet słuchali, nie zrozumieliby nas. Odbiorą nam też i imię: chcąc je zachować, będziemy musieli znaleźć siłę w samym sobie, aby poza imieniem pozostało jeszcze coś z nas takich, jakimi byliśmy.[6]

Wiara w kontekście Auschwitz pozostaje na zawsze wiarą w ciemnej nocy. W Wiedza Krzyża Edyta Stein pisze: „Wiemy [...] że przychodzi chwila, gdy dusza […] pogrąża się całkowicie w ciemność i pustce. Nie pozostaje jej nic, na czym mogłaby się wesprzeć, jedynie – wiara. Ona stawia duszy przed oczy Chrystusa: ubogiego, poniżonego, ukrzyżowanego, opuszczonego na krzyżu przez Ojca. W Jego ubóstwie i opuszczeniu człowiek odnajduję siebie.[7]
 
Modlitwa:
PSALM 22
 
Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?
    Daleko od mego Wybawcy słowa mego jęku.
Boże mój, wołam przez dzień, a nie odpowiadasz,
    wołam i nocą, a nie zaznaję pokoju.
A przecież Ty mieszkasz w świątyni,
    Chwało Izraela!
Tobie zaufali nasi przodkowie,
    zaufali, a Tyś ich uwolnił;
do Ciebie wołali i zostali zbawieni,
    Tobie ufali i nie doznali wstydu.
Ja zaś jestem robak, a nie człowiek,
    pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu.
Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą,
    rozwierają wargi, potrząsają głową:
«Zaufał Panu, niechże go wyzwoli,
    niechże go wyrwie, jeśli go miłuje».

            [- pauza -]

Będę głosił imię Twoje swym braciom
    i chwalić Cię będę pośród zgromadzenia:
«Chwalcie Pana wy, co się Go boicie,
Bo On nie wzgardził ani się nie brzydził nędzą biedaka,
    ani nie ukrył przed nim swojego oblicza
    i wysłuchał go, kiedy ten zawołał do Niego».
 

Edyta Stein nie została przydzielona do pracy w obozie. Podzieliła los większości ofiar Auschwitz, którzy nie będąc nawet więźniami obozu trafili bezpośrednio z kolejowego wagonu do komór gazowych.

 
Stacja 4
Szoah – żydowska modlitwa za zamordowanych

Większość ofiar Auschwitz nigdy nie była więźniem w obozie. Około 900.000 Żydów bezpośrednio skierowano do komór gazowych, gdzie ich zamordowano, wśród nich Edyta i Rosa Stein. Potem ich ciała, jak i ciała innych więźniów, spalono a prochy wyrzucone. To stało się symbolem Szoah, to było Szoah.

Jak przeżywali to członkowie Sonderkomanda, którzy musieli pracować przy krematoriach, wynika po części z zakopanych i znalezionych po wojnie zapisków. Salmen Levental napisał: „Nieszczęście. Takie uczucia drążyły każdego z nas. Takie myśli przychodziły do głowy każdemu z nas. Wstydziliśmy się jeden drugiego i nie śmieliśmy spojrzeć sobie w oczy. Z oczami nabrzmiałymi bólem, wstydem, płaczem i jękiem każdy wciskał się w jakiś kąt, aby uniknąć spotkania z drugim[8]
Pewnego razu, kiedy na mrozie wysypano przed krematorium z ciężarówek kilkaset nagich, wynędzniałych kobiet, „jeden z nas, który stał z boku i patrzał na to niesłychane nieszczęście bezbronnych, na śmierć udręczonych istot, nie mógł się opanować i zaczął płakać. Wtedy jakaś młoda dziewczyna wykrzyknęła: «Spójrzcie, co przeżywam jeszcze przed śmiercią: wyraz współczucia i łzy, wylane nad naszym straszliwym losem. Tutaj w obozie morderców, gdzie biją i dręczą na śmierć, gdzie patrzy się na morderstwa i padające ofiary, tu, gdzie ludzie zatracili czucie największego nieszczęścia, tu, gdzie stępiały jakiekolwiek ludzkie uczucia, tu, gdzie, kiedy na twoich oczach pada twój brat czy twoja siostra, nie masz dla nich nawet pożegnalnego westchnienia, znalazł się jeszcze człowiek, który bierze sobie nasze okrutne nieszczęście do serca i łzami wyraża swoje współczucie. To coś cudownego, coś nadprzyrodzonego. Towarzyszą nam ku śmierci łzy i westchnienia żywego człowieka, jest jeszcze ktoś, kto będzie nas opłakiwał».[9]

Modlitwa:
EL MALE RACHAMIM
אֵל מָלֵא רַחֲמִים שׁוֹכֵן בַּמְּרוֹמִים, הַמְצֵא מְנוּחָה נְכוֹנָה תַּחַת כַּנְפֵי הַשְּׁכִינָה, בְּמַעֲלוֹת קְדוֹשִׁים
וּטְהוֹרִים כְּזוֹהַר הָרָקִיע מַזְהִירִים, לְנִשְׁמוֹת שֵׁשֶׁת מִילְיוֹנֵי הַיְּהוּדִים, חַלְלֵי הַשּׁוֹאָה בְּאֵירוֹפָּה, אֲנָשִׁים נָשִׁים וָטַף, שֶׁנִּטְבְּחוּ, וְשֶׁנֶחְנְקוּ, וְשֶׁנִּשְׂרְפוּ וְשֶׁנֶּהֶרְגוּ עַל קִידוּש הַשֶם בְּאוֹשְוִיץ... בִּידֵי הַמְרַצְּחִים הַגֶּרְמָנִים וְעוֹזְרֵיהֶם מִשְּׁאָר הָעַמִּים. בַּעַבוּר שֶׁאַנוּ מִתְּפַּלְלִים לְעִילוּי נִשְׁמוֹתֵיהֶם.  לָכֵן בַּעַל הָרַחֲמִים יַסְתִּירֵם בְּסֵתֶר כְּנָפָיו לְעוֹלָמִים,  וְיִצְרוֹר בִּצְרוֹר הַחַיִּים אֶת נִשְׁמוֹתֵיהֶם, ה' הוּא נַחֲלָתָם, בְּגַן עֵדֶן תְּהֵא מְנוּחָתָם, וְיָנוּחוּ בְשָׁלוֹם עַל פְּזוּרֵי  מִשְׁכּבָם, וְיַעֶמְדוּ לְגוֹרָלָם לְקֵץ הַיָּמִין ,וְנֹאמַר אָמֵ
 Boże pełen miłosierdzia, przebywający na wysokościach! Obdarz trwałym wypoczynkiem pod skrzydłami Twojej obecności, na poziomach świętości i czystości, jaśniejących jak blask niebios, dusze sześciu milionów Żydów, ofiar Zagłady w Europie, mężczyzn, kobiet i dzieci, którzy zostali zabici, spaleni, zagazowani, zamordowani dla uświęcenia Imienia, w Auschwitz i innych miejscach przez niemieckich Nazistów i ich pomocników.  Módlmy się za ich dusze. Oby Pan miłosierdzia osłonił ich na wieki pod Swymi skrzydłami i wplótł ich dusze w węzeł życia wiecznego.  Wiekuisty ich udziałem; oby znaleźli odpoczynek w ogrodzie Eden i spoczęli w pokoju w miejscach swego odpoczynku, a w końcu dni stanęli wobec swego przeznaczenia. I powiedzmy "Amen".
 
Zakończenie

Módlmy się za wszystkich tu zamordowanych:
Wieczne spoczywanie racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci! (3x)
Nie spoczywają w pokoju wiecznym!
Amen.

W ciszy umieścimy świece lub kwiaty na pomniku na cześć ofiar.

Módlmy się za siebie:
Uczyń mnie, Panie, narzędziem Twojego pokoju,
bym tam, gdzie nienawiść - zakorzeniał miłość,
tam, gdzie obraza - wnosił przebaczenie .
tam, gdzie niezgoda - głosił pojednanie,
tam, gdzie błąd panuje, bym przynosił prawdę
tam, gdzie wątpienie, żebym krzewił wiarę,
tam, gdzie jest rozpacz, bym budził nadzieję,
tam, gdzie są ciemności, żebym wnosił światło,
tam, gdzie smutek, żebym wnosił radość.
Spraw Panie, żebym nie o to zabiegał,
by mnie pocieszano, lecz żebym pocieszał,
nie szukał zrozumienia, lecz żebym rozumiał,
nie pragnął być kochany, lecz żebym kochał.
Albowiem siebie dając — coś się otrzymuje,
siebie zapomniawszy — można znaleźć siebie,
innym wybaczając — doznam przebaczenia,
a umierając — zmartwychwstaję wiecznie.

Mówmy modlitwę, którą nas nauczył Jezus Chrystus. Jest to modlitwa, o której powiedziano, że mogłaby powstać w obozie koncentracyjnym.
Modlimy się wspólnie, ale każdy w swoim ojczystym języku:
Ojcze nasz…
Błogosławieństwo … idźmy w pokoju Chrystusa!


1 Dzieje pewnej rodziny żydowskiej. Przekład Immakulata Adamska OCD. Kraków 2005, str. 535n.
2 Autoportret z listów, część druga 1933-1942, Kraków 2003. List z 9 grudnia 1938 roku, nr 580.
3 List do kard. Edwarda Cassidy. W dokumencie Komisji ds. kontaktów religijnych z judaizmem, PAMIĘTAMY: REFLEKSJE NAD SZOAH. Watykan, 16 marca 1998r.
4 Dzieje pewnej rodziny żydowskiej. Przekład Immakulata Adamska OCD. Kraków 2005, str. 536-538.
5 Komisja ds. kontaktów religijnych z judaizmem, PAMIĘTAMY: REFLEKSJE NAD SZOAH. Watykan, 16 marca 1998r.
6 Primo Levi, Czy to jest człowiek. Przełożyła Halszka Wiśniowska. Wyd. Literackie, Kraków 2008, str. 30
7 Wiedza Krzyża. Przekład Immakulata Adamska OCD. Kraków 2005, str. 181.
8 Wśród koszmarnej zbrodni, w: Rękopisy członków Sonderkommando, „Zeszyty Oświęcimskie”, numer specjalny (II), Wyd. Państw. Muzeum w Oświęcimiu, 1971, s. 132.
9 Tamże, str. 139.

Na podstawie tekstu, który został przygotowany w roku 2012 z okazji Uroczystości 70tej rocznicy śmierci Edyty Stein wspólnie z Polską Radą Chrześcijan i Żydów
 

Kontakt


Krakowska Fundacja
Centrum Dialogu i Modlitwy
w Oświęcimiu
ul. M. Kolbego 1, 32-602 Oświęcim

tel.: +48 (33) 843 10 00
tel.: +48 (33) 843 08 88
fax: +48 (33) 843 10 01

Dział Edukacyjny: education@cdim.pl
Recepcja: reception@cdim.pl

GPS: 50.022956°N, 19.19906°E

Facebook

Realizacja: Wdesk
2017 - 2020 © Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu Polityka cookies
zamknij
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies