Centre for Dialogue and Prayer in Oświęcim

Dialogue after Auschwitz

  • 1998 Respect for the religious dignity of each person

    Respect for the religious dignity of each person

    Dialogue on the treatment of the religious dimension at Auschwitz

     


    Oświęcim, february 1998

    At the instigation of the Center for Dialogue and Prayer in Auschwitz, Jews and Christians committed to dialogue met from 13-16 December 1997 in Auschwitz and Krakow. They came from Poland, Germany and the United States to reflect on the question of a religious approach to the Auschwitz reality. Several tensions and mi­sunderstandings have appeared surrounding the presence of symbols like the Cross or the Star of David, as well as the postulate of their absence. The first objective of the meeting was to establish a climate of trust so that each of the in­terventions could reflect a particular sensitivity. The meeting was held in private, the participants did not intend to represent any institution or group officially. The result of the discussion is a list of questions put forward as an invitation for exchange and consideration. The partici­pants hope that the queries they have e­laborated as tools, will accelerate the process leading, beyond existing ten­sions, to seek ways of respecting the religious dignity of each person.

    Participants:

    Henryk Halkowski, Krakow.

    Fr. Hanspeter Heinz, Professor of Pastoral Theology, University of Augsburg.

    Fr. Łukasz Kamykowski, Professor of Fundamental Theology, Papal Theological Akademy, Krakow.

    Herbert Immenkötter, Professor of Church History, University of Augsburg.

    Fr. Klaus Kienzler, Professor of Fundamental Theology, University of Augsburg.

    Rabbi Michael A. Signer, Professor of Judaism, University of Notre Dame, USA.

    Stefan Wilkanowicz, kath. Journalist, Vicepresident of the Internat. Council of the State Museum Auschwitz‑Birkenau.

    Manfred Deselaers, Center for Dialogue and Prayer in Auschwitz.

    The religious meaning of Auschwitz-Birkenau

    What is Auschwitz from a Jewish and a Christian perspective?

    What is the most appropriate frame of reference for reflecting on Auschwitz-Birkenau: cemetary, mass grave, battlefield? What are the consequences of these frames of reference for different religious communities?

    What can we do to ameliorate the Christianisation or secularisation/atheisation of Auschwitz?

    Are the testimonies of Auschwitz survivors the highest authority to define the religious identity of the camp?

    Since there are some people who argue that God was absent in Auschwitz-Birke­nau, should there be no religious symbols or quotations from sacred texts within or near the camp?

    From a religious perspective, is there a unique geography to Auschwitz-Birkenau which makes some locations in the camp more 'sacred' or require greater respect than others (crematoria, ramp, the cell of Maximilian Kolbe)?

    From a religious perspective, should the buildings and physical environment of Auschwitz-Birkenau be restored, reconstructed or permitted to decay?

    What are the consequences of the fact that both earth (ashes) and heavens (smoke) are the 'burial places' of the Auschwitz-Birkenau victims (see Paul Celan, Todesfuge)? Do these images mean that what occurred in these camps and others has world-wide consequences because the smoke and ashes perfuse the heavens?

    Religious encounter in Auschwitz

    What is the meaning of the 'religious dignity of persons'? Does every person have the right to express his/her religious conviction in an open or public manner?

    What are the concrete consequences of religious dignity in Auschwitz regarding victims, believers, tourists?

    How should visitors to Auschwitz and Birkenau respect the special needs of the population who live near the camps?

    How do we realise or act on our religious convictions without obviously offending people with other religious convictions? For example, what is an appropriate reaction to a Christian eucharistic celebration in the camp? Who should have the ultimate authority to make this decision?

    What are the consequences of the fact that some religious symbols (the cross) and some martyrs (Maximilian Kolbe) may provoke contradictory responses?

    How shall we deal with different identities when they contradict each other? For example, is the cross i the camp a sign of the Christianization of Auschwitz or is it an opportunity to learn about religious identity? Another example: Is wearing of an Israeli flag a sign of religious conviction?

    How can we discern the difference between the private expression of a person who visits Auschwitz and collective religious ceremonies? (Is there a distinction between a small group who prays and a pilgrimage made by a diocese?)

    What contributions can religious perspectives bring to the problem of shifting stereo­types about Auschwitz-Birkenau (e.g. "Polish" concentration camps and "German-Jewish" reconciliation)?

    Is there a more constructive approach to the religious meaning of Auschwitz than making a single group into a scapegoat?

    How is the Christian-Jewish dialogue influenced by the fact that from a German per­spective Christians are situated on the perpetrator's side, from a Polish perspective on the victim's side of Auschwitz?

    What interventions from Jews not living in Poland might contribute to constructive or destructive dialogue about the camps?

    What is the realtionship between a discussion of the religious dignity of persons in Auschwitz-Birkenau and the aims of ecumenical pluralism and interreligious dialo­gue?


    Aims of visiting Auschwitz

    What should be done to protect Auschwitz-Birkenau from the banalization of violence or the desensitization of visitors to the dignity of the victims?

    What values and fundamental questions for young people can be provoked by visiting the camps?

    What are the consequences for young people visiting the camp who are accustomed to a culture of violence by the mass media?

    Toward what present and future actions does reflection on Auschwitz-Birkenau provoke us: forgiveness? reconciliation? satisfaction? etc. What concrete steps might we take about these actions beyond the claim that all religious communities 'need more time' to reach their conclusions?

  • 2004 Dialog teologiczny, który słucha głosu ziemi oświęcimskiej

    Dialog teologiczny, który słucha głosu ziemi oświęcimskiej

    O współpracy MIED – CDiM

    Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu oraz Międzywydziałowy Instytut Ekumenii i Dialogu Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie powstały mniej więcej w tym samym czasie i z tego samego ducha.

    Europa dialogu

    Okres umierającego ustroju komunistycznego i rodzącej się w Polsce nowej rzeczywistości kulturowo-społecznej oprócz stworzenia dużych szans, wyzwolił także wiele napięć, częściowo odziedziczonych po przeszłości, a częściowo zrodzonych z obawy przed nieznaną przyszłością.  Jednym z najgłośniejszych i najtrudniejszych ówczesnych konfliktów stał się tak zwany „konflikt o Karmel w Oświęcimiu”, konflikt chrześcijańsko-żydowski dotyczący sposobu i znaczenia pamięci o Auschwitz[i].

    Ta sprawa pokazała, jak potrzebny jest dialog i jak bardzo go brakowało. W systemie totalitarnym otwarty dialog był niemożliwy i niemożliwe było stworzenie odpowiedniej kultury dialogu. Nowa Europa potrzebuje ducha dialogu, z którego rodzą się struktury dialogu.

    W roku 1991 ówczesny rektor Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie ks. prof. dr hab. dr h.c. Adam Kubiś mówił w Oświęcimiu o europejskim horyzoncie dialogu. Oto fragment jego kazania[ii]:

    Tematem homilii będzie refleksja nad nową ewangelizacją Europy, podjętą przez synod biskupów, który aktualnie odbywa się w Rzymie. Oświęcim ma szczególne racje ku temu, ażeby na jego ziemi mówić o potrzebie ewangelizacji narodów Europy.

    (...) jesteśmy świadkami zwrotu historycznego w Europie. Mamy do czynienia z załamaniem się totalnego systemu komunistycznego. Narody Europy Środkowo-Wschodniej wyzwalają się, odzyskując wolność. W Europie powstała nowa jakość, nowa sytuacja (...) społeczno-polityczna. Ale w Europie także mamy do czynienia z nową jakością sytuacji na odcinku życia religijnego i tą właśnie sprawą pragnę się teraz zająć na ziemi oświęcimskiej, w kościele, który jest świadkiem wojennej tragedii Oświęcimia.

    W tym miejscu pragnę przejść do tego, co właśnie w tej świątyni powinno być w czasie synodu biskupów powiedziane, ponieważ w sprawach, nad którymi pracuje synod rzymski, martyrologia Oświęcimia ma bardzo wiele do powiedzenia jak żadne inne miejsce na świecie. Oświęcim jest bowiem świadkiem niewyobrażalnego kryzysu kultury europejskiej, upadku człowieka. Nigdzie indziej ziemia nie mówi tak głośno o pogardzie człowieka jak w Oświęcimiu, który jest największym cmentarzem świata i Europy. Wszystkie narody Europy mają tutaj swoich męczenników, naród niemiecki także.

    W czasie swojej oświęcimskiej obecności w 1979 r. Ojciec Święty Jan Paweł II składając hołd ofiarom obłąkańczej ideologii faszystowskiej, szczególniej zatrzymał się przy tablicach w języku hebrajskim, rosyjskim i polskim. Powiedział przy tym: «Napis w języku hebrajskim wywołuje wspomnienie narodu, którego synów i córki przeznaczono na całkowitą eksterminację... Ten to naród, który otrzymał od Boga Jahwe przykazanie „Nie zabijaj", w szczególnej mierze  doświadczył tutaj na sobie zabijania. Wobec tej tablicy nie wolno przejść nikomu obojętnie».

    «I jeszcze jedna tablica wybrana» – kontynuował Papież. Zwrócę uwagę, że są to słowa powiedziane w 1979 r., a więc przed dwunastoma laty. «Tablica z napisem w języku rosyjskim. Wiemy, jaki był udział tego narodu w ostatniej straszliwej wojnie o wolność ludów. I wobec tej tablicy nie wolno nam przejść obojętnie».

    «I wreszcie» – dodał Ojciec Święty – «tablica w języku polskim. Polaków zginęło podczas ostatniej wojny sześć milionów, jedna piąta narodu. Jeszcze jeden etap wiekowych zmagań tego narodu... o podstawowe swoje prawo wśród narodów Europy. Jeszcze jeden głośny krzyk o prawo do własnego miejsca na mapie Europy». Tyle słowa Papieża.

    Stąd też Oświęcim jest w Europie dla chrześcijaństwa,(...) miejscem jedynym w swoim rodzaju. Oświęcim, jak żadne inne miejsce, stawia ludziom i Europie jako takiej pytanie: Quo vadis? Dokąd idziesz? Tutaj też, jak nigdzie indziej, człowiek stawia sobie pytanie o Boga. Wpada w zadumę nad wszechmocą, a zarazem jakąś niepojętą bezsiłą Boga wobec tajemnicy i nieprawości człowieka. Nowa ewangelizacja Europy nie może pominąć doświadczeń Oświęcimia. Musi ona na nowo przypomnieć ze spotęgowaną siłą przykazanie miłości Boga i bliźniego, jedną i drugą miłość, miłość nie tylko człowieka, ale i Boga, ponieważ tak naprawdę nie mogą one istnieć bez siebie. «Przykazanie to» – wołał w Brzezince Ojciec Święty – «konkretyzuje się przede wszystkim w poszanowaniu drugiego, w poszanowaniu jego osobowości, jego sumienia, konkretyzuje się w dialogu z drugim. W umiejętności poszukiwania i uznania tego, co może być dobre i pozytywne także w kimś, kto wyznaje idee różniące się od naszych, a nawet w kimś, kto w dobrej wierze błądzi». W szczególności upomniał Ojciec Święty: «Nigdy jeden naród nie może się rozwijać kosztem drugiego, nie może się rozwijać za cenę drugiego, za cenę jego uzależnienia, podboju, zniewolenia, za cenę jego eksploatacji, za cenę jego śmierci».

    Dlatego nowa ewangelizacja Europy potrzebuje tutaj, w Oświęcimiu, własnych znaków, po których mogłaby się rozpoznawać i zarazem być rozpoznawana oraz być bardziej skuteczna. Należy wszystko zrobić – mówię to z całą odpowiedzialnością jako profesor wyższej uczelni krakowskiej o 600-letnich tradycjach – należy wszystko zrobić, aby (...) tym nowym znakiem nowej ewangelizacji stało się także budowane przez Kościoły Europy i Stolicę Apostolską Centrum Informacji, Spotkań, Dialogu, Wychowania i Modlitwy, w tym także modlitwy Sióstr Karmelitanek.

    Temat dialogu ma więc szerszy, europejski i ogólnokościelny, wymiar i w tym ważne miejsce zajmuje głos ziemi oświęcimskiej.

    Korzenie dialogu

    Pozytywny przebieg refleksji i dialogu „po Auschwitz” nie byłby możliwy bez uwarunkowań i wpływów szerszego kontekstu. Atmosferę wokół tych zagadnień zmieniły przede wszystkim dialog chrześcijańsko-żydowski prowadzony przez Kościół katolicki na całym świecie po Soborze Watykańskim II i starania polskiego papieża, który sam się nazwał synem ziemi oświęcimskiej (1979). W tym kontekście „spór o Karmel” był czymś w rodzaju ostrej próby dla odnowionych stosunków między narodem żydowskim a Kościołem katolickim, z której wyszliśmy cało. Szczyt tego potwierdzenia odnowy stanowił rok jubileuszowy 2000 z aktem pokuty Kościoła katolickiego w Rzymie i pielgrzymką Papieża do Ziemi Świętej. Fakt, że napięcia wokół Auschwitz udało się sprowadzić na tor owocnego dialogu, pomagał przygotować te drogi.

    Dialog karmią także głębsze polskie korzenie. Mimo że w latach okupacji niemieckiej i sowieckiej (może w pewnym sensie w ciągu całej swej historii) Polska musiała się skupić na obronie własnych wartości, a nawet samej egzystencji, to jednak są tu także głęboko zakorzenione tradycje szacunku dla innych (przykładem hasło: „za naszą i waszą wolność”). Ogromne wrażenie zrobiły na mnie słowa przewodniczącego sędziego Eimera, który otworzył proces Rudolfa Hösse, komendanta obozu Auschwitz:

    Pomni wielkiej odpowiedzialności naszej wobec zmarłych i żywych, nie traćmy z oczu tego, o co się toczył bój miłujących wolność narodów. Poszanowanie godności człowieka stanowiło ten wielki cel, niechże będzie ono również udziałem oskarżonego, bowiem przed sądem staje przede wszystkim człowiek.[iii]

    Na pewno jest to związane ze znaczeniem chrześcijańskich wartości w kulturze polskiej.

    W czasach komunistycznych dzieła pojednania z Niemcami miały charakter sprzeciwu wobec panującej ideologii. Bardzo widoczne stało się to w publicznym sporze, który wybuchnął po słowach biskupów polskich do biskupów niemieckich z roku 1965: Przebaczamy i prosimy o przebaczenie.

    W roku 1972 biskupi z Polski i z Niemiec spotkali się przed ścianą śmierci w Auschwitz. Było to podkreślenie chrześcijańskiej tożsamości, w której siła przebaczenia otwiera drzwi do wspólnej przyszłości. Do tego wydarzenia nawiązuje ks. kard. Franciszek Macharski, kiedy pisze:

     Dane mi było podjąć właśnie ten temat oświęcimski, który stał się motywem przewodnim dzieła pojednania dwu narodów: niemieckiego i polskiego. Był w tym powrót do chrześcijańskich korzeni Europy! Biskupi obu narodów na placu obok bunkra śmierci podpisali prośbę o kanonizację Ojca Maksymiliana jako męczennika. Z tych korzeni żyjemy.[iv]

    Można by podać wiele innych przykładów odbudowywania relacji polsko-niemieckich. Z tych korzeni – choć z wielkim trudem – wyrosło po „sporze o Karmel” dzieło dialogu. Kard. Macharski kontynuuje:

    I jeszcze jedno świadectwo o dialogu – z przedstawicielami narodu żydowskiego. Dialog trudny. Jego pierwszym owocem była budowa nowego klasztoru Karmelu i Centrum Dialogu i Modlitwy. Oba owoce są z drzewa, które żyje z korzeni europejskich. Korzenie wołają, żeby się ich nie wypierać. W nich jest żywa mądrość i moc prawdy o człowieku, jego prawach i obowiązkach. Bez nich byłoby możliwe dla cywilizacji to, co niewyobrażalnie najgorsze – ale cześć wzajemna i szacunek, miłość i miejsce dla Boga, mogą uratować ludzi i ich świat.[v]

    Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu

    Centrum Informacji, Spotkań, Dialogu, Wychowania i Modlitwy powstało w 1992 roku. Jest to instytucja katolicka, założona przez ks. arcybiskupa Franciszka kardynała Macharskiego w porozumieniu z biskupami całej Europy i przedstawicielami organizacji żydowskich.

    Spośród wielorakich inicjatyw, jakie w duchu Soboru podejmowane są dzisiaj na rzecz dialogu żydowsko-chrześcijańskiego, pragnę wskazać na powstający w Polsce ośrodek informacji, wychowania, spotkań i modlitwy. Ma on służyć badaniom nad Shoah oraz nad martyrologią narodu polskiego i innych narodów europejskich w okresie narodowego socjalizmu, a także duchowej konfrontacji z tymi problemami. Należy sobie życzyć, aby przyniósł obfite owoce i mógł stanowić wzór również dla innych narodów.      

                                                                                                       Jan Paweł II, 24.06.1988

    Zadaniem Centrum jest stworzenie możliwości spotkań, rozmów, edukacji, refleksji i modlitwy dla wszystkich odwiedzających Auschwitz i poruszonych tym, co tu się stało.

    Słuchać głosu tej Ziemi

    „Auschwitz” nie jest „tematem”, o którym da się w prosty sposób dyskutować czy „teologizować”. „Auschwitz” jest otwartą raną, która wciąż boli, która nas głęboko dotyka i stawia pytanie: „Kim jesteś – wobec siebie, w relacji do innych i wobec Boga?”

    Jeżeli teologia znaczy zdanie sobie sprawy z wiary, a wiara jest odpowiedzią na doświadczenie historyczne, to „teologia po Auschwitz”, dialog i modlitwa u progu Auschwitz mają wymiar bardzo egzystencjalny. Muszą się zaczynać od tego, abyśmy czuli wyraźniej, o czym mówimy, gdy używamy słowa „Auschwitz”. W pewnym sensie u progu Auschwitz musimy się od nowa nauczyć tak dialogu, jak i teologii lub modlitwy.

    Ta szkoła dialogu i modlitwy u progu Auschwitz zaczyna się od milczenia i słuchania – słuchania głosu tej ziemi. Co naprawdę tu się stało? Nie jest łatwo słuchać głosu ziemi oświęcimskiej. Zobaczymy ślady, ruiny... Nie zobaczymy cierpienia, nie odczujemy samotności, nie usłyszymy krzyku rozpaczy ofiar, nie zauważymy ich miłości, wiary, nie zobaczymy już świata, którego dzisiaj brak. Dlatego potrzebujemy ciszy, zastanowienia, medytacji, czasu, aby zobaczyć to niewidzialne, aby usłyszeć to niesłyszalne.

    Ks. Kamykowski próbuje opisać z polskiej perspektywy to, czego nie da się opisać w kontekście „Auschwitz”:

    Nikt w Polsce nie mógł wątpić o rzeczywistości Auschwitz: brakowało w domach ludzi, którzy powinni byli w nich być, a ich nie było. Odczucie, że „zwiedzanie” Oświęcimia profanuje tragedię milionów ludzi, nie należało do rzadkości. Może nie wystarczy też tylko chcieć wiedzieć, jak to naprawdę było; tego, choćby nie wiem ile ustaleń się namnożyło, nie da się zrozumieć. Trzeba czego innego: trzeba się bardzo za nich modlić. Krąg światła rzucany przez setki lampek otaczających symboliczny pomnik ofiar hitlerowskich obozów na cmentarzu wyznaczał od początku dla mnie i – myślę – dla większości Polaków jedyne możliwe miejsce spotkania z tamtą przeszłością. Temu, co się stało, można stawić w sensowny sposób czoło tylko w kontekście wiary. Wiara, choć w każdym ludzkim sercu chwiejna jak pojedynczy płomyk świecy na listopadowym wietrze, zbiera ludzi w krąg, który osłania ich światełka od wiatru i stwarza przestrzeń, w której się milczy o tym, o czym nie da się mówić, już nie samemu – lecz z Bogiem. A przez to i z tymi, którzy są u Boga. Wtedy milczy się już nie o zdarzeniach, których nic nie odwróci, lecz o nich – o bliskich i dalekich, którzy są w Jego ręku i dla Niego – żyją. Wtedy można zrezygnować ze zrozumienia wszystkiego, nie rezygnując z dalszego życia.[vi]

    Modlitwa i wiara: gdzie był Bóg w Auschwitz? Da się o tym mówić? Co znaczy zwycięstwo Krzyża w obliczu zagłady Żydów? W jakim sensie sprawcy mają bać się sprawiedliwości Boga? Modlitwa u progu Auschwitz zaczyna się od milczenia, słuchania głosu ziemi oświęcimskiej i szukania Boga. Wiara przejdzie przez ciemną noc. „Teologia po Auschwitz” – co to więc może być? O czym mówimy? Czy to ma w ogóle sens?

    A głos ziemi oświęcimskiej to nie tylko głos przeszłości, to także to, co pamięć o Auschwitz znaczy dziś dla wielu ludzi. Rana Auschwitz dalej boli w różny sposób różnych uczestników dialogu: inaczej Polaków lub Niemców, Żydów lub chrześcijan. Dlatego sam dialog zaczyna się także od milczenia i słuchania, od pytania: co pamięć o Auschwitz znaczy dla ciebie? Może dopiero w spotkaniu z drugim, który mnie pyta, mówienie zaczyna mieć sens.

    Współpraca MIED – CDiM

    Mimo że po utworzeniu w 1992 r. nowych diecezji w Polsce Oświęcim znalazł się w diecezji bielsko-żywieckiej, Centrum Dialogu i Modlitwy nadal należy do archidiecezji krakowskiej, ponieważ tam jest zaplecze intelektualne i teologiczne przygotowane do dialogu międzynarodowego i międzyreligijnego. Z tego powodu nowo utworzony Międzywydziałowy Instytut Ekumenii i Dialogu Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie stał się naturalnym partnerem Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu. Było to tym bardziej oczywiste, że pierwszym długoletnim dyrektorem tejże instytucji został ks. prof. dr hab. Łukasz Kamykowski, który jest związany z ziemią oświęcimską i ze sprawą dialogu nie tylko z powodów osobistych, ale także jako konsultor Rady Ekumenicznej oraz Rady Dialogu Międzyreligijnego Episkopatu Polski.

    Oprócz podstawowej, stałej działalności Centrum Dialogu i Modlitwy jako „katolickiego domu gościnności u progu Auschwitz” dla wszystkich odwiedzających dawny obóz, próbowano w nim systematycznie rozwijać działalność programową na rzecz dialogu i modlitwy. Opiera się ona na dwóch filarach, którymi są organizowane dla studentów roczne „rekolekcje u progu Auschwitz” i roczne międzyreligijne „dni studyjne u progu Auschwitz”. Wierzymy i doświadczamy, że pogłębienie własnej chrześcijańskiej tożsamości i otwieranie się na innych nie są działaniami sprzecznymi ze sobą, przeciwnie – pomagają sobie nawzajem.

    Rekolekcje

    Od 1997 r. zapraszamy na rekolekcje u progu Auschwitz. Główny punkt programu stanowi medytacja drogi krzyżowej w Brzezince. Tekst, który przed laty powstał jako modlitwa parafii w Brzezince, został z czasem adaptowany na tle doświadczeń grup niemieckich i w kontekście trudnego dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. Jest to droga w duchu dialogu z ziemią oświęcimską, z własnym sercem, z tymi, których rana oświęcimska dotyczy, i z Bogiem.

    W ostatnich latach coraz ważniejsza stawała się dla nas postać Edyty Stein. Ona, córa Izraela i Karmelu, Teresa Benedykta od Krzyża, zamordowana w Birkenau jako Żydówka z urodzenia, ogłoszona patronką Europy, pomaga nam, chrześcijanom, zbliżać się do tragedii narodu żydowskiego, do Szoah. Mamy świadomość, że niektórzy Żydzi boją się w tym kontekście „chrystianizacji” pamięci o zagładzie Żydów. Dlatego Papież Jan Paweł II powiedział:

    Gdy będziemy odtąd obchodzić co roku wspomnienie nowej Świętej, musimy także pamiętać o Szoah, straszliwym planie wyniszczenia całego narodu, którego ofiarą padły miliony naszych żydowskich braci i sióstr. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad nimi i niech ich obdarzy pokojem.[vii]

    Edyta Stein pokazuje nam głęboki sens chrześcijańskiej wiary, która łączy się z głębokim szacunkiem dla narodu żydowskiego i otwiera się na katastrofę Szoah:

    Jej krzyk łączy się z krzykiem wszystkich ofiar tej straszliwej tragedii, ale zarazem jest zjednoczony z krzykiem Chrystusa, który nadał ludzkiemu cierpieniu tajemniczą i trwałą owocność. Wizerunek jej świętości pozostanie na zawsze związany z dramatem jej męczeńskiej śmierci, którą poniosła wraz z wieloma innymi. Trwa też jako zwiastowanie Ewangelii krzyża, z którym Edyta Stein tak bardzo pragnęła się utożsamić, że wpisała go nawet w swoje imię zakonne. [viii]

    W 2002 roku uroczyście obchodziliśmy 60-lecie śmierci Świętej[ix]. Modlitwę w Brzezince za wszystkich zamordowanych i o pokój w świecie przygotowaliśmy wspólnie z MIED-em. W trakcie przygotowań rozmawialiśmy także z przedstawicielami społeczności żydowskiej, dzięki czemu udało się zorganizować w Birkenau dużą i poważną uroczystość w duchu Edyty Stein: bez chrześcijańsko-żydowskiego rozdźwięku. To był owoc wielu wysiłków podejmowanych na rzecz wzajemnego szacunku na całym świecie. Nie można sobie wyobrazić tych zmian bez papieża Jana Pawła II, któremu i CDiM w Oświęcimiu, i MIED w Krakowie bardzo wiele zawdzięczają. Jan Paweł II napisał:

    Ogłosić św. Edytę Stein współpatronką Europy znaczy wznieść nad starym kontynentem sztandar szacunku, tolerancji i otwartości, wzywający wszystkich ludzi, aby się wzajemnie rozumieli i akceptowali, niezależnie od różnic etnicznych, kulturowych i religijnych, oraz by starali się budować społeczeństwo prawdziwie braterskie.[x]

    Jednak droga do wzajemnego zaufania była i pewnie dalej będzie niełatwa. Okres komunizmu w Polsce uniemożliwił drogę do otwartego spotkania i dialogu. W publicznej atmosferze, w której dużo się mówiło i do dziś mówi się o sporach i konkurujących ze sobą pamięciach różnych grup, pragniemy pomagać na miarę naszych możliwości w budowaniu mostów zaufania.

    Dialog międzyreligijny

    Szukając drogi zaufania, zaprosiliśmy w 1997 r. do Oświęcimia i Krakowa Żydów i chrześcijan zaangażowanych w dialog. Uczestnicy z Polski, Niemiec oraz USA[xi] wspólnie przemyśleli zagadnienie religijnego traktowania rzeczywistości Auschwitz. W komunikacie prasowym Poszanowanie religijnej godności każdego człowieka – rozmowy o religijnym traktowaniu Auschwitz napisaliśmy:

    Rodzi ono liczne napięcia, np. spór wokół takich symboli, jak krzyż, gwiazda Dawida czy też postulat ich nieobecności. Pierwszą intencją spotkania było zatem stworzenie atmosfery zaufania, aby każda ze stron mogła się przedstawić zgodnie ze swą wrażliwością. Spotkanie miało charakter prywatnej wymiany. Jej owocem jest lista pytań, której publikacja stanowi zaproszenie do przemyśleń i rozmów. Uczestnicy mają nadzieję, że wypracowany przez nich materiał może służyć pomocą w procesie przezwyciężania napięć oraz szukania dróg poszanowania religijnej godności każdego człowieka.

    Fakt, że owocem tego spotkania była lista 24 pytań[xii] – a nie jakaś wspólna deklaracja – świadczy o trudności problematyki i o potrzebie lepszego poznania. Głównym jednak owocem było to, że powstały mosty zaufania, na których można dalej budować.

    Listę pytań wysłaliśmy do wielu środowisk zaangażowanych w dialog chrześcijańsko-żydowski na całym świecie. Tylko National Holocaust Remembrance Committee of the Canadian Jewish Congress wypracował obszerną odpowiedź.[xiii] Nie otrzymaliśmy żadnej negatywnej reakcji.

    Ważny przełom w relacji międzyreligijnej u progu Auschwitz stanowiła międzynarodowa konferencja Religion and Violence, Religion and Peace, która zgromadziła w 1998 r. wielu żydowskich, chrześcijańskich i nawet muzułmańskich przywódców religijnych przybyłych na zaproszenie Sacred Heart University w Connecticut (USA) oraz Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu.[xiv]

    Od 1997 r. zapraszamy studentów na dni studyjne u progu Auschwitz. Tydzień zaczyna się od „słuchania głosu ziemi oświęcimskiej”, od wizyty w obozie, od spotkań z byłymi więźniami oraz pracownikami Muzeum – aby najpierw lepiej rozumieć, co znaczy „Auschwitz”. Potem pytamy, co dziś dla różnych grup znaczy pamięć o Auschwitz. Od początku program był przygotowany i prowadzony we współpracy z MIED-em. Szybko się okazało, że ważniejsze niż tłumaczenie przez fachowców danej dziedziny stanowiska innych jest spotkanie z innymi. W ostatnich latach dni studyjne u progu Auschwitz nabrały więc charakteru międzyreligijnego i międzynarodowego.

    Owocem dni studyjnych jest książka Dialog u progu Auschwitz. Zawiera ona teksty wykładów wygłoszonych podczas dni studyjnych w Oświęcimiu i stanowi swego rodzaju podstawowe wprowadzenie w  ten trudny dialog.[xv] Na promocji książki obecni byli m.in.: ks. kardynał Franciszek Macharski, metropolita archidiecezji krakowskiej i założyciel Centrum Dialogu i Modlitwy; ks. prof. John Pawlikowski, prezydent Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów; Stanisław Krajewski, żydowski współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów; rabin Michael Signer, profesor Jewish Thought and Culture w University of Notre Dame (USA), współinicjator sławnej żydowskiej deklaracji Dabru emet o nowej relacji judaizmu do chrześcijaństwa; ks. Hanspeter Heinz, prowadzący koło dyskusyjne „Żydzi a chrześcijanie” przy Komitecie Centralnym katolików świeckich w Niemczech; ks. Łukasz Kamykowski, były dyrektor Międzywydziałowego Instytutu Ekumenii i Dialogu PAT, konsultor Rady Episkopatu Polski ds. Ekumenizmu i Rady Dialogu Międzyreligijnego. Był to mocny znak uznania i poparcia naszej pracy przez ludzi odpowiedzialnych za dialog chrześcijańsko-żydowski w Polsce, Niemczech, USA i na całym świecie.

    Międzyreligijne międzynarodowe dni studyjne „u progu Auschwitz” stały się ważną szkołą dialogu dla wszystkich uczestników. Istotę tej szkoły dobrze wyraziła jedna z ich uczestniczek, Agata Kroh:

    Tego, co było podczas tych spotkań najważniejsze, w tej książce nie ma, bo być nie mogło. Najpierw więc ogromnie ważne było miejsce spotkań - ziemia oświęcimska. Fakt, iż rozmawialiśmy (i także milczeliśmy!) o sprawach tak trudnych właśnie tam, miał pierwszorzędne znaczenie. Niezależnie od tego, kim jest, każdy człowiek, który tutaj przyjeżdża, musi zmierzyć się w samym sobie z historią tego miejsca, z jego przesłaniem, z konsekwencjami moralnymi i egzystencjalnymi tej historii. W pewnym sensie wobec tego miejsca każdy pozostaje sam. Inaczej czyta się te słowa w swoim domu, inaczej, mając żywo w pamięci wizytę w Auschwitz i Birkenau, słuchało się ich, wypowiadanych ze wzruszeniem i wyraźnym nieraz trudem. Wielką wartością tych sesji było spotkanie z drugim człowiekiem. Szczególnym znakiem była nasza wspólna obecność w Auschwitz. Wspólna po pierwsze jako ludzi - choć każdy musi sam stanąć wobec tej ziemi, chcieliśmy jednocześnie być tam razem. Nie po to, żeby kogokolwiek przekonywać, ale po to, by się nawzajem słuchać, uczyć innego patrzenia i rozszerzać serce na wrażliwość drugiego człowieka. Nasza obecność była wspólna także na płaszczyźnie religijnej i narodowej - w spotkaniach uczestniczyli bowiem chrześcijanie i Żydzi z Polski, Izraela, Niemiec, Anglii i Stanów Zjednoczonych. Już sam fakt, że odwiedziliśmy razem Auschwitz i Birkenau, stał się wydarzeniem na miarę wielkiego symbolu! Mimo powyższego, spraw niewyrażalnych na papierze, podjęto wysiłek wydania tego tomu. Wierzono bowiem, że świadectwo ludzi, którzy z wielką odwagą i szczerością mówili o swoim życiu, nie powinno zostać zapomniane. Na ziemi oświęcimskiej każde słowo ma szczególną wagę, nie tylko ze względu na to, o czym chce powiedzieć, ale również, a może w tym wypadku szczególnie ze względu na to, gdzie zostaje ono wypowiedziane.

    Najważniejszą sprawą dialogu nie są słowa, ale stosunek – do tematu („Auschwitz”, więc do ziemi oświęcimskiej) i do innych ludzi, których ten temat dotyczy. Sama ich obecność zmienia charakter i nawet treść naszych rozmów – i dodaje wagi naszemu milczeniu. O wiele lepiej rozumiem dziś podstawową prawdę, wokół której Emmanuel Levinas buduje swoją filozofię: nie ma prawdy bez rozmówcy, bez relacji etycznej, bez wezwania do miłości. Dialog i wyrażona w nim prawda teologiczna są owocem relacji. Podstawą wszystkiego jest więc „przedpokój” dialogu, przestrzeń, w której nie ma słów, w której się jednak wszystko decyduje. Jeżeli nie chcemy pustych słów, nie możemy prowadzić „teologii dialogu” bez żywego dialogu, i „teologii po Auschwitz” bez kontaktu z raną, którą jest Auschwitz. Teologia to „uzasadnienie tej nadziei, która w was jest” (1 P 3,15). Ta nadzieja jest pusta, jeżeli się nie odnosi do życia, w tym przypadku do naszych relacji „po Auschwitz”.

    Jeżeli wierzymy, że do miłości należy ostatnie słowo – także u progu Auschwitz – że ona zwycięży, to po prostu mamy nią żyć. Papież napisał do sióstr karmelitanek:

    Czyż trzeba wyjaśniać, jak bardzo w tym właśnie miejscu winno bić serce Kościoła? Jak bardzo tutaj potrzebna jest ta miłość, jaką Chrystus do końca umiłował człowieka? Jak ona bardzo potrzebna jest tutaj, gdzie przez lata całe szalała nienawiść i pogarda dla człowieka, zbierając straszliwe żniwo zniszczenia i śmierci wśród ludzi należących do tylu narodów? (...) W jaki sposób przyszłość będzie wyrastała z tej najboleśniejszej przeszłości, to w znacznej mierze zależy od tego, czy u progu Oświęcimia będzie czuwała ta miłość, która jest potężniejsza niż śmierć.[xvi]

    To, czym siostry żyją w pewnym sensie do wewnątrz, niosąc wszystkie sprawy tej ziemi swoją modlitwą przed oblicze Boże[xvii], jest zadaniem Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu na zewnątrz. Ludzie, odwiedzając Auschwitz i Birkenau, chcą wierzyć, że nie Hitler, nie śmierć, nie siła zła ma tu ostatnie słowo. Godność i prawa człowieka, wiara w dobro, leczenie ran i ziarna cywilizacji miłości są także obecne na tej ziemi.

    Głębokim i przełomowym doświadczeniem były dla nas wspólne modlitwy. Podczas dni studyjnych w roku 2000 uroczystą wieczerzę w ostatni, piątkowy wieczór rozpoczęliśmy żydowską modlitwą Erev-Sabbat. Był to 8 września, dzień, w którym Kościół katolicki obchodzi urodziny Maryi. Mówiliśmy o tym, że Maryja wychowywała się w rodzinie żydowskiej, w której jej matka Anna w każdy piątek witała rozpoczynający się szabat. Tak też  wychowała swego syna Jezusa, witając szabat w każdy piątkowy wieczór. Dla chrześcijańskich uczestników świętowanie szabatu z Żydami nie było więc czymś obcym, lecz ukazało wiele wspólnego z ich własną, często zapominaną tradycją. Betty Signer zaświeciła świeczki szabatowe za „miliony, które zostały zamordowane”. Jeden ze studentów rabinistycznych przeczytał hebrajską liturgię, inny przetłumaczył ją na język angielski, jedna ze studentek na język polski. Potem śpiewano pieśni, wiele z nich razem, ponieważ pieśni żydowskie są znane również w Polsce i w Niemczech. Były łzy. U progu Auschwitz – miejscu symbolu zagłady Żydów w chrześcijańskiej Europie – rabini z USA i księża z Polski i Niemiec wspólnie ze swoimi studentami dziękowali Bogu i świętowali! Następnego dnia rano żydowscy uczestnicy byli obecni na Mszy św. w Karmelu za pokój i braterstwo pomiędzy narodami i religiami. Te doświadczenia poruszyły wszystkich do głębi. Trudno opisać to słowami. Oczywiście odczuwaliśmy także to, co nas od siebie dzieliło. Uszanowaliśmy te różnice. Najważniejszy był jednak fakt, że serca otwarły się dla siebie nawzajem i powstała jakaś nowa więź. I nie tylko uświadomiliśmy sobie, ale i doświadczaliśmy w wymiarze religijnym, że łączy nas „prawdziwe braterstwo z narodem Przymierza”[xviii].

    Jeszcze jeden cytat uczestniczki Aleksandry Wilczury:

    Shalom! Chciałabym jeszcze raz bardzo serdecznie podziękować w imieniu własnym, a także w imieniu polsko-żydowskiego stowarzyszenia studentów (PUSZU) za (...) pracę na rzecz pojednania, a zwłaszcza na rzecz dialogu polsko-żydowsko-niemieckiego. Jako przewodnicząca PUSZU w Krakowie wiem, jak ciężka jest to praca, szczególnie jeżeli chodzi o ludzi, którzy przez generacje nie chcieli słyszeć o dialogu (...) To seminarium bardzo dużo mi dało. Zrozumiałam to jednak dopiero po moim powrocie do Krakowa. Nie jestem już wrogo nastawiona do wszystkich Niemców. Przekonałam się, że są oni normalnymi ludźmi z normalnymi problemami. Poza tym muszą oni żyć z ciężarem Holocaustu. Było mi ich bardzo żal (...) Poznałam wielu bardzo wartościowych ludzi, którym Żydzi i historia żydowska nie są obojętne. (...) Potrzebujemy więcej takich spotkań”.

    Proces dialogu już wszedł w następny etap. W czerwcu 2002 r. w Krakowie spotkali się po raz drugi na kilkudniowych obradach zamkniętych przedstawiciele dialogu chrześcijańsko-żydowskiego z Polski, Niemiec i Stanów Zjednoczonych[xix], aby się lepiej poznać i porozmawiać o trudnościach i perspektywach związanych z przyszłością dialogu. Dialog, który zaczynał się u progu Auschwitz, ma owocować dla dialogu w Polsce.

    W ramach tego spotkania na PAT odbyło się publiczne forum, podczas którego rabin Michael Signer przedstawił słynny już żydowski dokument Dabru emet – mówcie prawdę o relacji Żydów do chrześcijaństwa.

    Następne seminarium odbyło się w Krakowie: Building Toward the Future: Jewish-Christian Dialogue in Cultural Context. An International Seminar in Krakow Poland, September 14-20, 2003. Głównymi organizatorami byli rabin Michael Signer i MIED. Dzień w środku tygodnia był poświęcony wizycie, refleksji i modlitwie w miejscu pamięci Auschwitz-Birkenau i w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu.

    Celem naszych wysiłków jest między innymi przygotowanie ludzi do kontynuowania dzieła dialogu w przyszłości. Owoce już są.

    Także fakty: - że od ośmiu lat ksiądz niemiecki wykłada na PAT „Teologię po Auschwitz”, - że podstawowy artykuł „Bóg a zło” w podręczniku teologii fundamentalnej PAT-u jest dziełem wspólnym ks. Kamykowskiego, ks. Deselaersa i dr. Piotra Sikory, - że studenci uczestniczyli w rekolekcjach lub dniach studyjnych u progu Auschwitz, - że rośnie znaczenie Edyty Stein w krakowskim środowisku teologicznym itp. – świadczą o coraz głębszym wzajemnym przenikaniu się środowisk MIED i CDiM, teologii krakowskiej z głosem ziemi oświęcimskiej.

    Wielu gości PAT-u z Polski i z zagranicy odwiedza Auschwitz. Duże wrażenie robi na nich to, że Kościół krakowski jest w tak otwarty i  czujny sposób obecny u progu Auschwitz, służąc leczeniu ran (po hebrajsku: tikkun olam). Poprzez to pada na Oświęcim światło nadziei chrześcijańskiej tradycji wiary, a krakowska refleksja teologiczna, dotykając rany Auschwitz, zyskuje głębię i ważną odpowiedzialność za dialog. Stanowi to bardzo ważny znak dla Europy i świata, szukających swoich korzeni i podstaw swojej jedności „po Auschwitz”.


    --------------------------------------------------------------------------------

    [i] Zob. np.: Auschwitz. Konflikty i dialog, red. M. Głownia, S. Wilkanowicz, Kraków 1998; S. Krajewski, Auschwitz jako wyzwanie, Warszawa 1997; Pamięć żydowska – pamięć polska [akta kolokwium 10-11.06. 1995], red. D. Strojnowska, Kraków 1996.

    [ii] Nowa ewangelizacja Europy a doświadczenia Oświęcimia. Kazanie okolicznościowe ks. Adama Kubisia wygłoszone 8.12.1991 w kościele NMP Wniebowziętej w Oświęcimiu.

    [iii] Warszawa, 11.03.1947.

    [iv] Kardynał Franciszek Macharski, Wstęp, [w:] Dialog u progu Auschwitz, Kraków 2003.

    [v] Tamże.

    [vi] Por.: Ł. Kamykowski, Spojrzenie na „Auschwitz” – polski punkt widzenia, [w:] Dialog u progu Auschwitz, tom I, Kraków 2003, s. 107n.

    [vii] Podczas Mszy św. kanonizacyjnej 11.09.1998.

    [viii] Motu proprio z dn. 1.10.1999.

    [ix] Na uroczystość 09.08.2002 zapraszali: kardynał Franciszek Macharski, abp metropolita krakowski, bp Tadeusz Rakoczy i o. Szczepan Praśkiewicz, prowincjał klasztoru karmelitów bosych w Krakowie. W uroczystościach wzięli ponadto udział: kardynał Friedrich Wetter z Monachium, bp Josef  Homeyer z Hildesheim, abp Stanisław Gądecki z Poznania, liczni polscy byli więźniowie, towarzystwa Edyty Stein i parafie z Polski, przedstawiciele władz lokalnych i różnych instytucji (m.in. Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, Centrum Żydowskiego w Oświęcimiu, Stowarzyszenia Romów Polskich) oraz wielu wiernych diecezji bielsko-żywieckiej i krakowskiej. Dni skupienia dla polskich i niemieckich studentów, jak również dla członków Towarzystwa Edyty Stein były trzydniowym przygotowaniem przed uroczystością. Brał w nich udział polski ksiądz dr Romuald Jakub Weksler-Waszkinel, który został uratowany od zagłady przez  polską katolicką rodzinę. O swoim żydowskim pochodzeniu dowiedział się w wieku 35 lat, kiedy to już od 12 lat był katolickim księdzem. Wykłada on filozofię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Podobnie jak w przypadku Edyty Stein bycie Żydem, chrześcijaninem oraz Holocaust i filozofia w nierozdzielny sposób należą do jego życia.

    [x] Motu proprio z dn. 1.10.1999.

  • 2005 MESSAGE OF YOUNG PEOPLE FROM OSWIECIM (AUSCHWITZ) TO YOUNG PEOPLE OF THE WORLD

    The 60th anniversary of the Auschwitz- Birkenau concentration camp's liberation is over.
    In connection with this day, the most important people- in our point of view- are You, former Prisoners, and the youth: witnesses of the past and creators of the future.
    That's why we, the workers of the Centre for Dialogue and Prayer in Oświęcim and Maximilian-Kolbe-Werk in Freiburg, hit on an idea. Idea of establishing contact between You and the youth.
    Polish young people from Oświęcim, who meet regularly in the Centre for Dialogue and Prayer, and the German youth, who spent few days "on the edge of Auschwitz" or took part in meetings with former prisoners in Germany, decided to write You about their experiences, asking You for answers.
    Impressed by the answers and by encounters with surviwers of the Auschwitz and Birkenau Camps, young people from Oswiecim (Auschwitz) who went to the World Youth Days in Cologne, wrote a massage to the young people of the world.

     

     

  • 2005 Homilia Jana Pawła II wygłoszona w Auschwitz-Birkenau – czytana 25 lat później

    Manfred Deselaers


    Homilia Jana Pawła II wygłoszona w roku 1979 w Auschwitz-Birkenau – czytana 25 lat później

     


     

    Ważna i aktualna do dziś homilia Jana Pawła II miała swoją prehistorię w osobistej biografii Papieża, która nadała jego słowom szczególną wagę. Pierwsza pielgrzymka polskiego Papieża do Ojczyzny, w tym do Oświęcimia (w 1979 roku), odbywała się w określonym kontekście politycznym i społecznym, który dzięki tej wizycie bardzo się zmienił. W późniejszych latach nauczanie Jana Pawła II na temat Auschwitz rozwijało się pod wpływem dalszych wydarzeń, głównie w kontekście dialogu chrześcijańsko-żydowskiego.

     

    W kolejnych rozważaniach będziemy uświadamiać sobie te różne konteksty, mające wpływ na sposób, w jaki rozumiemy dzisiaj, ponad 25 lat później, kazanie wygłoszone w Auschwitz-Birkenau w roku 1979.

     

    I

     

    Zaczynamy od pytania o źródła, o prehistorię tej homilii.

     

    7 czerwca 1979 roku Jan Paweł II powiedział w Birkenau: Nie mogłem tutaj nie przybyć jako papież. Wiadomo, że słowa, które wtedy powiedział, płynęły z głębi jego serca. Mówił: Wiadomo, że nie raz tutaj bywałem... bardzo wiele razy! Wiele razy schodziłem do celi śmierci Maksymiliana Kolbe, wiele razy klękałem pod murem zagłady i przechodziłem wśród rozwalonych krematoriów Brzezinki.

     

    To z tych bardzo osobistych, a zarazem bardzo polskich doświadczeń wyrastało jego główne orędzie: Czyż ktoś na świecie może się jeszcze dziwić, że papież, który tu, na tej ziemi urodził się i wychował, papież, który przyszedł na Stolicę Piotrową z Krakowa, z tej archidiecezji, na terenie której znajduje się obóz oświęcimski, że ten papież pierwszą encyklikę swego pontyfikatu zaczął od słów „Redemptor hominis” – i że poświęcił ją w całości sprawie człowieka, godności człowieka, zagrożeniom człowieka - prawom człowieka wreszcie!

     

    Można chyba powiedzieć, że papieska wizja człowieka i Kościoła kształtowała się pod wpływem pamięci o Auschwitz i tego, co się z tą pamięcią łączy. Jako arcypasterz diecezji krakowskiej, do której wtedy Oświęcim należał, Karol Wojtyła często wygłaszał kazania na tej ziemi i często nawiązywał do postaci Maksymiliana Kolbego, zaliczonego do grona błogosławionych dopiero w 1971 r. przez papieża Pawła VI. Wtedy, w 1971 roku, kardynał Wojtyła napisał z tej okazji w „Tygodniku Powszechnym”: Sobór Watykański II [zakończony 6 lat wcześniej] na wielu miejscach głosi, że posłannictwem Kościoła jest także to, ażeby życie ludzkie czynić bardziej ludzkim. Czyż nie uczynił bardziej ludzkim życia ludzi w tym miejscu tak straszliwie nieludzkim, jakim był obóz śmierci w Oświęcimiu, sługa Boży Maksymilian? Czyż nie staje się on na naszych oczach patronem tego trudnego posłannictwa Kościoła? Trwa dramatyczna walka między dobrem a złem, między światłem a ciemnością - czytamy w Konstytucji pastoralnej [Soboru Watykańskiego II] - człowiek odkrywa, że jest niezdolny o własnych siłach zwalczać skutecznie napaści zła... „ale sam Pan przyszedł, aby człowieka uwolnić i umocnić” („Gaudium et spes”, nr 13). To szczególniejsze przyjście Pana przeżył Kościół, a z nim rodzina ludzka, w ginącym w bunkrze oświęcimskim O. Maksymilianie. W tym świetle „znajduje swoje ostateczne wyjaśnienie” nie tylko „głęboka nędza, której człowiek doświadcza”, ale także „wzniosłe jego powołanie" (tamże)1.

     

    Z tego skarbca polskich, a potem także watykańskich doświadczeń czerpał papież Jan Paweł II, kiedy powiedział w Birkenau: „To jest zwycięstwo nasze - wiara nasza"2. Te słowa z Listu św. Jana przychodzą mi na myśl i cisną się do serca, gdy staję wraz z wami na tym miejscu, na którym dokonało się szczególne zwycięstwo człowieka przez wiarę. Przez wiarę, która rodzi miłość Boga i bliźnich: jedną miłość, miłość „największą” - taką, która gotowa jest „życie położyć za brata swego”3. A więc zwycięstwo przez miłość, która ożywia wiarę aż do granic ostatecznego świadectwa. [...] W tym miejscu straszliwej kaźni, która przyniosła śmierć czterem milionom4 ludzi z różnych narodów, o. Maksymilian Kolbe odniósł duchowe zwycięstwo, podobne do zwycięstwa samego Chrystusa, oddając się dobrowolnie na śmierć w bunkrze głodu - za brata”.

     

    II

     

    Pobyt i modlitwa Jana Pawła II w Auschwitz i Birkenau miały ogromne znaczenie duchowe. Pamiętam, jak ks. Stanisław Górny opowiadał, że ta wizyta w zasadniczy sposób zmieniła odbiór byłego obozu. Dotychczas był on postrzegany prawie wyłącznie jako miejsce grozy, które można i trzeba odwiedzić, ale potem jak najszybszej opuścić. A teraz Papież pokazuje, że to jest miejsce święte, gdzie trzeba się modlić i gdzie można odkrywać największe wartości. Cały sens byłego obozu zmienił jakby swoją barwę.

     

    To były jeszcze czasy komunistyczne. Auschwitz odgrywało ważną rolę w wychowaniu młodzieży w duchu ateizmu, materializmu, walki antyfaszystowskiej i przyjaźni ze Związkiem Radzieckim. Nabożeństwa religijne na terenie obozu były zabronione, dlatego w dniu beatyfikacji o. Maksymiliana przy bloku śmierci mogła się odbyć jedynie nielegalna msza.

     

    Do przyjazdu Papieża władze komunistyczne tylko raz (o ile wiem) pozwoliły oficjalnie na odprawienie mszy św. na terenie obozu. To było w maju 1972 roku, kiedy kardynał Karol Wojtyła zaprosił kardynałów z zagranicy − po procesji na Skałce w Krakowie − do obozu w Oświęcimiu na mszę dziękczynną za beatyfikację Maksymiliana Kolbego. Wtedy w Birkenau zgromadziło się kilkaset tysięcy wiernych. Na tym doświadczeniu Papież bazował siedem lat później.

     

    Dołączam wspomnienie z papieskiej mszy w 1979 roku − wspomnienie ks. Łukasza Kamykowskiego, który dzisiaj jest dyrektorem Międzywydziałowego Instytutu Ekumenii i Dialogu PAT i członkiem Komisji Episkopatu Polskiego do Dialogu z Judaizmem: W ramach pierwszej pielgrzymki do Polski niedawno wybranego papieża Jana Pawła II była przewidziana także Msza święta w obozie oświęcimskim. Neoprezbiterom, do których należałem, polecono dostać się na własną rękę do Oświęcimia, by pomóc podczas tej Mszy rozdawać Komunię świętą. Mimo różnych trudności udało mi się dostać na czas na wyznaczone miejsce, zapełniające się coraz gęściej pielgrzymami cisnącymi się wśród ruin baraków na obrzeżach obozu Birkenau. Wielu analizowało już papieską homilię z tej Mszy. Ja z niej wtedy niewiele zapamiętałem, oprócz tego, co nadawało szczególny ton całej celebracji: wielkiego szacunku dla wszystkich ofiar tego obozu, kimkolwiek byli. W mojej pamięci pozostał na zawsze przede wszystkim obraz udzielania Komunii świętej tej ogromnej rzeszy żyjących w miejscu stworzonym dla masowej śmierci i rosnąca świadomość: Bóg nie da śmierci ostatniego słowa. Było to doświadczenie upartej wierności Boga, która każe Mu iść niestrudzenie ku ludziom, gdziekolwiek się znaleźli, jeśli tylko ich wiara stwarza Mu przestrzeń przyjęcia od Niego znaku określonego Jego zbawiającym Słowem. W Jego imieniu, ostrożnie, by nie zapaść się w jakiś dół po fundamentach baraków lub by nie podeptać rzeczy któregoś z przybyłych na tę Mszę pielgrzymów, szedłem ku szeregom wyciągających się z nadzieją głów, przypominając słowo obietnicy, przyjmując potwierdzenie wiary i podając Chleb Życia. Myślałem z ogromną wdzięcznością o pokorze i cichości Boga, który w taki właśnie sposób okazuje się wierny wobec poniżonych i zdeptanych, umacnia słabych w nadziei, a sprzeciwia się pysze szyderców, morderców, władców tego świata: nie dyskutuje z nimi, nie spiera się, lecz obdarza tym obficiej życiem; boskim Życiem miłości mocniejszej niż śmierć. Wiara i nadzieja towarzysząca modlącym się na cmentarzach za zmarłych po obozach, którą zapamiętałem z dzieciństwa, tutaj znajdowała swe potwierdzenie i dopełnienie. Sądziłem wówczas, że jest to już ostatnie słowo Boga nad Oświęcimiem, że wszystko, co można było i trzeba było dopowiedzieć o tym miejscu, stało się na moich oczach. Niedługo miałem się przekonać, że tak nie jest5.

     

    Zasadniczo Msza święta odprawiona w Oświęcimiu przez Jana Pawła II oznaczała głębokie potwierdzenie wiary katolickiej na tle horroru nazizmu i terroru komunizmu. Ale oznaczała też coś więcej. Papież wyraźnie przekroczył w swoim orędziu granice Kościoła. Nie chodziło mu wyłącznie o katolików i ich prawa, ale o człowieczeństwo. Może najwyraźniej widać to w słowach, które dodał dopiero na miejscu, w Birkenau (nie było ich w przygotowanym wcześniej tekście oficjalnym6). Wspominając obok Maksymiliana Kolbego także Edytę Stein, powiedział: Nie chcę zatrzymać się na tych dwóch nazwiskach, gdy stawiam sobie pytanie, czy tylko on jeden, czy tylko ona jedna...? Ile tutaj odniesiono podobnych zwycięstw? Odnosili je ludzie różnych wyznań, różnych ideologii, zapewne nie tylko wierzący. Pragniemy ogarnąć uczuciem najgłębszej czci każde z tych zwycięstw, każdy przejaw człowieczeństwa, które było zaprzeczeniem systemu systematycznego zaprzeczania człowieczeństwa. Wydaje mi się, że dzisiaj jesteśmy zobowiązani do podjęcia głębokiej refleksji nad teologicznym znaczeniem owego „zwycięstwa człowieczeństwa ludzi niewierzących”.

     

    Walka o szacunek dla godności każdego człowieka stała się kluczem do rozumienia pontyfikatu Jana Pawła II. Jego wizja: Na miejscu tak straszliwego podeptania człowieczeństwa, godności ludzkiej − zwycięstwo człowieka!, jest także kluczem do zrozumienie siły wyzwania: „zło dobrem zwyciężaj”, które stało się sercem ruchu solidarnościowego.

     

    W 1979 r. Polska doświadczyła, że może się jednoczyć w innym duchu niż komunistyczny. W 1980 r. powstała Solidarność. W 1981 r. wprowadzono stan wojenny. W 1982 r. kanonizowano bł. Maksymiliana Kolbego. Papież podkreślał wtedy, że Śmierć poniesiona z miłości za brata [...] posiada szczególną, przejmującą wymowę w naszej epoce. W 1983 r. miała miejsce druga pielgrzymka Ojca Świętego do Polski. W Niepokalanowie powiedział wówczas: Zgromadzeni w Niepokalanowie na wielkim narodowym dziękczynieniu za wyniesienie do chwały ołtarzy świętego Maksymiliana Marii [...] pragniemy wzbogacić chrześcijańskie dziedzictwo polskości o przejmującą wymowę jego czynu oświęcimskiego: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj”! Drodzy Bracia i Siostry! Ewangeliczny program. Trudny program — ale możliwy. Program nieodzowny.

     

    Ta oświęcimska siła dobroci pomagała przygotować drogę do przekonania, że wroga można − zamiast niszczyć − zaprosić do okrągłego stołu. Ta siła zmieniła nie tylko Polskę, ale i świat. W 1979 r. jeszcze nikt tego nie przewidywał, a dzisiaj nawet Solidarność jest już historią.

     

    III

     

    Znając ten kontekst, tym bardziej wydaje się niezrozumiałe, że jednocześnie z nową, wolną Polską między Polakami i Żydami wybuchł bardzo bolesny spór o Auschwitz. Dlaczego?

     

    Papież odwiedzający Oświęcim w 1979 r. miał świadomość, że pamięć o losie narodu żydowskiego ma na tej ziemi szczególne znaczenie. Dał temu wyraz, zatrzymując się przed umieszczoną na pomniku w Birkenau tablicą z napisem w języku hebrajskim: Napis ten wywołuje wspomnienie narodu, którego synów i córki przeznaczono na całkowitą eksterminację. Naród ten początek swój bierze od Abrahama, który jest „ojcem wiary naszej”7, jak się wyraził Paweł z Tarsu. Ten to naród, który otrzymał od Boga Jahwe przykazanie „Nie zabijaj", w szczególnej mierze doświadczył na sobie zabijania. Wobec tej tablicy nie wolno nikomu przejść obojętnie. Dlatego też wymieniał Edytę Stein: Zapewne wiele zostało tu odniesionych podobnych zwycięstw, jak choćby − śmierć w krematorium obozowym siostry Benedykty od Krzyża, karmelitanki, w świecie Edyty Stein, z zawodu - filozof, znakomita uczennica Husserla, która stała się ozdobą współczesnej niemieckiej filozofii, a pochodziła z żydowskiej rodziny zamieszkałej we Wrocławiu.

     

    Archidiecezja Krakowska pragnęła poprzez założenie, tak szybko, jak tylko było to możliwe po odwiedzinach Papieża w 1979 r., obok byłego obozu Auschwitz I klasztoru sióstr karmelitanek, uczcić modlitwą tych, którzy zginęli, oraz nawoływać do pokoju. Kardynał Franciszek Macharski miał nadzieję, że jak św. Maksymilian przyczynił się do pojednania między Polakami i Niemcami (m.in. poprzez dzieło Maksymilian-Kolbe-Werk), tak Edyta stanie się patronem relacji Polaków z narodem żydowskim. W liście do wiernych z 1984 r. pisał: Ojciec Święty, przemawiając na terenie byłego obozu w Brzezince, powiedział, że wielu było takich bezimiennych bohaterów dobroci, życzliwości, ludzkości i miłości. Wymienił jako reprezentanta ojca Kolbego. I wymienił także zakonnicę, karmelitankę bosą. Zginęła tutaj jako Żydówka i zakonnica katolicka z Kolonii. Nazywała się siostra Benedykta od Krzyża. Przed wstąpieniem do klasztoru znano ją jako Edith Stein, wybitnego filozofa. Trwa jej proces beatyfikacyjny. Pragnę powiadomić was, że w Oświęcimiu został założony klasztor sióstr karmelitanek bosych, który przybyły tu z Poznania. Otrzymały one od władz tzw. teatr i już go urządzają na klasztor. W pobliżu bloku śmierci będą trwały w zamknięciu klauzury na modlitwie i ofierze dla wynagradzania Bogu za zbrodnie w Oświęcimiu i dla ubłagania miłosierdzia Bożego, w szczególności pokoju i jedności w świecie. Polecam siostry karmelitanki waszej trosce i waszej pomocy. Będzie to jeszcze jeden drogowskaz wskazujący, że miłość Boża jest możliwa i silniejsza niż zło.

     

    W miarę, jak nasilały się protesty przeciw klasztorowi, większość katolików w Polsce doznawała coraz większego zdziwienia i szoku, wielu jawiły się one jako kontynuacja nazistowskiej i komunistycznej walki z chrześcijaństwem i z polskimi dążeniami niepodległościowymi. Było jasne, że polscy katolicy nie mogli się na to zgodzić i nie powinni byli ustąpić.

     

    Ale jasne było także, że trzeba szukać drogi dialogu. W 1979 r. Papież powiedział w Oświęcimiu: Nie tylko o prawo tutaj chodzi, ale także i przede wszystkim o miłość [...]. Przykazanie to konkretyzuje się także w poszanowaniu drugiego, poszanowaniu jego osobowości, jego sumienia; konkretyzuje się w dialogu z drugim, umiejętności poszukiwania i uznania tego, co może być dobre i pozytywne także w kimś, kto wyznaje idee różniące się od naszych; a nawet w kimś, kto w dobrej wierze − błądzi...

     

    Zaczął się bardzo trudny dialog, którego fundamentem stała się odnowiona relacja Kościoła z narodem żydowskim, zapoczątkowana przez Sobór Watykański II (deklaracja Nostra aetate, 1965). W czasach komunistycznych Kościół w Polsce nie brał udziału w tym dialogu.

     

    Okazało się teraz, jak bardzo odmienne są perspektywy duchowe w patrzeniu na Auschwitz. Przykładem niech będzie krytyka papieskiej wizji Auschwitz jako Golgoty naszych czasów. Na Golgocie Chrystus oddał dobrowolnie swoje życie za odkupienie świata. Ale Żydzi w Auschwitz nie oddawali dobrowolnie swojego życia i nikogo ta masowa śmierć nie zbawiła. To była zbrodnia, która nie powinna mieć miejsca, bezsensowna zagłada. To właśnie oznacza żydowskie słowo Shoah. Ta śmierć nie miała sensu, podkreślają Żydzi, i nie wolno jej dziś tego sensu dopisywać.

     

    Do tej różnicy biskupi polscy nawiązywali 10 lat później, w 1998 r., kiedy pisali w oświadczeniu „W sprawie krzyży w Oświęcimiu”: U chrześcijan i Żydów występuje jednak różna koncepcja sensu cierpienia. Z tym samym obozem zagłady wiążemy różne treści. Dla jednych jest on „Golgotą naszych czasów”, dla innych symbolem całkowitej zagłady, wyrażonej słowem „Shoah”. Wymaga to wzajemnego poszanowania naszej odmienności, a jednocześnie zobowiązuje do poszukiwań takich rozwiązań, które nie ranią i są do przyjęcia dla obydwu stron.

     

    Chodziło nie tylko o różnice perspektyw, ale przede wszystkim o to, z czym w przyszłości w świadomości narodów będzie się łączyć pamięć o Auschwitz. Wielu Żydów (i nie tylko) patrzyło na powstanie klasztoru przy obozie z obawami, że były obóz w Oświęcimiu stanie się celem katolickich pielgrzymek do świętych Maksymiliana Kolbe i Edyty Stein jako reprezentantów ofiar. Czy po komunizmie, kiedy o żydowskim znaczeniu Auschwitz nie było mowy, muzeum będzie miało katolicki charakteru? Czy pamięć o nieochrzczonych Żydach, którzy stanowili ponad 90% zamordowanych, miała znowu zniknąć? Czy w sferze kultury − pytali niektórzy − nie będzie to oznaczało swego rodzaju kontynuacji holokaustu: pozwolić wymazać Żydów z pamięci, ze wspomnień chrześcijańskiej Europy, nawet w kontekście Auschwitz?

     

    Z żydowskiej perspektywy zasadniczym tematem dla chrześcijan stających wobec Auschwitz jest współodpowiedzialność chrześcijańskiej (i w tym polskiej) tradycji antyjudaizmu za tragedię Żydów. Jedynym stosownym stanowiskiem wydawały się być: rozpatrywanie kwestii sumienia, przyznanie się do winy, nawrócenie, pokuta i milczenie – i na tej drodze wyrażenie respektu dla żydowskich ofiar na tym największym cmentarzu świata.

     

    Rana zadana przez Auschwitz okazała się wciąż jeszcze otwarta i głęboka, dotykająca tożsamości obu stron oraz istoty relacji chrześcijańsko-żydowskich.

     

    W latach 1986 i 1987 odbyły się spotkania reprezentantów Kościoła katolickiego oraz organizacji żydowskich, których celem było poszukiwanie wspólnego rozwiązania. W efekcie Kościół katolicki wybudował dwa nowe budynki − jeden będący siedzibą klasztoru sióstr karmelitanek, a drugi – Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu.

     

    W rozwiązaniu tego problemu znaczącą rolę odegrał Jan Paweł II Papież. Jego stosunek do narodu żydowskiego i jej tragedii, która miała miejsce na polskiej ziemi, wiązał się mocno z jego tożsamością jako katolika i Polaka. Dał on temu wyraz w Rzymie podczas środowej audiencji, gdy rozważał tzw. cykl Jasnogórski. 26 października 1990 r. powiedział:

     

    Jest jeden jeszcze naród, jeden lud szczególny: lud Patriarchów, Mojżesza i Proroków, dziedzictwo wiary Abrahama. Kościół ma przed oczyma słowa Pawła Apostoła o jego potomkach: „do których należy przybrane synostwo i chwała, przymierze i Zakon, służba Boża i obietnice; ich przodkami są ci, z których pochodzi Chrystus według ciała8. Chrystus i apostołowie. I Ty sama, Dziewico-Matko, Córo Syjońska. Ten naród żył z nami przez pokolenia, ramię w ramię, na tej samej ziemi, która stała się jakby nową ojczyzną jego rozproszenia. Temu narodowi zadano straszliwą śmierć w milionach synów i córek. [...] Mordercy czynili to na naszej ziemi − - może po to, aby ją zhańbić. Nie można zhańbić ziemi śmiercią niewinnych ofiar. Przez taką śmierć ziemia staje się świętą relikwią. Lud, który żył z nami przez wiele pokoleń, pozostał z nami po tej straszliwej śmierci milionów swych synów i córek. Wspólnie czekamy Dnia Sądu i Zmartwychwstania9.

     

    Nikt inny poza Janem Pawłem II nie podkreślił tak mocno, że miłość do narodu żydowskiego oraz głęboki respekt wobec rany zadanej przez Auschwitz należą w zasadniczy sposób do wewnętrznej tożsamości nowoczesnego chrześcijaństwa oraz Kościoła katolickiego (nie tylko polskiego).

     

    W tym duchu Papież przygotowywał Kościół do Roku Jubileuszowego 2000. Lata przygotowań służyły oczyszczeniu relacji chrześcijańsko-żydowskiej. Wymieniam kilka stacji:

     

    − w 1997 r. odbyło się w Watykanie sympozjum „Korzenie antyjudaizmu w środowisku chrześcijańskim”. Papież wtedy powiedział: Ci, którzy uważają fakt, że Jezus był Żydem i że Jego środowiskiem był świat żydowski, za przypadkowe fakty kulturowe [...] nie tylko nie uznają sensu historii zbawienia, lecz w sposób bardziej zdecydowany przeciwstawiają się samej prawdzie o Wcieleniu i uniemożliwiają autentyczną koncepcję inkulturacji. [...] W przypadku Shoah do zła moralnego, jakim jest każde ludobójstwo, dołącza się zło nienawiści skierowanej przeciwko zbawczemu planowi Boga względem historii. Tą nienawiścią Kościół czuje się również bezpośrednio dotknięty.

     

    W 1998 r. opublikowano w Watykanie dokument „Pamiętamy: refleksje nad Szoah”, w którym Kościół zobowiązuje się do pamięci i refleksji nad Szoah: W obliczu tego straszliwego ludobójstwa [...] nikt nie może pozostać obojętny, przede wszystkim zaś Kościół, a to ze względu na bardzo ścisłe więzi duchowego pokrewieństwa z narodem żydowskim oraz na pamięć o krzywdach przeszłości.

     

    W 1999 r. w Warszawie na Umschlagplatz Jan Paweł II odmówił modlitwę w intencji narodu żydowskiego: Wysłuchaj naszych modlitw, jakie zanosimy za naród żydowski, który − ze względu na swoich przodków − jest Tobie nadal bardzo drogi. [...] Wspomagaj go, by zabiegając o pokój i sprawiedliwość mógł objawiać światu moc Twego błogosławieństwa. Wspieraj go, aby doznawał szacunku i miłości ze strony tych, którzy jeszcze nie rozumieją wielkości doznanych przez niego cierpień, oraz tych, którzy solidarnie, w poczuciu wzajemnej troski, wspólnie odczuwają ból zadanych mu ran. Pamiętaj o nowych pokoleniach, o młodzieży i dzieciach, aby niezmiennie wierne Tobie trwały w tym, co stanowi szczególną tajemnicę ich powołania.

     

    W Roku Jubileuszowym 2000, w marcu, odbyła się w Watykanie liturgia pokutna za grzechy Kościoła, w trakcie której odmówiona została modlitwa: Boże naszych ojców, Ty wybrałeś Abrahama i jego potomstwo, aby objawić swe Imię narodom. Jesteśmy głęboko zasmuceni postępowaniem tych, którzy w ciągu historii spowodowali cierpienia Twoich dzieci. Prosząc Cię o wybaczenie, chcemy zobowiązać się do prawdziwego braterstwa z narodem Przymierza. W tym samym miesiącu Papież pielgrzymował do Ziemi Świętej, gdzie odwiedził miejsce pamięci Yad Vashem i modlił się pod Ścianą Zachodnią.

     

    Dzisiaj, 40 lat po soborowej deklaracji Nostra aetate, relacja między Kościołem katolickim i narodem żydowskim jest tak dobra, jak może jeszcze nigdy w historii. Nie ma już sporu o Karmel ani o krzyż papieski w Oświęcimiu. Jest Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu.

     

    ***

     

    Są i inne owoce papieskiej homilii w Auschwitz.

     

    Wkrótce, z inicjatywy pana prof. Andrzeja Zolla, ma powstać Oświęcimskie Centrum Praw Człowieka. W październiku br. papież Benedykt XVI w obecności kardynała Franciszka Macharskiego wręczył Oświęcimską Nagrodę Praw Człowieka im. Jana Pawła II panu Stefanowi Wilkanowiczowi z Krakowa oraz biskupowi pomocniczemu Pragi Vaclavowi Maly’emu.

     

    Jan Paweł II mówił w Birkenau nie tylko o człowieczeństwie i narodzie żydowskim, mówił także o Polakach i wymienił naród rosyjski. O Niemcach wprost nie mówił. Powiedział tylko: pozwólcie, że nie wymienię... Stoimy na miejscu, na którym o każdym narodzie i o każdym człowieku pragniemy myśleć jako o bracie. Reprezentantem episkopatu niemieckiego obecnym na Mszy św. w Oświęcimiu był wtedy kardynał Józef Ratzinger.

     

    Istnieją i dalej będą istnieć napięcia. Nigdy nie będzie łatwo u progu Auschwitz. Ale czyż historia ostatnich 25 lat nie pokazuje, że miłość może być mocniejsza niż śmierć, nawet u progu Auschwitz? A czy Europa, świat nie potrzebują takiego świadectwa? Drogowskazy Jana Pawła II sprzed 25 lat sprawdziły się i dalej są aktualne.

     

    Oświęcim jest powołany do tego, by stać się miejscem refleksji i rekolekcji dla chrześcijaństwa, Europy, dla całego świata. W 1979 r. Papież powiedział: Oświęcim jest rozrachunkiem z sumieniem ludzkości.

     

    Dla mnie nazwanie Auschwitz „Golgotą naszych czasów” ma głęboki sens. Gdzie Europa ma głębszą ranę? Jeżeli Bóg zstąpił do piekieł i nie pozostawił nikogo samemu sobie, to gdzie może być więcej tej prawdy niż tu? Szukając Boga, czyż nie tu właśnie mamy Go szukać, w miejscu, które jest największym wyzwaniem dla naszej modlitwy, dla naszej miłości?

     

    W 1979 r. Jan Paweł II zakończył swoją homilię słowami, którymi także i ja chcę dziś zakończyć: I dlatego proszę wszystkich, którzy mnie słuchają, ażeby skupili się, ażeby skupili wszystkie siły w trosce o człowieka. Tych zaś, którzy słuchają mnie z wiarą w Jezusa Chrystusa, proszę, ażeby skupili się w modlitwie o pokój i pojednanie. Moi drodzy bracia i siostry, nie mam już nic więcej do powiedzenia. Przychodzą mi tylko na myśl słowa Suplikacji: „Święty Boże, Święty mocny, Święty a nieśmiertelny!... Od powietrza, głodu, ognia i wojny... i wojny, wybaw nas, Panie!” Amen.

     

    Przypisy:
    1 Artykuł ks. kard. Karola Wojtyły zamieszczony w krakowskim „Tygodniku Powszechnym" (nr 42, 17 X 1971) z okazji beatyfikacji o. Maksymiliana Kolbego.
    2 (por. 1 J 5, 4).
    3 (por. J 15, 13; 10, 11).
    4 Liczba czterech milionów ofiar w obozie Auschwitz-Birkenau funkcjonowała oficjalnie jeszcze w 1979 roku. Dziś mówi się według różnych badań o liczbie ok. 1,5 miliona ofiar.
    5 Z książki „Dialog u progu Auschwitz”, Wyd. UNUM, Kraków 2003, s. 109n.
    6 Brakuje ich np. w niemieckim tłumaczeniu kazania w: Die Kirchen und das Judentum. Dokumente von 1945-1985, Paderborn-München 1988, s. 68 (K.I.19).
    7 Por. Rz 4, 12.
    8 Rz 9, 4-5; - słowa Nostrae aetate 4.
    9 Źródło: „Znak” nr 490, s. 61

     

     

    Wykład wzgłoszony podczas konferencji na temat „Hermeneutyka nauczania Jana Pawła II” w Instytucie im. Ks. Jana Kantego w Bielsko-Białej, dn. 17.11.2005.

     

    Wszystkie cytowane dokumenty można znaleźć na stronie internetowej Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu.

  • 2007 Kamykowski - A Christian Europe with the ruins of the Auschwitz crematoria


    Prof. Dr Łukasz Kamykowski:

     

    A Christian Europe with the ruins of the Auschwitz crematoria
    three perspectives: Jews, Germans, and Poles

     


    When in the Europe of today one speaks of religion from a Christian point of view, one cannot overlook a fact which astonishes us greatly as Christians. The truth is that we meet with strong resistance from certain influential circles when we call to mind particular matters-of-fact which concern both the history and the topical state of Europe with regards to its future. It is not only the words '' Christian values'' - the foundation for the common Europe of today - that arouse such resistance but also the mentioning of its '' Christian roots.''

    The topic chosen for this lecture touches upon a difficulty which - as I believe - can yet shed some light on our understanding of this resistance and, through mutual understanding, can offer some help regarding our view of the religious dimension of Europe today and in the future. I would like to broaden our discussion about this dimension by an important aspect, the symbol of which are the ruins of Auschwitz, namely the offence caused by a Europe with Christian roots.

    Right from the start, some reservations have to be made so that not too much be expected from this lecture. What I am going to present is a working hypothesis, surely not sufficiently documented, which generated from open conversations in this ''triangle'' mentioned in the title, from a dialogue in which I either participated personally or which I know of from direct reports of those involved. One can find more details in ''Dialog u progu Auschwitz'' (Dialogue at the threshold of Auschwitz), edited by Manfred Deselaers, or in an older publication, ''Auschwitz. Konflikty i dialog'' (Auschwitz. Conflict and Dialogue), edited by Marek Glownia and Stefan Wilkanowicz. Obviously, it is an undue simplification to speak of only three perspectives and to bring them in connection with three peoples even under the important assumption that - for me - each of these three concerns those who regard history and the present from the point of view of their religions. As a starting point, I wish to examine the religious dimension of the look at Europe after Auschwitz as given by Jews, Germans and Poles; in doing so, I take all proper names as symbolic key words for the problem thus stated.

    First of all, I shall try to elaborate some theses concerning the view of Europe after Auschwitz of each of the groups mentioned and then to express some ideas on how the entirety of all three perspectives effects a deeper understanding of the religious dimension of Europe and how it helps to shape this dimension more rationally in the future.

    The Jewish Perspective

    In a sense, the Jewish perspective is the easiest. Auschwitz is annihilation. Annihilation is the last word said to the Jews of the former Europe, a Europe with Christian roots, a Europe founded on Christian values. From this perspective, Auschwitz as the final consequence unambiguously passes sentence on that Europe. That Europe cast out Jews, and they - willingly or unwillingly - left it, as it were, forever; at least that was their intention. If they come back, it is only to honour their dead, to call to mind the murdered world which does not exist anymore. The only possible land for Jews today - again, that is a huge simplification - is either Israel or America. Two worlds, based on different principles than the Christian Europe of the past in which everything somehow happened in the shadow of the Cross, which accused Jews of ''murdering God,'' and where the separation between state and church has never been clearly stated. The Europe of the future - if it should be at all possible for Jews to live in, if it could ever be trustworthy again - is a Europe cut off from that past and from those roots. One can shade this image a little, make the nuances more obvious and understandable. Among Jews of European descent (and until their annihilation they were the majority) there is - understandably - a certain nostalgia for that world, which, though religiously always considered a stay on foreign ground, the ''diaspora,'' still for many centuries gave opportunity for their own tradition to take form and into which they put their heart and soul. It is a world which in its entirety does not only evoke negative memories, for which organizations of former inhabitants and their descendants bear witness - inhabitants of cities and small towns scattered over Europe, particularly in Middle and Eastern Europe. (As an instance of perfidiousness, one can call to mind the former inhabitants of Oswiecim which was called Ospitzim in Yiddish, a name that etymologically was connected with the idea of hospitality.) The European world of Jewish culture always developed alongside the mainstream of the history, politics, science and art in Europe, even though under a mutually shared sky, in the same climate and country. It developed, accompanied by the permanent feeling of insecurity and danger, closer or farther away, which in the consciousness of the Jews was connected with what in the partly shared European world always remained most strange, namely the religion of the majority: Christianity.

    In the waves of dislike and hatred for Jews, which came and went in Europe throughout the centuries, as well as in the humiliating tribute they had to pay the European political powers in one form or another for a relatively peaceful life, there were too often, if not always, elements of the religion of the majority who arrogantly looked down upon the stubbornly impious Jews. Therefore, they were hardly aware of the fact that the annihilation of the years 1942-45 was planned and carried out by a regime which relied upon a different neo-pagan ideology, breaking away from Christianity. Anyway, it is of secondary importance for them considering that this system had grown in a Christian Europe, that it boasted with stengthening European civilization, and that it was realized by European Christians.

    Let us now try to assess the significance of such a perspective for our understanding of Europe and its relationship to religion. The point of view presented above, which - let me remind you - is systematically called ''Jewish,'' does not permit a one-sided idealization of the European past. It reminds us of the vast difference between what Christianity was meant to be for the world and what it has in actual fact been in the history of Europe so far. It lets us see Europe from the outside, so to speak, through the eyes of all those - not only Jews but also Roma, Slavs from the Balkans, and Muslims - who, living in Europe, never accepted it fully in its order shaped by Christians and who tried to find room in this Europe for their own whole world. By their very existence, Jews remind us of the fact that the roots of European civilization are strongly pre-European. They make the fear of the expression ''Christian roots'' at least partly understandable as their fear of a return to the past when the form in which Christianity manifested itself never gave them the chances that different historically realized models of an interrelationship between the secular community and religion seem to offer. It is in the shaping of this relationship where the United States differs from Europe, yet they share a cultural heritage. Also the state of Israel, which came into existence after World War II, based its hope on justice and peace at its foundation as a state with laical character.

    On the other hand, this outward distance of the Jews to Europe with its religious roots and its religious form is a shortcoming which results from their perspective. Europe must be understood and recognized critically but also continually, especially from its inside, by the Europeans themselves, by those who called it to life, who were responsible for its achievements and its failures. In this sense, one cannot ignore the perspective which we - again systematically - refer to as German.

    Two German Tendencies

    The connection the Germans have with Europe is close indeed - in the past as well as in the present and in the foreseeable future. They have always been one of the most important parts in its make-up: starting with the time when in the West they took upon themselves both the idea of a Christian empire and the effort of its realization... to the period when in the dramatic conflict, whose burden they carried in themselves, between Reformation and Catholic Counterreformation, the modern form of interrelationship between religion and political order was forged... till later when socialism and Christian social ethics came into existence following the time of uprising against the grave social injustice of the Industrial Revolution... and finally, when from the ruins of World War II a new Europe tried to rise, one which wanted to eliminate the evil causes of European wars.
    The Germans were always an active subject at the centre of the radical changes in Europe, and as such they worked out the positive values of these changes; they paid their due and - to an enormous extent - took upon themselves the responsibility for the character of Europe, particularly its special relationship with Christianity or - as seen from the ''other side'' - the concrete application of the Gospel to the shaping of the secular, political, and social order in Europe. Two contrary attitudes can result from this - and they actually do - which in two different ways try to wipe out this fatal past and completely undo it.
    One attitude, the spontaneous and easier one, shows itself in forgetting the past, in minimalizing it and compensating for it with something else. Germans do not all the time want to call to mind the worst when thinking of a ''Christian Europe'' or ''the Christian roots of Europe.'' For, one says, that belongs to the past and has been paid for in many ways - not the least with defeat in World War II. It is necessary to remember other positive and time-honoured aspects of Christianity and the German contribution to just that Christianity in particular. It is necessary (and truthful) to recall the fact that the wrongs suffered do not only lie on ''the other'' side but also on ''our'' side. One should make it clear that a relatively small minority terrorized and subdued a majority who learnt too late that they were no longer able to resist effectively. One has to cry out that in this dark period of history German heroism was even more difficult since directed not against terrorism from the outside but against ''our own people.'' This attitude also contains the tendency to share the responsibility for Auschwitz, to transfer it to the Church as such or the whole Christian world, to the countries which collaborated or passively accepted the annihilation of the Jews and which even drew profit out of it, albeit silently - this tendency leads to the general accusation of human nature after the fall. One should not despise this tendency or condemn it downright. It also reveals an important dimension of the truth not only about concrete history, but also about man, about the unity of the Church and the human race, even about the necessity of forgiveness; this is a dimension which cannot easily be seen from the other perspectives.

    But there is also another German attempt to come to terms with the shadow of Auschwitz: it is more courageous and consciously set against the tendency presented above. It is the deliberate choice to consider Auschwitz seriously as a negation of the former Europe with Christian roots and as a warning for the future. This attempt requires the will not to forget that which one would like to forget. To keep this past in mind and to make a completely new start, to break with the dark tradition. It means creating a different Europe, a different society, a different Christianity, a different Church - something new ''after Auschwitz", radically different from what was ''before". This means above all to take the rejection of a Europe with Christian roots seriously, and in doing so stand by the victims of Auschwitz, which is to be understood as a symbol of the annihilation of the Jews - as it is in the Jewish perspective. It means to cast a new eye on this people and its religion in the light of that criticism - to see that which unites rather than (and sometimes apart from) that which separates. It means to bear the responsibility for the Anti-Judaism of the former Europe and its influence on the sad truth that racists made the Jews the degenerate ''race", the poisoned blood which threatened the future of the world - all this under the sign of the swastika, still a kind of cross after all. It means to recreate a Church which - never forgetting its own share in the guilt - knows that in Europe it cannot insist on any rights and privileges, that it must become basically trustworthy again, above all through its ''option for the poor", rendering service to the weak, the underprivileged, the outcast. That attitude ist surely comprehensible and respectable and should not be left unconsidered because one can and must learn a lot from it. But it, too, loses sight of certain elements which are important for our deliberations. It tends to take the German view for the European one, the attidtude of the Church (or Churches) in Germany towards Jews and Judaism as a (factual or at least desirable) perspective of the Church on the whole. This view ignores the fact that as regards the tragedy of Auschwitz it is not the only expression of the relationship between Christianity, Jewry and Europe.

    The Poles and Auschwitz

    The Poles also experience Europe ''from the inside". They have understood themselves from the beginning of their history as those who had a part in its creation, well knowing that their role in Europe was never central. However, they are convinced that they had to play a vital role there and still do. An important element of this role was to protect Europe from being dominated by the Germans, from becoming a merely Germanic Europe. For that reason incidentally they were inclined to take the pope's position rather than that of the emperor in those quarrels which lasted throughout the whole (Latin) Middle Ages. And they are also inclined to keep in mind more what was negative on the side of Germany in the millennium of interrelationship, what was a threat to the Polish political identity, than various positive influences in the realm of art, religious life, theology. The pride of the Poles ist their ''Golden Age" under the Jagiellonians, from the middle of the 15th to the end of the 16th centuries and the then created system of democracy and tolerance, as a result of which most threatened and persecuted Ashkenazi Jews left the West of Europe and moved to Poland, the multi-national and multi-cultural Res Publica. The Poles like to remember that in contrast to the religious wars in the West, Poland was a country without stakes, that the Pope's legates sarcastically called it Paradisum Iudeorum in their reports to Rome.The later crisis and the decline of the state contributed to a further idealization of this time of hope in a resurrected Poland and at the same time deepened the distrust both of the western and the eastern neighbours. The bitter experiences of the years between the Wars (1918-1939) began to show that when recreating a state system the reality could not match the dreams of a peaceful unity of the Poles themselves, let alone of many nations - among them Jews - , living together under the shared roof of a Poland reborn.

    Against this background, Auschwitz - the Concentration Camp erected in the spring of 1940 to terrorize and subjugate that part of Poland just conquered by the Germans - became a symbol, even before it was the site of annihilation for Jews transported there from all over Europe. It became the symbol of the will to put an end to Poland as such, and that already at the time when all those who represented Polish civilization were sentenced to elimination: Catholics, among them many priests, as well as Protestants and Jews. And Auschwitz was soon to become the symbol of resistance against this brute ''Wille zur Macht'' (''will to power") and the symbol of martyrdom, of victory through faith. When thinking of Auschwitz the Poles do not see the Christian faith as the dark background of the creator of this hell called Concentration Camp; instead they see it in its purest form, faith manifested in love - like a beam of light within the Camp -, always on the side of the prisoners who - like Maksymilian Kolbe - put their trust in the power of faith and gave meaning to this nightmare. Mostly they do not confine this trust to those who were able to see the affinity between their fate and that of Christ on Golgotha and regard their attitude consciously as the imitation of Christ's Passion. They recognize it also in Jews who died confessing the faith of Israel in the one God; they look at them - as it were - spontaneously also from the standpoint of the Cross. They understand the Jews in so far as their attitude, their faith resembles their own and as this faith similarly proved its heroism in the hour of death. For the Poles (we must not forget the simplification of our representation) the opposites in Auschwitz can be drawn along the lines: godless perpetrators - godfearing victims. In this persepctive differences between the victims of Auschwitz vanish; it is here where the person was humiliated, where humanity received a murderous blow from an inhuman totalitarian system. Therefore the Poles cannot understand why the Cross should be removed from Auschwitz - the only hope of those who did not surrender and whom they knew well as members of their families, countrymen and members of the Church. And therefore they cannot comprehend why one should be ashamed of Europe's Christian roots, of the Christian values that remain guidelines for the future, when it was just those that helped to sustain human dignity, European dignity, even when murderously trampled into the dust of Auschwitz. To them the experience of Christianity in the last century is positive in the highest degree: it integrates, connects and gives hope. For this reason they see the hope for Europe in a return to its Christian roots.
    Naturally, this perspective has its weaknesses, too, and keeps the truth partly hidden. When looking at Auschwitz it ignores the depth of the Universal Church which consists of sinners and saints across national boarders, it destroys the solidarity between the Christian Germans who were involved in National Socialism and the Christian Poles who were the victims of this system and this ideology - it destroys, without really being aware of it, the solidarity of ''Christian Europe". On the other hand it refutes any Polish responsibility for the annihilation of the Jews by overemphasizing the heroism of those who gave them help.

    The dynamics of changing cconsciousness and the value of integrating the different perspectives

    We have pointed out a number of times that our explanations are rather schematic. The first correction one has to make regarding the perspectives presented here, if they should be at all suitable for our understanding of the topic ''Religion in Europe," has to do with the dynamics of their change. Even though one can still come across representatives of those views ''in their pure form", one has to say that the last twenty-five years have been marked by the establishing and furthering of dialogues on each side of the triangle and in this triangle as a whole. Obviously, the chances for transformation have been brought about by tremendous changes in politics and civilization all over the world. However, that would be meaningless if this chance were not seized by people of faith and good will on all sides.One of the symbolic expressions of these dynamics is just this twenty-fifth anniversary of exchange and cooperation between our universities which we are celebrating in these days. It can be a symbol of one of the important dimensions of those transformations which helped to overcome negative stereotypes and view the Germans in a positive light; one of the main reasons for this is the fact that during the ''fall" of Communism in Eastern Europe Germany gave help and encouragement in many ways - at least in Poland.
    Since the liberation of Poland from Communist ideological and political dependencies Polish-Jewish contacts and discussions have developed, too, also in the religious field. In Poland this dialogue is rather difficult: memories of Jews are vague and stereotype; Jews of today usually come from afar for a brief stay to find traces of their ancestors, and often they do not have the wish or the strength to establish closer contacts, which does not change attitudes or lessen distrust on the side of the Poles.
    There are meetings - though rather too infrequently - in which representatives of all three perspectives discussed here participate - with Auschwitz near and in view. Their influences on society are not far-reaching. But mutual distrust diminishes while mutual understanding and respect for the other positions grow. The course of those conversations and their results cannot be summarized here. Instead, at the end we try to answer the question how the deepened view of the painful aspects of Europ's past can bei helpful for the future, particulary as regards the role of religion.
    It looks as if only that religious consideration of the past which does not - if anyhow possible- exclude anything or anyone, a past symbolized by Auschwitz, could be beneficial for the Church and for Europe. The Church would then have the chance to discover herself more fully, to see the way she has gone not only in the light of the ideals she tried to realize but also considering what became of them: what is a true reason for pride, what calls forth a deep sense of shame and necessitates conversion. The Church, which recognizes the truth more fully and thus becomes more humble, has the chance to bear witness more convincingly and, let us hope, in doing so, can still become trustworthy in Europe. If the Church in Europe does not only see those dividing lines in the past which resulted from formal dogmatic and organizational differences, but also those which - in the political conflicts - almost made it impossible for her members to recognize their brothers (and sisters) in Christ in those who were fighting on the other side of the barricades and the Front, then she could be more catholic, not in the denominational but in the literal sense, and thus able to be of service to the reconciliation of the peoples in a more convincing way.
    It is of particualr value that the Church has recognized her connection with Israel, not only in her genesis referring to extra- and pre-European history, but with Israel today. This recognition makes the Church (also in Europe) not identify with Europe or see it as an absolute. By keeping a distance, she makes a relationship with Europe, its institutions and goals easier which is cooperative and critical at the same time. It is easy to see that this would be of the greatest use for Europe, too, so that it does not lose itself in self-satisfaction and egoism, so that it does not betray itself.
    Naturally, all those are only dreams. But on the occasion of this celebration, when we thank God and human beings for the humble stretch of road which we have gone together in our intellectual, interhuman and religious contacts, when we encourage each other to continue on that journey and to deepen the network of our contacts, on such an occasion one may well dream, and it is worthwhile dreaming a little...

    Translated from the German translation by Annegreth Fuehr



  • 2008 Patrycja Tomczak - Wspomnienie o Kardynale Lustiger

    Aaron Jan Maria od Krzyża

     

     

    Stojąc tu dziś przed Państwem, doświadczam tego, co chyba jest udziałem wszystkich, którzy mają publicznie mówić w tym szczególnym miejscu. Podczas gdy za bramą Birkenau, wedle słów Benedykta XVI, mówić jest rzeczą prawie niemożliwą, to jednak tu, w gościnnym Centrum Dialogu i Modlitwy, mówić można i trzeba. Można i trzeba, bo choć grawitacja słowa osiąga tu niespotykane chyba na świecie wartości, to zmagając się z tym dźwiganiem słów modlitwy i dialogu, słów zwróconych ku Bogu Żywemu i dzielonych z żywymi braćmi, czujemy, że chronią nas one przed pustką, ciemnością i rozpaczą. Obdarzony słowem lud Biblii, żydzi i chrześcijanie, gromadzą się przed obliczem Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, bo to On pierwszy do nich przemówił. Gdy mówi, żyją, doświadczając bólu i radości, choćby słyszeli słowa trudne, straszliwe i niepojęte. Gdy milknie, spoglądają prosto w otchłań szeolu. Może dlatego tak trudno mówić w Oświęcimiu.

     

                Ale czasem mówić trzeba, zwłaszcza tu – w imię pamięci żywych, która umiera, kiedy milknie. Dzisiaj, w święto Siostry Teresy Benedykty od Krzyża, spotykamy się, by wspominać zmarłego przed rokiem księdza Kardynała Aarona Jean-Marie Lustigera, arcybiskupa Paryża z rodziny polskich Żydów, przyjaciela Polaków, który nie chciał przyjechać do Auschwitz. Kim był człowiek, który mówił o sobie: Jestem nosicielem znaczeń nieskończenie przekraczających moją osobę?

                Urodził się 17 września 1926 roku w Paryżu, w rodzinie żydowskich imigrantów z Polski, i otrzymał imię Aaron, na pamiątkę dziadka ze strony ojca, przewodniczącego cechu będzińskich piekarzy. Rodzice nosili to samo nazwisko (byli najprawdopodobniej dalekimi kuzynami), i choć ich korzenie sięgały żydowskiego Będzina i Sosnowca, poznali się dopiero w Paryżu. Gizela Lustiger znalazła się tu przed pierwszą wojną światową, jako najstarsza córka owdowiałego rabina z Polski, tradycyjnego Żyda z brodą, pejsami i w kapeluszu, mówiącego tylko w jidysz i po polsku, jak zapamiętał go wnuk Aaron. Ojciec kardynała, Charles Lustiger wyjechał na Zachód, jak wielu polskich Żydów, przed 1918 rokiem, pozostawiając na Śląsku całą rodzinę. Będzin, Sosnowiec – te zasłyszane w dzieciństwie nazwy miejscowości należały do jakiegoś legendarnego i odległego terytorium, wspominał Kardynał, aż dopóki całkiem niedawno nie odkryłem, że wszystkie znajdują się w pobliżu Oświęcimia. Kuzyn Arno, który lata wojny spędził w będzińskim getcie i cudem ocalał z Zagłady, opowiadał mu, że gdy wiał wiatr od Oświęcimia, przynosił odór dymu palonych ciał.

                Po ślubie Gizela i Charles Lustigerowie przez jakiś czas handlowali na targach, a potem kupili w Paryżu sklep dziewiarski. Między sobą rozmawiali w jidysz, zwłaszcza gdy nie chcieli, by dzieci ich rozumiały – Aaron i cztery lata młodsza Arleta znali już tylko francuski. Kardynał, wspominając swoje szczęśliwe, ale surowe dzieciństwo, opowiada o wielkim szacunku dla wiedzy i umiłowaniu mądrości: dla moich rodziców stanowiło to najważniejszą wartość wpisaną w tradycję żydowską. A także wierność dla bardzo surowego postępowania moralnego: dobro i zło, to coś, co naprawdę istnieje. Do tego niemal zarozumiała świadomość tego, że jesteśmy Żydami. Mieliśmy postępować dobrze, nie jak poganie, nie jak goje, dlatego że to nam Bóg powierzył sprawiedliwość. Właśnie z tej racji poganie poddali nas wyjątkowym prześladowaniom. /…/ Pamiętaj, jesteś Żydem. Nie możesz kłamać, nie wolno ci zawieść, masz dobrze czynić, nie postępuj jak „poganie”. Od wczesnego dzieciństwa, nie będąc „takim jak inni”, wiedziałem, że opinia „innych” nie wystarcza, żeby określić, co jest dobre. Nauczyłem się, czym jest wierność, nawet jeżeli musi być opłacona gorzką ceną samotności czy wyłączenia. Mówi tak człowiek, którego, wedle jego własnych słów przed bramą liceum sprano po twarzy za to, że jest Żydem, który usłyszał od kolegów z klasy idących na lekcję religii „To nie dla ciebie, jesteś Żydem, wynoś się”; człowiek, który po latach będzie miał we francuskim Kościele licznych przeciwników i nigdy nie zostanie przewodniczącym episkopatu; do którego na długo przylgnie opinia kontrowersyjnego ekstrawaganta i samotnika, co będzie zresztą kwitował z całą szczerością słowami Mało się troszczę o opinię, którą mają o mnie.

     

                Mimo tradycyjnego wychowania, jakie dali dzieciom, rodzice Lustigera nie byli religijnymi żydami, uznając judaizm za pełen przesądów, archaiczny, przeszkadzający Żydom w wyzwoleniu /…/ Rabini i księża opowiadają te same bzdury. Kardynał zachował jednak w pamięci obraz matki odmawiającej niezrozumiałą modlitwę nad owocami, i świadectwo francuskiej sąsiadki, która wspomina, że Gizela Lustiger, bardzo elegancka kobieta, zostawiała na noc markizę nad swoim sklepem, żeby kloszardzi mogli spać w progu, osłonieni przed deszczem. Aaron był ponoć, wedle słów swej późniejszej matki chrzestnej, do śmierci zaprzyjaźnionej z Kardynałem, dzieckiem bardzo żywym, wybitnie zdolnym i równie leniwym – szkolne zadania odrabiał na ostatnią chwilę i zajmował się tylko tym, co go akurat interesowało. Nic dziwnego, iż gdy rodzice pracujący w sklepie byli przekonani, że ich utalentowany muzycznie syn ćwiczy gamy lub odrabia lekcje, dziesięcioletni Aaron włamywał się potajemnie do ich zamykanej na klucz biblioteczki i godzinami pożerał książki. Wśród nich znalazło się protestanckie wydanie Biblii: Czytałem ją jednym ciągiem. Od tego momentu lektura  Nowego Testamentu zajęła swoje miejsce w mojej żydowskiej świadomości. Dla mnie chodziło o ten sam duchowy temat, to samo błogosławieństwo, o tę samą stawkę: zbawienie ludzi, miłość Boga i poznanie Boga. /…/ Z drugiej strony, znałem przecież te opowiadania rodziców o chrześcijanach, którzy prześladowali Żydów, ale to byli antysemici, a nie ci, o których mówi Nowy Testament: nie Jezus i jego uczniowie.

     

                W tym samym czasie, w wakacje 1936 i 1937 roku, dzieje się coś, co trudno zrozumieć z polskiej perspektywy. Lustigerowie, ufni we francuski paszport, wysyłają swego syna do hitlerowskich Niemiec, by mieszkając w niemieckich, lecz antyfaszystowskich rodzinach doskonalił znajomość języka. Zmieniają mu imię na Arno i przykazują: Masz nie mówić, że jesteś Żydem. Dorośli Niemcy, u których mieszka, wiedzą, kim jest naprawdę, ale nie wie tego ich trzynastoletni syn, noszący wówczas jak wszyscy rówieśnicy mundur Hitlerjugend. Z dumą opowiada młodszemu francuskiemu koledze o aryjskich tradycjach Germanów, pokazuje ulotki Stürmera i swój nóż organizacyjny ze słowami: w czas letniego przesilenia zabijemy wszystkich Żydów! Kardynał powie po latach: Widziałem to, czego dorośli Żydzi francuscy, ani nawet niemieccy, jeszcze nie widzieli. Nic, co później nastąpiło, nie było dla mnie niespodzianką. Ale także w Niemczech po raz pierwszy zetknąłem się z bliska z dorosłymi chrześcijanami: byli to antynaziści. W Niemczech również odgadłem, dlaczego Bóg zawarł przymierze z Żydami: z powodu Mesjasza. Jeśli złożyć te wstrząsające doświadczenia jedenastoletniego dziecka, lekturę całej Biblii i kontakt z hitleryzmem, zrozumiałe stają się jego późniejsze słowa: Gdy po raz pierwszy znalazłem się rzeczywiście wobec chrześcijan, wiedziałem lepiej niż oni sami, w co wierzą.

                Dalsze wypadki toczą się szybko: po wybuchu wojny Lustigerowie szukają dla dzieci schronienia w Orleanie. Charles wyjeżdża na front, Gizela wraca do paryskiego sklepu. W Wielki Czwartek 1940 roku Aaron wchodzi do orleańskiej katedry, którą codziennie mijał w drodze do szkoły – nie wie, co to za święto, i co robią zgromadzeni tam ludzie. Nazajutrz wróciłem do katedry. Chciałem znowu zobaczyć to miejsce. Kościół był pusty. Był pusty także duchowo. Przeżyłem doświadczenie tej pustki: nie wiedziałem, że to był Wielki Piątek, ale właśnie w tej chwili pomyślałem: chcę zostać ochrzczony. Trzydzieści dziewięć lat później, na życzenie Jana Pawła II, jak sam mówi: wzięty za słowo przez Boga, Aaron wróci do orleańskiej katedry jako biskup, a potem ustawi ołtarz w miejscu swego nawrócenia.

                Choć sam Lustiger mówił o tym wydarzeniu nie tyle konwersja, co krystalizacja. Doskonale pamiętał rozmowę z rodzicami: to była niesłychanie bolesna scena. /…/ Powiedziałem im: ja was nie porzucam. Nie przechodzę do obozu nieprzyjaciela. Staję się tym, czym jestem. Nie przestaję być Żydem – przeciwnie, odkrywam sposób, aby nim być. Wiem, że żydzi gorszą się słysząc to. Ale ja tak to przeżywałem. Rodzice odmawiają zgody: wydawało im się to zupełnie niezrozumiałe, szalone i nie do zniesienia; to była najgorsza rzecz, najgorsze nieszczęście, jakie im się mogło przydarzyć. Miałem bardzo ostrą świadomość, że zadaję im ból nie do zniesienia. Było to dla mnie rozdzierające i zrobiłem to naprawdę tylko wskutek wewnętrznej konieczności. Trudno tu nie pomyśleć o innej żydowskiej rodzinie, o łzach Augusty Stein, matki Edyty, o jej dramatycznych słowach  Teraz znalazłam swój grób”. Gdy izraelscy dziennikarze nie bez ironii zapytają Kardynała, czy nie doradza im zatem chrztu, by się stali lepszymi Żydami, Lustiger odpowie, jako Żyd i jako chrześcijanin, w sposób tak obcy naszej nierzadko pogańskiej mentalności: Nie do człowieka należy decyzja, kim powinien być.

     

                Rodzice godzą się w końcu na chrzest obojga dzieci, wierząc, że może on służyć jako dodatkowe zabezpieczenie wobec faszystów. Aaron Jean-Marie odpowiada im: To się na nic nie przyda. Czyż Mesjasz nie miał cierpieć? (por. Łk 24,26). A ja uwierzyłem w Chrystusa, Mesjasza Izraela. /…/ Kiedy po upadku Francji zobaczyłem wkraczających Niemców, wiedziałem już, że Żydzi zostaną zabici. Wiedziałem o tym lepiej niż moi rodzice.

     

                Po antyżydowskich ustawach z jesieni 1940 roku, Lustigerowie rejestrują się jako Żydzi i są odtąd zobowiązani nosić żółtą gwiazdę; dzieciom udaje się ukrywać w Orleanie. Kiedy pętla się zaciska, Charles wyjeżdża szukać pracy i schronienia dla najbliższych w strefie nieokupowanej, Gizela ma do niego dołączyć – tymczasem utrzymuje rodzinę, prowadząc sklep. Jak wspomina Arlette Lustiger, siostra Kardynała: Mama pozostawała niewzruszona. Nie przejmowała się Niemcami. Żółtą gwiazdę nosiła przyszytą do szala i schowaną pod kołnierzykiem. Latem 1942 roku trwają wielkie obławy na Żydów w całej Europie; Gizela ma zamiar wymknąć się z Paryża i ukryć w Orleanie. Nieraz się udawało. Ostatniej nocy w Paryżu, wskutek donosu jednego z sąsiadów, zostaje aresztowana przez gestapo i umieszczona w obozie przejściowym w Drancy. Jean-Marie i Arlette dowiadują się o tym na początku sierpnia 1942 roku – gdy Edyta Stein wysiada z bydlęcego wagonu na rampie w Birkenau, Gizela Lustiger pisze do swoich dzieci pożegnalne listy, przemycane przez opłacanych strażników: Moje dzieci, ta choroba jest śmiertelna, strzeżcie się jej. Tych listów Kardynał nigdy nie odważy się przeczytać drugi raz. Kilka lat później dowie się, że matka zginęła w Auschwitz-Birkenau w marcu 1943 roku, dzieląc los prawie wszystkich Lustigerów z Będzina i Sosnowca. Szantażowany przez kolaborantów, ukrywający się w kolejnych francuskich miastach Aaron Jean-Marie osiąga w swoim życiu, jak sam mówi, absolutne dno tragizmu. Znany po latach z poczucia humoru arcybiskup Paryża – świadkowie opowiadają, że podczas licznych spotkań z Janem Pawłem II Kardynał i Papież opowiadali sobie nawzajem dowcipy, a potem wybuchali obaj tubalnym śmiechem – pewnego wiosennego wieczoru, tuż przed końcem wojny, staje na pustym placu wioski Saint-Sulpice-sur-Lèze, dotyka swych ust i pyta sam siebie: Czy jeszcze kiedyś będziesz umiał się uśmiechać? I odpowiada: nie, już nigdy.

                Żyjemy w szczęśliwych czasach, gdy młodzież gimnazjalna, o ile zna obce słowa, potrafi nazwać „traumatycznym przeżyciem” egzamin z matematyki. Czym naprawdę jest trauma Zagłady, przypomina nie tyle opowiedziana właśnie historia dzieciństwa i młodości Kardynała, ile jego trwające niemal czterdzieści lat milczenie. Dla wielu przyjaciół te nieznane dotąd szczegóły z biografii Lustigera okażą się szokiem, a ujrzą światło dzienne dopiero po jego nominacji na arcybiskupa Paryża w 1981 roku, gdy nie sposób było dłużej się ukrywać przed bardziej i mniej życzliwą prasą, która okrzyknęła go wtedy „polskim Żydem”. Czterdzieści lat po wojnie Kardynał odpowie na pytanie dziennikarza, czy nie oburzało go milczenie o szoah: Ależ ja sam także nie mogłem mówić, wcale nie chciałem o tym mówić! To było niewyrażalne, to był niesłychany ból, nie może sobie Pan tego wyobrazić! /…/ Kiedy w Izraelu po raz pierwszy zobaczyłem pomnik deportacji, Yad Vashem, to było dla mnie dosłownie nie do zniesienia! Nie mogłem inaczej przeżywać tego zwiedzania niż w milczeniu i we łzach, i to we łzach, których nie mogłem pokazać. /…/ Jeszcze dzisiaj są rzeczy, o których nie mogę mówić ani słuchać. Kiedy w telewizji widzę transmisję o deportacji, zmieniam kanał. Jak zawsze nie troszcząc się o to, jak zostanie przyjęta jego deklaracja, nie ukrywał, że nie chce pojechać do Auschwitz; gdy w końcu tu przybył po nominacji kardynalskiej, w 1983 roku, uczynił to tylko dlatego, że wielu ludzi nie rozumiało, jak może tam nie pojechać; później powracał tu równie niechętnie, w duchu posłuszeństwa, na polecenie obu Papieży. Świadkowie mówią, że po milczącej modlitwie w Birkenau Kardynał wrócił do nich z twarzą szarą jak popiół. Sam Lustiger z wdzięcznością wspomina strażnika z Yad Vashem, który, zaniepokojony widokiem milczącego Żyda, od wielu godzin tkwiącego w kącie sali, podszedł do niego ze słowami: Nie rozpaczaj. Odmów kadisz i wracaj do siebie. O swojej matce powiedział publicznie tylko raz, w 1999 roku, gdy podczas francuskiego Narodowego Dnia Pamięci o Deportacji i Zagładzie Żydów odczytywał część listy nazwisk. Gisèle Lustiger – powiedział głośno, i dodał po chwili milczenia – moja mama.

     

                Rodzinna historia kardynała Lustigera ma zresztą nieoczekiwany, wzruszający epilog, który znamy dzięki świadectwu jego siostry, Arlette. Po 1945 roku Charles Lustiger bezskutecznie chce uzyskać anulowanie chrztu dzieci. Gdy Jean-Marie trafia do seminarium, ich kontakty urywają się na dobre. Ale kiedy w Wielkanoc 1954 roku w paryskim Seminarium Karmelitów młody Lustiger przyjmuje święcenia kapłańskie, jego ojciec stoi w głębi kaplicy, ukryty za filarem. Podczas sakry biskupiej w orleańskiej katedrze zasiądzie już w pierwszym rzędzie. W latach siedemdziesiątych, gdy wielu francuskich księży porzucało kapłaństwo, Arlette podejrzewała, że ojciec będzie tego oczekiwał od jej brata: To niemożliwe, oburzył się sędziwy Żyd, on jest przecież wyświęcony. W 1982 roku Lustiger, przerywając pielgrzymkę z Papieżem do Hiszpanii, zdążył przyjechać do umierającego ojca, który, rozpoznając syna, po raz pierwszy zwrócił się do niego imieniem z chrztu, Jean-Marie. Odmówili razem modlitwę Sz’ma Israel.

     

                Choć Lustiger stał się w końcu twarzą francuskiego Kościoła, z początku nic tego nie zapowiadało. Nie dlatego, że brakowało mu charyzmy, wręcz przeciwnie: dał się poznać jako wieloletni, bardzo aktywny i żarliwy duszpasterz akademicki na Sorbonie, już wtedy przepracowany, wciąż w pośpiechu na nieodłącznym motorowerze; odesłany po piętnastu latach do niemrawej parafii św. Joanny de Chantal na peryferiach prawobrzeżnego Paryża. Lustiger wpadł tam z charakterystycznym dla niego impetem: szokuje parafian zupełnie nowym stylem duszpasterskim (rozdaje pod kościołem ankietę „Czy chcą się Państwo spotkać ze swoim proboszczem?”), zmianą wystroju kościoła, znacznym wydłużeniem czasu odprawiania Mszy, rewolucyjnym na owe czasy zaangażowaniem świeckich w życie parafii: Jeśli przychodzicie tutaj, aby napełnić wasze baki – grzmi któregoś dnia – to pomyliliście adres. Nie jestem stacją benzynową ani nawet rafinerią. Jeśli szukacie benzyny, to wy nią jesteście! Coraz większe tłumy przychodzą słuchać dziwnego proboszcza, który ani im nie schlebia, ani nie moralizuje: Wiara  polega na tym, by zaakceptować, że zostaliśmy wybrani przez Boga, a nie, że to my Go wybraliśmy. Wiara polega na tym, aby powierzyć siebie wierności Boga, nie zaś ufać swojej własnej wierności.

                W gronie księży, także biskupów, ksiądz Lustiger wywołuje skrajnie różne emocje. Ma nieznośny charakter, jest strasznym bałaganiarzem, mówią niektórzy. Trzeba mieć wielką odporność psychiczną, żeby z nim pracować. Nie zawsze uważnie słucha, wciąż się gdzieś spóźnia i spieszy, za wyjątkiem dwóch sytuacji – kiedy się modli i gdy odprawia Mszę. Jego prawdziwym konikiem jest formacja świeckich i liturgia: przygotowuje ją zawsze w najdrobniejszych detalach, sam projektuje ornaty, układa pieśni, współpracuje z najlepszymi paryskimi artystami (pod koniec życia śmiertelnie chory Kardynał opracuje szczegółowy scenariusz własnego pogrzebu). „To maniak” – mówią nieżyczliwi, którzy nawet nie próbują zrozumieć Lustigera, „To esteta” – powiadają życzliwi, którzy chyba też nie zawsze go rozumieją. „Mistyk i przedsiębiorca” – orzekł jeden z jego biografów, który chyba rozumie Kardynała trochę lepiej. Nie jestem typowym duchownym. Nie potrafię przemawiać pod koniec bankietu – powiedział sam Lustiger. Co więcej, pozwolił sobie kiedyś na niecodzienne wyznanie: Byłem wyczulony na zarzut odnoszący się do Kościoła, z którym spotkałem się, gdy wstępowałem do seminarium: mianowicie że Kościół jest „systemem awansu społecznego, systemem władzy”. Wyciągnąłem stąd wniosek, żeby w tej dziedzinie postawić kwestię niezwykle jasno i wiedzieć, jak postępować. Nigdy i w żaden sposób nie mam się ustawiać w sytuacjach sprzyjających temu, co w systemach administracyjnych nazywa się „awansem”. Nigdy nie wchodzić w układy.

                Nietrudno więc wyobrazić sobie szok, jakim były dla Lustigera kolejne nominacje: w 1979 roku na biskupa Orleanu, a niespełna dwa lata później – arcybiskupa Paryża. Informację o wyborze na biskupa trzeba mu było powtarzać trzy razy, bo nie rozumiał. Bóg pochwycił mnie za włosy i zaprowadził, dokąd nie chciałem – zwierzy się kiedyś, a zapytany przez dziennikarzy o nominację powie: Jak gdyby krucyfiksy zaczęły nosić żółtą gwiazdę. Nie pojmował jednak, co kierowało nowym Papieżem z Polski, którego nigdy dotąd nie spotkał. Mówił później, że uspokoiły go dopiero usłyszane od księdza Dziwisza słowa: Jesteś owocem modlitwy Papieża. Skądinąd bezlitosny osąd francuskiego Kościoła jako systemu władzy, uwikłanego w polityczne frakcje, i radykalny program jego ewangelizacji, musiały już wtedy być bliskie wizji Jana Pawła II, którego połączy z Lustigerem serdeczna przyjaźń. Kościół nie ma dążyć do skuteczności przyciągania czy podboju. Nie taka jest jego misja. Jego misją jest świadczyć wobec wszystkich o miłości Boga, o tej nieskończonej miłości, jaką ich umiłował. Tymi samymi środkami, jakich użył Chrystus: oddając życie za tych, których się kocha. Największe w historii Francji, ponad milionowe zgromadzenie na polach Longchamps podczas Dni Młodzieży w Paryżu w 1997 roku udowodni sceptykom, że Kościół, który przestaje walczyć o podbój i skuteczność, a zaczyna w duchu ubóstwa dawać świadectwo o Jezusie, ma wielką moc przyciągania. To będzie prawdziwe odrodzenie francuskiego Kościoła. Tymczasem nowy hierarcha nie przestaje zaskakiwać: nie chce herbu ani dewizy biskupiej; ostatecznie dewizę – jakże stosowną! – wybiera za niego Kościół, przez liturgię, którą tak ukochał. W dniu sakry biskupiej, w święto Niepokalanej, czyta się Ewangelię o Zwiastowaniu: „U Boga wszystko jest możliwe”. Świetne streszczenie jego życia.

                W czasie kilku pobytów w Paryżu miałam szczęście słuchać Kardynała Lustigera. Pamiętam Msze w katedrze Notre-Dame o 18.30, ołtarz główny, na którego stopniach siedzą dzieci, a zaraz obok niepełnosprawni na wózkach; pamiętam świetne homilie, które wygłaszał zawsze bez kartki, z Biblią w ręku. Pamiętam jego ludzkie ciepło i skłonność do żartów: któregoś razu, idąc z orszakiem do katedry, zatrzymał się i zaczepił chłopca, stojącego tuż obok mnie z rodziną. „Skąd jesteś? – Z Węgier. –A ile masz lat? – Dziesięć. – No widzisz, masz dziesięć lat i mówisz po francusku, a ja siedemdziesiąt dwa, i nie mówię po węgiersku!”. Pamiętam też z francuskiej telewizji jego łzy, gdy gasił siedem stojących u stóp ołtarza świec, na wieść o zamordowaniu siedmiu braci trapistów z Tibhirine. To był pasterz, za którym chciało się pójść; ludzie słuchali go jak zahipnotyzowani. Może nie zawsze rozumiejąc: ponoć pewnego razu, po nagraniu wywiadu dla telewizji, Kardynał zapytał jednego z techników, czy wszystko, co mówił, było zrozumiałe – technik miał odpowiedzieć:  Nic nie zrozumiałem, ale czuję, że to jest prawda”. Zasypano Lustigera protestami, gdy zapowiedział przygotowania do beatyfikacji Jacquesa Fescha, młodego człowieka skazanego w 1957 roku na śmierć za zabójstwo, który w więzieniu przeżył nawrócenie i zredagował zapiski, wydane po latach pod tytułem „Za pięć godzin zobaczę Jezusa”. Kardynał nie uchylił się od pytań najtrudniejszych, zwierzając się komuś: Co zrobiłbym, gdybym dowiedział się, że osoba, która zabiła moją matkę w Auschwitz, nawróciła się później? Mam nadzieję, że potrafiłbym jej wybaczyć, gdyż dla każdego człowieka jest miejsce w Bożym planie zbawienia. W wywiadzie dla izraelskich dziennikarzy, mówiąc o szoah, odważył się powiedzieć: W głębi duszy myślę, że ze zła, które jest absolutne, Bóg może wydobyć absolutne dobro. W jaki sposób? Nie wiem, ale wierzę, że wszyscy ci, którzy stali się ofiarami, są z pewnością umiłowani przez Boga. Że mają w jakiś sposób udział w cierpieniu Mesjasza. Ale tylko Bóg może to powiedzieć, nie ja. I że któregoś dnia ci, którzy ich prześladowali, poznają, że to dzięki nim jesteśmy zbawieni. Chyba najlepiej scharakteryzował Kardynała jeden z biskupów: „Z Lustigerem staje się zawsze od razu u stóp krzyża”.

                Może ten właśnie wymiar człowieczeństwa – dramatyczny, żydowski i mesjański, łączy go najmocniej ze Świętą Teresą Benedyktą od Krzyża, której portret wisiał w jego biurze. Ona, karmelitanka, urodzona w Jom Kipur, Dzień Pojednania, najważniejsze i jej ulubione żydowskie święto; jedyny w czasach biblijnych dzień, kiedy arcykapłan, kohen hagadol, wchodził do Świętego Świętych, za zasłonę - parochet, by pokropić krwią ofiar najświętsze, puste miejsce, w którym mieszka Haszem. On, Kardynał z pokolenia Lewiego, noszący kapłańskie imię Aaron, on, który w środku hitlerowskiej nocy, w pustej orleańskiej katedrze pod wezwaniem Świętego Krzyża, w Wielki Piątek, dzień, w którym zasłona jerozolimskiej Świątyni rozdarła się na dwoje, uwierzył, że Jezus był niewinnym Cierpiącym Sługą Jahwe, nowym i jedynym Arcykapłanem, Mesjaszem Izraela. Zanurzony przez chrzest w Jego śmierć, do kapłańskiego imienia Aaron dodał Jana i Marię – tych, którzy na Golgocie stali pod krzyżem. Cóż więc dziwnego, że z Aaronem Janem Marią Lustigerem „staje się zawsze od razu u stóp krzyża”?

                Gdy kroczył w orszaku ku paryskiej Notre-Dame jako nowy arcybiskup, niósł przed sobą w wyciągniętych rękach, niczym monstrancję, pastorał w kształcie krzyża. Dwóch papieży, Paweł VI i Jan Paweł II – powiedział w homilii – chciało, by laska pasterska świętego Piotra miała kształt krzyża. Teraz ja z kolei chciałem, aby krzyż nas poprzedzał i był naszym przewodnikiem. Wkraczając do tej katedry, postawiłem przed swymi oczami i pokazałem wam wszystkim, że przede mną jest to żyjące drzewo krzyża jako znak Pana, który stoi przed nami. Kardynalską purpurę, znak gotowości męczeństwa, traktował bardzo poważnie, postrzegając Kościół umieszczony jakby w środku pieca, w tajemnicy miłości, a zarazem ukrzyżowania – zaś kapłan, który jest dany jako znak Kościołowi, by przypomnieć, że wszystko, co Kościół czyni, nie pochodzi od niego samego, ale od Chrystusa, winien przeżywać ten znak, w sposób nie do uniknięcia bolesny, jako Mękę Chrystusa. A nikt przecież nie ma ochoty na dobrowolne przeżywanie Męki. Trudno słuchać takich słów bez drżenia, toteż nikt nie zdoła sprostać chrześcijańskiemu powołaniu do męki inaczej niż mocą łaski cierpiącego Mesjasza. Tam, skąd chcielibyśmy uciec, napisze kiedyś Lustiger, Bóg trzyma nas za rękę.

     

                W tekście Kardynała o Edycie Stein, którego dzisiaj wysłuchamy, pojawia się nawiązanie do myśli żydowskiego filozofa Martina Bubera, radykalnie przeciwstawiającego w słynnej książce „Dwa typy wiary” żydowską emuna chrześcijańskiej pistis. Wiara żydowska jest według niego zanurzeniem całego człowieka w relacji Przymierza; jest przeżywanym we wspólnocie, niekrępującym myślenia zaufaniem Bogu. Taka była wiara samego Jezusa. Tymczasem chrześcijańska wiara w Jezusa opiera się zdaniem Bubera na jednostkowym, rozumowym akcie uznania Go za Odkupiciela, czyli na akceptacji pewnej „danej do wierzenia” treści. Mówiąc w wielkim skrócie, o ile żydowska żywa relacja z Bogiem prowadzi do akceptacji wszystkiego, co od Niego pochodzi, o tyle chrześcijańska akceptacja treści wiary nie musi prowadzić do żywej relacji z Bogiem. Jean-Marie Lustiger nie lekceważy zarzutów Bubera: czyż nie ostrzegał nieustannie przed współczesną redukcją postaci Chrystusa do „ideału etycznego”, przed odradzającą się wciąż od wieków herezją Marcjona, który przeciwstawiał Nowy Testament Staremu? W oczach Lustigera, właśnie Edyta Stein ucieleśnia połączenie żydowskiej emuna i chrześcijańskiej pistis, które krzyżują się w jej losie karmelitanki noszącej żółtą gwiazdę. Kim jest bowiem Żyd? Nosicielem wybrania dla drugiego człowieka, powiada Kardynał, a co określa miłość chrześcijańską? Zapomnienie o sobie aż do pogrążenia się w śmierć po to, żeby dać życie drugiemu. Aaron Jean-Marie, który płacił tak wielką cenę za każdą swą wizytę w Birkenau, i który okazał się nadzwyczaj delikatnym, skutecznym mediatorem w bolesnym sporze o oświęcimski Karmel, zawsze podkreślał różnicę między antyjudaizmem i antysemityzmem. O ile antyjudaizm uznawał za coś w rodzaju sporu między spadkobiercami, starszym i młodszym synem tego samego Ojca, o tyle antysemityzm wyraża jego zdaniem jednoznaczne odrzucenie całego Ojcowskiego dziedzictwa. Problem w tym, że nie jest to różnica nieprzekraczalna, co Lustiger wyraził krótko: Zawsze zmierzamy do zabicia brata, kiedy pragniemy dla siebie całego spadku.

                Mówiąc o Kardynale i o świętej Teresie Benedykcie od Krzyża, nie sposób nie wspomnieć o kimś trzecim – o kimś, kto przy pierwszym spotkaniu przywitał Lustigera słowami „mój bracie”, a w tym samym 1980 roku wyznał, że nie ma dnia, by nie zwracał się w modlitwie do Edyty Stein. Jan Paweł II, papież, który zdaniem Lustigera najlepiej rozumie, co to znaczyło być Żydem, niemiecką Żydówkę wyniesie na ołtarze, a francuskiego Żyda – do godności kardynalskiej. Papież jest mistykiem – powiedział kiedyś Kardynał izraelskim dziennikarzom, kreśląc chyba jeden z najpiękniejszych portretów Jana Pawła II – To znaczy człowiekiem całkowicie w ręku Boga, który posiadł dzięki temu niezwykłą wolność. Nie dba zupełnie o to, co się o nim myśli. Nigdy nie pozuje. Jest wolny. Człowiek tego pokroju umie sprostać każdej sytuacji. Mistyk… on się po prostu nie boi.

                Jestem w ręku Boga – to słowa Edyty Stein, choć mogło się wydawać, że jej los leży odtąd w rękach ludzi. Ale to ona napisała w liście: Wczoraj przed obrazkiem praskiego Dzieciątka Jezus przyszła mi myśl, że nosi Ono przecież cesarski strój koronacyjny /…/. Dziecię Jezus pojawiło się właśnie wtedy, gdy skończyło się polityczne panowanie cesarzy w Pradze. Czy nie jest Ono tym „ukrytym cesarzem”, który ma kiedyś położyć kres wszystkim nieszczęściom? Przecież to w Jego ręku spoczywa władza, chociaż ludziom się zdaje, że to oni rządzą. Zapisała te słowa 2. lutego 1942 roku, niespełna dwa tygodnie po tajnej konferencji w Wansee, na której zaplanowano zagładę jedenastu milionów europejskich Żydów.

                Jak mówił Kardynał Lustiger, mistyk – to ktoś, kto jest całkowicie w ręku Boga. Może wolnym, czyli wyzwolonym z lęku, wolnym, czyli zdolnym do miłości, człowiek bywa tylko w ręku Boga? W obozie przejściowym w Westerbork, gdzie znalazła się siostra Teresa Benedykta, według zeznań świadków, „poczucie, że jest się uwięzionym, występowało bardzo silnie”. Trzeba się było fotografować z tabliczką noszącą numer więzienny. Zrozpaczone, otępiałe kobiety nie znajdowały sił, by zajmować się swoimi dziećmi – Edyta je myła, czesała i karmiła. W jakimś sensie – nie musimy pytać, co było dalej. W jakiejś mierze – wszystko się już dokonało. Może ten jeden obozowy obraz posłuży nam jako pamięć światła w ciemnościach, które nadejdą.

                Skonfrontowany z samym sobą – pisze Kardynał – człowiek czuje się bardziej samotny i lepiej zdaje sobie sprawę, ile stracił: stał się zagubionym dzieckiem. I to jest miejsce odkupienia. Zbawiciel chce powiedzieć, że człowiek się zgubił. Być zbawionym, to zostać odnalezionym. /…/ Życie jest jak krwotok. Ono upływa. Ku czemu? Ku próżni? Ku nicości? A może zbawienie polega na przeświadczeniu, że nasze życie jest gdzieś zbierane. Na pogrzebie Kardynała, gdy na placu imienia Jana Pawła II przed paryską katedrą Notre-Dame kuzyn zmarłego odmówił kadisz po aramejsku, w języku Jezusa, stryjeczny prawnuk Lustigera, Jonasz Mojżesz, położył na trumnie woreczek z ziemią, pochodzącą z Ziemi Obiecanej: z Klasztoru Kuszenia koło Jerycha i Ogrodu Gethsemani w Jerozolimie. Z dwóch miejsc, w których Mesjasz Izraela odniósł zwycięstwo nad Przeciwnikiem, odrzucając kuszenie Zwodziciela: fałszywe dobro, pozbawione Bożej sprawiedliwości, i fałszywą prawdę, pozbawioną nadziei na Bożą miłość. Bo, jak mówi Edyta Stein, miłość bez prawdy i prawda bez miłości są absolutnym kłamstwem. Może w tym miejscu, u bram Auschwitz-Birkenau, bardziej niż gdziekolwiek winniśmy modlić się o to, byśmy nigdy nie pragnęli odnosić innych zwycięstw.

    Jest w Auschwitz krzyż, który nigdy nie budził kontrowersji. Wydrapany na murze 21. celi w Bloku Śmierci. Co myślał, co czuł ten, kto wyrył na ścianie wizerunek Cierpiącego Mesjasza? Na co mógł mieć nadzieję? Ave Crux, spes unica, powiadają świadkowie, Święta Teresa Benedykta od Krzyża, Aaron Jan Maria Lustiger, Sługa Boży Jan Paweł II i ów anonimowy więzień. Ave Crux. Miłość nie może zwyciężać inaczej.

     

    dr Patrycja Tomczak
    UAM Poznań
    Wykład wygłoszony 9 sierpień 2008
    w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oswiecimiu

  • 2009-09-08 Appeal for Peace (Congress for Peace, Assisi in Cracow 2009)

    proclaim

    Religions don't want war, and don't want their values to be used in the name of war - say members of the Congress for Peace in the Proclamation submitted during their closing ceremony in Krakow.

    The Proclamation was read by Magdalena Wolnik from Sant'Egidio Community during the closing ceremony in the market square in Krakow. Prior to the ceremony, participants of this meeting commemorated the victims of war with a minute of silence.
    In the Proclamation we read that religious traditions through its variations speak together with its power that the world without the Spirit will never be human. These traditions show a way of return to the Almighty who is a source of Peace.

     

    Proclamation:


    Men and women of different religions, we convened in the ancient city of Cracow, seventy years after the outbreak of World War II, to pray, to dialogue with each other, to foster a spiritual humanism of peace.
    We pay tribute to the memory of John Paul II, a son of this land. He was a master of dialogue and a tenacious witness of the holiness of peace, capable of providing the world with a vision even in difficult times: it is the spirit of Assisi.


    That very spirit has blown through a number of peaceful changes that took place in the world. It blew in 1989, twenty years ago, when Poland and other Eastern European countries were restored to freedom. In September 1989 men and women of different religions, gathered in Warsaw by the Community of Sant'Egidio, firmly stated their love for peace: "War never again!". We have remained faithful to this spirit even when many people, in recent years, maintained that violence and war can solve problems and conflicts in our world.


    The bitter lesson of World War II has often been forgotten, though it was a tremendous tragedy in human history. We went as pilgrims to Auschwitz, aware of the abyss into which humankind had fallen. We needed to come back here, into the abyss of evil, to better understand the heart of history! Such immense pain cannot be forgotten!


    We need to look at the pains and sorrows of our world: people at war, poverty, the horror of terrorism, the many victims of hatred. Here, we heeded the plea of many people who suffer. Entire peoples are hostage to war and poverty, and many are forced to leave their homes. Many have just vanished, were kidnapped or lack a secure life.


    Our world is disoriented by the crisis of a market that believed it was almighty, and by an often faceless and soulless globalization. Globalization is a unique opportunity, yet the world has often preferred to live it as a clash of civilisations and religions. There can be no peace when dialogue between peoples is extinguished. No human being, no people,
    is ever an island!


    Regardless of their differences, our religious traditions strongly testify that a world with no spirit will never be human. They show us the path to return to God, the source of peace.


    Spirit and dialogue will give courage to our globalized world! A world with
    DSC_6929_copiaout dialogue will be enslaved by hatred and fear for the other. Religions do not want war and do not want to be used for war. To speak of war in the name of God is blasphemous. No war is ever holy. Humanity is always defeated by violence and terror.


    Spirit and dialogue show the way to live together in peace. We have discovered, even more clearly, that dialogue delivers from fear and distrust. It is an alternative to war. It does not weaken anyone's identity but enables us to rediscover the best of ourselves and of the others. Nothing is lost with dialogue! Dialogue writes a better history, while conflict opens up abysses. Dialogue is the art of living together. Dialogue is the gift we want to make to this 21st century.


    Let us start afresh from the memory of World War II, from the prophecy of John Paul II, an
    d be pilgrims of peace. With patience and courage, let us give shape to a new era of dialogue, uniting together in peace those who hate and ignore each other, all peoples, and all humankind. May God grant the entire world, every man and every woman, the wonderful gift of peace!


    Kraków, 8th September 2009


     

  • 2002 Manfred Deselaers - Dialog u progu Auschwitz

    Auschwitz jest głęboką raną która jeszcze boli.


    U progu Auschwitz trzeba zaczynać milczeniem.
    Słuchaniem głosu Ziemi Oświęcimskiej.


    Głos ten porusza każdego do głębi,
    dotyka własnej tożsamości i kwestionuje ją.


    Jednak wygląda to inaczej u każdego z nas.
    Inaczej u protestanta z Niemiec.
    Inaczej u katolika z Polski.
    Inaczej u Żyda z Izraela.
    I tak dalej.


    Dlatego dialog u progu Auschwitz
    zaczyna się milczeniem i słuchaniem.
    Słuchaniem głosu Ziemi Oświęcimskiej.
    Słuchaniem głosu własnego serca.
    Słuchaniem perspektywy drugiego.


    Auschwitz to oznaczało zniszczenie relacji międzyludzkich.
    Najważniejszym zadaniem „po Auschwitz" jest:
    Budowanie nowych mostów zaufania.


    Mamy dużo nadziei.
    Hitler i jego współpracownicy chcieli zniszczyć historię zbawienia,
    która bierze swój początek od Żydów.
    Za dużo mu się udało.
    Ale on nie będzie miał ostatniego słowa nawet u progu Auschwitz.
    Historia zbawienia będzie kontynuowana.
    Naród izraelski żyje.
    I także chrześcijaństwo żyje,
    zdolne do rachunku sumienia i nawrócenia
    i zdolne do świadectwa wiary:
    wiary w ostateczne zwycięstwo miłości.


    Wspólnie próbujemy teraz budować inny, lepszy świat.


  • 2000 Manfred Deselaers - Pojednanie u progu Auschwitz

    POJEDNANIE U PROGU AUSCHWITZ

    Przemówienie wygłoszone podczas uroczystości przyznania tytułu Człowieka Pojednania 2000 przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów 16 czerwca 2000 w Warszawie

    Pragnę serdecznie podziękować za to wyróżnienie. Ma ono dla mnie ogromne znaczenie. To cudowne, że na drodze pojednania spotykają się Niemcy i Polacy, chrześcijanie i Żydzi. W pewien sposób dzieje się to „u progu Auschwitz", mimo tego, że jesteśmy w Warszawie. Szczególnie cieszę się z faktu, że nie chodzi tutaj tylko o zewnętrzny znak, ale o prawdziwą przyjaźń, o ludzkie zaufanie, które wyrosło i ma dalej wzrastać. Za to serdecznie dziękuję.

    Stosunki niemiecko-polskie

    Jestem Niemcem i dlatego nie jest mi łatwo mówić w Polsce o stosunkach chrześcijańsko-żydowskich. Tutaj wyglądają one zupełnie inaczej niż w Niemczech. Jeśli chodzi o Auschwitz, to Polacy byli przede wszystkim ofiarami, a Niemcy sprawcami.

    Nigdy nie zapomnę rozmowy z pewną starszą Polką, która opowiadała mi o tym, jak to nie pytając wcześniej rodziców, przez dwa lata ukrywała w ich gospodarstwie swoją żydowską koleżankę ze szkoły. Dla całej siedemnastoosobowej rodziny oznaczało to śmiertelne niebezpieczeństwo. Później Żydówka zniknęła, najprawdopodobniej szukając innej drogi. Mówiąc to ta starsza kobieta rozpłakała się i zapytała: „Dlaczego Żydzi są dzisiaj tak niewdzięczni i mówią, że Polacy są współwinni za to, co się stało w Auschwitz?"

    Wydaje mi się, że ta młoda Żydówka przez cały czas ukrywania bała się zdrady. Wtedy w śmiertelnym przerażeniu wydawało jej się jak najbardziej zrozumiałe, że udzielano jej pomocy, ale obecnie, jeśli przeżyła, dalej będzie w niej tkwiła obawa, że Polacy mogą być zdrajcami. Jej pytanie brzmi: „Dlaczego tak wielu Polaków zostawiło nas na łaskę losu?"

    Jaka jest w tej sytuacji rola Niemca? Wyjaśnieniem sytuacji jest przyznanie się do faktu, że obok Polki i Żydówki istniał również Niemiec, który je prześladował i chciał zamordować jak wroga lub ujarzmić jak niewolnika.

    Przez pamięć o Shoah pada dziś na Polskę cień, za który odpowiedzialny jest mój naród. Często zainteresowanie tematem „polskiego antysemityzmu" służy odciążeniu własnego sumienia. Dlatego też, zanim przejdę do problemu stosunków chrześcijańsko-żydowskich w Polsce, chciałbym wyrazić głębokie ubolewanie z powodu tego, co mój niemiecki naród uczynił narodowi polskiemu. Dotyczy to nie tylko bezpośredniego terroru, ale także faktu, że dzisiaj miejscem Shoah nie są Niemcy, ale Polska. Obiecuję walczyć o to, aby mój naród przejął wynikającą z tego odpowiedzialność.

    Milczenie i słuchanie

    W Auschwitz nie można zaczynać od dyskusji, ale od otwarcia serca, przejęcia, milczenia... Należy najpierw zapoznać się ze wstrząsającymi faktami i doświadczeniem tego, co się tam wydarzyło i czego nie można wyrazić słowami. Trzeba słuchać głosu oświęcimskiej ziemi - jak to się mówi w Polsce - i tego, czym obecnie miejsce to jest dla ludzi. Jestem wdzięczny za to, że dzięki mieszkaniu w Oświęcimiu mogę spotykać się z oznakami pamięci i prawdziwego poznania. Puste słowa w tym miejscu natychmiast się wychwytuje. Słowa mogą tylko pomóc w budowaniu więzi. Tylko do tego są potrzebne.

    Na tablicy pamiątkowej pomnika w Brzezince jest umieszczony napis:


    NIECH TO MIEJSCE BĘDZIE NA WIEKI

    KRZYKIEM ROZPACZY

    IPRZESTROGĄ DLA LUDZKOŚCI


    Długo zastanawiałem się nad tym, co to zdanie ma oznaczać. Dlaczego Auschwitz-Birkenau ma być wiecznym krzykiem rozpaczy i jako taki przestrogą dla ludzkości? Prawdopodobnie dlatego, aby odczuć tragedię opuszczenia tutaj zamordowanych...

    Auschwitz jest bowiem nie gojącą się raną.

    Kto krzyczy z rozpaczy, woła o pomoc, ponieważ jest opuszczony i śmiertelnie przerażony. „Nie zostawiaj mnie samego w rozpaczy!" „Nie zabijaj mnie!" To są dwa kluczowe zdania Emmanuela Levinasa, który próbował uzasadnić filozofię po Auschwitz. Odpowiedzią na to pytanie nie jest teoria o Bogu, lecz prawdziwa miłość. Szczere spotkanie twarzą w twarz. Modlitwa natomiast jest w tej miłości cierpliwością.

    Na progu Auschwitz chcemy, na ile to jest możliwe, odbudować człowieczeństwo, zaufanie, wzajemne zrozumienie i solidarność.

    Szczególną nadzieją napełniają mnie spotkania na progu Auschwitz, w czasie których przeżywamy zwycięstwo człowieczeństwa, dającego nam nadzieję na lepszą przyszłość. Są to spotkania z byłymi żydowskimi i chrześcijańskimi więźniami, z niemiecką i polską młodzieżą, z profesorami z różnych krajów. Udają się one tylko wtedy, kiedy ludzie się otwierają i chcą słuchać. Prawie zawsze spotykają się tu ludzie przepełnieni bólem, często nieufni. W Żydach ból ten wywołuje pamięć o próbie całkowitego zniszczenia ich narodu, w Polakach myśl o częstym naruszaniu ich suwerenności przez obce mocarstwa, a w Niemcach historyczne poczucie winy. Niełatwo jest się otworzyć. Do tego potrzebne jest zaufanie. To jest naszym najważniejszym zadaniem.

    Wiara

    Ogromne nadzieje pokładam w dialogu chrześcijańsko-żydowskim. Problemu Auschwitz nie można rozpatrywać bez uwzględnienia wymiaru religijnego. Właśnie ten wymiar pozwala mi wierzyć w zwycięstwo prawdziwego człowieczeństwa bez względu na utarte stereotypy i interesy polityczne.

    Auschwitz nie może istnieć bez uwzględnienia narodu żydowskiego, a ten z kolei nie może się obyć bez przypomnienia jego przymierza z Bogiem. To właśnie jemu zawdzięcza on Dziesięć Przykazań, będących fundamentem ludzkiej wolności i odpowiedzialności. Dekalog zawiera uniwersalne prawa moralne, które każdy człowiek ma zapisane w sercu (jak powiedział Papież Jan Paweł II na górze Synaj). Objawieniu, podarowanemu narodowi żydowskiemu przez Boga, zawdzięczamy też fundamentalne rozumienie człowieka jako istoty stworzonej na podobieństwo Boga. W czasach narodowego socjalizmu całkowicie o tym zapomniano. Człowiek niewiele różnił się wówczas od zwierzęcia i mógł ze spokojnym sumieniem zostać zamordowany. Jeśli nie chcemy, aby zwyciężył Hitler, musimy ponownie uznać boską godność człowieka. Jeśli szukamy etycznego kierunku po Auschwitz, musimy uwzględnić jego wymiar religijny. On stwarza szacunek dla wszystkich ludzi, także niewierzących. Jako chrześcijanin jestem głęboko wdzięczny narodowi żydowskiemu za to, że mogę brać udział w tym objawieniu ludzkiej godności.

    Rabin Sacha Pečarič powiedział w ubiegłym roku w Oświęcimiu, że każdy Żyd ma w sercu zapisaną muzykę Boga. Dlatego Naród żydowski nie tracił nadziei. Nawet Anne Frank wyznała, że mimo wszystko wierzy w dobroć człowieka.


    Stosunki chrześcijańsko-żydowskie

    Nie jestem Żydem, lecz chrześcijaninem. Na Auschwitz mogę patrzyć tylko z perspektywy mojej wiary.

    W jej centrum stoi krzyż, który jest dla mnie znakiem, że Bóg jest po stronie niewinnych ofiar. Bóg był obecny ze swoją niewidzialną miłością nawet wtedy, gdy Chrystus krzyczał na krzyżu: „Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił?" Jest wiele znaczących, przejmujących świadectw wiary chrześcijańskich ofiar Auschwitz. Czasami myślę o żydowskim wizerunku Boga, który ukrywa swoją twarz i płacze. Skoro płacze, to jest obecny ze swoją miłością. Może Chrystus jest łzą Boga?

    Rozumiem, że Żydom wiążą się z krzyżem inne skojarzenia, dotyczące przede wszystkim chrześcijańskiej dyskryminacji i prześladowania.

    W centrum mojej osobistej wiary odkrywam jednak głęboką więź z narodem żydowskim. Widzę Jezusa w miłości do jego pobratymców, do rodziny, do jego uczniów i ludu. Nie będąc Żydem, jestem włączony w tę miłość i wiarę, a to napełnia mnie wielką wdzięcznością. Dzięki wierze jesteśmy braćmi.

    Krzyż jest więc wyrazem miłości Chrystusa do jego pobratymców, najpierw do Żydów, a potem do wszystkich ludzi niezależnie od problemu winy. Używanie krzyża jako symbol przeciwko Żydom zaprzecza znaczeniu samego krzyża. Nawet jeśli pozostanie on na zawsze znakiem sprzeciwu, nigdy nie będzie symbolem utraty miłości Boga do ludu wybranego.

    To właśnie miłość do Jezusa pozwala zrozumieć, jaką winę ponoszą chrześcijanie w stosunku do narodu żydowskiego. Kiedy podczas wielkiej liturgii pojednania Roku Jubileuszowego 2000 Papież Jan Paweł II prosił o przebaczenie krzywd wyrządzonych Żydom, podszedł do krzyża i pocałował stopy Chrystusa.

    Jako ksiądz katolicki chciałbym teraz także osobiście w obecności przedstawicieli narodu żydowskiego wyrazić moje ubolewanie z powodu istnienia w tradycji chrześcijańskiej stereotypowego negatywnego obrazu narodu żydowskiego. Jest to prawdziwą grzeszną obrazą ich tożsamości. Głęboko żałuję, że wzrosła z niej historia pogardy i nienawiści. Dlatego proszę o przebaczenie i danie nam szansy na nawiązanie dobrych braterskich stosunków.

    Chciałbym również wspomnieć o szczególnej odpowiedzialności za tragedię Shoah, jaką ponosi kościół w Niemczech. Ma ona zupełnie inny charakter, niż w innych krajach. Kościół polski stawiał opór najeźdźcy. Ponad 3000 księży zostało zamordowanych. Teologia po Auschwitz powinna zająć się nie tylko odpowiedzią na pytanie, co uczynili chrześcijanie Żydom, ale też tym, co uczynili chrześcijanie chrześcijanom. Dlatego też proszę i polskich chrześcijan o wybaczenie.

    Do dzisiaj nie jestem w stanie zrozumieć, jak w Niemczech mogła znaleźć tak duże poparcie „odnowa narodowa" pełna pogardy dla człowieka. Dlaczego, kiedy paliły się synagogi, znikali sąsiedzi, mordowano ludność cywilną, sprzeciw moralne był tak słaby? Co się stało z sumieniem? Co się stało z chrześcijanami, co z kościołem?

    Nie chcę czekać, aż zrozumiem. Chcę, w miarę moich możliwości, pomagać w odbudowywaniu międzyludzkich stosunków opartych na szacunku, próbach zrozumienia, sprawiedliwości i pokoju.

    Wierzę, że tam, gdzie istnieje szczera wola nawrócenia, Bóg obdarowuje przebaczeniem i nowym życiem.

    Możliwy był Auschwitz. Dlaczego nie miałby być możliwy świat prawdziwego człowieczeństwa, tak odmienny od tragedii przeszłości? Auschwitz powstawał powoli. Podobnie zaczyna się zwycięstwo miłości. Dochodzimy do niego drobnymi krokami, krokami człowieczeństwa.

    Z całego serca dziękuje Wam, że chcemy taką drogą wspólnie iść. Dziękuję bardzo. Herzlichen Dank. Toda raba. Z Bogiem. Szalom.
  • Contribution CDiM to Christian–Jewish dialogue 1990–2013

    Manfred Deselaers

    The Contribution of the Centre for Dialogue and Prayer in Oświęcim to  Christian – Jewish dialogue 1990-2013

     

    In 1988, John Paul II said, “Among numerous initiatives that are being under- taken in the spirit of the Council for Jewish-Christian dialogue, I would like to mention a Centre for Information, Education, Meeting and Prayer that is being prepared in Poland. It is to facilitate the research on the Shoah and on the martyrdom of the Polish people and of other European peoples at the time of National Socialism, as well as to help withthe spiritual confrontation with these problems. One can hope that it would bear abundant fruit and could also serve as an example for other nations.”[1]

    Sixteen years later, Pope Benedict XVI said, “By God’s grace, together with the purification of memory demanded by this place of horror, a number of initiatives have sprung up with the aim of imposing a limit upon evil and confirming goodness.  Just now I was able to bless the Centre for Dialogue and Prayer.  In the immediate neighbourhood the Carmelite nuns carry on their life of hiddenness, knowing that they are united in a special way to the mystery of Christ’s Cross and reminding us of the faith of Christians, which declares that God himself descended into the hell of suffering and suffers with us. […] So there is hope that this place of horror will gradually become a place for constructive thinking, and that remembrance will foster resistance to evil and the triumph of love.[2]

    The Centre for Dialogue and Prayer in Oświęcim (the Centre)[3], run by Krakowska Fundacja Centrum Informacji, Spotkań, Dialogu, Wychowania i Modlitwy (Kraków Foundation Centre for Information, Meetings, Dialogue, Education and Prayer), was established in 1992. It is a Catholic institution, founded by Archbishop Franciszek Cardinal Macharski, in cooperation with bishops of Europe and representatives of Jewish organizations. The intention of the founders of the Centre, built in the vicinity of the former Auschwitz concentration camp, was to create a place for reflection, education, sharing and prayer for all those who are moved by what happened here. The Centre commemorates the victims and contributes to the creation of mutual respect, reconciliation and peace in the world.

    Difficult Beginnings

    The decision to create the Centre for Information, Meetings, Dialogue, Education and Prayer in Oświęcim was taken during the meeting of representatives of Jewish organizations and the Catholic Church in Geneva in 1987[4]. However, the implementation of this important idea was not easy. At that time, Poland was still under communist rule, and the authorities did not favour the establishment of new Catholic institutions. After 1989, following the fall of communism in Poland, the process of the social order restructuring did not facilitate organizational issues. At the time, in December 1989, Cardinal Franciszek Macharski established the “Kraków Foundation Centre for Information, Meetings, Dialogue, Education and Prayer” in order to build a new convent for the Carmelite nuns and the Centre for Dialogue. The construction of the new convent and the Centre for Dialogue were commenced simultaneously in order to start the educational activities as soon as possible. The Kraków Archdiocese did not have sufficient funds to implement such a large scale project on its own. The creation of organizational structures[5], the construction of facilities[6], sponsor acquisition[7], and the beginning of educational activities went on at the same time. When in 1992 the Centre opened its doors to the guests, there was a difficult atmosphere with palpable tensions of the ‘Carmel dispute’ and reactions to anything connected with this subject were often very emotional, as if it was touching open wounds.

    The difficulty of running the Centre for Dialogue and Prayer in Oświęcim can be illustrated by the following quote from the report of the Foundation Board from 1996, “The entire activity of the Centre is carried out within the limited Reception area. At our disposal we have approximately 40 beds in dormitory – style standard rooms.  This is due to the fact that the Centre has been organized in a building adapted to its needs, the lack of funds to implement the original project made this necessary. The project foresaw a separate hotel building, ensuring appropriate comfort to its users[8]. […] The technical level of our offer does not allow us to increase prices for our services, thus the revenue hardly covers the expenses incurred to support the institution. Throughout the year we achieve a financial balance, and sometimes we file a loss. Based on the opinion of our guests, it can be assumed that they assess their stay here as very fruitful, taking into consideration the very difficult and demanding context of the place.  Often for guests staying at the Centre was a great spiritual experience and opportunity to participate in the liturgy together with the Carmelite nuns in their convent chapel. The ecclesiastical roots of the facilities of the Centre should lead to the question as to the balance between historical themes and religious elements. For a house of Christian provenance, the question still remains a challenge. The matter is of a very delicate nature in the light of accusations regarding the ‘Christianization of Auschwitz’ that keep appearing (also addressed to the Centre).”[9] The last sentence refers to, among others, the Catholic organization Pax Christi in Germany which viciously criticized the first advertising brochure of the Centre for Dialogue. The brochure was withdrawn.

    It is necessary to keep all of that in mind in order to appropriately assess the achievements of the Centre. In this article, I concentrate on the presentation of the development of educational activities. In order to present the role of the Centre in the development of Christian – Jewish dialogue in Poland, one must describe the full programme of activities of the Centre.

    House of Hospitality

    The Centre for Dialogue and Prayer is located in Oświęcim, not in Auschwitz. People from all  over the world come, however, “to Auschwitz”, to reflect on this Memorial Site Auschwitz-Birkenau upon the war times when under the German occupation the city of Oświęcim was renamed Auschwitz and mass extermination was organized in the concentration camps. This is why we say that the Centre of Dialogue and Prayer in Oświęcim wishes to serve its guests “at the edge of Auschwitz”.[10]

    The Centre has its Catholic identity; on the other hand, it is open to everyone, regardless of nationality or religion. The transparency of one’s own identity facilitates dialogue, it does not harm it. The task of the Centre, as a Catholic institution, is pastoral care at the edge of Auschwitz, the care for people moved by what happened here, with full respect for the separate identity of each.

    People of various identities, not only Jews and Poles, died in Auschwitz. They came from all over Europe. Today people from all over the world come to Oświęcim and they bring with them various backgrounds. This is why meetings at the edge of Auschwitz are so multifaceted and exceed the boundaries of Jewish – Christian dialogue.

    In Auschwitz we touch issues that are like open wounds. Sometimes it is difficult to talk about them, sometimes it is better to remain silent. The very presence itself is more important than words.

    The Centre for Dialogue and Prayer fulfills its vocation by being a house of hospitality at the edge of Auschwitz. Since 1991 a priest from the Kraków Archdiocese has been working in the Centre as its director: Father Jacek Mola (1991 – 1993), Father Piotr Wrona (1993 – 2001), and since 2001 Father Jan Nowak.  In 1995 Father Manfred Deselaers, Ph. D, Pastor of the German Bishop’s Conference,  began working  in the Centre,  and  from 2009 Sister Mary O’Sullivan, an Irish Sister of Mercy.

    Today, the Centre offers approximately 145 beds in single, twin and multiple shared rooms, it has well-equipped conference rooms and a few smaller meeting rooms, a chapel and an interreligious oratory, a restaurant,  café and a camping site. These facilities are necessary so that the guests can concentrate on visiting the camps, seminar sessions, reflection, dialogue and prayer. The friendly staff help guests to feel safe at the edge of Auschwitz.

    Recently, participants of an international meditation group wrote to the Centre: “It was incredibly helpful to come back to the Centre after each visit to the camp. We found the rest and peace we needed to balance this intense field of suffering and pain.”[11]

    Four dimensions define the educational work of the Centre, each of which starts from silence and listening: Knowledge – be silent and listen to the voice of the soil of Oświęcim; Reflection – be silent and listen to the voice of one’s own heart; Dialogue – be silent and listen to the voice of another person; and Prayer – be silent and listen to or look for the voice of God.

    Knowledge

    All programmes start with a visit to the Auschwitz-Birkenau Memorial. One needs to confront and learn more about what “Auschwitz” was, that is why cooperation with the State Museum Auschwitz-Birkenau in Oświęcim is important for the very foundations of our educational work. The Memorial offers the possibility to visit the camp with a guide, access to archives or collections of prisoners’ artwork, as well as lectures or multimedia presentations concerning various aspects of camp life.

    The Centre facilitates meetings with, very few by now, former prisoners. These are mostly Poles, with a few Jews among them as well. Over the years, this group included among others: Wilhelm Brasse (+2012), Wacław Długoborski, Adam Jurkiewicz (+1997), August Kowalczyk (+2012), Ignacy Krasnokucki, Henryk Mandelbaum (died 2008), Edward Paczkowski, Józef Paczyński, Zofia Pohorecka (+2004), Zofia Posmysz, Kazimierz Smoleń (+2012), Tadeusz Sobolewicz, Karol Tendera, Hanna Ulatowska, Jacek Zieliniewicz. Since 1992, as a frequent guest at the Centre we hosted Halina Birenbaum, a Jewish writer born in Warsaw, now living in Israel. She is the author of the first publication of the Centre[12]. These meetings are in a sense the heart of our educational work as they bring the human dimension of the tragedy closer, and, at the same time, open up paths of new friendship.

    The Centre has at the disposal of the guests a library with books and videos as well as a collection of other educational materials that help one to become better acquainted with the history of Auschwitz.

    The everyday educational work is mainly with groups whose aim is to get to know the Memorial of Auschwitz (visit the former camp, meeting with a former prisoner) and reflection upon this experience.

    In the summer of 1991, when the first building of the Centre was still under construction, international youth groups were already hosted here. They also helped with the construction. Their programme included a visit to the former camp, reflections on history and reconciliation as well as prayer. They listened to lectures, e.g. by Prof. Jonathan Webber, about Jewish mourning traditions. Father Grzegorz Ryś summed up the first years of the educational activities of the Centre, “The first building of the «Centre» was opened at the beginning of 1992. The beginnings were marked by the organization of language courses, lectures and seminars based on the thematic triad «Bible - History – Dialogue». However, very soon the scope of both the form and subject matter were widened substantially.  Also 1992 the «Centre» became actively involved in the humanitarian aid for war – afflicted Bosnia. In May 1993, the Centre hosted the Dalai Lama. Between December 1993 and June 1994, it organized 43 various meetings (often lasting a few days) for a wide array of organizations -  school groups,  university summer camps from Poland  and Germany,  Italian seminarians,  and the Committee for Dialogue with Judaism of the Polish Episcopal Conference. In June 1995 among other events, there was a Polish – Israeli meeting of writers of books for children and youth (5th – 8th June) and an international symposium for journalists - «National minorities in Central Europe: an obstacle or a bridge» (16th – 18th June). Two months later, during a series of three-day-seminars entitled «Turning Point '95», 367 persons from 33 countries stayed at the Centre. In October 1997 a Polish – German scientific session «Childhood and Sacrum» took place. Between 1st November 1998 and 25th October 1999, the Centre hosted 46 groups from: Italy, Germany, Finland, France, Great Britain, Austria, Belgium, Holland, Israel and Japan, as well as many individual visitors, including those whose stay was  partially or  fully sponsored by the Centre (former prisoners, pensioners, teachers, disabled persons.)”[13]

    In 2013 the Centre hosted 126 educational groups from 17 countries. Together with other guests, a total of 6241 persons from 44 countries availed of guest accommodation for 16, 468 overnight stays. Apart from that, many groups and individual visitors come to the Centre after a visit to the former camp, looking for some rest or conversation.

    Reflection

    The attempt to learn what “Auschwitz” was leads to more questions than it gives answers. What remains is the awareness that we will never fully understand it, but also that one must not forget or disregard what took place here. The human being listens to “the voice of the soil of Oświęcim” - the voice that speaks not only to the mind but also to the heart - and attempts to comprehend what this place tries to convey, what the victims want to say, and what one is to learn here.

    It seems that a reflection in one’s own heart and in a circle of people one trusts is a necessary stage that needs to precede meeting and dialogue with other parties. The majority of groups hosted by the Centre are only Germans, only Poles, only English, only Jews, etc.

    When facing Auschwitz, people ask one another what is the meaning of the memory of Auschwitz for me, how would I have behaved then, who am I now, what is my responsibility? These questions became a part of wider contexts: what does this memory mean to us as Germans, as Poles, as Jews, as Christians?

    Nearly every group in the Centre meets up in the evening in order to exchange impressions and reflections regarding the events of the day. Usually groups organize this with their leaders. Sometimes the Centre staff assists them. Many reflections occur outside of the organized programme in private conversations over meals or during night time discussions.

    Frequently the guests are bothered by an internal personal theme that urged them to come to Auschwitz at least once in their life time. These can include, among others, family matters about which they do not wish to speak in public. This also needs to be respected, thus creating a space of trust.

    Since 1997 the Centre has annually organized Christian retreats at the edge of Auschwitz. An integral part of the programme is a visit to the former concentration camp Auschwitz and the meditation of the Stations of the Cross in Birkenau. Individual persons or communities have often been invited as co-hosts, , e.g. Father Professor Łukasz Kamykowski, bishop Grzegorz Ryś, the communities of Sisters of Notre Dame de Sion, Franciscan Sisters Servants of the Cross from Laski near Warsaw, the Focolari movement, Little Sisters of Jesus. In 2007 for the Advent retreat entitled “Together we are awaiting the Messiah – Reflections from the perspective of Jews and Christians”, the Centre invited together with the Sisters of Notre Dame de Sion also Mr. Stanisław Krajewski, the co-chairman of the Polish Council of Christians and Jews. His lecture was about the Jewish awaiting of the Messiah. The deepening of one’s own Christian identity and opening up to others are mutually connected. Among the participants of our retreats were many people engaged in Christian – Jewish dialogue. In addition to open offers, retreats and days of reflection are also organized according to the wishes of particular groups.[14]

    The majority of the guests of the Centre are youth groups with over half of them coming from Germany. Israeli groups are rare. There is a biannual “Train of Memory” from France, bringing 500 students from Catholic schools. The organization “Travel for Peace” brings Norwegian students practically all year round, always with a witness from former camps of WWII. The educational work with youth is especially important in the Centre.

    Between 2002 and 2005 a project entitled “My Home Town Oświęcim” was organized in the Centre. Secondary school students from the city of Oświęcim prepared themselves for intercultural, interreligious and international dialogue.[15]  After meetings and correspondence was exchanged with former prisoners, the young participants wrote “A Manifesto of the Youth of Oświęcim to the Youth of the World” which they read out during the World Youth Day in Cologne in 2005. A year later, on 28th May 2006, they had the opportunity to personally hand this Manifesto to Pope Benedict XVI during his visit to the Centre for Dialogue and Prayer in Oświęcim. It ends with the words, “As Pope John Paul II stated, from us young people, who shortly will have a huge influence on the destiny of the world, will depend to a large extent the future; We therefore promise to all those people who suffered and died in concentration camps, that we will remember their history, and transmit it to the next generations, drawing out conclusions and trying not to commit the same mistakes in the future that led to the hideous tragedies. Only then will the world become a place where Joy, Love, Justice, Peace and Faith can rule. The youth of Oświęcim.”

    Within the framework of the Centre’s educational programmes, foreign youth can meet up with youth from schools in Oświęcim, and are prepared for those meetings by their teachers.

    Dialogue

    Every visitor to the former camp can see other visitors from all over the world. Questions spring to mind: What is the importance of Auschwitz for them and how do they view us; how, with the memory of Auschwitz, can we trust one another today? The relationships are wounded or destroyed. Thus, the healing ‘after Auschwitz’ is about healing the relationships. It cannot be done alone – Jews by themselves, Germans by themselves, Poles by themselves, etc.

    Dialogue in the context of Auschwitz is a dialogue of wounded people. Healing is about building trust. Therefore the ‘antechamber’ of dialogue is so important. Before we enter the ‘living room’ of dialogue we must get the motivation to enter. We need to have a place where everybody feels welcome and respected, with their own identity, with their wounds. Trust is built through face to face encounter.

    Among many dialogues taking place at the edge of Auschwitz, Christian – Jewish dialogue plays a key role. One can say that it is THE dialogue for which the Centre came into existence; this dialogue becomes a model for other dialogues. Even if directly it is not the main theme of the multitude of events at the Centre, it is always present, at least in the background.

    In 1990, Cardinal Macharski established the International Programme Council whose members were distinguished personalities in the field of Christian – Jewish dialogue from Poland and abroad, Christians and Jews.[16]. It was in this group, which met a few times during the initial stages of the Centre’s existence, that the main directions of educational work were presented and discussed.

    In 1993 the Międzywydziałowy Instytut Ekumenii i Dialogu (MIED, Interfaculty Institute of Ecumenism and Dialogue) was established at the Papal Theological Academy in Kraków. The Institute, under the leadership of Fr Professor Łukasz Kamykowski, has been cooperating with the Centre for Dialogue and Prayer in Oświęcim from the very beginnings of its existence.[17] In 2013 the Institute was transformed into Instytut Teologii Fundamentalnej, Ekumenii i Dialogu (ITFED, Institute of Fundamental Theology, Ecumenism and Dialogue) at the Theology Department of the Pontifical University of John Paul II in Kraków. One of the points of its statute states that it ‘fosters constant cooperation with the Centre for Dialogue and Prayer’ (Art. 6 § 5).

    In 1997 the Centre invited Jews and Christians from Poland, Germany and USA who were involved in dialogue.[18] The reflections concerned the religious approach to the Auschwitz reality. The fact that a list of twenty four questions was formed as a result of this meeting shows how difficult this subject matter was. The list was sent to many groups involved in Christian – Jewish dialogue all over the world.[19]  Only the National Holocaust Remembrance Committee of the Canadian Jewish Congress prepared an extensive response.[20] The Centre met with no negative reactions.

    The participants of this meeting (many professors, priests and a rabbi) decided to remain in contact and together organize seminars at the edge of Auschwitz with their students. Thus, foundations of trust were formed for the continuation of building dialogue.  

    Since 1997 the Centre has been inviting Polish students for ‘study days’ which in subsequent years turned into international meetings. They were organized according to the following rules: first, for two days the participants listened together to ‘the voice of this soil, the soil of Auschwitz’ through guided tours and a meeting with a witness. In the evenings, they shared the impressions of the day. Then they spent a day in Kraków. Two subsequent days, again in Oświęcim, were dedicated to reflection. The speakers talked first of all about themselves and their perspective, e.g. a rabbi from America about Jewish theology after Auschwitz in the US, a professor from Germany about the German experience of dialogue after Auschwitz, a priest from Poland about the Polish view on Auschwitz. They did not speak about the other, they listened to the other.

    The book Dialog u progu Auschwitz (Dialogue at the Edge of Auschwitz) is a fruit of such meetings. It comprises texts of lectures from ‘study days’ and forms a kind of basic introduction to this difficult dialogue.[21] These interreligious and international study days ‘at the edge of Auschwitz’ have become an important school of dialogue for all participants, not only from the scientific point of view. One of the female participants expressed it very aptly, “A great value of the seminar was the encounter with other people. Our joint presence at Auschwitz was a special sign. Even though everyone must stand alone on this ground and confront its memory, we wanted to be there together. Not to convince anyone, but to listen to each other, to learn a different perspective and to broaden one’s own heart for the concern of others. Our presence was common also on the religious and national level – participating in the meetings were Christians and Jews from Poland, Israel, Germany, England and the United States. The fact that we visited Auschwitz and Birkenau together became an event of great symbolic importance!”[22] Some of the participants now lecture or in one way or another are deeply involved in their environments in Christian-Jewish dialogue.

    The international conference Religion and Violence, Religion and Peace was an important event. Many significant Jewish and Christian religious leaders, including a few cardinals and rabbis, as well as a representative of Islam, arrived at the invitation of the Sacred Heart University in Connecticut (USA) and the Centre for Dialogue and Prayer in Oświęcim.[23]

    The religious Christian-Jewish dialogue at the edge of Auschwitz quickly gathered pace. Other examples include:

    In 2007 the Centre initiated and since has been assisting in the implementation of study visits of Polish priests in Israel, organized by the Committee for Dialogue with Judaism of the Polish Episcopal Conference, the State Museum Auschwitz-Birkenau in Oświęcim and Yad Vashem in Jerusalem.

    The Association of Fundamental Theologians in Poland organized its annual convention in 2008 in the Centre, entitling it Perspectives of a Theology after Auschwitz. The speakers included a German and an Israeli. Lecturers from all Catholic seminaries and theology departments in Poland participated in the conference. [24]

    The Centre is also in constant touch with ICCJ (International Council of Christians and Jews). It is the main organization for institutions engaged in religious Christian – Jewish dialogue from all over the world. In 2011 the annual ICCJ conference took place in Poland – in Kraków and Oświęcim. In the Centre, meditations, lectures and workshops took place; together, the participants walked the ramp in Birkenau as a prayer way where at various stations the righteous among the nations, perpetrators, victims of the camp of all nationalities and Jewish Shoah victims were remembered. It was accompanied by Christian and Jewish prayers.[25] It was a moving experience for the participants; it showed that we are able to respect the Auschwitz victims together and be in prayer together, in mutual respect and common responsibility for the future. It was no longer the spirit of a dispute.

    The number of lectures and seminars about the Holocaust and Dialogue for students groups from around the world keeps increasing in the Centre (16 foreign groups in 2013).

    A one year course “ABC of Christian – Polish – Jewish Relations” has been organized since 2013 in Oświęcim by the Institute of Fundamental Theology, Ecumenism and Dialogue of the Pontifical University of John Paul II in Kraków, the International Centre for Education about Auschwitz and the Holocaust at the State Museum Auschwitz-Birkenau and the Centre for Dialogue and Prayer, with the support of the Ministry of Foreign Affairs.

    Apart from Christian-Jewish dialogue, other dialogues develop at the Centre.  A few examples include:

    Maximilian-Kolbe-Werk, a German association helping former prisoners of concentration camps and ghettos, organizes in the Centre annual meetings of former prisoners of concentration camps and ghettos with the youth, teachers and journalists.

    Maximilian-Kolbe-Stiftung from Germany, presided over by Bishop Ludwig Schick from Germany and Archbishop Wiktor Skworc from Poland, organizes at the Centre annual international workshops that are a school of reconciliation after a difficult past for people involved in reconciliation in various explosive spots in Europe.

    Every year since 1995 the Zen Peacemaker Community and Polish Zen Peacemakers have been organizing a week-long interreligious and international Auschwitz-Birkenau Bearing Witness Retreat. It is organized by Buddhists, but among the participants are also Jews, Christians and often also representatives of other religions.

    Since 2008 the Auschwitz Institute for Peace and Reconciliation from New York, in cooperation with the State Museum Auschwitz-Birkenau, organizes programmes aimed at the prevention of genocide and other forms of mass murder. Over 250 politicians and decision-makers from more than 60 countries have participated in them so far.[26]

    An important, but at the same time difficult and rare dialogue concerns the former USSR countries. In Auschwitz, approximately 15, 000 Russian prisoners were killed, and the Red Army liberated the camp. 250 young Catholics from Russia together with Bishop Clemens Pickel experienced two days of reflection in the Centre in 2008. Together with the Russians, the Centre also organized seminars regarding various perspectives on the Second World War (2010), and on human rights in cooperation with the University of Voronezh and the Jagiellonian University in Kraków (2013).

    For a few years now the Japanese NGO Peace Boat in cooperation with the Centre has been organizing study days, in which Hibakusha – the victims of the attack on Hiroshima or Nagasaki – sometimes participate. What is important for them, among other things, are meetings with the youth of Oświęcim with whom they talk about how difficult it is to live with the difficult past of one’s hometown.

    This list of examples of dialogue is not exhaustive; many other initiatives could also be enumerated here.

    Prayer

    In the immediate vicinity of the Centre are the Convent and the Chapel of the Carmelite Nuns. With no formal ties with the Centre for Dialogue and Prayer, the sisters lead a separate life of prayer. However, their proximity radiates as a witness of faith at the edge of Auschwitz.

    What motivates us at the edge of Auschwitz is the belief that the power of evil does not have the final word about Auschwitz. This is why we do not give up in difficult moments. Prayer is the patience of dialogue.

    Edith Stein, Sister Benedicta of the Cross, was also a Carmelite nun. John Paul II beatified her (1987), canonized her (1998) and proclaimed her the Co-Patroness of Europe (1999). Because of her Jewish origin, she was murdered in Auschwitz-Birkenau in 1942. When the Pope proclaimed Edith Stein Co-Patroness of Europe, he wrote, “Her voice merged with the cry of all the victims of that appalling tragedy, but at the same time was joined to the cry of Christ on the Cross which gives to human suffering a mysterious and enduring fruitfulness.”[27] Edith Stein consciously united herself with the fate of her Jewish people in the catastrophe. She did so with the light of her Christian faith in the saving sense of the cross. Connected with the Jewish Shoah and connected with the Cross of Christ, she is in a sense a patron of Christian-Jewish dialogue after Auschwitz.

    Aware of the Jewish fear that the veneration of Edith Stein may lead some Catholics to forget about non-baptized Jewish victims, that is to the ‘Christianization’ of the memory about Auschwitz, the Centre emphasizes that Edith leads Christians to Jewish victims. One cannot think about her without remembering at the same time the Shoah.

    The Centre has organized two large – scale conferences about Edith Stein, a Polish one in 2006 and an international one in 2012. The guests included Jewish speakers. During many retreats, the participants meditated Edith Stein’s texts and her fate. Beginning in 2002, for over 10 years the Centre has been organizing celebrations on the anniversary of the death of this great woman.

    The celebrations of the 60th anniversary of her death in 2002 and the 70th anniversary in 2012 were discussed in advance with Jewish representatives. In 2012, before the Holy Mass celebrated by 12 bishops at the monument in Birkenau, the participants walked along the Ramp – symbolic traces of Edith Stein’s last journey in a Jewish transport. It was a path of prayer, prepared in cooperation with the Polish Council of Christians and Jews.[28]

    *     *     *

    Benedict XVI’s visit to Auschwitz, Birkenau and the Centre for Dialogue and Prayer in 2006 was of great importance as it showed the world Auschwitz and Birkenau as a place of prayer and meetings. The best summary of this event was the sign that in Birkenau, during the Pope’s prayer in which he was accompanied by representatives of various Christian denominations and Jews, a rainbow appeared in the sky. In the Bible the rainbow is a symbol of the Covenant and reminds about the promise that God made to Noah that life on Earth shall never again be flooded and destroyed (Gen 9, 13-15). The Pope later recalled,  “My travels in Poland could not omit a visit to Auschwitz-Birkenau, to that place of the cruellest of barbarities, the attempt to wipe out the People of Israel, and thus render their election by God vain and indeed, to banish God himself from history. It was a source of great comfort to me at that moment to see a rainbow appearing in the sky as before the horrors of that place, I cried out to God like Job, shaken by the dread of his apparent absence but at the same time supported by the certainty that even in his silence he does not cease to be and remain with us. The rainbow was, as it were, a response: Yes, I exist, and the words of the promise, of the Covenant which I spoke after the flood, are still valid today.” [29] Rabbi Michael Schudrich, the chief rabbi of Poland, said that the most important rainbow appeared when Benedict XVI visited Auschwitz. It came when God saw that His children are together.[30]

    Translated from Polish by Agnieszka Sababady



    [1] John Paul II, 24th June 1988, Mauthausen, Austria.

    [2] Benedict XVI, 28th May 2006, Oświęcim.

    [3] Compare: www.cdim.pl In 1998 the Centre for Information, Meetings, Dialogue, Education and Prayer in Oświęcim was renamed the Centre for Dialogue and Prayer (the Centre).

    [4] Compare: Auschwitz. Konflikty i dialog, pod red. Ks. Marka Głowni oraz Stefana Wilkanowicza, Krakowska Fundacja Centrum Informacji, Spotkań, Dialogu, Wychowania i Modlitwy oraz Wydawnictwo św. Stanisława, Kraków 1988, s. 178-180. [Auschwitz. Conflicts andDialogue, Ed. Marek Głownia and Stefan Wilkanowicz, Krakow Foundation Centre for Information, Meetings, Dialogue, Education and Prayer and St. Stanislaw Publishing House, Kraków 1988, p.178-180.]

    [5] In 1996 Cardinal Macharski establishes ‘The Centre for Dialogue and Prayer in Oświęcim’ to carry out the educational work. The Centre receives public ecclesiastical juridical personality, independently of the Krakow Foundation which was to focus on construction completion. In 2007, once the main construction works were completed, Cardinal Macharski terminated the functioning of the Centre as a separate organizational entity, and the Kraków foundation with a new statute focused on educational activities has been managing the Centre for Dialogue and Prayer ever since.

    [6] 1990 saw the beginning of the construction of the first Centre for Dialogue building which was opened in 1992. The construction of the chapel and the convent of the Carmelite nuns was commenced in 1990 and finalized in 1995. The first guests in the new, main building of the Centre for Dialogue and Prayer were hosted in 2005.

    [7] The main sponsors of the construction are: German Dioceses of Munich and Cologne; The Diocese of New York (USA); the Holy See; the Primate of Poland; Episcopates of Italy, France, and Holland; the Renovabis Foundation of the German Episcopate; Knights of Columbus from the United States.

    [8]  It was only in 2005 that the main (i.e. new) building of the Centre was made available to the guests.

    [9] Archives of the Centre.

    [10] Pope John Paul II wrote to the Carmelite nuns in Oświęcim in his letter dated 9th April 1993, “The way in which the future will grow out of this most painful past largely depends on whether or not love keeps vigil at the threshold of Auschwitz – that love which is stronger than death (compare Song of Sg 8,6).”

    [11] Ingrid Foeken on behalf of a group from a Ridhwan meditation school, May 2014, in the report about their stay in Oświęcim sent to the Centre for Dialogue and Prayer.

    [12] Compare.: Halina Birenbaum, Jak można w słowach. Wiersze. Centrum Dialogu, Kraków-Oświęcim 1995. Compare also: Halina Birenbaum, Po co jechać do tej Polski? Więź, Warszawa, kwiecień 1996 (450), p. 100-117; Halina Birenbaum, Auschwitz – wczoraj i dziś. Czy mam prawo czuć się tutaj szczęśliwa? In: Dialog u progu Auschwitz, vol. 1. UNUM, Kraków 2003, p. 17-21.[Halina Birenbaum How possible in words. Poems. Centre for Dialogue, Kraków – Oświęcim 1995. Compare also: Halina Birenbaum Why go to that Poland? Więż, Warszawa, April 1996 (450), p.100-117; Halina Birenbaum Auschwitz – yesterday and today. Do I have the right to feel happy here? In: Dialogue on the edge of Auschwitz, vol.1. UNUM, Kraków 2003, s.17-21.]

    [13] Grzegorz Ryś, Kardynał Franciszek Macharski - Pasterz w czasach przełomu. W: Archidiecezja Krakowska na przełomie tysiąclecia. Red.: Stefan Koperek. Wyd. Uniwersytet Jagielloński, Kraków 2004, s. 33. [Grzegorz Ryś, Cardinal Franciszek Macharski Shepherd at the Turning Point in History. In: Kraków Archdiocese at the turn of the century. Ed.: Stefan Koperek, Jagiellonian University Press, Kraków 2004, p.33]

    [14] Days of reflection or retreat, e.g. for the seminarians from Kraków, Łódź, and Płock Dioceses; for the seminarians of the Tarnów Diocese, annually since 2009; Katowice Archdiocese, annually since 2011; seminarians of the Missionaries of Our Lady of La Salette and the Pauline Order; the Major Superiors of the Orders of Europe (2010); the Formation Team of the Sisters of Notre Dame de Sion; European Superiors of the Order of St Augustine (2012); The National Conference of Secular Institutes (2011); the Organizational Committee of the Gniezno Convention (2008); Directors of Caritas Polska (2011); Academic Staff of the Jagiellonian University in Kraków; seminarians and priests from Germany; university chaplains from Westminster, England; Edith Stein Association in Germany; pilgrims from Kiev, Ukraine; students from various schools; Pax Christi International Members of Board (2013).

    [15] One of the results of the project was a publication Miejsce zamieszkania Oświęcim – Wohnort Oświęcim – My Home Town Oświęcim in which the youth introduce their town in three languages to the guests. Edited by Elżbieta Głowacka. Centre for Dialogue and Prayer in Oświęcim, Oświęcim 2005.

    [16] MEMBERS OF THE INTERNATIONAL PROGRAM COUNCIL  O. Jean Dujardin (Secrétaire du Comité épiscopal Français pour les Relations avec le Judaïsme,  Superieur General de l'Oratoire, Chairman of the International Program Council); Stefan Wilkanowicz (Editor-in-Chief of "Znak”, Deputy Chairman of the International Program Council); Bishop Kazimierz Nycz (Auxiliary Bishop of the Archdiocese of Kraków, Chairman of the Council of the Foundation); Fr Stanisław Musiał, (Secretary of the Committee for Dialogue with Judaism of the Polish Episcopal Conference, Secretary of the International Program Council, Deputy Editor-in-Chief in “Tygodnik Powszechny”); Bishop Henryk Muszyński (Chairman of the Committee for Dialogue with Judaism of the Polish Episcopal Conference, Bishop of the Diocese of Włocławek); Fr Michał Czajkowski, Ph. D. (Member of the Committee for Dialogue with Judaism of the Polish Episcopal Conference, professor at the Academy of Catholic Theology in Warsaw); Fr Marek Głownia (Director of the Kraków Foundation “Centre for Information, Meetings, Dialogue, Education and Prayer in Oświęcim”); Fr Józef Święcicki (Parish priest of the parish in Brzezinka); Fr Prof. Joseph de Smedt (University of Leuven); Mr Wojciech Sieniawski (KIK – Kraków); Mr. Juliusz Zychowicz (KIK – Kraków); Mr. Jan Parcer (the State Museum in Oświęcim); Mr Jerzy Turowicz (Member of  the Committee for Dialogue with Judaism of the Polish Episcopal Conference, Editor-in-Chief of “Tygodnik Powszechny”); S. Anne Denise Rinckwald (La Superieure Provinciale De Notre-Dame de Sion); Prof. Dr Stefan Schreiner (University Professor, Berlin, Aktion Sühnezeichen, International Council of Christians and Jews); Pastor Bernd Liedtke (Aktion Sühnezeichen); Mr Adam Szesztay (Magyar Demokrata Forum – Budapest); Prof. Juliusz Schreider (Chairmand of the Catholic Club, Moscow); Prof. Izrael Gutman (Yad Vashem, Jerusalem); Rabbi Leon Klenicki (Anti-Defamation League of B'nai Brith, New York); Jeshajahu Weinberg (U.S. Holocaust Memorial Museum Washington); Rabbi Henri Siegman (American Jewish Congress, Executive Director); Prof. Jonatan Webber (Oxford Centre for Jewish Studies); Małgorzata Rubel (Oxford); Prof. Dr Simon Lauer (Institut für Jüdisch-Christliche Forschung, Luzern); Rabbi A. James Rudin (National Interreligious Director, American Jewish Committee, New York).

    [17] More in „Dialog teologiczny, który słucha głosu ziemi oświęcimskiej. O współpracy MIED – CDiM“. W: "Rola placówek naukowych w dialogu ekumenicznym. Sesja jubileuszowa z okazji 10-lecia Międzywydziałowego Instytutu Ekumenii i Dialogu Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie (Kraków, 17 grudnia 2003 r.)", red. M. Poniewierska, Biblioteka Ekumenii i Dialogu tom 25, Kraków 2004, s. 73-93. [Theological dialogue that listens to the voice of the soil of Auschwitz. About cooperation between the Interfaculty Institute of Ecumenism and Dialogue and the Centre for Dialogue and Prayer. In: The role of scientific centres in ecumenical dialogue. A jubilee session on the 10th anniversary of existence of the Interfaculty Institute of Ecumenism of the Papal Academy of Theology in Kraków (Kraków, 17 December 2003). Ed. Maria Poniewierska, Library of Ecumenism and Dialogue, vol. 25, Kraków 2004, p. 73-93.]

    [18] Participants: Henryk Halkowski, Kraków (died 2009); Fr Hanspeter Heinz, professor of pastoral theology, Augsburg; Fr Łukasz Kamykowski, professor of the Papal Academy of Theology, Kraków; Herbert Immenkötter, professor of the history of the Church, Augsburg; Fr Klaus Kienzler, professor of fundamental theology, Augsburg; Rabbi Michael Signer, professor of Judaism, University of Notre Dame, USA (died 2009); Stefan Wilkanowicz, deputy Chairman of the International Council of the State Museum Auschwitz-Birkenau; Fr Manfred Deselaers, Centre for Dialogue and Prayer in Oświęcim.

    [19] List of Questions in: Theological dialogue that listens to …, ibidem, footnote 12.  

    [20] Dated 1 December 1998, prepared by Nathan Leipciger, member of the International Council of the State Museum Auschwitz – Birkenau in Oświęcim, with the help of Rabbi Dow Marmur and Rabbi Reuven P. Bulka. These themes were discussed with Rabbi Dow Marmur on 24 April 1999 in the Institute for Ecumenism and Dialogue in Kraków.

    [21]Dialog u progu Auschwitz tom 1, pod red. ks. Manfreda Deselaersa, Krakow 2003. (German edition: Dialog an der Schwelle vom Auschwitz Band 1. Kraków 2003. A selection of texts in: Dialogue at the edge of Auschwitz – Perspectives for a theology after Auschwitz. edited by Manfred Deselaers, Kraków 2014, Publisher: Wydawnictwo UNUM, Centre for Dialogue and Prayer, Krakow-Oswiecim 2014)

    [22] Agata Kroh in  Dialogue at the Edge of Auschwitz, p.11.

    [23] AMIRA SHAMMA ABDIN, Professor of Islamic Culture, Leo Beck College, London; ANTHONY J. CERNERA, President of Sacred Heart University, Fairfield, Connecticut; DAVID L. COPPOLA, Director of Conferences and Publications, Center for Christian-Jewish Understanding of Sacred Heart University, Fairfield, Connecticut; GEORGES COTTIER, O.P., Papal Theologian, Casa Pontificia, Palazzo Apostolico, Vatican City; CAHAL BRENDAN CARDINAL DALY, Archbishop Emeritus of Armagh, Ireland; JOSEPH H. EHRENKRANZ, Co-Founder and Executive Director, Center for Christian-Jewish Understanding of Sacred Heart University, Fairfield, Connecticut; ARCHBISHOP JEREMIASZ, Orthodox Archbishop of Wroclaw and Szczecin, Poland; WILLIAM CARDINAL KEELER, Archbishop of Baltimore, Maryland; FRANCISZEK CARDINAL MACHARSKI, Metropolitan Archbishop of Krakow, Poland; MARTIN E. MARTY, Fairfax M. Cone Distinguished Service Professor, University of Chicago, Illinois; ELISABETH MAXWELL, International Lecturer, London, England; SAMUEL PISAR, Holocaust Survivor, International Attorney, Paris and New York; DAVID ROSEN, Executive Director, Anti-Defamation League, Israel; RENE-SAMUEL SIRAT, Chief Orthodox Rabbi Emeritus of Europe, Paris, France. Dokumentacja w książce: Religion and Violence, Religion and Peace. Essays from the Center for Christian-Jewish Understanding Conference in Auschwitz, Poland May 1998, ed. by Joseph H. Ehrenkranz and David L. Coppola, Sacred Heart University Press, Fairfield, Connecticut 2000.

    [24] Documentation in: Dialog u progu Auschwitz tom 2 – Perspektywy teologii po Auschwitz, pod red. ks. Manfreda Deselaersa, Kraków 2010. (German edition: Dialog an der Schwelle vom Auschwitz Band 2 – Perspektiven einer Theologie nach Auschwitz. Kraków 2011. A selection of texts in English in: Dialogue at the edge of Auschwitz – Perspectives for a theology after Auschwitz. Kraków 2014.)

    [25] Documentation: Religions and Ideologies, Polish Perspectives and Beyond. 2011 Cracow Conference ICCJ. Report, From the Martin Buber House, Number 32. Heppenheim, Germany.

    [26] www.auschwitzinstitute.org/global-programs/ [access 2014-11-17].

    [27]  John Paul II Apostolic Letter issued Motu Proprio proclaiming Saint Bridget of Sweden, Saint Catherine of Siena and Saint Teresa Benedicta of the Cross Co –patronesses of Europe. Rome, 1 October 1999, no.9.

    [28] Bishops present at the celebrations [*cities connected with Edith Stein’s biography]: Archbishop Péter Cardinal Erdő, Esztergom-Budapest, Primate of Hungary, President of  Consilium Conferentiarium Episcoporum Europae; Archbishop Stanisław Cardinal Dziwisz, ordinary bishop of  the Archdiocese of Kraków; Archbishop Joachim Cardinal Meisner, ordinary bishop of the Diocese of Cologne, Germany [Köln*]; Archbishop Kazimierz Cardinal Nycz, ordinary bishop of the Archdiocese of Warsaw;  Bishop Dr. Karl-Heinz Wiesemann, ordinary bishop of the Diocese of Speyer, Germany [Speyer*]; Archbishop Marian Gołębiewski, ordinary bishop of the Archdiocese of Wrocław [Breslau*]; Archbishop Wiktor Skworc, ordinary bishop of the Archdiocese of Katowice; Bishop Jan Kopiec, ordinary bishop of the Diocese of Gliwice [Lubliniec*]; Bishop Tadeusz Rakoczy, ordinary bishop of the Diocese  of Bielsko-Żywiec [Oświęcim/Auschwitz*]; Bishop Frans Józef Marie Wiertz, Echt, ordinary bishop of the Diocese of Roermond, Holland [Echt*];  Auxiliary Bishop Heinz-Günter Bongartz of the Diocese of Hildesheim, Germany [Göttingen*]; Auxiliary Bishop Stefan Zekorn of the Diocese of Münster, Germany [Münster*]. Stanisław Krajewski, Wiesław Dawidowski and Bogdan Białek were present as representatives of the Board of the Polish Council of Christian and Jews.

    [29] Benedict XVI’s Address to the Roman Curia, 22 December 2006. In: God and Auschwitz. Ibidem. p. 113-114.

    [30] Compare: Manfred Deselaers asks where was G-d and where were the Christians? In: No Going Back. Letters to Pope Benedict XVI on the Holocaust, Jewish-Christian Relations & Israel. Ed. By Carol Rittner and Stephen D. Smith. Quill Press in association with The Holocaust Centre, London 2009. – Presented to Pope Benedict XVI during His visit to Yad Vashem in Jerusalem, 11 May 2009, p. 65.

Contact


Krakowska Fundacja
Centrum Dialogu i Modlitwy
w Oświęcimiu
ul. M. Kolbego 1, 32-602 Oświęcim

tel.: +48 (33) 843 10 00
tel.: +48 (33) 843 08 88
fax: +48 (33) 843 10 01

Education Department: education@cdim.pl
Reception: reception@cdim.pl

GPS: 50.022956°N, 19.19906°E

Facebook

Realization: Wdesk
2017 © Centre for Dialogue and Prayer in Oświęcim Polityka cookies
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies