Zentrum für Dialog und Gebet in Oświęcim

Dialog im Angesicht von Auschwitz

  • 1998 Respekt für die religiöse Würde aller Menschen

    Respekt für die religiöse Würde aller Menschen

    Gespräche über den religiösen Umgang mit Auschwitz

    Auf Einladung des Zentrum für Dialog und Gebet in Auschwitz trafen sich vom 13. bis 16. Dezember 1997 in Oświęcim (Auschwitz) und Krakau im Dialog erfahrene Juden und Christen aus Polen, Deutschland und den USA, um gemeinsam über den religiösen Umgang mit Auschwitz nachzudenken. In diesem oft spannungsreichen Bereich, für den zeichenhaft die Auseinandersetzung um die Bedeutung von Symbolen (Kreuz, Davidstern, Leere) steht, war es das erste Anliegen, eine vertrauensvolle Atmosphäre zu schaffen, um auf die jeweils verschiedenen Sensibilitäten hören und offen miteinander reden zu können. Das Treffen hatte den Charakter eines privaten Austausches ohne den Anspruch der Teilnehmer, irgendwelche Institutionen oder Gruppen offiziell zu vertreten.

    Ergebnis dieser Begegnung ist eine Liste von Fragen, die als Einladung zum Nachdenken und zum Gespräch veröffentlicht wird. Die Teilnehmer hoffen, daß so ein Prozeß in Gang kommt, der hilft, Spannungen abzubauen und Wege zu finden, die zu einer Stärkung des Respektes vor der religiösen Würde aller Menschen beitragen.

    Teilnehmer:

    Henryk Halkowski, Krakau.

    Hanspeter Heinz, kath. Priester, Professor für Pastoraltheologie, Universität Augsburg.

    Łukasz Kamykowski, kath. Priester, Professor an der Päpstl. Theolog. Akademie in Krakau.

    Herbert Immenkötter, kath., Professor für Kirchengeschichte, Universität Augsburg.

    Klaus Kienzler, kath. Priester, Professor für Fundamentaltheologie, Universität Augsburg.

    Michael A. Signer, Rabbi, Professor of Judaism, University of Notre Dame, USA.

    Stefan Wilkanowicz, kath. Journalist, Vizepräsident des Internat. Rates der staatlichen Gedenkstätte Auschwitz-Birkenau.

    Manfred Deselaers, Zentrum für Dialog und Gebet in Auschwitz.

    Oświęcim, Februar 1998


    Die religiöse Bedeutung des Ortes Auschwitz-Birkenau

    Was bedeutet Auschwitz aus christlicher und aus jüdischer Sicht?

    Welcher Bezug ist für das Nachdenken über Auschwitz der angemessenste: ist es ein Friedhof, ein Massengrab, ein Schlachtfeld? Welche Konsequenzen ergeben sich aus dem jeweiligen Bezug für die verschiedenen religiösen Gemeinschaften?

    Was können wir tun, um das Problem der Alternative von Chri­stia­ni­sie­rung oder Säku­la­ri­sie­rung/Atheisierung von Au­schwitz zu überwinden?

    Sind die Zeugnisse der Auschwitz-Überlebenden die höchste Autorität, um die religiöse Identität des Lagers zu bestimmen? Und wenn ja - welche Zeugnisse?

    Sollten, weil einige sagen, daß Gott in Auschwitz-Birkenau abwesend war, keine religiösen Symbole oder Zitate heiliger Bücher innerhalb oder in der Nähe des Lagers sein?

    Gibt es aus religöser Sicht eine eigene Geografie für Auschwitz-Birkenau, die einige Orte im Lager "heiliger" macht und mehr Respekt verlangen läßt als andere (Krematorien, die Rampe, die Zelle von Maximilian Kolbe)?

    Sollten aus religiöser Sicht die Gebäude und die physische Umgebung von Auschwitz-Birkenau erhalten, wiederhergestellt, oder dem Verfall überlassen werden?

    Was ergibt sich aus der Tatsache, daß sowohl die Erde (Asche) als auch der Himmel (Rauch) der "Beerdigungsplatz" für die Opfer von Auschwitz-Birkenau war (vgl. Paul Celan, Todesfuge)? Bedeuten diese Bilder, daß das, was in diesem und in anderen Lagern geschehen ist, weltweite Konsequenzen hat, weil der Rauch und die Asche den Himmel durchdringen?

    Religiöse Begegnung in Auschwitz

    Was ist der Sinn von "religiöse Würde der Person?" Hat jeder Mensch das Recht, seine religiöse Überzeugung offen und öffentlich auszudrücken?

    Was sind die Konsequenzen von religiöser Würde in Auschwitz für Opfer, Gläubige, Touristen?

    Wie sollten die Besucher von Auschwitz und Birkenau die besonderen Bedürf­nisse der Bevölkerung respektieren, die in der Nähe der Lager lebt?

    Wie können wir unsere religiöse Überzeugung verwirklichen oder ihnen ent­sprechend handeln, ohne offensichtlich Menschen mit anderen Überzeugungen zu kränken? Was z.B. ist eine angemessene Reaktion auf eine christliche Meßfeier im Lager? Wer sollte die letzte Autorität haben, um darüber zu ent­scheiden?


    Was ergibt sich aus der Tatsache, daß einige religiöse Symbole (das Kreuz) oder einige Märtyrer (Maximilian Kolbe) entgegengesetzte Antworten provozie­ren können?

    Wie sollen wir mit verschiedenen Identitäten umgehen, wenn sie einander widersprechen? Ein Beispiel: Ist das Kreuz im Lager ein Zeichen der Christia­nisierung von Auschwitz oder eine Gelegenheit, etwas über religiöse Identität zu lernen? Ein anderes Beispiel: Ist das Tragen einer israelischen Fahne ein Zeichen religiöser Überzeugung?

    Wie können wir den Unterschied bestimmen zwischen privatem Ausdruck einer Person, die Auschwitz besucht, und religiöser Zeremonien von Gruppen? (Gibt es einen Unterschied zwischen einer kleinen Gruppe, die betet, und der Wal­fahrt einer Diözese?)

    Welchen Beitrag kann eine religiöse Perspektive zu dem Problem der sich verschiebenden Stereotypen (z.B. "polnische" Konzentrationslager und "deutsch-jüdische" Versöhnung) leisten?

    Gibt es eine konstruktivere Annäherung an den religiöse Bedeutung von Auschwitz, als eine einzelne Gruppe zum Sündenbock zu machen?

    Welche Bedeutung für das christlich-jüdische Gespräch hat die Tatsache, daß aus deutscher Perspektive Christen sich überwiegend auf der Täterseite finden, aus polnischer Perspektive auf der Opferseite?

    Welche Interventionen von Juden, die nicht in Polen leben, können zu einem konstruktiven oder destruktiven Dialog über das Lager beitragen?

    In welcher Beziehung zueinander stehen eine Diskussion über die religiöse Würde des Menschen in Auschwitz und die Ziele von ökumenischem Pluralis­mus und interreligiösem Dialog?

    Ziele eines Besuches in Auschwitz

    Was sollte getan werden, um Auschwitz vor Banalisierung durch die Insensibilität der Besucher für die Würde der Opfer oder durch Gewaltbe­wunderung zu schützen?

    Welche Werte und fundamentale Fragen können durch den Besuch im Lager bei jungen Leuten geweckt werden?

    Was ergibt sich aus dem Besuch des Lagers für junge Menschen, die durch die Massenmedien an eine Kultur der Gewalt gewöhnt sind?

    Zu welchen gegenwärtigen und zukünftigen Taten treibt uns Auschwitz: Ver­gebung? Versöhnung? Wiedergutmachung? usw. Welche kon­kreten Schritte diesbezüglich können wir unternehmen, die über die Fest­stellung hinausführen, daß alle religiösen Gemeinschaften "mehr Zeit brau­chen", um zu ihren Ergeb­nissen zu kommen?

  • 2004 Dialog teologiczny, który słucha głosu ziemi oświęcimskiej

    Dialog teologiczny, który słucha głosu ziemi oświęcimskiej

    O współpracy MIED – CDiM

    Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu oraz Międzywydziałowy Instytut Ekumenii i Dialogu Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie powstały mniej więcej w tym samym czasie i z tego samego ducha.

    Europa dialogu

    Okres umierającego ustroju komunistycznego i rodzącej się w Polsce nowej rzeczywistości kulturowo-społecznej oprócz stworzenia dużych szans, wyzwolił także wiele napięć, częściowo odziedziczonych po przeszłości, a częściowo zrodzonych z obawy przed nieznaną przyszłością.  Jednym z najgłośniejszych i najtrudniejszych ówczesnych konfliktów stał się tak zwany „konflikt o Karmel w Oświęcimiu”, konflikt chrześcijańsko-żydowski dotyczący sposobu i znaczenia pamięci o Auschwitz[i].

    Ta sprawa pokazała, jak potrzebny jest dialog i jak bardzo go brakowało. W systemie totalitarnym otwarty dialog był niemożliwy i niemożliwe było stworzenie odpowiedniej kultury dialogu. Nowa Europa potrzebuje ducha dialogu, z którego rodzą się struktury dialogu.

    W roku 1991 ówczesny rektor Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie ks. prof. dr hab. dr h.c. Adam Kubiś mówił w Oświęcimiu o europejskim horyzoncie dialogu. Oto fragment jego kazania[ii]:

    Tematem homilii będzie refleksja nad nową ewangelizacją Europy, podjętą przez synod biskupów, który aktualnie odbywa się w Rzymie. Oświęcim ma szczególne racje ku temu, ażeby na jego ziemi mówić o potrzebie ewangelizacji narodów Europy.

    (...) jesteśmy świadkami zwrotu historycznego w Europie. Mamy do czynienia z załamaniem się totalnego systemu komunistycznego. Narody Europy Środkowo-Wschodniej wyzwalają się, odzyskując wolność. W Europie powstała nowa jakość, nowa sytuacja (...) społeczno-polityczna. Ale w Europie także mamy do czynienia z nową jakością sytuacji na odcinku życia religijnego i tą właśnie sprawą pragnę się teraz zająć na ziemi oświęcimskiej, w kościele, który jest świadkiem wojennej tragedii Oświęcimia.

    W tym miejscu pragnę przejść do tego, co właśnie w tej świątyni powinno być w czasie synodu biskupów powiedziane, ponieważ w sprawach, nad którymi pracuje synod rzymski, martyrologia Oświęcimia ma bardzo wiele do powiedzenia jak żadne inne miejsce na świecie. Oświęcim jest bowiem świadkiem niewyobrażalnego kryzysu kultury europejskiej, upadku człowieka. Nigdzie indziej ziemia nie mówi tak głośno o pogardzie człowieka jak w Oświęcimiu, który jest największym cmentarzem świata i Europy. Wszystkie narody Europy mają tutaj swoich męczenników, naród niemiecki także.

    W czasie swojej oświęcimskiej obecności w 1979 r. Ojciec Święty Jan Paweł II składając hołd ofiarom obłąkańczej ideologii faszystowskiej, szczególniej zatrzymał się przy tablicach w języku hebrajskim, rosyjskim i polskim. Powiedział przy tym: «Napis w języku hebrajskim wywołuje wspomnienie narodu, którego synów i córki przeznaczono na całkowitą eksterminację... Ten to naród, który otrzymał od Boga Jahwe przykazanie „Nie zabijaj", w szczególnej mierze  doświadczył tutaj na sobie zabijania. Wobec tej tablicy nie wolno przejść nikomu obojętnie».

    «I jeszcze jedna tablica wybrana» – kontynuował Papież. Zwrócę uwagę, że są to słowa powiedziane w 1979 r., a więc przed dwunastoma laty. «Tablica z napisem w języku rosyjskim. Wiemy, jaki był udział tego narodu w ostatniej straszliwej wojnie o wolność ludów. I wobec tej tablicy nie wolno nam przejść obojętnie».

    «I wreszcie» – dodał Ojciec Święty – «tablica w języku polskim. Polaków zginęło podczas ostatniej wojny sześć milionów, jedna piąta narodu. Jeszcze jeden etap wiekowych zmagań tego narodu... o podstawowe swoje prawo wśród narodów Europy. Jeszcze jeden głośny krzyk o prawo do własnego miejsca na mapie Europy». Tyle słowa Papieża.

    Stąd też Oświęcim jest w Europie dla chrześcijaństwa,(...) miejscem jedynym w swoim rodzaju. Oświęcim, jak żadne inne miejsce, stawia ludziom i Europie jako takiej pytanie: Quo vadis? Dokąd idziesz? Tutaj też, jak nigdzie indziej, człowiek stawia sobie pytanie o Boga. Wpada w zadumę nad wszechmocą, a zarazem jakąś niepojętą bezsiłą Boga wobec tajemnicy i nieprawości człowieka. Nowa ewangelizacja Europy nie może pominąć doświadczeń Oświęcimia. Musi ona na nowo przypomnieć ze spotęgowaną siłą przykazanie miłości Boga i bliźniego, jedną i drugą miłość, miłość nie tylko człowieka, ale i Boga, ponieważ tak naprawdę nie mogą one istnieć bez siebie. «Przykazanie to» – wołał w Brzezince Ojciec Święty – «konkretyzuje się przede wszystkim w poszanowaniu drugiego, w poszanowaniu jego osobowości, jego sumienia, konkretyzuje się w dialogu z drugim. W umiejętności poszukiwania i uznania tego, co może być dobre i pozytywne także w kimś, kto wyznaje idee różniące się od naszych, a nawet w kimś, kto w dobrej wierze błądzi». W szczególności upomniał Ojciec Święty: «Nigdy jeden naród nie może się rozwijać kosztem drugiego, nie może się rozwijać za cenę drugiego, za cenę jego uzależnienia, podboju, zniewolenia, za cenę jego eksploatacji, za cenę jego śmierci».

    Dlatego nowa ewangelizacja Europy potrzebuje tutaj, w Oświęcimiu, własnych znaków, po których mogłaby się rozpoznawać i zarazem być rozpoznawana oraz być bardziej skuteczna. Należy wszystko zrobić – mówię to z całą odpowiedzialnością jako profesor wyższej uczelni krakowskiej o 600-letnich tradycjach – należy wszystko zrobić, aby (...) tym nowym znakiem nowej ewangelizacji stało się także budowane przez Kościoły Europy i Stolicę Apostolską Centrum Informacji, Spotkań, Dialogu, Wychowania i Modlitwy, w tym także modlitwy Sióstr Karmelitanek.

    Temat dialogu ma więc szerszy, europejski i ogólnokościelny, wymiar i w tym ważne miejsce zajmuje głos ziemi oświęcimskiej.

    Korzenie dialogu

    Pozytywny przebieg refleksji i dialogu „po Auschwitz” nie byłby możliwy bez uwarunkowań i wpływów szerszego kontekstu. Atmosferę wokół tych zagadnień zmieniły przede wszystkim dialog chrześcijańsko-żydowski prowadzony przez Kościół katolicki na całym świecie po Soborze Watykańskim II i starania polskiego papieża, który sam się nazwał synem ziemi oświęcimskiej (1979). W tym kontekście „spór o Karmel” był czymś w rodzaju ostrej próby dla odnowionych stosunków między narodem żydowskim a Kościołem katolickim, z której wyszliśmy cało. Szczyt tego potwierdzenia odnowy stanowił rok jubileuszowy 2000 z aktem pokuty Kościoła katolickiego w Rzymie i pielgrzymką Papieża do Ziemi Świętej. Fakt, że napięcia wokół Auschwitz udało się sprowadzić na tor owocnego dialogu, pomagał przygotować te drogi.

    Dialog karmią także głębsze polskie korzenie. Mimo że w latach okupacji niemieckiej i sowieckiej (może w pewnym sensie w ciągu całej swej historii) Polska musiała się skupić na obronie własnych wartości, a nawet samej egzystencji, to jednak są tu także głęboko zakorzenione tradycje szacunku dla innych (przykładem hasło: „za naszą i waszą wolność”). Ogromne wrażenie zrobiły na mnie słowa przewodniczącego sędziego Eimera, który otworzył proces Rudolfa Hösse, komendanta obozu Auschwitz:

    Pomni wielkiej odpowiedzialności naszej wobec zmarłych i żywych, nie traćmy z oczu tego, o co się toczył bój miłujących wolność narodów. Poszanowanie godności człowieka stanowiło ten wielki cel, niechże będzie ono również udziałem oskarżonego, bowiem przed sądem staje przede wszystkim człowiek.[iii]

    Na pewno jest to związane ze znaczeniem chrześcijańskich wartości w kulturze polskiej.

    W czasach komunistycznych dzieła pojednania z Niemcami miały charakter sprzeciwu wobec panującej ideologii. Bardzo widoczne stało się to w publicznym sporze, który wybuchnął po słowach biskupów polskich do biskupów niemieckich z roku 1965: Przebaczamy i prosimy o przebaczenie.

    W roku 1972 biskupi z Polski i z Niemiec spotkali się przed ścianą śmierci w Auschwitz. Było to podkreślenie chrześcijańskiej tożsamości, w której siła przebaczenia otwiera drzwi do wspólnej przyszłości. Do tego wydarzenia nawiązuje ks. kard. Franciszek Macharski, kiedy pisze:

     Dane mi było podjąć właśnie ten temat oświęcimski, który stał się motywem przewodnim dzieła pojednania dwu narodów: niemieckiego i polskiego. Był w tym powrót do chrześcijańskich korzeni Europy! Biskupi obu narodów na placu obok bunkra śmierci podpisali prośbę o kanonizację Ojca Maksymiliana jako męczennika. Z tych korzeni żyjemy.[iv]

    Można by podać wiele innych przykładów odbudowywania relacji polsko-niemieckich. Z tych korzeni – choć z wielkim trudem – wyrosło po „sporze o Karmel” dzieło dialogu. Kard. Macharski kontynuuje:

    I jeszcze jedno świadectwo o dialogu – z przedstawicielami narodu żydowskiego. Dialog trudny. Jego pierwszym owocem była budowa nowego klasztoru Karmelu i Centrum Dialogu i Modlitwy. Oba owoce są z drzewa, które żyje z korzeni europejskich. Korzenie wołają, żeby się ich nie wypierać. W nich jest żywa mądrość i moc prawdy o człowieku, jego prawach i obowiązkach. Bez nich byłoby możliwe dla cywilizacji to, co niewyobrażalnie najgorsze – ale cześć wzajemna i szacunek, miłość i miejsce dla Boga, mogą uratować ludzi i ich świat.[v]

    Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu

    Centrum Informacji, Spotkań, Dialogu, Wychowania i Modlitwy powstało w 1992 roku. Jest to instytucja katolicka, założona przez ks. arcybiskupa Franciszka kardynała Macharskiego w porozumieniu z biskupami całej Europy i przedstawicielami organizacji żydowskich.

    Spośród wielorakich inicjatyw, jakie w duchu Soboru podejmowane są dzisiaj na rzecz dialogu żydowsko-chrześcijańskiego, pragnę wskazać na powstający w Polsce ośrodek informacji, wychowania, spotkań i modlitwy. Ma on służyć badaniom nad Shoah oraz nad martyrologią narodu polskiego i innych narodów europejskich w okresie narodowego socjalizmu, a także duchowej konfrontacji z tymi problemami. Należy sobie życzyć, aby przyniósł obfite owoce i mógł stanowić wzór również dla innych narodów.      

                                                                                                       Jan Paweł II, 24.06.1988

    Zadaniem Centrum jest stworzenie możliwości spotkań, rozmów, edukacji, refleksji i modlitwy dla wszystkich odwiedzających Auschwitz i poruszonych tym, co tu się stało.

    Słuchać głosu tej Ziemi

    „Auschwitz” nie jest „tematem”, o którym da się w prosty sposób dyskutować czy „teologizować”. „Auschwitz” jest otwartą raną, która wciąż boli, która nas głęboko dotyka i stawia pytanie: „Kim jesteś – wobec siebie, w relacji do innych i wobec Boga?”

    Jeżeli teologia znaczy zdanie sobie sprawy z wiary, a wiara jest odpowiedzią na doświadczenie historyczne, to „teologia po Auschwitz”, dialog i modlitwa u progu Auschwitz mają wymiar bardzo egzystencjalny. Muszą się zaczynać od tego, abyśmy czuli wyraźniej, o czym mówimy, gdy używamy słowa „Auschwitz”. W pewnym sensie u progu Auschwitz musimy się od nowa nauczyć tak dialogu, jak i teologii lub modlitwy.

    Ta szkoła dialogu i modlitwy u progu Auschwitz zaczyna się od milczenia i słuchania – słuchania głosu tej ziemi. Co naprawdę tu się stało? Nie jest łatwo słuchać głosu ziemi oświęcimskiej. Zobaczymy ślady, ruiny... Nie zobaczymy cierpienia, nie odczujemy samotności, nie usłyszymy krzyku rozpaczy ofiar, nie zauważymy ich miłości, wiary, nie zobaczymy już świata, którego dzisiaj brak. Dlatego potrzebujemy ciszy, zastanowienia, medytacji, czasu, aby zobaczyć to niewidzialne, aby usłyszeć to niesłyszalne.

    Ks. Kamykowski próbuje opisać z polskiej perspektywy to, czego nie da się opisać w kontekście „Auschwitz”:

    Nikt w Polsce nie mógł wątpić o rzeczywistości Auschwitz: brakowało w domach ludzi, którzy powinni byli w nich być, a ich nie było. Odczucie, że „zwiedzanie” Oświęcimia profanuje tragedię milionów ludzi, nie należało do rzadkości. Może nie wystarczy też tylko chcieć wiedzieć, jak to naprawdę było; tego, choćby nie wiem ile ustaleń się namnożyło, nie da się zrozumieć. Trzeba czego innego: trzeba się bardzo za nich modlić. Krąg światła rzucany przez setki lampek otaczających symboliczny pomnik ofiar hitlerowskich obozów na cmentarzu wyznaczał od początku dla mnie i – myślę – dla większości Polaków jedyne możliwe miejsce spotkania z tamtą przeszłością. Temu, co się stało, można stawić w sensowny sposób czoło tylko w kontekście wiary. Wiara, choć w każdym ludzkim sercu chwiejna jak pojedynczy płomyk świecy na listopadowym wietrze, zbiera ludzi w krąg, który osłania ich światełka od wiatru i stwarza przestrzeń, w której się milczy o tym, o czym nie da się mówić, już nie samemu – lecz z Bogiem. A przez to i z tymi, którzy są u Boga. Wtedy milczy się już nie o zdarzeniach, których nic nie odwróci, lecz o nich – o bliskich i dalekich, którzy są w Jego ręku i dla Niego – żyją. Wtedy można zrezygnować ze zrozumienia wszystkiego, nie rezygnując z dalszego życia.[vi]

    Modlitwa i wiara: gdzie był Bóg w Auschwitz? Da się o tym mówić? Co znaczy zwycięstwo Krzyża w obliczu zagłady Żydów? W jakim sensie sprawcy mają bać się sprawiedliwości Boga? Modlitwa u progu Auschwitz zaczyna się od milczenia, słuchania głosu ziemi oświęcimskiej i szukania Boga. Wiara przejdzie przez ciemną noc. „Teologia po Auschwitz” – co to więc może być? O czym mówimy? Czy to ma w ogóle sens?

    A głos ziemi oświęcimskiej to nie tylko głos przeszłości, to także to, co pamięć o Auschwitz znaczy dziś dla wielu ludzi. Rana Auschwitz dalej boli w różny sposób różnych uczestników dialogu: inaczej Polaków lub Niemców, Żydów lub chrześcijan. Dlatego sam dialog zaczyna się także od milczenia i słuchania, od pytania: co pamięć o Auschwitz znaczy dla ciebie? Może dopiero w spotkaniu z drugim, który mnie pyta, mówienie zaczyna mieć sens.

    Współpraca MIED – CDiM

    Mimo że po utworzeniu w 1992 r. nowych diecezji w Polsce Oświęcim znalazł się w diecezji bielsko-żywieckiej, Centrum Dialogu i Modlitwy nadal należy do archidiecezji krakowskiej, ponieważ tam jest zaplecze intelektualne i teologiczne przygotowane do dialogu międzynarodowego i międzyreligijnego. Z tego powodu nowo utworzony Międzywydziałowy Instytut Ekumenii i Dialogu Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie stał się naturalnym partnerem Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu. Było to tym bardziej oczywiste, że pierwszym długoletnim dyrektorem tejże instytucji został ks. prof. dr hab. Łukasz Kamykowski, który jest związany z ziemią oświęcimską i ze sprawą dialogu nie tylko z powodów osobistych, ale także jako konsultor Rady Ekumenicznej oraz Rady Dialogu Międzyreligijnego Episkopatu Polski.

    Oprócz podstawowej, stałej działalności Centrum Dialogu i Modlitwy jako „katolickiego domu gościnności u progu Auschwitz” dla wszystkich odwiedzających dawny obóz, próbowano w nim systematycznie rozwijać działalność programową na rzecz dialogu i modlitwy. Opiera się ona na dwóch filarach, którymi są organizowane dla studentów roczne „rekolekcje u progu Auschwitz” i roczne międzyreligijne „dni studyjne u progu Auschwitz”. Wierzymy i doświadczamy, że pogłębienie własnej chrześcijańskiej tożsamości i otwieranie się na innych nie są działaniami sprzecznymi ze sobą, przeciwnie – pomagają sobie nawzajem.

    Rekolekcje

    Od 1997 r. zapraszamy na rekolekcje u progu Auschwitz. Główny punkt programu stanowi medytacja drogi krzyżowej w Brzezince. Tekst, który przed laty powstał jako modlitwa parafii w Brzezince, został z czasem adaptowany na tle doświadczeń grup niemieckich i w kontekście trudnego dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. Jest to droga w duchu dialogu z ziemią oświęcimską, z własnym sercem, z tymi, których rana oświęcimska dotyczy, i z Bogiem.

    W ostatnich latach coraz ważniejsza stawała się dla nas postać Edyty Stein. Ona, córa Izraela i Karmelu, Teresa Benedykta od Krzyża, zamordowana w Birkenau jako Żydówka z urodzenia, ogłoszona patronką Europy, pomaga nam, chrześcijanom, zbliżać się do tragedii narodu żydowskiego, do Szoah. Mamy świadomość, że niektórzy Żydzi boją się w tym kontekście „chrystianizacji” pamięci o zagładzie Żydów. Dlatego Papież Jan Paweł II powiedział:

    Gdy będziemy odtąd obchodzić co roku wspomnienie nowej Świętej, musimy także pamiętać o Szoah, straszliwym planie wyniszczenia całego narodu, którego ofiarą padły miliony naszych żydowskich braci i sióstr. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad nimi i niech ich obdarzy pokojem.[vii]

    Edyta Stein pokazuje nam głęboki sens chrześcijańskiej wiary, która łączy się z głębokim szacunkiem dla narodu żydowskiego i otwiera się na katastrofę Szoah:

    Jej krzyk łączy się z krzykiem wszystkich ofiar tej straszliwej tragedii, ale zarazem jest zjednoczony z krzykiem Chrystusa, który nadał ludzkiemu cierpieniu tajemniczą i trwałą owocność. Wizerunek jej świętości pozostanie na zawsze związany z dramatem jej męczeńskiej śmierci, którą poniosła wraz z wieloma innymi. Trwa też jako zwiastowanie Ewangelii krzyża, z którym Edyta Stein tak bardzo pragnęła się utożsamić, że wpisała go nawet w swoje imię zakonne. [viii]

    W 2002 roku uroczyście obchodziliśmy 60-lecie śmierci Świętej[ix]. Modlitwę w Brzezince za wszystkich zamordowanych i o pokój w świecie przygotowaliśmy wspólnie z MIED-em. W trakcie przygotowań rozmawialiśmy także z przedstawicielami społeczności żydowskiej, dzięki czemu udało się zorganizować w Birkenau dużą i poważną uroczystość w duchu Edyty Stein: bez chrześcijańsko-żydowskiego rozdźwięku. To był owoc wielu wysiłków podejmowanych na rzecz wzajemnego szacunku na całym świecie. Nie można sobie wyobrazić tych zmian bez papieża Jana Pawła II, któremu i CDiM w Oświęcimiu, i MIED w Krakowie bardzo wiele zawdzięczają. Jan Paweł II napisał:

    Ogłosić św. Edytę Stein współpatronką Europy znaczy wznieść nad starym kontynentem sztandar szacunku, tolerancji i otwartości, wzywający wszystkich ludzi, aby się wzajemnie rozumieli i akceptowali, niezależnie od różnic etnicznych, kulturowych i religijnych, oraz by starali się budować społeczeństwo prawdziwie braterskie.[x]

    Jednak droga do wzajemnego zaufania była i pewnie dalej będzie niełatwa. Okres komunizmu w Polsce uniemożliwił drogę do otwartego spotkania i dialogu. W publicznej atmosferze, w której dużo się mówiło i do dziś mówi się o sporach i konkurujących ze sobą pamięciach różnych grup, pragniemy pomagać na miarę naszych możliwości w budowaniu mostów zaufania.

    Dialog międzyreligijny

    Szukając drogi zaufania, zaprosiliśmy w 1997 r. do Oświęcimia i Krakowa Żydów i chrześcijan zaangażowanych w dialog. Uczestnicy z Polski, Niemiec oraz USA[xi] wspólnie przemyśleli zagadnienie religijnego traktowania rzeczywistości Auschwitz. W komunikacie prasowym Poszanowanie religijnej godności każdego człowieka – rozmowy o religijnym traktowaniu Auschwitz napisaliśmy:

    Rodzi ono liczne napięcia, np. spór wokół takich symboli, jak krzyż, gwiazda Dawida czy też postulat ich nieobecności. Pierwszą intencją spotkania było zatem stworzenie atmosfery zaufania, aby każda ze stron mogła się przedstawić zgodnie ze swą wrażliwością. Spotkanie miało charakter prywatnej wymiany. Jej owocem jest lista pytań, której publikacja stanowi zaproszenie do przemyśleń i rozmów. Uczestnicy mają nadzieję, że wypracowany przez nich materiał może służyć pomocą w procesie przezwyciężania napięć oraz szukania dróg poszanowania religijnej godności każdego człowieka.

    Fakt, że owocem tego spotkania była lista 24 pytań[xii] – a nie jakaś wspólna deklaracja – świadczy o trudności problematyki i o potrzebie lepszego poznania. Głównym jednak owocem było to, że powstały mosty zaufania, na których można dalej budować.

    Listę pytań wysłaliśmy do wielu środowisk zaangażowanych w dialog chrześcijańsko-żydowski na całym świecie. Tylko National Holocaust Remembrance Committee of the Canadian Jewish Congress wypracował obszerną odpowiedź.[xiii] Nie otrzymaliśmy żadnej negatywnej reakcji.

    Ważny przełom w relacji międzyreligijnej u progu Auschwitz stanowiła międzynarodowa konferencja Religion and Violence, Religion and Peace, która zgromadziła w 1998 r. wielu żydowskich, chrześcijańskich i nawet muzułmańskich przywódców religijnych przybyłych na zaproszenie Sacred Heart University w Connecticut (USA) oraz Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu.[xiv]

    Od 1997 r. zapraszamy studentów na dni studyjne u progu Auschwitz. Tydzień zaczyna się od „słuchania głosu ziemi oświęcimskiej”, od wizyty w obozie, od spotkań z byłymi więźniami oraz pracownikami Muzeum – aby najpierw lepiej rozumieć, co znaczy „Auschwitz”. Potem pytamy, co dziś dla różnych grup znaczy pamięć o Auschwitz. Od początku program był przygotowany i prowadzony we współpracy z MIED-em. Szybko się okazało, że ważniejsze niż tłumaczenie przez fachowców danej dziedziny stanowiska innych jest spotkanie z innymi. W ostatnich latach dni studyjne u progu Auschwitz nabrały więc charakteru międzyreligijnego i międzynarodowego.

    Owocem dni studyjnych jest książka Dialog u progu Auschwitz. Zawiera ona teksty wykładów wygłoszonych podczas dni studyjnych w Oświęcimiu i stanowi swego rodzaju podstawowe wprowadzenie w  ten trudny dialog.[xv] Na promocji książki obecni byli m.in.: ks. kardynał Franciszek Macharski, metropolita archidiecezji krakowskiej i założyciel Centrum Dialogu i Modlitwy; ks. prof. John Pawlikowski, prezydent Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów; Stanisław Krajewski, żydowski współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów; rabin Michael Signer, profesor Jewish Thought and Culture w University of Notre Dame (USA), współinicjator sławnej żydowskiej deklaracji Dabru emet o nowej relacji judaizmu do chrześcijaństwa; ks. Hanspeter Heinz, prowadzący koło dyskusyjne „Żydzi a chrześcijanie” przy Komitecie Centralnym katolików świeckich w Niemczech; ks. Łukasz Kamykowski, były dyrektor Międzywydziałowego Instytutu Ekumenii i Dialogu PAT, konsultor Rady Episkopatu Polski ds. Ekumenizmu i Rady Dialogu Międzyreligijnego. Był to mocny znak uznania i poparcia naszej pracy przez ludzi odpowiedzialnych za dialog chrześcijańsko-żydowski w Polsce, Niemczech, USA i na całym świecie.

    Międzyreligijne międzynarodowe dni studyjne „u progu Auschwitz” stały się ważną szkołą dialogu dla wszystkich uczestników. Istotę tej szkoły dobrze wyraziła jedna z ich uczestniczek, Agata Kroh:

    Tego, co było podczas tych spotkań najważniejsze, w tej książce nie ma, bo być nie mogło. Najpierw więc ogromnie ważne było miejsce spotkań - ziemia oświęcimska. Fakt, iż rozmawialiśmy (i także milczeliśmy!) o sprawach tak trudnych właśnie tam, miał pierwszorzędne znaczenie. Niezależnie od tego, kim jest, każdy człowiek, który tutaj przyjeżdża, musi zmierzyć się w samym sobie z historią tego miejsca, z jego przesłaniem, z konsekwencjami moralnymi i egzystencjalnymi tej historii. W pewnym sensie wobec tego miejsca każdy pozostaje sam. Inaczej czyta się te słowa w swoim domu, inaczej, mając żywo w pamięci wizytę w Auschwitz i Birkenau, słuchało się ich, wypowiadanych ze wzruszeniem i wyraźnym nieraz trudem. Wielką wartością tych sesji było spotkanie z drugim człowiekiem. Szczególnym znakiem była nasza wspólna obecność w Auschwitz. Wspólna po pierwsze jako ludzi - choć każdy musi sam stanąć wobec tej ziemi, chcieliśmy jednocześnie być tam razem. Nie po to, żeby kogokolwiek przekonywać, ale po to, by się nawzajem słuchać, uczyć innego patrzenia i rozszerzać serce na wrażliwość drugiego człowieka. Nasza obecność była wspólna także na płaszczyźnie religijnej i narodowej - w spotkaniach uczestniczyli bowiem chrześcijanie i Żydzi z Polski, Izraela, Niemiec, Anglii i Stanów Zjednoczonych. Już sam fakt, że odwiedziliśmy razem Auschwitz i Birkenau, stał się wydarzeniem na miarę wielkiego symbolu! Mimo powyższego, spraw niewyrażalnych na papierze, podjęto wysiłek wydania tego tomu. Wierzono bowiem, że świadectwo ludzi, którzy z wielką odwagą i szczerością mówili o swoim życiu, nie powinno zostać zapomniane. Na ziemi oświęcimskiej każde słowo ma szczególną wagę, nie tylko ze względu na to, o czym chce powiedzieć, ale również, a może w tym wypadku szczególnie ze względu na to, gdzie zostaje ono wypowiedziane.

    Najważniejszą sprawą dialogu nie są słowa, ale stosunek – do tematu („Auschwitz”, więc do ziemi oświęcimskiej) i do innych ludzi, których ten temat dotyczy. Sama ich obecność zmienia charakter i nawet treść naszych rozmów – i dodaje wagi naszemu milczeniu. O wiele lepiej rozumiem dziś podstawową prawdę, wokół której Emmanuel Levinas buduje swoją filozofię: nie ma prawdy bez rozmówcy, bez relacji etycznej, bez wezwania do miłości. Dialog i wyrażona w nim prawda teologiczna są owocem relacji. Podstawą wszystkiego jest więc „przedpokój” dialogu, przestrzeń, w której nie ma słów, w której się jednak wszystko decyduje. Jeżeli nie chcemy pustych słów, nie możemy prowadzić „teologii dialogu” bez żywego dialogu, i „teologii po Auschwitz” bez kontaktu z raną, którą jest Auschwitz. Teologia to „uzasadnienie tej nadziei, która w was jest” (1 P 3,15). Ta nadzieja jest pusta, jeżeli się nie odnosi do życia, w tym przypadku do naszych relacji „po Auschwitz”.

    Jeżeli wierzymy, że do miłości należy ostatnie słowo – także u progu Auschwitz – że ona zwycięży, to po prostu mamy nią żyć. Papież napisał do sióstr karmelitanek:

    Czyż trzeba wyjaśniać, jak bardzo w tym właśnie miejscu winno bić serce Kościoła? Jak bardzo tutaj potrzebna jest ta miłość, jaką Chrystus do końca umiłował człowieka? Jak ona bardzo potrzebna jest tutaj, gdzie przez lata całe szalała nienawiść i pogarda dla człowieka, zbierając straszliwe żniwo zniszczenia i śmierci wśród ludzi należących do tylu narodów? (...) W jaki sposób przyszłość będzie wyrastała z tej najboleśniejszej przeszłości, to w znacznej mierze zależy od tego, czy u progu Oświęcimia będzie czuwała ta miłość, która jest potężniejsza niż śmierć.[xvi]

    To, czym siostry żyją w pewnym sensie do wewnątrz, niosąc wszystkie sprawy tej ziemi swoją modlitwą przed oblicze Boże[xvii], jest zadaniem Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu na zewnątrz. Ludzie, odwiedzając Auschwitz i Birkenau, chcą wierzyć, że nie Hitler, nie śmierć, nie siła zła ma tu ostatnie słowo. Godność i prawa człowieka, wiara w dobro, leczenie ran i ziarna cywilizacji miłości są także obecne na tej ziemi.

    Głębokim i przełomowym doświadczeniem były dla nas wspólne modlitwy. Podczas dni studyjnych w roku 2000 uroczystą wieczerzę w ostatni, piątkowy wieczór rozpoczęliśmy żydowską modlitwą Erev-Sabbat. Był to 8 września, dzień, w którym Kościół katolicki obchodzi urodziny Maryi. Mówiliśmy o tym, że Maryja wychowywała się w rodzinie żydowskiej, w której jej matka Anna w każdy piątek witała rozpoczynający się szabat. Tak też  wychowała swego syna Jezusa, witając szabat w każdy piątkowy wieczór. Dla chrześcijańskich uczestników świętowanie szabatu z Żydami nie było więc czymś obcym, lecz ukazało wiele wspólnego z ich własną, często zapominaną tradycją. Betty Signer zaświeciła świeczki szabatowe za „miliony, które zostały zamordowane”. Jeden ze studentów rabinistycznych przeczytał hebrajską liturgię, inny przetłumaczył ją na język angielski, jedna ze studentek na język polski. Potem śpiewano pieśni, wiele z nich razem, ponieważ pieśni żydowskie są znane również w Polsce i w Niemczech. Były łzy. U progu Auschwitz – miejscu symbolu zagłady Żydów w chrześcijańskiej Europie – rabini z USA i księża z Polski i Niemiec wspólnie ze swoimi studentami dziękowali Bogu i świętowali! Następnego dnia rano żydowscy uczestnicy byli obecni na Mszy św. w Karmelu za pokój i braterstwo pomiędzy narodami i religiami. Te doświadczenia poruszyły wszystkich do głębi. Trudno opisać to słowami. Oczywiście odczuwaliśmy także to, co nas od siebie dzieliło. Uszanowaliśmy te różnice. Najważniejszy był jednak fakt, że serca otwarły się dla siebie nawzajem i powstała jakaś nowa więź. I nie tylko uświadomiliśmy sobie, ale i doświadczaliśmy w wymiarze religijnym, że łączy nas „prawdziwe braterstwo z narodem Przymierza”[xviii].

    Jeszcze jeden cytat uczestniczki Aleksandry Wilczury:

    Shalom! Chciałabym jeszcze raz bardzo serdecznie podziękować w imieniu własnym, a także w imieniu polsko-żydowskiego stowarzyszenia studentów (PUSZU) za (...) pracę na rzecz pojednania, a zwłaszcza na rzecz dialogu polsko-żydowsko-niemieckiego. Jako przewodnicząca PUSZU w Krakowie wiem, jak ciężka jest to praca, szczególnie jeżeli chodzi o ludzi, którzy przez generacje nie chcieli słyszeć o dialogu (...) To seminarium bardzo dużo mi dało. Zrozumiałam to jednak dopiero po moim powrocie do Krakowa. Nie jestem już wrogo nastawiona do wszystkich Niemców. Przekonałam się, że są oni normalnymi ludźmi z normalnymi problemami. Poza tym muszą oni żyć z ciężarem Holocaustu. Było mi ich bardzo żal (...) Poznałam wielu bardzo wartościowych ludzi, którym Żydzi i historia żydowska nie są obojętne. (...) Potrzebujemy więcej takich spotkań”.

    Proces dialogu już wszedł w następny etap. W czerwcu 2002 r. w Krakowie spotkali się po raz drugi na kilkudniowych obradach zamkniętych przedstawiciele dialogu chrześcijańsko-żydowskiego z Polski, Niemiec i Stanów Zjednoczonych[xix], aby się lepiej poznać i porozmawiać o trudnościach i perspektywach związanych z przyszłością dialogu. Dialog, który zaczynał się u progu Auschwitz, ma owocować dla dialogu w Polsce.

    W ramach tego spotkania na PAT odbyło się publiczne forum, podczas którego rabin Michael Signer przedstawił słynny już żydowski dokument Dabru emet – mówcie prawdę o relacji Żydów do chrześcijaństwa.

    Następne seminarium odbyło się w Krakowie: Building Toward the Future: Jewish-Christian Dialogue in Cultural Context. An International Seminar in Krakow Poland, September 14-20, 2003. Głównymi organizatorami byli rabin Michael Signer i MIED. Dzień w środku tygodnia był poświęcony wizycie, refleksji i modlitwie w miejscu pamięci Auschwitz-Birkenau i w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu.

    Celem naszych wysiłków jest między innymi przygotowanie ludzi do kontynuowania dzieła dialogu w przyszłości. Owoce już są.

    Także fakty: - że od ośmiu lat ksiądz niemiecki wykłada na PAT „Teologię po Auschwitz”, - że podstawowy artykuł „Bóg a zło” w podręczniku teologii fundamentalnej PAT-u jest dziełem wspólnym ks. Kamykowskiego, ks. Deselaersa i dr. Piotra Sikory, - że studenci uczestniczyli w rekolekcjach lub dniach studyjnych u progu Auschwitz, - że rośnie znaczenie Edyty Stein w krakowskim środowisku teologicznym itp. – świadczą o coraz głębszym wzajemnym przenikaniu się środowisk MIED i CDiM, teologii krakowskiej z głosem ziemi oświęcimskiej.

    Wielu gości PAT-u z Polski i z zagranicy odwiedza Auschwitz. Duże wrażenie robi na nich to, że Kościół krakowski jest w tak otwarty i  czujny sposób obecny u progu Auschwitz, służąc leczeniu ran (po hebrajsku: tikkun olam). Poprzez to pada na Oświęcim światło nadziei chrześcijańskiej tradycji wiary, a krakowska refleksja teologiczna, dotykając rany Auschwitz, zyskuje głębię i ważną odpowiedzialność za dialog. Stanowi to bardzo ważny znak dla Europy i świata, szukających swoich korzeni i podstaw swojej jedności „po Auschwitz”.


    --------------------------------------------------------------------------------

    [i] Zob. np.: Auschwitz. Konflikty i dialog, red. M. Głownia, S. Wilkanowicz, Kraków 1998; S. Krajewski, Auschwitz jako wyzwanie, Warszawa 1997; Pamięć żydowska – pamięć polska [akta kolokwium 10-11.06. 1995], red. D. Strojnowska, Kraków 1996.

    [ii] Nowa ewangelizacja Europy a doświadczenia Oświęcimia. Kazanie okolicznościowe ks. Adama Kubisia wygłoszone 8.12.1991 w kościele NMP Wniebowziętej w Oświęcimiu.

    [iii] Warszawa, 11.03.1947.

    [iv] Kardynał Franciszek Macharski, Wstęp, [w:] Dialog u progu Auschwitz, Kraków 2003.

    [v] Tamże.

    [vi] Por.: Ł. Kamykowski, Spojrzenie na „Auschwitz” – polski punkt widzenia, [w:] Dialog u progu Auschwitz, tom I, Kraków 2003, s. 107n.

    [vii] Podczas Mszy św. kanonizacyjnej 11.09.1998.

    [viii] Motu proprio z dn. 1.10.1999.

    [ix] Na uroczystość 09.08.2002 zapraszali: kardynał Franciszek Macharski, abp metropolita krakowski, bp Tadeusz Rakoczy i o. Szczepan Praśkiewicz, prowincjał klasztoru karmelitów bosych w Krakowie. W uroczystościach wzięli ponadto udział: kardynał Friedrich Wetter z Monachium, bp Josef  Homeyer z Hildesheim, abp Stanisław Gądecki z Poznania, liczni polscy byli więźniowie, towarzystwa Edyty Stein i parafie z Polski, przedstawiciele władz lokalnych i różnych instytucji (m.in. Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, Centrum Żydowskiego w Oświęcimiu, Stowarzyszenia Romów Polskich) oraz wielu wiernych diecezji bielsko-żywieckiej i krakowskiej. Dni skupienia dla polskich i niemieckich studentów, jak również dla członków Towarzystwa Edyty Stein były trzydniowym przygotowaniem przed uroczystością. Brał w nich udział polski ksiądz dr Romuald Jakub Weksler-Waszkinel, który został uratowany od zagłady przez  polską katolicką rodzinę. O swoim żydowskim pochodzeniu dowiedział się w wieku 35 lat, kiedy to już od 12 lat był katolickim księdzem. Wykłada on filozofię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Podobnie jak w przypadku Edyty Stein bycie Żydem, chrześcijaninem oraz Holocaust i filozofia w nierozdzielny sposób należą do jego życia.

    [x] Motu proprio z dn. 1.10.1999.

  • 2005 BOTSCHAFT JUGENDLICHER AUS OSWIECIM (AUSCHWITZ) AN JUGENDLICHE AUS ALLER WELT

    Die Gedenkfeiern zum 60. Jahrestag der Befreiung des Konzentrations- und Vernichtungslagers Auschwitz-Birkenau sind vorbei.
    Die wichtigsten Personen, so scheint uns, sind in diesem Zusammenhang die Überlebenden und die Jugend – die Zeugen der Vergangenheit und die Erbauer und Gestalter der Zukunft. Deshalb kamen wir, Mitarbeiter des Zentrums für Dialog und Gebet in Oświęcim in Polen, und des Maximilian-Kolbe-Werkes in Freiburg in Deutschland, auf den Gedanken, zwischen ehemaligen Häftlingen und Jugendlichen aus Anlass dieses Gedenktages eine Brücke zu bauen.
    Polnische Jugendliche aus der Stadt Oswiecim, die sich regelmäßig im Zentrum für Dialog und Gebet treffen, und deutsche Jugendliche, die einige Tage “am Rande von Auschwitz” verbracht haben oder Zeitzeugengespräche mit polnischen Überlebenden in Deutschland geführt haben, schreiben ihnen von ihren Erfahrungen und bitten sie um ihre Antwort.
    Unter dem Eindruck der Antworten und von Begegnungen mit Überlebenden des Vernichtungslagers Auschwitz-Birkenau schrieben Jugendiche, die zum Weltjugendtag in Köln fuhren, eine Botschaft an die Jugendlichen aus aller Welt.

     


    Botschaft Jugendlicher aus Oswiecim (Auschwitz) an Jugendliche aus aller Welt

     

    Briefe an ehemalige Häftlige...

     

    Briefe von ehemaligen Häftlingen...

  • 2005 Predigt von Johannes Paul II in Auschwitz-Birkenau - neu gelesen 25 Jahre später

    Manfred Deselaers

    Die Predigt von Johannes Paul II
    in Auschwitz-Birkenau
    – neu gelesen 25 Jahre später

    Die bis heute aktuelle und wichtige Predigt von Johannes Paul II in Auschwitz hatte ihre Vorgeschichte in der Biographie des Papstes. Das gab seinen Worten ein besonderes Gewicht. Die erste Pilgerfahrt des polnischen Papstes in die Heimat im Jahre 1979, unter anderem nach Oswiecim, fand in einem politischen sowie gesellschaftlichen Kontext statt, der sich durch diesen Besuch enorm veränderte. In den folgenden Jahren entwickelte sich die päpstliche Lehre über Auschwitz unter dem Einfluss weiterer Ereignisse, hauptsächlich im Zusammenhang mit dem christlich-jüdischen Dialog.

    Im Folgenden wollen wir uns diese unterschiedlichen Zusammenhänge bewusst machen, weil sie einen Einfluss darauf haben, wie wir diese Predigt heute nach mehr als 25 Jahren begreifen.

    I

    Wir beginnen mit der Frage nach den Quellen, nach der Vorgeschichte dieser Predigt.

    Am 7. Juni 1979 hatte Johannes Paul II. in Birkenau gesagt: „Ich konnte als Papst nicht nicht hierhin kommen“. Es ist klar, dass die Worte, die er damals sprach, aus seinem Herzen gekommen waren. Er hatte hinzugefügt: „Man weiß, dass ich oft hier war – wie oft! Oft bin ich in die Todeszelle von Maximilian Kolbe hinabgestiegen, habe  vor der Todesmauer gekniet und bin zwischen den Trümmern der Krematorien von Birkenau umhergegangen“.

    Aus diesen persönlichen und zugleich polnischen Erfahrungen war seine zentrale Botschaft erwachsen: „Kann sich eigentlich noch jemand wundern, dass der Papst, der in diesem Land geboren und erzogen wurde, der Papst, der auf den Sitz des hl. Petrus aus jener Diözese kam, in deren Gebiet das Lager Auschwitz liegt, seine erste Enzyklika mit den Worten ‚Redemptor hominis’ begonnen hat - und dass er sie insgesamt der Sache des Menschen widmete, der Würde des Menschen,  seinen Gefährdungen, schließlich seinen Rechten?

    Die päpstliche Vision des Menschen sowie der Kirche hatte sich unter dem Einfluss der Erinnerung an Auschwitz sowie dem, was damit in Verbindung stand, gestaltet. Als Erzbischof der Krakauer Diözese, zu der damals Oswiecim gehörte, hatte Karol Wojtyla oft in Auschwitz gepredigt und sich dabei oft auf die Person von Maximilian Kolbe bezogen, der erst 1971 vom Papst Paul VI. seliggesprochen worden war. Damals, im Jahr 1971, hatte Kardinal Wojtyla zu diesem Anlass in „Tygodnik Powszechny” geschrieben: „Das Zweite Vatikanische Konzil verkündete an vielen Stellen, dass es auch die Botschaft der Kirche ist, das Leben der Menschen menschlicher zu gestalten. Hat nicht der Diener Gottes Maximilian Kolbe das Leben an diesem so furchtbar entmenschlichten Ort, wie es das Todeslager Auschwitz war, menschlicher gemacht? Wird er nicht in unseren Augen zum Fürsprecher dieser schwierigen Botschaft der Kirche? Es findet ein dramatischer Kampf zwischen Gut und Böse, zwischen Licht und Dunkelheit, statt – so lesen wir in der Pastoralkonstitution – und der Mensch entdeckt, dass er nicht imstande ist, aus eigener Kraft die Angriffe des Bösen wirksam zu bekämpfen. „Der Herr selbst aber ist gekommen, um den Menschen zu befreien und zu stärken” („Gaudium et spes”, Nummer 13). Diese besondere Ankunft des Herrn hat die Kirche und zusammen mit ihr die Menschheitsfamilie in Pater Maximilian Kolbe erlebt, der im Hungerbunker in Auschwitz starb. In diesem Licht „findet seine letztliche Erklärung” nicht nur „das tiefe Elend, das der Mensch erfährt”, sondern auch seine „erhabene Berufung " (ebenda)1.

    Aus diesem Schatz sowohl der polnischen als auch der vatikanischen Erfahrung hatte Papst Johannes Paul II. geschöpft, als er 1979 in Birkenau sagte : „Unser Glaube ist der Sieg, der die Welt überwunden hat!"2 . Diese Worte aus dem Brief des Apostels Johannes kommen mir in den Sinn, und sie ergreifen mich zutiefst, wenn ich an diesem Ort weile, an dem ein besonderer menschlicher Sieg durch Glauben errungen wurde. Durch den Glauben, der die Liebe zu Gott und zum Nächsten weckt, die einzige Liebe, die „größte” Liebe – die, die bereit ist, „das Leben für die Freunde hinzugeben3” . Es war also ein Sieg durch Liebe, die den Glauben zum äußersten, letzten Zeugnis befähigt. [...] An diesem Ort schrecklicher Foltern, die vier Millionen4 Menschen verschiedener Nationen den Tod brachten , hat Pater Maximilian Kolbe einen geistigen Sieg errungen, der dem Sieg Christi gleicht, indem er freiwillig den Tod im Hungerbunker auf sich nahm – für einen Bruder”.

    II

    Sowohl der Aufenthalt als auch das Gebet von Johannes Paul II. in Auschwitz und Birkenau hatten eine immense geistliche Bedeutung. Ich erinnere mich, dass Pfarrer Stanisław Górny erzählte, wie sehr dieser Besuch in entscheidender Weise die Wahrnehmung des ehemaligen Lagers verändert hatte. Bis zu diesem Zeitpunkt war es fast ausschließlich als ein Ort des Grauens gesehen worden, den man zwar besuchen konnte und sollte, danach aber möglichst schnell wieder verließ. Jetzt zeigte der Papst, dass es ein heiliger Ort ist, an dem man beten und höchste Werte entdecken kann. Die Bedeutung des ehemaligen Lagers hatte sich grundsätzlich verändert.

    Das war noch in der kommunistischen Zeit. Auschwitz spielte dort eine wichtige Rolle in der Jugenderziehung im Geiste des Atheismus, des Materialismus, des antifaschistischen Kampfes sowie der Freundschaft mit der Sowjetunion. Religiöse Andachten auf dem Gebiet des Lagers waren verboten, deswegen hatte am Tag der Seligsprechung Pater Maximilian Kolbes am Todesblock nur eine illegale Messe abgehalten werden können.

    Bis zur Ankunft des Papstes hatte die kommunistische Regierung nur ein Mal (so viel ich weiß) offiziell erlaubt, eine heilige Messe auf dem Gebiet des ehemaligen Lagers zu feiern. Das war im Mai 1972, nachdem Kardinal Karol Wojtyla ausländische Kardinäle, nach der Prozession nach Skalka in Krakau, ins Lager in Oswiecim eingeladen hatte, um eine Dankesmesse für die Seligsprechung von Maximilian Kolbe zu zelebrieren. Damals waren einige Hunderttausend Gläubige nach Birkenau gekommen. Auf dieser Erfahrung baute der Papst sieben Jahre später auf.

    Ich möchte gerne eine Erinnerung an die päpstliche Messe aus dem Jahre 1979 zitieren, die Pater Łukasz Kamykowski geschrieben hat, heute Direktor des Institutes für Ökumene und Dialog an der Päpstlichen Theologischen Akademie in Krakau und Mitglied der Kommission der Polnischen Bischofskonferenz für den Dialog mit dem Judentum.

    Auf der ersten Reise des neu gewählten Papstes Johannes Paul II. war auch eine Heilige Messe im ehemaligen Lager von Auschwitz-Birkenau vorgesehen. Den Neupriestern, zu denen ich gehörte, wurde empfohlen, selbstständig nach Oswiecim zu fahren, um während der Messe bei der Ausgabe der Heiligen Kommunion zu helfen. Trotz verschiedener Hindernisse gelang es mir rechtzeitig, an den angewiesenen Platz zu kommen, auf dem sich die Pilger, zwischen Barackenruinen des Geländes in Birkenau, zusehends dichter drängten.
    Viele haben die Predigt des Papstes zu dieser Messe bereits analysiert. Ich habe von ihr damals nicht viel in Erinnerung, außer dem, dass sie in einem bestimmten Ton zelebriert wurde: In großem Respekt vor allen Opfern dieses Lagers, wer auch immer sie waren. Ich werde mich immer an das Bild der Ausgabe der Kommunion an die Tausenden Lebenden erinnern. Sie fand an einem Ort statt, der für tausendfachen Tod geschaffen wurde. Und in mir wuchs die Überzeugung: Gott gibt dem Tod nicht das letzte Wort. Es war dies die Erfahrung einer hartnäckigen Treue Gottes, in der Er unerschütterlich auf die Menschen zugeht, unabhängig davon, wo diese sich gerade befinden, wenn nur ihr Glaube Raum schafft, sein erlösendes Wort zu empfangen. In seinem Namen ging ich vorsichtig, damit ich nicht in ein Loch in den Fundamenten der Baracken oder über die Sachen eines Pilgers stolperte, durch die Reihen der sich in Hoffnung ausstreckenden Köpfe, erinnerte an die Worte der Verheißung, nahm das Glaubensbekenntnis ab und teilte das Brot des Lebens aus. Ich dachte mit einer sehr großen Dankbarkeit an die Demut und die Stille Gottes, der in einer so einfachen Art den Erniedrigten seine Treue erweist, die Schwachen in der Hoffnung stärkt und sich der Arroganz der Spötter, Mörder und Mächtigen dieser Welt entgegenstellt: er diskutiert nicht mit ihnen, streitet sich nicht, sondern schenkt um so nachdrücklicher Leben; göttliches Leben der Liebe, das mächtiger ist als der Tod.
    Glaube und Hoffnung, die die auf den Friedhöfen für die Toten Betenden begleiteten, die ich aus meiner Kindheit in Erinnerung behalten habe. erfuhren hier ihre Bestätigung und Erfüllung.
    Ich dachte damals, dies sei bereits das letzte Wort Gottes zu Auschwitz, und alles, was man über diesen Ort sagen konnte und musste, sei bereits vor meinen Augen geschehen. Kurze Zeit später mußte ich mich davon überzeugen, dass dem nicht so ist.
    5

    Die von Johannes Paul II. gefeierte Messe in Auschwitz bedeutete eine tiefe Bestätigung des katholischen Glaubens gegenüber dem Nazihorror und dem kommunistischen Terror. Sie bedeutete aber noch mehr. Der Papst hatte in seiner Botschaft deutlich die Grenzen der Kirche überschritten. Es ging ihm nicht nur um die Katholiken sowie ihre Rechte, sondern vor allem um Menschlichkeit. Man kann das vielleicht am deutlichsten in den Worten spüren, die er erst vor Ort in Birkenau hinzugefügt hatte (sie waren nicht im früher erarbeiteten offiziellen Text6). Als er sich neben Maximilian Kolbe auch an Edith Stein erinnert hatte, sagte er folgendes: „Ich möchte nicht bei diesen zwei Namen stehen bleiben, weil ich mich frage: Nur dieser eine? Nur diese eine? … Wie viele Siege wurden hier errungen? Sie wurden errungen von Menschen verschiedener Bekenntnisse, verschiedener Ideologien, und sicher nicht nur von Gläubigen. Ich möchte mich mit dem Gefühl tiefster Verehrung jedem dieser Siege zuwenden, jeder Erscheinung von Menschlichkeit, die ein Widerspruch zu dem System war, das systematisch der Menschlichkeit widersprach“. Es scheint mir, dass wir heute herausgefordert sind zu einer tiefen Reflexion über die theologische Bedeutung dieses Sieges der Menschlichkeit der Menschen, die ungläubig waren.

    Der Kampf um die Achtung vor der Würde jedes Menschen ist ein Angelpunkt, um das Pontifikat von Johannes Paul II. zu begreifen. Seine Vision: „An diesem Ort, wo die Würde des Menschen auf so schreckliche Weise mit Füßen getreten wurde − der Sieg des Menschen!“, ist auch ein Schlüssel, um die Kraft des Aufrufs „das Böse mit dem Guten überwinden!“ zu verstehen. Dieser Aufruf wurde zum Herzen der Solidarnosc-Bewegung.

    1979 hatte Polen erfahren, dass man sich in einem anderen Geist als dem kommunistischen vereinigen konnte.

    1980 entstand die Solidarność.

    1981 wurde in Polen der Kriegszustand verhängt.

    1982 sprach der Papst den seligen Maximilian Kolbe heilig. Er unterstrich damals, dass der erlittene Tod aus Liebe zum Bruder [...]  eine besondere Bedeutung in unserer Epoche habe.

    1983 folgte die zweite Pilgerfahrt des Heiligen Vaters nach Polen. In Niepokalanów sagte er unter anderem : „Indem wir in Niepokalanów in einer großen nationalen Danksagung für die Seligsprechung von Pater Maximilian Kolbe versammelt sind, [...] wollen wir das christliche Erbe Polens mit der das Herz ergreifenden Aussage seiner Auschwitzer Tat bereichern: „Lass Dich nivht vom Bösen besiegen, sondern besiege das Böse durch das Gute!”. Liebe Brüder und Schwestern! Das ist ein evangelisches Programm. Ein schweres — aber ein durchführbares Programm. Ein notwendiges Programm!

    Diese Auschwitzer Kraft der Güte verhalf dazu, den Weg zur der Überzeugung vorzubereiten, dass man den Feind − statt ihn zu vernichten − an einen runden Tisch einladen kann. Diese Kraft hat nicht nur Polen, sondern auch die Welt verändert. 1979 hatte das noch niemand vorausgesehen, und heute ist sogar die Solidarność schon Geschichte geworden.

    III

    Wenn man diesen Kontext kennt, erscheint es um so unbegreiflicher, dass zugleich mit dem werden des neuen, freien Polens zwischen Polen und Juden eine schmerzhafte Auseinandersetzung um Auschwitz begann. Warum?

    Als der Papst Oswiecim 1979 besucht hatte, war er sich bewusst, dass die Erinnerung an das Schicksal des jüdischen Volkes an diesem Ort eine besondere Bedeutung hat. Er hatte dem Ausdruck verliehen, indem er vor der Tafel in hebräischer Sprache an dem Denkmal in Birkenau sagte: „Ich verweile am Ende gemeinsam mit euch, liebe Teilnehmer dieser Begegnung, vor der Tafel mit hebräischer Inschrift. Sie weckt das Andenken an das Volk, dessen Söhne und Töchter zur totalen  Ausrottung bestimmt waren. Dieses Volk führt seinen Ursprung auf Abraham zurück, der der „Vater unseres Glaubens”7 ist, wie Paulus von Tarsus sich ausdrückte. Gerade dieses Volk, das von Gott das Gebot empfing „Du sollst nicht töten", hat an sich selbst in besonderem Ausmaß Mord erfahren. An diesem Gedenkstein darf niemand gleichgültig vorbeigehen.“ Deswegen erinnerte er auch an Edith Stein: „Mit Sicherheit wurden hier viele ähnliche Siege errungen, so etwa der Tod im Krematorium des Lagers, den die Karmelitin Schwester Benedikta vom hl. Kreuze, in der Welt Edith Stein, erlitten hat, die berühmte Schülerin Husserls, die zu einer Zierde der heutigen Philosophie in Deutschland geworden ist und einer jüdischen Familie aus Wrocław (Breslau) entstammt.“

    Nach dem Papstbesuch 1979 wollte das Krakauer Erzbistum so schnell wie möglich neben dem ehemaligen Lager Auschwitz I ein Kloster von Karmelitenschwestern einrichten, um auf diese Weise mit Gebet die Ermordeten zu ehren sowie zum Frieden aufzurufen. Kardinal Franciszek Macharski hegte die Hoffnung, dass, ebenso wie der heilige Maximilian Kolbe zur Versöhnung zwischen Polen und Deutschen beitrug (unter anderem durch das Maximilian-Kolbe-Werk), auch Edith Stein zur Patronin der Beziehungen zwischen Polen und Juden werden könnte. In seinem Hirtenbrief aus dem Jahre 1984 schrieb er: "Der heilige Vater predigte auf dem Gelände des ehemaligen Lagers in Birkenau, dass es viele namenlose Helden der Güte, des Wohlwollens, der Menschlichkeit und der Liebe gab. Als einen Vertreter erwähnte er Pater Kolbe. Er nannte auch eine Ordensschwester, eine unbeschuhte Karmelitin. Sie starb hier als Jüdin und als katholische Klosterfrau aus Köln. Sie trug den Namen Schwester Theresa Benedicta a Cruce. Vor dem Klostereintritt war sie als Edith Stein bekannt. Sie war eine namhafte Philosophin. Der Prozess ihrer Seligsprechung ist in Gang. Ich möchte euch mitteilen, dass in Auschwitz ein Kloster der Karmelitinnen gegründet wurde. Die Schwestern sind aus Posen hierher gekommen. Sie haben von der Behörde das so genannte Theater erhalten und nun sind sie dabei, es zum Kloster umzugestalten. Neben dem Todesblock werden sie in ihrer Klausur in Gebet und Sühneopfer für alle Verbrechen, die in Auschwitz verübt wurden, vor Gott verweilen. Sie werden auch Gottes Barmherzigkeit für die Welt erflehen, besonders um Frieden und Einheit aufrechtzuerhalten. Ich vertraue die Karmelitinnen eurer Fürsorge und eurem Beistand an. Es wird ein weiterer Wegweiser sein, der zeigt, dass Gottes Liebe in der Welt möglich und stärker als das Böse ist."

    Je stärker die Proteste gegen das Kloster wurden, desto größer wurden Verwunderung und Schock bei der Mehrheit der Katholiken in Polen. Viele empfanden es als Fortsetzung des nazistischen sowie kommunistischen Kampfes gegen Christentum und polnische Unabhängigkeitsbestrebungen. Es schien klar, dass polnische Katholiken weder darin einwilligen konnten noch nachgeben sollten.

    Es war aber auch klar, dass man den Weg des Dialogs suchen sollte. 1979 hatte der Papst in Auschwitz gesagt: „Es geht hier nicht nur um Recht, sondern auch und vor allem um Liebe [...]. Dieses Gebot konkretisiert sich in der Achtung vor dem Anderen, in der Achtung seiner Persönlichkeit, seines Gewissens; es konkretisiert sich im Dialog mit dem Anderen, in der Fähigkeit, das zu suchen und anzuerkennen, was gut und positiv auch in demjenigen ist, der Ideen bekennt, die sich von unseren unterscheiden, ja sogar in demjenigen, der in gutem Glauben − irrt...

    Ein schwieriger Dialog begann, dessen Grundlage die erneuerte Beziehung zwischen der Kirche und dem jüdischen Volke war, die durch das Zweite Vatikanische Konzil (Deklaration Nostra aetate aus dem Jahre 1965) eingeleitet worden war. In der kommunistischen Zeit hatte sich die Kirche in Polen nicht an diesem Dialog beteiligt.

    Es zeigte sich jetzt, wie unterschiedlich die geistigen Perspektiven im Blick auf Auschwitz sind. Als Beispiel kann die Kritik der päpstlichen Vision von Auschwitz als Golgota unserer Zeit dienen. Auf Golgota hatte Christus freiwillig sein Leben für die Erlösung der Welt gegeben. Aber die Juden in Auschwitz haben ihr Leben nicht aus freiem Willen gegeben und dieser Massentod hat niemanden erlöst. Es war ein Verbrechen, das nicht hätte stattfinden dürfen, eine sinnlose Vernichtung. Das bedeutet das jüdische Wort Shoah. Dieser Tod war sinnlos, betonen Juden, und man darf diesem Tod nicht nachträglich einen Sinn zuschreiben.

    An diesem Unterschied knüpften die polnischen Bischöfe 10 Jahre später an, als sie 1998 eine Erklärung „In der Angelegenheit der Kreuze in Oświęcim“ veröffentlichten: „Bei Christen und Juden zeigt sich eine unterschiedliche Auslegung des Sinnes von Leid. Mit demselben Vernichtungslager verbinden wir verschiedene Inhalte. Für die einen ist es das "Golgota unserer Zeit", für die anderen Symbol völliger Vernichtung, die mit dem Wort "Shoah" ausgedrückt wird. Das verlangt von uns gegenseitige Achtung unserer Verschiedenheit und verpflichtet uns gleichzeitig dazu, Lösungen zu suchen, die nicht verletzen und für beide Seiten anzunehmen sind."

    Es ging nicht nur um verschiedene Perspektiven, sondern vor allem auch darum, womit in Zukunft im Bewusstsein der Völker die Erinnerung an Auschwitz verbunden wird. Viele Juden (und nicht nur) schauten auf die Entstehung des Klosters neben dem Lager mit der Befürchtung, dass das ehemalige Lager in Auschwitz zum Ziel katholischer Pilgerfahrten zu den Heiligen Maximilian Kolbe sowie Edith Stein als den Vertretern der Opfer werde. Würde das Museum nach dem Kommunismus, als von der jüdischen Bedeutung von Auschwitz keine Rede war, nun einen katholischen Charakter erhalten? Sollte die Erinnerung an die ungetauften Juden, die über 90% der Ermordeten ausmachten, erneut untergehen? Würde das im kulturellen Berreich − so fragten nicht wenige − nicht eine gewisse Art der Fortsetzung des Holocaust bedeuten, indem man erlaubte, die Erinnerung an Juden in der Geschichte des christlichen Europas sogar im Kontext von Auschwitz zu verwischen?

    Aus jüdischer Perspektive ist das wichtigste Thema für Christen angesichts von Auschwitz die Mitverantwortung der christlichen antijüdischen Tradition für die Tragödie des jüdischen Volkes. Die einzige angemessene Haltung scheint daher zu sein: Gewissenserforschung, Schuldbekenntnis, Bekehrung, Sühne und Schweigen. So sollten sie Respekt für die jüdischen Opfer auf dem größten Friedhof der Welt zum Ausdruck bringen.

    Die von Auschwitz hinzugefügte Wunde erwies sich als immer noch offen und tief, und sie berührte die Identität beider Seiten sowie das Wesen der christlich –jüdischen Beziehungen.

    In den Jahren 1986 und 1987 fanden Begegnungen von Vertretern der katholischen Kirche mit Vertretern jüdischer Organisationen statt, um nach einer gemeinsamen Lösung zu suchen. In Folge baute die katholische Kirche zwei neue Gebäude, das Kloster der Karmelitinen und das Zentrum für Dialog und Gebet in Oswiecim.

    Bei der Lösung dieses Problems spielte Papst Johannes Paul II. eine wesentliche Rolle. Seine Beziehung zum jüdischen Volke und dessen Tragödie, die sich auf polnischer Erde zugetragen hatte, prägte tief seine Identität als Katholik und Pole. Er gab dem während einer der Mittwochsaudienzen in Rom Ausdruck. Am 26. Oktober 1990 sagte er:

    Es gibt noch ein Volk, ein besonderes Volk: das Volk der Patriarchen, von Mose und den Propheten, das Erbe von Abrahams Glauben. Die Kirche hat das Wort des Apostels Paulus über seine Nachkommen vor Augen: „Sie sind Israeliten; sie haben damit die Sohnschaft ,die Herrlichkeit, die Bundesschlüsse, ihnen ist das Gesetz gegeben, der Gottesdienst und die Verheißungen, sie haben die Väter, und dem Fleisch nach entstammt ihnen Christus8. Christus und die Apostel. Auch du selbst, jungfräuliche Mutter, Tochter Zions. Dieses Volk lebte seit Generationen mit uns, Arm in Arm, auf der selben Erde, die sozusagen zu seinem neuen Vaterland in der Zerstreuung wurde. Diesem Volk hat man einen schrecklichen Tod an Millionen seiner Söhne und Töchter zugefügt. [...] Die Mörder haben es auf unserer Erde getan −  vielleicht um sie zu schänden. Man kann aber die Erde durch den Tod von schuldlosen Opfern nicht schänden. Durch solch einen Tod wird die Erde zu einer heiligen Reliquie. Das Volk, das mit uns seit vielen Generationen gelebt hat, ist nach dem grauenhaften Tode von Millionen seiner Söhne und Töchter bei uns geblieben. Gemeinsam erwarten wir den Tag des Gerichtes sowie der Auferstehung.9

    Niemand vor Johannes Paul II. hatte so stark unterstrichen, dass die Liebe zum jüdischen Volk sowie der tiefe Respekt gegenüber der Wunde, die Auschwitz bedeutet, in einem wesentlichen Sinne zur inneren Identität eines modernen Christen sowie der katholischen Kirche (nicht nur der polnischen) gehören.

    In diesem Geiste hat der Papst die Kirche auf das Jubiläumsjahr 2000 vorbereitet. Die Jahre der Vorbereitung dienten der Reinigung der christlich–jüdischen Beziehungen. Ich möchte einige Etappen davon erwähnen:

    1997 fand im Vatikan ein Symposium zu dem Thema „Die Wurzeln des Antijudaismus im christlichen Milieu” statt. Der Papst sagte unter anderem damals: „Manche Menschen betrachten die Tatsache, dass Jesus Jude war und dass sein Milieu die jüdische Welt war, als einfachen kulturellen Zufall, der auch durch eine andere religiöse Inkulturation ersetzt und von der die Person des Herrn losgelöst werden könnte, ohne ihre Identität zu verlieren. Aber diese Leute verkennen nicht nur die Heilsgeschichte, sondern noch radikaler: Sie greifen die Wahrheit der Menschwerdung selbst an. [...] Im Falle der Shoah kommt zu dem moralisch Bösen, was jeder Völkermord ist, noch das Übel des Hasses, der gegen den Heilsplan Gottes in der Geschichte gerichtet ist, hinzu. Die Kirche fühlt sich von diesem Hass direkt betroffen.

    1998 veröffentlichte man im Vatikan das Dokument „Wir gedenken: Reflexionen über die Shoah”, in der sich die Kirche zur Erinnerung an sowie zur Reflexion über die Shoah verpflichtet: „Niemand kann gleichgültig bleiben angesichts dieses schrecklichen Völkermordes […] Am wenigsten von allen kann die Kirche, wegen ihrer sehr engen geistlichen Verwandtschaft mit dem jüdischen Volk und wegen der nicht vergessenen Ungerechtigkeiten der Vergangenheit, gleichgültig bleiben.

    1999 sprach Johannes Paul II in Warschau auf dem Umschlagplatz ein Gebet für das jüdische Volk: „Erhöre unsere Gebete, die wir vor dich bringen für das jüdische Volk […] Steh ihm bei in seinen Bemühungen um Frieden und Gerechtigkeit, damit dieses Volk die Allmacht deines Segens bezeugen kann. Steh ihm bei, damit es Achtung und Liebe von denen erfährt, die noch nicht das Ausmaß seiner Leiden verstehen, und von denen, die solidarisch, im Bewußtsein gegenseitiger Sorge, den Schmerz und die Wunden des jüdischen Volkes mitfühlen. Gedenke der nächsten Generation, der Jugendlichen und der Kinder, auf daß sie stets treu an dich glauben  und an das, was das besondere Geheimnis ihrer Berufung ausmacht.“

    Im März des Jubiläumsjahres 2000 fand im Vatikan eine Bußliturgie für die Fehler der Kirche statt, bei der unter anderem folgendes Gebet vorgelesen wurde: „Gott unserer Väter, du hast Abraham und seine Nachkommen auserwählt, deinen Namen zu den Völkern zu tragen. Wir sind zutiefst betrübt über das Verhalten aller, die im Laufe der Geschichte deine Söhne und Töchter leiden ließen. Wir bitten um Verzeihung und wollen uns dafür einsetzen, daß echte Geschwisterlichkeit herrsche mit dem Volk des Bundes.“ Im selben Monat pilgerte der Papst ins Heilige Land, wo er die Gedenkstätte Yad Vashem besuchte und vor der Klagemauer betete.

    Heute, 40 Jahre nach der Konzilserklärung Nostra aetate, ist die Beziehung zwischen der katholischen Kirche und dem jüdischen Volk so gut, wie es vielleicht noch nie in der Geschichte war. Es gibt keinen Streit mehr um den Karmel oder um das päpstliche Kreuz. Und es gibt das Zentrum für Dialog und Gebet in Oswiecim.

    ***

    Da sind noch andere Früchte der päpstlichen Predigt in Auschwitz.

    Auf Initiative von Professor Andrzej Zoll soll demnächst ein  Zentrum für Menschenrechte in Oswiecim entstehen. Im Oktober des vergangenen Jahres hat Papst Benedikt XVI., in Anwesenheit von Kardinal Franciszkek Macharski und Prof. Zoll, an Stefan Wilkanowicz aus Krakau sowie Vaclav Maly, Weihbischof von Prag, den „Auschwitzer-Johannes-Paul-II-Menschenrechts-Preis“ überreicht.

    Johannes Paul II hatte in Birkenau nicht nur über die Menschlichkeit und das jüdische Volk gesprochen, sondern auch über Polen, und er hatte das russische Volk erwähnt. Über die Täter hatte er nicht direkt geredet, sondern nur gesagt.: „Erlaubt mir, daß ich sie nicht nenne... Wir stehen an einem Ort, an dem wir von jedem Volk und von jedem Menschen als Geschwister denken wollen.“ Als Vertreter des deutschen Episkopates nahm an dem Gottesdienst in Auschwitz Kardinal Joseph Ratzinger teil.

    Es gibt auch weiterhin Spannungen, wir werden sie nie ganz überwinden. Es wird nie einfach sein an der Schwelle von Auschwitz. Aber zeigt nicht die Geschichte der letzten 25 Jahre, dass Liebe stärker als der Tod sein kann, sogar an der Schwelle von Auschwitz? Und braucht Europa, braucht die Welt nicht solch ein Zeugnis? Die Wegweiser von Johannes Paul II. vor 25 Jahren haben sich bewährt und bleiben immer noch aktuell.

    Oswiecim ist dazu berufen, ein Ort des Nachdenkens und der Besinnung für Christen, für Europa sowie für die Welt zu sein. 1979 hatte der Papst festgestellt: Auschwitz sei „ein schmerzhafter Vorwurf an das Gewissen der Menschheit.“

    Für mich hat die Bezeichnung von Auschwitz als „Golgota unserer Zeit” auch einen tiefen Sinn. Wo hat Europa eine tiefere Wunde? Wenn Gott in das Reich des Todes hinabgestiegen ist und niemanden allein gelassen hat, wie wir Christen glauben, wo kann diese Glaubenswahrheit stärker sprechen als an diesem Ort? Wenn wir nach Gott suchen, sollten wir Ihn nicht hier suchen, an dem Ort, der die größte Herausforderung für unser Gebet und für Verantwortung, für unsere Liebe ist?

    1979 hat Johannes Paul II. seine Predigt mit den folgenden Worten abgeschlossen, mit denen auch ich meine Betrachtungen schliessen will: „Und daher bitte ich alle, die mich hören, dass sie alle ihre Kräfte auf diese Sorge um den Menschen konzentrieren. Die aber, die mich im Glauben an Jesus Christus hören, bitte ich, dass sie sich vereinen im Gebet um Frieden und Versöhnung. Meine lieben Brüder und Schwestern, mehr habe ich nicht zu sagen. Mir kommen nur noch die Worte des Gebetes in den Sinn: „Heiliger Gott, heiliger Starker, heiliger Unsterblicher!... Von Pest, Hunger, Feuer und Krieg... auch von Krieg, erlöse uns, Herr!” Amen.

    Anmerkungen:
    1 Artikel von Kardinal Karol Wojtyla in der Krakauer Zeitschrift „Tygodnik Powszechny" (nr 42, 17 X 1971) aus Anlass der Seligsprechung von Pater Maximilian Kolbe.
    2 vgl. 1 J 5, 4.
    3 vgl. J 15, 13; 10, 11.
    4 Die Zahl von vier Millionen Opfern im Lager Auschwitz-Birkenau funktionierte offiziell in Polen noch im Jahr 1979. Heute spricht man aufgrund verschiedener Forschungen von etwa 1,5 Millionen Opfern.
    5 Aus dem Buch „Dialog an der Schwelle von Auschwitz”,. UNUM, Kraków 2004, S. 95f..
    6 Dieser Satz fehlt in der deutschen Übersetzung der Predigt, veröffentlicht in: Die Kirchen und das Judentum. Dokumente von 1945-1985, Paderborn-München 1988, s. 68 (K.I.19).
    7 Vgl. Röm 4, 12.
    8 Röm 9, 4-5; - nach Nostrae aetate 4.
    9 Quelle: „Znak”, Krakau, Nr. 490, S. 61.

    Alle zitierten Dokumente (oft nur im polnischen Original) sind zu finden auf den Internetseiten des Zentrums für Dialog und Gebet:
    www.cdim.pl

    Vortrag zur Konferenz „Hermeneutik der Lehre von Johannes Paul II“ im Jan Kant Theologischen Institut in Bielsko-Bialej am 17. Nov. 2005.

    Aus dem Polnischen ins Deutsche übersetzt mit Hilfe von Zbigniew Naumowicz und Ruth Wagner.

  • 2007 Kamykowski - Das christliche Europa mit den Ruinen der Krematorien von Auschwitz

    Prof. Dr. Łukasz Kamykowski

     

    Das christliche Europa mit den Ruinen der Krematorien von Auschwitz
    Drei Gesichtspunkte: Juden, Deutsche und Polen

     


    Wenn man im heutigen Europa aus christlicher Perspektive von Religion spricht, so lässt sich eine Tatsache nicht übersehen, die in uns Christen eine spontane Verwunderung hervorruft. Denn die Erinnerung an gewisse Selbstverständlichkeiten, die sowohl die Geschichte als auch den aktuellen Zustand Europas in Bezug auf seine Zukunft betreffen, stößt auf einen heftigen Widerstand bestimmter einflussreicher Kreise. Solch einen Widerstand wecken nicht nur „die christlichen Werte" als die Grundlage für das gemeinsame Europa von heute, sondern selbst die Berufung auf seine „christlichen Wurzeln".

    Das ausgewählte Thema des Vortrags berührt eine Problematik, welche - wie ich glaube - etwas Licht ins Verständnis dieses Widerstandes bringen und bei dem gegenseitigen Verstehen helfen kann in Bezug darauf, was für uns die religiöse Dimension Europas heute und zukünftig ist. Ich möchte unsere Diskussion über diese Dimension um einen wichtigen Aspekt erweitern, dessen Symbol die Ruinen von Auschwitz sind, nämlich um das Ärgernis, welches ein Europa mit christlichen Wurzeln erregt.

    Von vornherein sind einige Vorbehalte zu machen, um von diesem Vortrag nicht zu viel zu erwarten. Was ich darstellen möchte, ist eine Arbeitshypothese, sicherlich nicht genügend dokumentiert, die aber in Anlehnung an wirkliche Gespräche in diesem „Dreieck", das im Titel genannt wurde, entstanden, im Dialog, an dem ich mich entweder persönlich beteiligt habe oder den ich von direkten Berichten der Beteiligten kenne. Ausführlicheres findet man darüber in: Dialog u progu Auschwitz (Dialog an der Schwelle von Auschwitz), herausgegeben von Manfred Deselaers oder in einem älteren Buch: Auschwitz. Konflikty i dialog (Auschwitz. Konflikte und Dialog) herausgegeben von Marek Głownia und Stefan Wilkanowicz. Es ist natürlich eine große Vereinfachung, von nur drei Perspektiven zu sprechen und diese mit drei Nationen in Verbindung zu bringen, selbst bei der bedeutenden Annahme, dass es mir bei jedem dieser drei Fälle um diejenigen geht, welche die Geschichte und die Gegenwart vom Standpunkt ihrer Religionen betrachten. Im Ansatzpunkt nämlich will ich mir die religiöse Dimension des Blickes auf Europa nach Auschwitz von Juden, Deutschen und Polen vornehmen, wobei ich alle Eigennamen in einem so formulierten Problem als symbolische Schlüsselworte ansehe.
    Ich versuche zunächst ein paar Thesen über den Blick jeder der genannten Gruppen auf Europa nach Auschwitz hin aufzustellen, um dann einige Gedanken darüber zu äußern, wie sich die Gesamtheit aller drei Perspektiven auf ein tieferes Verständnis der religiösen Dimension Europas auswirken und diese Dimension in Zukunft vernünftiger zu gestalten helfen kann.

    Jüdischer Gesichtspunkt

    Im gewissen Sinne ist die jüdische Perspektive die einfachste. Auschwitz ist Vernichtung. Vernichtung ist das letzte Wort, das an Juden des ehemaligen Europas, eines Europas mit christlichen Wurzeln, eines Europas auf christlichen Werten erbaut, gerichtet wurde. Aus dieser Perspektive betrachtet, verurteilt Auschwitz als dessen endgültige Folge jenes Europas eindeutig. Jenes Europa stieß Juden aus, und diese - wohl oder übel - verließen es gewissermaßen für immer, zumindest intentional. Wenn sie zurückkommen, dann nur um ihrer Toten zu gedenken, um die ermordete Welt, die es nicht mehr gibt, in Erinnerung zu rufen. Das mögliche Land für Juden (natürlich ist dies wieder eine große Vereinfachung) ist heute entweder Israel oder Amerika. Zwei Welten, auf anderen Grundsätzen konstituiert als das christliche Europa der Vergangenheit, in dem alles irgendwie im Schatten des Kreuzes geschah, das Juden der „Gottesermordung" bezichtigte, und wo die Trennung der Kirche vom Staat immer unscharf war. Das Europa der Zukunft, wenn es für Juden irgend möglich ist, wenn es unter Umständen als ein Wert glaubwürdig sein kann, ist ein Europa abgeschnitten von jener Vergangenheit und jenen Wurzeln.
    Man kann dieses Bild etwas schattieren, die Nuancen näher bringen, es etwas besser verstehen. Unter Juden europäischer Abstammung (und bis zur Vernichtung waren dies ja die meisten) ist selbstverständlich eine Nostalgie bezüglich jener Welt vorhanden, welche zwar religiös immer als der Aufenthalt auf dem fremden Boden empfunden war, in der Diaspora, aber in welcher jahrhundertelang ihre eigene Tradition ihre Gestalt annahm und welcher sie viel eigenes Denken und Herz widmeten. Dies ist eine Welt, die als Gesamtheit nicht gänzlich negativ in Erinnerung gerufen wird, wovon Verbände der ehemaligen Einwohner und der Nachkommen ehemaliger Einwohner einzelner Städte und Städtchen, verstreut in Europa, insbesondere in Mittel- und Osteuropa, zeugen. Perfide kann man hier an die ehemaligen Einwohner von Oświęcim erinnern, das in Jiddisch Ospitzim genannt war, welcher Name etymologisch mit der Idee der Gastfreundlichkeit verbunden war. Die europäische Welt der jüdischen Kultur entwickelte sich allerdings stets - auch wenn unter einem gemeinsamen Himmel, in einem gemeinsamen Klima und in der gemeinsamen Landschaft - am Hauptstromlauf der Geschichte, der Politik, der Wissenschaft und der Kunst Europas vorbei, mit dem ständigen Gefühl der Ungewissheit und der ferneren oder näheren Gefahr, welche im Bewusstsein der Juden damit verbunden wurde, was ihnen in der teilweise gemeinsamen europäischen Welt immer am fremdesten war, nämlich mit der Religion der Mehrheit, dem Christentum.
    Die jahrhundertelang durch Europa gehenden Wellen der Abneigung und des Hasses den Juden gegenüber wie auch der Großteil des demütigenden Tributs, den sie den europäischen politischen Mächten für ein verhältnismäßig ruhiges Leben in dieser oder anderer Form zu zahlen hatten, waren allzu oft, wenn nicht immer, durchsetzt von der Religion der Mehrheit, die auf die hartnäckig unfrommen Juden überlegen herabsah. Von daher bleibt die Tatsache, dass die Vernichtung aus den Jahren 1942-45 von einem Regime geplant und durchgeführt wurde, das auf eine andere, sich vom Christentum lossagende, neoheidnische Ideologie setzte, im Bewusstsein der Juden fast unerkannt. Es ist für sie jedenfalls eine zweitrangige Tatsache angesichts dessen, dass es schließlich ein System war, das im christlichen Europa aufgewachsen war, das damit prahlte, dass es für die europäische Zivilisation warb und dass es mit den Händen der europäischen Christen verwirklicht wurde.
    Versuchen wir nun, den Wert solch einer Perspektive für das Verständnis von Europa und seiner Beziehung zur Religion einzuschätzen. Der oben dargestellte Gesichtspunkt, der (seien wir daran wieder erinnert) sehr systematisch als „jüdisch" bezeichnet ist, lässt nicht die europäische Vergangenheit einseitig idealisieren. Er erinnert an den Unterschied zwischen dem, was das Christentum für die Welt sein wollte, und was es tatsächlich in der bisherigen Geschichte Europas war. Er lässt auf Europa gleichsam von außen schauen, mit den Augen all derer (nicht mehr nur der Juden, sondern beispielsweise auch der Roma oder balkanischen Slawen - Muslims), die, in Europa lebend, dieses nicht ganz akzeptiert haben in seiner durch Christen gestalteten Ordnung und die in diesem Europa ihre ganze Welt unterzubringen versuchten. Allein durch ihre Existenz erinnern die Juden daran, dass die zivilisatorischen Wurzeln Europas stark vor-europäisch sind. Sie lassen die Bange vor der Formulierung „christliche Wurzeln" zumindest teilweise verstehen als eine Angst vor der Rückkehr zur Vergangenheit, wo die Form, in der sich das Christentum manifestierte, ihnen diese Chancen nicht gab, die andere historisch realisierte Modelle der Wechselbeziehung zwischen der weltlichen Gemeinschaft und der Religion zu eröffnen scheinen. Durch diese Beziehung gerade scheinen die Vereinigten Staaten von Europa sich zu unterscheiden, wobei sie zum Großteil ein gemeinsames Kulturerbe haben. Auch der nach dem 2. Weltkrieg entstandene Staat Israel stützte seine Hoffnung auf Gerechtigkeit und Frieden bei seiner Grundlegung auf seinen von vornherein laizistischen Charakter.
    Auf der anderen Seite ist diese äußere Distanz der Juden Europa mit seinen religiösen Wurzeln und seiner religiösen Gestalt gegenüber ein Mangel, der in ihrer Perspektive steckt. Europa muss kritisch, aber auch kontinuierlich verstanden und aufgenommen werden, vor allen von innen, durch die Europäer selbst, durch jene, die es ins Leben gerufen haben, die für seine Licht- und Schattenseiten verantwortlich waren. In diesem Sinne lässt sich die Perspektive, die wir, wieder schematisch, als „deutsche" bezeichnen, nicht übersehen.

    Zwei deutsche Tendenzen

    Die Verbindung der Deutschen mit Europa ist erstens durchaus eng, so in der Vergangenheit wie auch gegenwärtig und in absehbarer Zukunft. Sie waren immer eines der wichtigsten Elemente seiner Komposition - sowohl damals, als sie im Westen die Idee und die Mühe der Verwirklichung eines christlichen Kaisertums auf sich nahmen, wie auch dann, als im Drama, dessen Last sie in sich trugen, im Konflikt zwischen der Reformation und der katholischen (Gegen-)reformation die neuzeitliche Gestalt der gegenseitigen Beziehungen zwischen der Religion und der politischen Ordnung geschmiedet wurde, als auch später, als in der Zeit der Auflehnung gegen die schreiende soziale Ungerechtigkeit einer neuen, industriellen Ordnung der Sozialismus und der christliche Sozialgedanke entstand, und schließlich, als aus den Trümmern des 2. Weltkrieges ein neues Europa aufzustehen versuchte, das die Quellen des entsetzlichen Übels der europäischen Kriege zuschütten wollte - die Deutschen waren immer im Zentrum der europäischen Umwälzungen ein aktives Subjekt, das die positiven Werte dieser Umwälzungen herausarbeitete, das für deren Kosten aufkam und - im riesigen Ausmaß - die Verantwortung für die Gestalt Europas auf sich nahm, insbesondere für den Charakter seiner Beziehung mit dem Christentum oder - von der anderen Seite her gesehen - für die konkrete Gestalt der Applikation des Evangeliums zur Gestaltung der irdischen politischen und sozialen Ordnung in Europa.
    In diesem Kontext ist es klar, dass die Ruinen der Krematorien von Auschwitz (mit allem, was das bedeutet) vor allem etwas bilden, was für sie am besten nie in Europa gewesen wäre. Dies kann zu zwei konträren Haltungen führen (und führt tatsächlich), welche auf zweierlei Weise diese verhängnisvolle Vergangenheit auszulöschen und ungeschehen zu machen versuchen.
    Eine Haltung - eine spontane, leichtere - besteht darin, das Vergangene zu vergessen, zu minimalisieren und mit etwas anderem auszugleichen, nicht fortdauernd das Schlimmste in Erinnerung zu rufen, wenn man an „ein christliches Europa" oder „christliche Wurzeln von Europa" denkt. Denn das gehöre ja zur Vergangenheit, dafür sei ja auf vielerlei Weise gesühnt worden - mit der Niederlage im 2. Weltkrieg selbst angefangen. Es gilt, an andere, positive und alte Seiten des Christentums überhaupt, und an den deutschen Beitrag zum Christentum insbesondere, zu erinnern. Es gilt, (wahrheitsgemäß) daran zu erinnern, dass die erlittenen Unrechte nicht nur „jenseits" liegen, sondern auch auf „unserer" Seite. Es gilt bewusst zu machen, dass nur eine verhältnismäßig nicht zahlreiche Minderheit eine Mehrheit terrorisiert und unterjocht hat, die auf einmal bemerkte, dass sie nicht mehr im Stande ist, sich wirkungsvoll zu widersetzen. Es gilt zu schreien, dass in dieser dunklen Periode der Geschichte das deutsche Heldentum umso schwieriger ist, denn nicht gegen einen äußeren Terrorismus gerichtet, sondern gegen „die Unseren". In dieser Haltung ist auch die Tendenz enthalten, die Verantwortung für Auschwitz zu verteilen, diese auf die Kirche als solche oder auf die ganze christliche Welt, auf die kollaborierenden bzw. die Judenvernichtung passiv akzeptierenden Länder, die im Stillen davon Nutzen gezogen hatten, zu übertragen, überhaupt die verdorbene menschliche Natur deswegen anzuklagen. Man soll diese Tendenz nicht verachten oder ausschließlich verurteilen. Auch diese enthüllt eine wichtige Dimension der Wahrheit nicht nur über die konkrete Geschichte, sondern auch über den Menschen, über die Einheit der Kirche und des Menschengeschlechts, über die Notwendigkeit der Vergebung; dies ist eine Dimension, die aus den anderen Perspektiven schwer zu sehen ist...
    Es gibt jedoch auch einen anderen, mutigen, bewusst „gegen" jene eben erwähnte Tendenz gehenden deutschen Versuch, mit dem Schatten von Auschwitz zurecht zu kommen. Es ist eine bewusste Wahl, Auschwitz als Verneinung des bisherigen Europa mit christlichen Wurzeln und als Warnung für die Zukunft ernsthaft zu betrachten. Dieser Versuch setzt den Willen voraus, dies nicht zu vergessen, was man vergessen möchte. Diese Vergangenheit im Gedächtnis zu behalten und für diese die Verantwortung zu übernehmen, heißt hier, sich davon, was zu ihr geführt hat, radikal zu trennen. Von Anfang an zu beginnen, anders, mit der schlimmen Tradition zu brechen. Ein anderes Europa zu bauen, eine andere Gesellschaft, ein anderes Christentum, eine andere Kirche, etwas Neues „nach Auschwitz", radikal unterschiedlich davon, was „davor" war. Dies heißt zunächst, die Verneinung vom Europa der christlichen Wurzeln, die von den Opfern von Auschwitz kommt, das (ähnlich wie in der jüdischer Perspektive) als ein Symbol der Judenvernichtung zu verstehen ist, völlig ernsthaft zu nehmen. Den Blick auf dieses Volk wie auch auf seine Religion im Lichte dieser Kritik zu erneuern. Das zu erblicken, was verbindet, statt dessen (und manchmal auch davon abgesehen), was trennt. Die Verantwortung für den Antijudaismus im früheren Europa auf sich zu nehmen, für seinen Einfluss darauf, dass Rassisten im Zeichen des Hakenkreuzes ausgerechnet Juden zur degenerierten „Rasse", zum vergifteten Blut, das die Zukunft der Welt gefährdet, gemacht haben. Die Kirche also zu bilden, die, ihre Mitschuld nicht vergessend, weiß, dass sie in Europa auf keine Rechte und Privilegien pochen kann, dass sie sich von Grund auf wieder glaubwürdig machen muss, allen voran durch den Dienst den Schwachen, Benachteiligten und Ausgestoßenen gegenüber. Das ist zweifelsohne eine verstehens-, berücksichtigens- und achtenswerte Haltung. Man kann und muss von ihr viel lernen. Doch verliert auch sie aus den Augen für unsere Betrachtung wichtige Elemente. Sie tendiert, den deutschen Blick als einfach europäisch zu betrachten, den Gesichtspunkt der Kirche (oder Kirchen) in Deutschland den Juden und dem Judaismus gegenüber als einen (tatsächlichen oder zumindest wünschenswerten) Gesichtspunkt der Kirche überhaupt. Diese Haltung verkennt, dass - in Bezug auf die Tragödie von Auschwitz - dies nicht die einzige Gestalt der Beziehung des Christentums, der Juden und Europa ist. Deswegen scheint es wichtig , auch die Perspektive zu berücksichtigen, die (wieder in großer Kürze und Vereinfachung, für die ich mich besonders bei den polnischen Juden entschuldige) ich eine polnische Perspektive nenne.

    Polen und Auschwitz

    Die Polen sehen Europa auch „von innen". Sie verstehen sich von Anfang ihrer Geschichte an als diejenigen, die es mitgestaltet haben, wobei sie sich dessen bewusst sind, dass ihr Platz in Europa nie zentral war. Sie sind jedoch überzeugt, dass sie dort eine unersetzliche Rolle zu spielen hatten und haben. Eine wichtige Dimension dieser Rolle war es, zu verhindern, dass Europa von den Deutschen dominiert wird, dass es zum nur germanischen Europa wird. Von daher waren sie unter anderem geneigt, in den Streitereien, die das ganze lateinische Mittelalter geprägt haben, eher die Partei des Papstes als die des Kaisers zu nehmen. Von daher auch sind sie eher geneigt, das zu behalten, was in den tausendjährigen Beziehungen auf der deutschen Seite negativ war, was eine Bedrohung für die polnische politische Identität war, als verschiedenartige positive Einflüsse auf dem Gebiet der Kultur, des religiösen Lebens, der Theologie. Der Stolz der Polen ist ihr „goldenes Zeitalter" unter den Jagiellonen, von der Mitte des 15. Jhs. bis zum Ende des 16. Jhs., sowie auch das damals entstandenes System der Demokratie und Toleranz, welches unter anderem dazu geführt hat, dass auf das Gebiet der multinationalen und multikulturellen Res Publica die meisten verfolgten bzw. ihres Schicksals unsicheren askenasischen Juden aus dem Westen Europas übersiedelten. Die Polen erinnern sich gern daran, dass im Gegensatz zu den religiösen Kriegen im Westen Polen damals „ein Land ohne Scheiterhaufen" war, dass die apostolischen Legaten in ihren Berichten es bissig Paradisum Iudeorum nannten. Die spätere Krise und der Verfall des Staates trugen zur zusätzlichen Idealisierung dieser Zeit der Hoffnung auf das auferstandene Polen bei, und verstärkten zugleich das Misstrauen gegenüber den westlichen wie östlichen Nachbarn. Bittere Erfahrungen der Zwischenkriegszeit 1918-1939 begannen zu verdeutlichen, dass der Wiederaufbau eines realen Staatswesens nur mühsam den Träumen vom friedvollen Zusammenleben der Polen selbst, geschweige denn vieler Nationen, darunter Juden, unter einem gemeinsamen Dach des wiedergeborenen Polens gerecht werden kann.
    Vor diesem Hintergrund wurde Auschwitz - das im Frühling 1940, zur Terrorisierung und Unterjochung eines frisch von Deutschen eroberten Teils Polens errichtete Konzentrationslager - zum Symbol, und sogar noch bevor es der Vernichtungsort für aus ganz Europa transportierte Juden wurde. Es wurde zum Symbol des Willens, Polen als solches zu vernichten, schon damals, als hier all diejenigen zur Vernichtung verurteilt wurden, die die polnische Kultur bildeten - sowohl Katholiken, darunter viele Priester, wie auch Protestanten oder Juden. Es wurde bald zum Symbol des Widerstandes gegen diesen brutalen Willen zur Macht und zum Symbol des Martyriums, des Sieges durch den Glauben. Die Polen, wenn sie an Auschwitz denken, sehen den christlichen Glauben nicht im weiten Hintergrund der Urheber der Hölle des Konzentrationslager, sondern den Glauben in seiner reinsten Gestalt, den Glauben, der durch die Liebe agiert wie ein Lichtstrahl innerhalb des Lagers, auf der Seite der Häftlinge, jener, die, wie Maximilian Kolbe, in Anlehnung an die Macht des Glaubens diesem Alptraum einen Sinn verleihen. Meistens beschränken sie diesen Glauben nicht nur auf diejenigen, die im Stande waren, die Affinität zwischen ihrem Schicksals und dem Christi auf Golgotha zu sehen und ihre Haltung bewusst als die Nachahmung des Leidens Christi zu gestalten. Sie übertragen ihn auch auf Juden, die mit dem Bekenntnis des Glaubens Israels an den einen Gott starben, und gewissermaßen schauen sie auf diese spontan auch vom Standpunkt des Kreuzes. Sie verstehen die Juden insofern, als deren Haltung, deren Glaube dem ihren ähnelt und als dieser Glaube ähnlicherweise seinen Heroismus in der Stunde der Todesprüfung gezeigt hat. Für die Polen (vergessen wir nicht eine große Vereinfachung unserer Darstellung) liegt die Opposition in Auschwitz auf der Achse: gottlose Täter - gottesfürchtige Opfer. In dieser Optik verschwinden Unterschiede zwischen den Opfern von Auschwitz: es ist der Ort der Erniedrigung des Menschen, ein Schlag, der Menschheit durch ein unmenschliches totalitäres System verpasst. Das ist der Grund, warum die Polen nicht verstehen können, warum das Kreuz von Auschwitz entfernt werden sollte - die einzige Hoffnung derer, die sich nicht unterkriegen ließen und die sie als ihre Familienangehörige, Landsleute und Mitglieder der Kirche näher kannten. Deswegen können sie nicht nachvollziehen, warum man sich wegen der christlichen Wurzeln Europas schämen sollte, wegen der christlichen Werte für die Zukunft, wenn gerade diese dazu verhalfen, dass die Menschenwürde, die Europäerwürde überdauerte, selbst diese furchtbar in Auschwitz zertretene. Die Erfahrung des Christentums in dem letzten Jahrhundert ist für sie im höchsten Grade positiv, integrierend, Hoffnung erweckend, in eins verkoppelnd. Darum sehen sie die Hoffnung für Europa in der Rückkehr zu den christlichen Wurzeln.
    Selbstverständlich hat auch diese Perspektive ihre Mängel und bringt einen Teil der Wahrheit in den Hintergrund. Sie übersieht, wenn sie auf Auschwitz schaut, die Tiefe der Universalität der Kirche, die aus Sündern und Heiligen über die nationalen Grenzen hinweg besteht, sie bricht die Solidarität zwischen den Christen-Deutschen, die in den Nationalsozialismus verwickelt waren, und den Christen-Polen, die Opfer dieses Systems und dieser Ideologie waren, sie bricht somit, ohne sich dessen bewusst zu sein, die Solidarität „des christlichen Europa". Sie verteidigt, andererseits, vor jeglicher Mitverantwortlichkeit der Polen für die Vernichtung der Juden, indem sie einseitig das Heldentum derer unterstreicht, die denen Hilfestellung leisteten.

    Die Dynamik der Bewusstseinswandlungen und die Bedeutung der Integrierung der Darstellungen

    Wir haben mehrmals den Schematismus unserer Darstellungen betont. Die erste Korrektur, die in den hier entworfenen drei Perspektiven vorzunehmen sind, damit sie überhaupt für das Verständnis des Themas „Religion in Europa" geeignet sind, betrifft die Dynamik ihrer Wandlung. Obwohl man gewiss auch heute hie und da Vertreter der hier entworfenen Gesichtspunkte „in reiner Gestalt" treffen kann, muss man sagen, dass die letzten 25 Jahre durch die Aufnahme und die Entwicklung von Kontakten, Gesprächen, Dialogen auf den einzelnen „Dreieckseiten" und auf dem ganzen Feld des „Dreiecks", von dem wir sprechen, gekennzeichnet sind. Die Chance der Veränderung haben selbstverständlich große politische und zivilisatorische Wandlungen auf unserer Erdkugel geschaffen. Dies wäre aber belanglos, wenn diese Chance nicht von den Menschen des Glaubens und des religiösen Gedankens auf jeder Seite aufgenommen würde. Eine der symbolischen Erscheinungen dieser Dynamik ist gerade das 25. Jubiläum des Austausches und der Zusammenarbeit zwischen unseren Hochschulen, welches wir an diesen Tagen feiern. Es kann Symbol einer der wichtigen Dimensionen dieser Wandlungen sein, was in der Zeit des Verfalls des Kommunismus in Osteuropa vielerlei Hilfe und Eröffnung seitens Deutschlands - zumindest in Polen - einer der Hauptfaktoren war, negative Stereotypen zu überwinden und die Deutschen von der positiven Seite her zu betrachten.
    Seit der Befreiung Polens von den kommunistischen ideologischen und politischen Abhängigkeiten entwickeln sich auch polnisch-jüdische Kontakte und Gespräche, auch auf der religiösen Ebene. Dieser Dialog ist in Polen schwieriger, denn es lebt immer entfernere, immer stereotypere Erinnerung an sie und die Lebenden kommen meistens nur für einen Augenblick, aus der Ferne, um eine Spur ihrer Vorfahren zu finden, und oft haben sie keine Kraft und Neigung mehr, lebendige Kontakte zu suchen, was die in Polen angetroffenen Veränderungen und Misstrauen nicht vermindern.
    Es kommt, obwohl gewiss immer noch zu selten, zu Treffen, an denen Vertreter aller drei Perspektiven teilnehmen, von denen hier die Rede ist, und sogar in der Perspektive und der Nähe von Auschwitz. Deren gesellschaftliche Auswirkung ist nicht breit. Es schreitet dennoch das Überwinden des gegenseitigen Misstrauens und das Sichhineinversetzen in die Perspektive der anderen Seite fort. Der Verlauf dieser Gespräche und deren Ergebnisse lassen sich hier kaum referieren. Vielmehr versuchen wir zum Schluss zu antworten, wie der bereicherte Blick auf die schmerzhaften Aspekte der Vergangenheit Europas im Verständnis der Rolle der Religion für die Zukunft nützlich sein kann.
    Es scheint, dass der vollständige gemeinsame religiöse Blick auf die Vergangenheit, wenn irgend möglich, symbolisiert durch Auschwitz, fruchtbar für die Kirche und Europa wäre.
    Die Kirche hätte dann die Chance, ihr vollständigeres Gesicht zu entdecken, den zurückgelegten Weg nicht nur vom Standpunkt der Ideale, die sie zu realisieren bemüht war, sondern auch im Lichte dessen, was tatsächlich daraus geworden ist, zu sehen: was ein wahrer Grund zum Stolz ist und was Schamgefühl hervorruft und Bekehrung benötigt. Die Kirche, die die Wahrheit besser erkennt und dadurch demütiger ist, hat die Chance, ein überzeugenderes Zeugnis abzulegen und, womöglich, dank dessen in Europa noch glaubwürdig zu werden. Wenn die Kirche in Europa in der Vergangenheit nicht nur diese Trennlinien erkennt, die aus den formalen dogmatischen und strukturellen Unterschieden resultierten, sondern auch diese, die in den politischen Konflikten ihren Kindern fast unmöglich machten, ihre Brüder in Christus auf der anderen Seite der Barrikaden und Fronten zu sehen, so könnte sie katholischer sein, nicht im konfessionellen, sondern im ursprünglichen Sinne, und dadurch fähig, der Versöhnung der Völker überzeugender dienlich zu sein.
    Besonders wertvoll scheint die Entdeckung durch die Kirche ihrer Verbindung mit Israel, nicht nur im genetischen Sinne in der außer- und voreuropäischen Geschichte, sondern auch heute. Diese Endeckung lässt die Kirche (auch in Europa) sich mit Europa nicht identifizieren oder es verabsolutieren. Indem sie Distanz herstellt, erleichtert sie eine freundliche und kritische Beziehung zugleich Europa gegenüber, seinen Institutionen und Bestrebungen. Man braucht nicht zu überzeugen, dass dies auch für Europa von Nutzen sein kann, damit es sich in seiner Sattheit und in seinem Egoismus nicht verliert, indem es sein Gesicht nicht preisgibt.
    Das sind natürlich nur Träume. Aber anlässlich der Feier, da wir Gott und Menschen für die bescheidene Strecke des Bauens der intellektuellen, zwischenmenschlichen und religiösen Kontakte danken, wo wir uns gegenseitig stärken für das weitere Bauen und Enger knüpfen dieser Kontakte, kann man ein weinig träumen und es lohnt sich, ein wenig zu träumen...

    Aus dem Polnischen übersetzt von Robert Samek



  • 2008 Patrycja Tomczak - Wspomnienie o Kardynale Lustiger

    Aaron Jan Maria od Krzyża

     

     

    Stojąc tu dziś przed Państwem, doświadczam tego, co chyba jest udziałem wszystkich, którzy mają publicznie mówić w tym szczególnym miejscu. Podczas gdy za bramą Birkenau, wedle słów Benedykta XVI, mówić jest rzeczą prawie niemożliwą, to jednak tu, w gościnnym Centrum Dialogu i Modlitwy, mówić można i trzeba. Można i trzeba, bo choć grawitacja słowa osiąga tu niespotykane chyba na świecie wartości, to zmagając się z tym dźwiganiem słów modlitwy i dialogu, słów zwróconych ku Bogu Żywemu i dzielonych z żywymi braćmi, czujemy, że chronią nas one przed pustką, ciemnością i rozpaczą. Obdarzony słowem lud Biblii, żydzi i chrześcijanie, gromadzą się przed obliczem Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, bo to On pierwszy do nich przemówił. Gdy mówi, żyją, doświadczając bólu i radości, choćby słyszeli słowa trudne, straszliwe i niepojęte. Gdy milknie, spoglądają prosto w otchłań szeolu. Może dlatego tak trudno mówić w Oświęcimiu.

     

                Ale czasem mówić trzeba, zwłaszcza tu – w imię pamięci żywych, która umiera, kiedy milknie. Dzisiaj, w święto Siostry Teresy Benedykty od Krzyża, spotykamy się, by wspominać zmarłego przed rokiem księdza Kardynała Aarona Jean-Marie Lustigera, arcybiskupa Paryża z rodziny polskich Żydów, przyjaciela Polaków, który nie chciał przyjechać do Auschwitz. Kim był człowiek, który mówił o sobie: Jestem nosicielem znaczeń nieskończenie przekraczających moją osobę?

                Urodził się 17 września 1926 roku w Paryżu, w rodzinie żydowskich imigrantów z Polski, i otrzymał imię Aaron, na pamiątkę dziadka ze strony ojca, przewodniczącego cechu będzińskich piekarzy. Rodzice nosili to samo nazwisko (byli najprawdopodobniej dalekimi kuzynami), i choć ich korzenie sięgały żydowskiego Będzina i Sosnowca, poznali się dopiero w Paryżu. Gizela Lustiger znalazła się tu przed pierwszą wojną światową, jako najstarsza córka owdowiałego rabina z Polski, tradycyjnego Żyda z brodą, pejsami i w kapeluszu, mówiącego tylko w jidysz i po polsku, jak zapamiętał go wnuk Aaron. Ojciec kardynała, Charles Lustiger wyjechał na Zachód, jak wielu polskich Żydów, przed 1918 rokiem, pozostawiając na Śląsku całą rodzinę. Będzin, Sosnowiec – te zasłyszane w dzieciństwie nazwy miejscowości należały do jakiegoś legendarnego i odległego terytorium, wspominał Kardynał, aż dopóki całkiem niedawno nie odkryłem, że wszystkie znajdują się w pobliżu Oświęcimia. Kuzyn Arno, który lata wojny spędził w będzińskim getcie i cudem ocalał z Zagłady, opowiadał mu, że gdy wiał wiatr od Oświęcimia, przynosił odór dymu palonych ciał.

                Po ślubie Gizela i Charles Lustigerowie przez jakiś czas handlowali na targach, a potem kupili w Paryżu sklep dziewiarski. Między sobą rozmawiali w jidysz, zwłaszcza gdy nie chcieli, by dzieci ich rozumiały – Aaron i cztery lata młodsza Arleta znali już tylko francuski. Kardynał, wspominając swoje szczęśliwe, ale surowe dzieciństwo, opowiada o wielkim szacunku dla wiedzy i umiłowaniu mądrości: dla moich rodziców stanowiło to najważniejszą wartość wpisaną w tradycję żydowską. A także wierność dla bardzo surowego postępowania moralnego: dobro i zło, to coś, co naprawdę istnieje. Do tego niemal zarozumiała świadomość tego, że jesteśmy Żydami. Mieliśmy postępować dobrze, nie jak poganie, nie jak goje, dlatego że to nam Bóg powierzył sprawiedliwość. Właśnie z tej racji poganie poddali nas wyjątkowym prześladowaniom. /…/ Pamiętaj, jesteś Żydem. Nie możesz kłamać, nie wolno ci zawieść, masz dobrze czynić, nie postępuj jak „poganie”. Od wczesnego dzieciństwa, nie będąc „takim jak inni”, wiedziałem, że opinia „innych” nie wystarcza, żeby określić, co jest dobre. Nauczyłem się, czym jest wierność, nawet jeżeli musi być opłacona gorzką ceną samotności czy wyłączenia. Mówi tak człowiek, którego, wedle jego własnych słów przed bramą liceum sprano po twarzy za to, że jest Żydem, który usłyszał od kolegów z klasy idących na lekcję religii „To nie dla ciebie, jesteś Żydem, wynoś się”; człowiek, który po latach będzie miał we francuskim Kościele licznych przeciwników i nigdy nie zostanie przewodniczącym episkopatu; do którego na długo przylgnie opinia kontrowersyjnego ekstrawaganta i samotnika, co będzie zresztą kwitował z całą szczerością słowami Mało się troszczę o opinię, którą mają o mnie.

     

                Mimo tradycyjnego wychowania, jakie dali dzieciom, rodzice Lustigera nie byli religijnymi żydami, uznając judaizm za pełen przesądów, archaiczny, przeszkadzający Żydom w wyzwoleniu /…/ Rabini i księża opowiadają te same bzdury. Kardynał zachował jednak w pamięci obraz matki odmawiającej niezrozumiałą modlitwę nad owocami, i świadectwo francuskiej sąsiadki, która wspomina, że Gizela Lustiger, bardzo elegancka kobieta, zostawiała na noc markizę nad swoim sklepem, żeby kloszardzi mogli spać w progu, osłonieni przed deszczem. Aaron był ponoć, wedle słów swej późniejszej matki chrzestnej, do śmierci zaprzyjaźnionej z Kardynałem, dzieckiem bardzo żywym, wybitnie zdolnym i równie leniwym – szkolne zadania odrabiał na ostatnią chwilę i zajmował się tylko tym, co go akurat interesowało. Nic dziwnego, iż gdy rodzice pracujący w sklepie byli przekonani, że ich utalentowany muzycznie syn ćwiczy gamy lub odrabia lekcje, dziesięcioletni Aaron włamywał się potajemnie do ich zamykanej na klucz biblioteczki i godzinami pożerał książki. Wśród nich znalazło się protestanckie wydanie Biblii: Czytałem ją jednym ciągiem. Od tego momentu lektura  Nowego Testamentu zajęła swoje miejsce w mojej żydowskiej świadomości. Dla mnie chodziło o ten sam duchowy temat, to samo błogosławieństwo, o tę samą stawkę: zbawienie ludzi, miłość Boga i poznanie Boga. /…/ Z drugiej strony, znałem przecież te opowiadania rodziców o chrześcijanach, którzy prześladowali Żydów, ale to byli antysemici, a nie ci, o których mówi Nowy Testament: nie Jezus i jego uczniowie.

     

                W tym samym czasie, w wakacje 1936 i 1937 roku, dzieje się coś, co trudno zrozumieć z polskiej perspektywy. Lustigerowie, ufni we francuski paszport, wysyłają swego syna do hitlerowskich Niemiec, by mieszkając w niemieckich, lecz antyfaszystowskich rodzinach doskonalił znajomość języka. Zmieniają mu imię na Arno i przykazują: Masz nie mówić, że jesteś Żydem. Dorośli Niemcy, u których mieszka, wiedzą, kim jest naprawdę, ale nie wie tego ich trzynastoletni syn, noszący wówczas jak wszyscy rówieśnicy mundur Hitlerjugend. Z dumą opowiada młodszemu francuskiemu koledze o aryjskich tradycjach Germanów, pokazuje ulotki Stürmera i swój nóż organizacyjny ze słowami: w czas letniego przesilenia zabijemy wszystkich Żydów! Kardynał powie po latach: Widziałem to, czego dorośli Żydzi francuscy, ani nawet niemieccy, jeszcze nie widzieli. Nic, co później nastąpiło, nie było dla mnie niespodzianką. Ale także w Niemczech po raz pierwszy zetknąłem się z bliska z dorosłymi chrześcijanami: byli to antynaziści. W Niemczech również odgadłem, dlaczego Bóg zawarł przymierze z Żydami: z powodu Mesjasza. Jeśli złożyć te wstrząsające doświadczenia jedenastoletniego dziecka, lekturę całej Biblii i kontakt z hitleryzmem, zrozumiałe stają się jego późniejsze słowa: Gdy po raz pierwszy znalazłem się rzeczywiście wobec chrześcijan, wiedziałem lepiej niż oni sami, w co wierzą.

                Dalsze wypadki toczą się szybko: po wybuchu wojny Lustigerowie szukają dla dzieci schronienia w Orleanie. Charles wyjeżdża na front, Gizela wraca do paryskiego sklepu. W Wielki Czwartek 1940 roku Aaron wchodzi do orleańskiej katedry, którą codziennie mijał w drodze do szkoły – nie wie, co to za święto, i co robią zgromadzeni tam ludzie. Nazajutrz wróciłem do katedry. Chciałem znowu zobaczyć to miejsce. Kościół był pusty. Był pusty także duchowo. Przeżyłem doświadczenie tej pustki: nie wiedziałem, że to był Wielki Piątek, ale właśnie w tej chwili pomyślałem: chcę zostać ochrzczony. Trzydzieści dziewięć lat później, na życzenie Jana Pawła II, jak sam mówi: wzięty za słowo przez Boga, Aaron wróci do orleańskiej katedry jako biskup, a potem ustawi ołtarz w miejscu swego nawrócenia.

                Choć sam Lustiger mówił o tym wydarzeniu nie tyle konwersja, co krystalizacja. Doskonale pamiętał rozmowę z rodzicami: to była niesłychanie bolesna scena. /…/ Powiedziałem im: ja was nie porzucam. Nie przechodzę do obozu nieprzyjaciela. Staję się tym, czym jestem. Nie przestaję być Żydem – przeciwnie, odkrywam sposób, aby nim być. Wiem, że żydzi gorszą się słysząc to. Ale ja tak to przeżywałem. Rodzice odmawiają zgody: wydawało im się to zupełnie niezrozumiałe, szalone i nie do zniesienia; to była najgorsza rzecz, najgorsze nieszczęście, jakie im się mogło przydarzyć. Miałem bardzo ostrą świadomość, że zadaję im ból nie do zniesienia. Było to dla mnie rozdzierające i zrobiłem to naprawdę tylko wskutek wewnętrznej konieczności. Trudno tu nie pomyśleć o innej żydowskiej rodzinie, o łzach Augusty Stein, matki Edyty, o jej dramatycznych słowach  Teraz znalazłam swój grób”. Gdy izraelscy dziennikarze nie bez ironii zapytają Kardynała, czy nie doradza im zatem chrztu, by się stali lepszymi Żydami, Lustiger odpowie, jako Żyd i jako chrześcijanin, w sposób tak obcy naszej nierzadko pogańskiej mentalności: Nie do człowieka należy decyzja, kim powinien być.

     

                Rodzice godzą się w końcu na chrzest obojga dzieci, wierząc, że może on służyć jako dodatkowe zabezpieczenie wobec faszystów. Aaron Jean-Marie odpowiada im: To się na nic nie przyda. Czyż Mesjasz nie miał cierpieć? (por. Łk 24,26). A ja uwierzyłem w Chrystusa, Mesjasza Izraela. /…/ Kiedy po upadku Francji zobaczyłem wkraczających Niemców, wiedziałem już, że Żydzi zostaną zabici. Wiedziałem o tym lepiej niż moi rodzice.

     

                Po antyżydowskich ustawach z jesieni 1940 roku, Lustigerowie rejestrują się jako Żydzi i są odtąd zobowiązani nosić żółtą gwiazdę; dzieciom udaje się ukrywać w Orleanie. Kiedy pętla się zaciska, Charles wyjeżdża szukać pracy i schronienia dla najbliższych w strefie nieokupowanej, Gizela ma do niego dołączyć – tymczasem utrzymuje rodzinę, prowadząc sklep. Jak wspomina Arlette Lustiger, siostra Kardynała: Mama pozostawała niewzruszona. Nie przejmowała się Niemcami. Żółtą gwiazdę nosiła przyszytą do szala i schowaną pod kołnierzykiem. Latem 1942 roku trwają wielkie obławy na Żydów w całej Europie; Gizela ma zamiar wymknąć się z Paryża i ukryć w Orleanie. Nieraz się udawało. Ostatniej nocy w Paryżu, wskutek donosu jednego z sąsiadów, zostaje aresztowana przez gestapo i umieszczona w obozie przejściowym w Drancy. Jean-Marie i Arlette dowiadują się o tym na początku sierpnia 1942 roku – gdy Edyta Stein wysiada z bydlęcego wagonu na rampie w Birkenau, Gizela Lustiger pisze do swoich dzieci pożegnalne listy, przemycane przez opłacanych strażników: Moje dzieci, ta choroba jest śmiertelna, strzeżcie się jej. Tych listów Kardynał nigdy nie odważy się przeczytać drugi raz. Kilka lat później dowie się, że matka zginęła w Auschwitz-Birkenau w marcu 1943 roku, dzieląc los prawie wszystkich Lustigerów z Będzina i Sosnowca. Szantażowany przez kolaborantów, ukrywający się w kolejnych francuskich miastach Aaron Jean-Marie osiąga w swoim życiu, jak sam mówi, absolutne dno tragizmu. Znany po latach z poczucia humoru arcybiskup Paryża – świadkowie opowiadają, że podczas licznych spotkań z Janem Pawłem II Kardynał i Papież opowiadali sobie nawzajem dowcipy, a potem wybuchali obaj tubalnym śmiechem – pewnego wiosennego wieczoru, tuż przed końcem wojny, staje na pustym placu wioski Saint-Sulpice-sur-Lèze, dotyka swych ust i pyta sam siebie: Czy jeszcze kiedyś będziesz umiał się uśmiechać? I odpowiada: nie, już nigdy.

                Żyjemy w szczęśliwych czasach, gdy młodzież gimnazjalna, o ile zna obce słowa, potrafi nazwać „traumatycznym przeżyciem” egzamin z matematyki. Czym naprawdę jest trauma Zagłady, przypomina nie tyle opowiedziana właśnie historia dzieciństwa i młodości Kardynała, ile jego trwające niemal czterdzieści lat milczenie. Dla wielu przyjaciół te nieznane dotąd szczegóły z biografii Lustigera okażą się szokiem, a ujrzą światło dzienne dopiero po jego nominacji na arcybiskupa Paryża w 1981 roku, gdy nie sposób było dłużej się ukrywać przed bardziej i mniej życzliwą prasą, która okrzyknęła go wtedy „polskim Żydem”. Czterdzieści lat po wojnie Kardynał odpowie na pytanie dziennikarza, czy nie oburzało go milczenie o szoah: Ależ ja sam także nie mogłem mówić, wcale nie chciałem o tym mówić! To było niewyrażalne, to był niesłychany ból, nie może sobie Pan tego wyobrazić! /…/ Kiedy w Izraelu po raz pierwszy zobaczyłem pomnik deportacji, Yad Vashem, to było dla mnie dosłownie nie do zniesienia! Nie mogłem inaczej przeżywać tego zwiedzania niż w milczeniu i we łzach, i to we łzach, których nie mogłem pokazać. /…/ Jeszcze dzisiaj są rzeczy, o których nie mogę mówić ani słuchać. Kiedy w telewizji widzę transmisję o deportacji, zmieniam kanał. Jak zawsze nie troszcząc się o to, jak zostanie przyjęta jego deklaracja, nie ukrywał, że nie chce pojechać do Auschwitz; gdy w końcu tu przybył po nominacji kardynalskiej, w 1983 roku, uczynił to tylko dlatego, że wielu ludzi nie rozumiało, jak może tam nie pojechać; później powracał tu równie niechętnie, w duchu posłuszeństwa, na polecenie obu Papieży. Świadkowie mówią, że po milczącej modlitwie w Birkenau Kardynał wrócił do nich z twarzą szarą jak popiół. Sam Lustiger z wdzięcznością wspomina strażnika z Yad Vashem, który, zaniepokojony widokiem milczącego Żyda, od wielu godzin tkwiącego w kącie sali, podszedł do niego ze słowami: Nie rozpaczaj. Odmów kadisz i wracaj do siebie. O swojej matce powiedział publicznie tylko raz, w 1999 roku, gdy podczas francuskiego Narodowego Dnia Pamięci o Deportacji i Zagładzie Żydów odczytywał część listy nazwisk. Gisèle Lustiger – powiedział głośno, i dodał po chwili milczenia – moja mama.

     

                Rodzinna historia kardynała Lustigera ma zresztą nieoczekiwany, wzruszający epilog, który znamy dzięki świadectwu jego siostry, Arlette. Po 1945 roku Charles Lustiger bezskutecznie chce uzyskać anulowanie chrztu dzieci. Gdy Jean-Marie trafia do seminarium, ich kontakty urywają się na dobre. Ale kiedy w Wielkanoc 1954 roku w paryskim Seminarium Karmelitów młody Lustiger przyjmuje święcenia kapłańskie, jego ojciec stoi w głębi kaplicy, ukryty za filarem. Podczas sakry biskupiej w orleańskiej katedrze zasiądzie już w pierwszym rzędzie. W latach siedemdziesiątych, gdy wielu francuskich księży porzucało kapłaństwo, Arlette podejrzewała, że ojciec będzie tego oczekiwał od jej brata: To niemożliwe, oburzył się sędziwy Żyd, on jest przecież wyświęcony. W 1982 roku Lustiger, przerywając pielgrzymkę z Papieżem do Hiszpanii, zdążył przyjechać do umierającego ojca, który, rozpoznając syna, po raz pierwszy zwrócił się do niego imieniem z chrztu, Jean-Marie. Odmówili razem modlitwę Sz’ma Israel.

     

                Choć Lustiger stał się w końcu twarzą francuskiego Kościoła, z początku nic tego nie zapowiadało. Nie dlatego, że brakowało mu charyzmy, wręcz przeciwnie: dał się poznać jako wieloletni, bardzo aktywny i żarliwy duszpasterz akademicki na Sorbonie, już wtedy przepracowany, wciąż w pośpiechu na nieodłącznym motorowerze; odesłany po piętnastu latach do niemrawej parafii św. Joanny de Chantal na peryferiach prawobrzeżnego Paryża. Lustiger wpadł tam z charakterystycznym dla niego impetem: szokuje parafian zupełnie nowym stylem duszpasterskim (rozdaje pod kościołem ankietę „Czy chcą się Państwo spotkać ze swoim proboszczem?”), zmianą wystroju kościoła, znacznym wydłużeniem czasu odprawiania Mszy, rewolucyjnym na owe czasy zaangażowaniem świeckich w życie parafii: Jeśli przychodzicie tutaj, aby napełnić wasze baki – grzmi któregoś dnia – to pomyliliście adres. Nie jestem stacją benzynową ani nawet rafinerią. Jeśli szukacie benzyny, to wy nią jesteście! Coraz większe tłumy przychodzą słuchać dziwnego proboszcza, który ani im nie schlebia, ani nie moralizuje: Wiara  polega na tym, by zaakceptować, że zostaliśmy wybrani przez Boga, a nie, że to my Go wybraliśmy. Wiara polega na tym, aby powierzyć siebie wierności Boga, nie zaś ufać swojej własnej wierności.

                W gronie księży, także biskupów, ksiądz Lustiger wywołuje skrajnie różne emocje. Ma nieznośny charakter, jest strasznym bałaganiarzem, mówią niektórzy. Trzeba mieć wielką odporność psychiczną, żeby z nim pracować. Nie zawsze uważnie słucha, wciąż się gdzieś spóźnia i spieszy, za wyjątkiem dwóch sytuacji – kiedy się modli i gdy odprawia Mszę. Jego prawdziwym konikiem jest formacja świeckich i liturgia: przygotowuje ją zawsze w najdrobniejszych detalach, sam projektuje ornaty, układa pieśni, współpracuje z najlepszymi paryskimi artystami (pod koniec życia śmiertelnie chory Kardynał opracuje szczegółowy scenariusz własnego pogrzebu). „To maniak” – mówią nieżyczliwi, którzy nawet nie próbują zrozumieć Lustigera, „To esteta” – powiadają życzliwi, którzy chyba też nie zawsze go rozumieją. „Mistyk i przedsiębiorca” – orzekł jeden z jego biografów, który chyba rozumie Kardynała trochę lepiej. Nie jestem typowym duchownym. Nie potrafię przemawiać pod koniec bankietu – powiedział sam Lustiger. Co więcej, pozwolił sobie kiedyś na niecodzienne wyznanie: Byłem wyczulony na zarzut odnoszący się do Kościoła, z którym spotkałem się, gdy wstępowałem do seminarium: mianowicie że Kościół jest „systemem awansu społecznego, systemem władzy”. Wyciągnąłem stąd wniosek, żeby w tej dziedzinie postawić kwestię niezwykle jasno i wiedzieć, jak postępować. Nigdy i w żaden sposób nie mam się ustawiać w sytuacjach sprzyjających temu, co w systemach administracyjnych nazywa się „awansem”. Nigdy nie wchodzić w układy.

                Nietrudno więc wyobrazić sobie szok, jakim były dla Lustigera kolejne nominacje: w 1979 roku na biskupa Orleanu, a niespełna dwa lata później – arcybiskupa Paryża. Informację o wyborze na biskupa trzeba mu było powtarzać trzy razy, bo nie rozumiał. Bóg pochwycił mnie za włosy i zaprowadził, dokąd nie chciałem – zwierzy się kiedyś, a zapytany przez dziennikarzy o nominację powie: Jak gdyby krucyfiksy zaczęły nosić żółtą gwiazdę. Nie pojmował jednak, co kierowało nowym Papieżem z Polski, którego nigdy dotąd nie spotkał. Mówił później, że uspokoiły go dopiero usłyszane od księdza Dziwisza słowa: Jesteś owocem modlitwy Papieża. Skądinąd bezlitosny osąd francuskiego Kościoła jako systemu władzy, uwikłanego w polityczne frakcje, i radykalny program jego ewangelizacji, musiały już wtedy być bliskie wizji Jana Pawła II, którego połączy z Lustigerem serdeczna przyjaźń. Kościół nie ma dążyć do skuteczności przyciągania czy podboju. Nie taka jest jego misja. Jego misją jest świadczyć wobec wszystkich o miłości Boga, o tej nieskończonej miłości, jaką ich umiłował. Tymi samymi środkami, jakich użył Chrystus: oddając życie za tych, których się kocha. Największe w historii Francji, ponad milionowe zgromadzenie na polach Longchamps podczas Dni Młodzieży w Paryżu w 1997 roku udowodni sceptykom, że Kościół, który przestaje walczyć o podbój i skuteczność, a zaczyna w duchu ubóstwa dawać świadectwo o Jezusie, ma wielką moc przyciągania. To będzie prawdziwe odrodzenie francuskiego Kościoła. Tymczasem nowy hierarcha nie przestaje zaskakiwać: nie chce herbu ani dewizy biskupiej; ostatecznie dewizę – jakże stosowną! – wybiera za niego Kościół, przez liturgię, którą tak ukochał. W dniu sakry biskupiej, w święto Niepokalanej, czyta się Ewangelię o Zwiastowaniu: „U Boga wszystko jest możliwe”. Świetne streszczenie jego życia.

                W czasie kilku pobytów w Paryżu miałam szczęście słuchać Kardynała Lustigera. Pamiętam Msze w katedrze Notre-Dame o 18.30, ołtarz główny, na którego stopniach siedzą dzieci, a zaraz obok niepełnosprawni na wózkach; pamiętam świetne homilie, które wygłaszał zawsze bez kartki, z Biblią w ręku. Pamiętam jego ludzkie ciepło i skłonność do żartów: któregoś razu, idąc z orszakiem do katedry, zatrzymał się i zaczepił chłopca, stojącego tuż obok mnie z rodziną. „Skąd jesteś? – Z Węgier. –A ile masz lat? – Dziesięć. – No widzisz, masz dziesięć lat i mówisz po francusku, a ja siedemdziesiąt dwa, i nie mówię po węgiersku!”. Pamiętam też z francuskiej telewizji jego łzy, gdy gasił siedem stojących u stóp ołtarza świec, na wieść o zamordowaniu siedmiu braci trapistów z Tibhirine. To był pasterz, za którym chciało się pójść; ludzie słuchali go jak zahipnotyzowani. Może nie zawsze rozumiejąc: ponoć pewnego razu, po nagraniu wywiadu dla telewizji, Kardynał zapytał jednego z techników, czy wszystko, co mówił, było zrozumiałe – technik miał odpowiedzieć:  Nic nie zrozumiałem, ale czuję, że to jest prawda”. Zasypano Lustigera protestami, gdy zapowiedział przygotowania do beatyfikacji Jacquesa Fescha, młodego człowieka skazanego w 1957 roku na śmierć za zabójstwo, który w więzieniu przeżył nawrócenie i zredagował zapiski, wydane po latach pod tytułem „Za pięć godzin zobaczę Jezusa”. Kardynał nie uchylił się od pytań najtrudniejszych, zwierzając się komuś: Co zrobiłbym, gdybym dowiedział się, że osoba, która zabiła moją matkę w Auschwitz, nawróciła się później? Mam nadzieję, że potrafiłbym jej wybaczyć, gdyż dla każdego człowieka jest miejsce w Bożym planie zbawienia. W wywiadzie dla izraelskich dziennikarzy, mówiąc o szoah, odważył się powiedzieć: W głębi duszy myślę, że ze zła, które jest absolutne, Bóg może wydobyć absolutne dobro. W jaki sposób? Nie wiem, ale wierzę, że wszyscy ci, którzy stali się ofiarami, są z pewnością umiłowani przez Boga. Że mają w jakiś sposób udział w cierpieniu Mesjasza. Ale tylko Bóg może to powiedzieć, nie ja. I że któregoś dnia ci, którzy ich prześladowali, poznają, że to dzięki nim jesteśmy zbawieni. Chyba najlepiej scharakteryzował Kardynała jeden z biskupów: „Z Lustigerem staje się zawsze od razu u stóp krzyża”.

                Może ten właśnie wymiar człowieczeństwa – dramatyczny, żydowski i mesjański, łączy go najmocniej ze Świętą Teresą Benedyktą od Krzyża, której portret wisiał w jego biurze. Ona, karmelitanka, urodzona w Jom Kipur, Dzień Pojednania, najważniejsze i jej ulubione żydowskie święto; jedyny w czasach biblijnych dzień, kiedy arcykapłan, kohen hagadol, wchodził do Świętego Świętych, za zasłonę - parochet, by pokropić krwią ofiar najświętsze, puste miejsce, w którym mieszka Haszem. On, Kardynał z pokolenia Lewiego, noszący kapłańskie imię Aaron, on, który w środku hitlerowskiej nocy, w pustej orleańskiej katedrze pod wezwaniem Świętego Krzyża, w Wielki Piątek, dzień, w którym zasłona jerozolimskiej Świątyni rozdarła się na dwoje, uwierzył, że Jezus był niewinnym Cierpiącym Sługą Jahwe, nowym i jedynym Arcykapłanem, Mesjaszem Izraela. Zanurzony przez chrzest w Jego śmierć, do kapłańskiego imienia Aaron dodał Jana i Marię – tych, którzy na Golgocie stali pod krzyżem. Cóż więc dziwnego, że z Aaronem Janem Marią Lustigerem „staje się zawsze od razu u stóp krzyża”?

                Gdy kroczył w orszaku ku paryskiej Notre-Dame jako nowy arcybiskup, niósł przed sobą w wyciągniętych rękach, niczym monstrancję, pastorał w kształcie krzyża. Dwóch papieży, Paweł VI i Jan Paweł II – powiedział w homilii – chciało, by laska pasterska świętego Piotra miała kształt krzyża. Teraz ja z kolei chciałem, aby krzyż nas poprzedzał i był naszym przewodnikiem. Wkraczając do tej katedry, postawiłem przed swymi oczami i pokazałem wam wszystkim, że przede mną jest to żyjące drzewo krzyża jako znak Pana, który stoi przed nami. Kardynalską purpurę, znak gotowości męczeństwa, traktował bardzo poważnie, postrzegając Kościół umieszczony jakby w środku pieca, w tajemnicy miłości, a zarazem ukrzyżowania – zaś kapłan, który jest dany jako znak Kościołowi, by przypomnieć, że wszystko, co Kościół czyni, nie pochodzi od niego samego, ale od Chrystusa, winien przeżywać ten znak, w sposób nie do uniknięcia bolesny, jako Mękę Chrystusa. A nikt przecież nie ma ochoty na dobrowolne przeżywanie Męki. Trudno słuchać takich słów bez drżenia, toteż nikt nie zdoła sprostać chrześcijańskiemu powołaniu do męki inaczej niż mocą łaski cierpiącego Mesjasza. Tam, skąd chcielibyśmy uciec, napisze kiedyś Lustiger, Bóg trzyma nas za rękę.

     

                W tekście Kardynała o Edycie Stein, którego dzisiaj wysłuchamy, pojawia się nawiązanie do myśli żydowskiego filozofa Martina Bubera, radykalnie przeciwstawiającego w słynnej książce „Dwa typy wiary” żydowską emuna chrześcijańskiej pistis. Wiara żydowska jest według niego zanurzeniem całego człowieka w relacji Przymierza; jest przeżywanym we wspólnocie, niekrępującym myślenia zaufaniem Bogu. Taka była wiara samego Jezusa. Tymczasem chrześcijańska wiara w Jezusa opiera się zdaniem Bubera na jednostkowym, rozumowym akcie uznania Go za Odkupiciela, czyli na akceptacji pewnej „danej do wierzenia” treści. Mówiąc w wielkim skrócie, o ile żydowska żywa relacja z Bogiem prowadzi do akceptacji wszystkiego, co od Niego pochodzi, o tyle chrześcijańska akceptacja treści wiary nie musi prowadzić do żywej relacji z Bogiem. Jean-Marie Lustiger nie lekceważy zarzutów Bubera: czyż nie ostrzegał nieustannie przed współczesną redukcją postaci Chrystusa do „ideału etycznego”, przed odradzającą się wciąż od wieków herezją Marcjona, który przeciwstawiał Nowy Testament Staremu? W oczach Lustigera, właśnie Edyta Stein ucieleśnia połączenie żydowskiej emuna i chrześcijańskiej pistis, które krzyżują się w jej losie karmelitanki noszącej żółtą gwiazdę. Kim jest bowiem Żyd? Nosicielem wybrania dla drugiego człowieka, powiada Kardynał, a co określa miłość chrześcijańską? Zapomnienie o sobie aż do pogrążenia się w śmierć po to, żeby dać życie drugiemu. Aaron Jean-Marie, który płacił tak wielką cenę za każdą swą wizytę w Birkenau, i który okazał się nadzwyczaj delikatnym, skutecznym mediatorem w bolesnym sporze o oświęcimski Karmel, zawsze podkreślał różnicę między antyjudaizmem i antysemityzmem. O ile antyjudaizm uznawał za coś w rodzaju sporu między spadkobiercami, starszym i młodszym synem tego samego Ojca, o tyle antysemityzm wyraża jego zdaniem jednoznaczne odrzucenie całego Ojcowskiego dziedzictwa. Problem w tym, że nie jest to różnica nieprzekraczalna, co Lustiger wyraził krótko: Zawsze zmierzamy do zabicia brata, kiedy pragniemy dla siebie całego spadku.

                Mówiąc o Kardynale i o świętej Teresie Benedykcie od Krzyża, nie sposób nie wspomnieć o kimś trzecim – o kimś, kto przy pierwszym spotkaniu przywitał Lustigera słowami „mój bracie”, a w tym samym 1980 roku wyznał, że nie ma dnia, by nie zwracał się w modlitwie do Edyty Stein. Jan Paweł II, papież, który zdaniem Lustigera najlepiej rozumie, co to znaczyło być Żydem, niemiecką Żydówkę wyniesie na ołtarze, a francuskiego Żyda – do godności kardynalskiej. Papież jest mistykiem – powiedział kiedyś Kardynał izraelskim dziennikarzom, kreśląc chyba jeden z najpiękniejszych portretów Jana Pawła II – To znaczy człowiekiem całkowicie w ręku Boga, który posiadł dzięki temu niezwykłą wolność. Nie dba zupełnie o to, co się o nim myśli. Nigdy nie pozuje. Jest wolny. Człowiek tego pokroju umie sprostać każdej sytuacji. Mistyk… on się po prostu nie boi.

                Jestem w ręku Boga – to słowa Edyty Stein, choć mogło się wydawać, że jej los leży odtąd w rękach ludzi. Ale to ona napisała w liście: Wczoraj przed obrazkiem praskiego Dzieciątka Jezus przyszła mi myśl, że nosi Ono przecież cesarski strój koronacyjny /…/. Dziecię Jezus pojawiło się właśnie wtedy, gdy skończyło się polityczne panowanie cesarzy w Pradze. Czy nie jest Ono tym „ukrytym cesarzem”, który ma kiedyś położyć kres wszystkim nieszczęściom? Przecież to w Jego ręku spoczywa władza, chociaż ludziom się zdaje, że to oni rządzą. Zapisała te słowa 2. lutego 1942 roku, niespełna dwa tygodnie po tajnej konferencji w Wansee, na której zaplanowano zagładę jedenastu milionów europejskich Żydów.

                Jak mówił Kardynał Lustiger, mistyk – to ktoś, kto jest całkowicie w ręku Boga. Może wolnym, czyli wyzwolonym z lęku, wolnym, czyli zdolnym do miłości, człowiek bywa tylko w ręku Boga? W obozie przejściowym w Westerbork, gdzie znalazła się siostra Teresa Benedykta, według zeznań świadków, „poczucie, że jest się uwięzionym, występowało bardzo silnie”. Trzeba się było fotografować z tabliczką noszącą numer więzienny. Zrozpaczone, otępiałe kobiety nie znajdowały sił, by zajmować się swoimi dziećmi – Edyta je myła, czesała i karmiła. W jakimś sensie – nie musimy pytać, co było dalej. W jakiejś mierze – wszystko się już dokonało. Może ten jeden obozowy obraz posłuży nam jako pamięć światła w ciemnościach, które nadejdą.

                Skonfrontowany z samym sobą – pisze Kardynał – człowiek czuje się bardziej samotny i lepiej zdaje sobie sprawę, ile stracił: stał się zagubionym dzieckiem. I to jest miejsce odkupienia. Zbawiciel chce powiedzieć, że człowiek się zgubił. Być zbawionym, to zostać odnalezionym. /…/ Życie jest jak krwotok. Ono upływa. Ku czemu? Ku próżni? Ku nicości? A może zbawienie polega na przeświadczeniu, że nasze życie jest gdzieś zbierane. Na pogrzebie Kardynała, gdy na placu imienia Jana Pawła II przed paryską katedrą Notre-Dame kuzyn zmarłego odmówił kadisz po aramejsku, w języku Jezusa, stryjeczny prawnuk Lustigera, Jonasz Mojżesz, położył na trumnie woreczek z ziemią, pochodzącą z Ziemi Obiecanej: z Klasztoru Kuszenia koło Jerycha i Ogrodu Gethsemani w Jerozolimie. Z dwóch miejsc, w których Mesjasz Izraela odniósł zwycięstwo nad Przeciwnikiem, odrzucając kuszenie Zwodziciela: fałszywe dobro, pozbawione Bożej sprawiedliwości, i fałszywą prawdę, pozbawioną nadziei na Bożą miłość. Bo, jak mówi Edyta Stein, miłość bez prawdy i prawda bez miłości są absolutnym kłamstwem. Może w tym miejscu, u bram Auschwitz-Birkenau, bardziej niż gdziekolwiek winniśmy modlić się o to, byśmy nigdy nie pragnęli odnosić innych zwycięstw.

    Jest w Auschwitz krzyż, który nigdy nie budził kontrowersji. Wydrapany na murze 21. celi w Bloku Śmierci. Co myślał, co czuł ten, kto wyrył na ścianie wizerunek Cierpiącego Mesjasza? Na co mógł mieć nadzieję? Ave Crux, spes unica, powiadają świadkowie, Święta Teresa Benedykta od Krzyża, Aaron Jan Maria Lustiger, Sługa Boży Jan Paweł II i ów anonimowy więzień. Ave Crux. Miłość nie może zwyciężać inaczej.

     

    dr Patrycja Tomczak
    UAM Poznań
    Wykład wygłoszony 9 sierpień 2008
    w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oswiecimiu

  • 2009-09-08 Verlesen des Friedensappells (Religionen und Kulturen im Dialog)

    proclaim

    Appell:

     

    Als Vertreterinnen und Vertreter verschiedener Religionen haben wir uns siebzig Jahre nach dem Beginn des Zweiten Weltkrieges in der alten Stadt Krakau versammelt, um zu beten, den Dialog zu fördern und einen friedlichen Humanismus zu stärken. Dankbar erinnern wir uns an Johannes Paul II., einen Sohn dieser Stadt. Er war ein Lehrmeister des Dialogs und ein treuer Zeuge für die Heiligkeit des Friedens. Er hatte die Fähigkeit, selbst in schwierigen Zeiten eine Vision aufzuzeigen: den Geist von Assisi.

    In vielen friedlichen Veränderungen der Welt zeigte sich das Wehen dieses Geistes, so vor zwanzig Jahren, im Jahr 1989, als Polen und Osteuropa ihre Freiheit wiederfanden. Im September 1989 hatten sich Vertreterinnen und Vertreter unterschiedlicher Religionen auf Einladung der Gemeinschaft Sant´Egidio in Warschau versammelt und drückten mit lauter Stimme ihre Liebe zum Frieden aus: "Nie wieder Krieg!" Wir sind diesem Geist treu geblieben, obwohl sich in den vergangenen Jahren die Meinung zu stark verbreitet hat, dass Gewalt und Krieg die Probleme und Konflikte unserer Welt lösen könnten.

    Immer wieder ist die bittere Lehre des Zweiten Weltkrieges in Vergessenheit geraten, obwohl er eine entsetzliche Tragödie für die Menschheitsgeschichte darstellt. Im Bewusstsein, dass die Menschheit sich in Auschwitz in den tiefsten Abgrund begeben hat, haben wir uns als Pilger an diesen Ort begeben. Um die Geschichte in ihrer Tiefe zu verstehen, mussten wir in diesen Abgrund des Bösen hinabsteigen! Niemals darf dieses große Leid vergessen werden!

    Schauen wir auf das Leid dieser Welt: auf die Völker, die im Krieg leben, auf die Armen, auf den Schrecken des Terrorismus und auf die Opfer von Hass und Gewalt. Wir haben den Schrei der vielen Leidenden gehört. Ganze Völker sind Geißel des Krieges und der Armut, unzählbar viele Menschen müssen ihre Heimat verlassen, viele sind verschollen oder entführt worden und leben in Unsicherheit.

    Unsere Welt hat die Orientierung verloren in einer Krise des Marktes, der sich allmächtig

    glaubte und durch eine Globalisierung, der es oft an Seele und Gesicht fehlt. Die Globalisierung ist eine historische Chance, auch wenn sie häufig unter dem Gesichtspunkt des Kampfes der Kulturen und Religionen betrachtet wurde. Wenn der Dialog unter den Völkern stirbt, kann es keinen Frieden für die Welt geben. Kein Mensch, kein Volk ist eine Insel!

    Unsere religiösen Traditionen sagen eingedenk ihrer Unterschiede gemeinsam mit lauter Stimme, dass eine Welt ohne Geist niemals menschlich ist. Sie weisen den Weg der Rückkehr zu Gott, dem Ursprung des Friedens.

    Geist und Dialog schenken dieser globalen Welt eine Seele. Verweigert sie sich dem Dialog, werden Hass und Angst vor dem anderen die Welt beherrschen. Die Religionen wollen keinen Krieg. Sie wollen nicht für den Krieg m

    DSC_6929_copia

    issbraucht werden. Von Krieg im Namen Gottes zu sprechen ist eine Gotteslästerung. Kein Krieg ist jemals heilig. Gewalt und Terror b

    edeuten immer eine Niederlage für die Menschheit.

    Geist und Dialog weisen den Weg zum friedlichen Zusammenleben. Mit größerer Überzeugung haben wir festgestellt, dass der Dialog von Angst und vom Misstrauen gegenüber dem Mitmenschen befreit. Er ist die wahre Alternative zum Krieg. Die Identität wird durch den Dialog in keiner Weise geschwächt, vielmehr befähigt er uns, in uns selbst und im anderen das Gute zu entdecken. Dialog zu führen bedeutet niemals Schwächung oder Verlust. Der Dialog schreibt die bessere Geschichte, wogegen der Kampf in den Abgrund führt. Der Dialog ist die Kunst des Zusammenlebens. Er ist das Geschenk, das wir dem 21. Jah

    rhundert in die Hände legen wollen.

    Ausgehend vom Gedenken an den Zweiten Weltkrieg und von der Prophetie Johannes Pauls II. begeben wir uns als Pilger auf den Weg des Friedens. Mit Geduld und Treue setzen wir uns für eine neue Zeit des Dialogs ein, in der alle Menschen, die sich hassen oder die sich nicht wahrnehmen, in Frieden vereint sind: alle Völker und alle Menschen. Gott schenke der ganzen Welt, allen Männern und Frauen das wunderbare Geschenk des Friedens.


  • 2002 Manfred Deselaers - Dialog u progu Auschwitz

    Auschwitz jest głęboką raną która jeszcze boli.


    U progu Auschwitz trzeba zaczynać milczeniem.
    Słuchaniem głosu Ziemi Oświęcimskiej.


    Głos ten porusza każdego do głębi,
    dotyka własnej tożsamości i kwestionuje ją.


    Jednak wygląda to inaczej u każdego z nas.
    Inaczej u protestanta z Niemiec.
    Inaczej u katolika z Polski.
    Inaczej u Żyda z Izraela.
    I tak dalej.


    Dlatego dialog u progu Auschwitz
    zaczyna się milczeniem i słuchaniem.
    Słuchaniem głosu Ziemi Oświęcimskiej.
    Słuchaniem głosu własnego serca.
    Słuchaniem perspektywy drugiego.


    Auschwitz to oznaczało zniszczenie relacji międzyludzkich.
    Najważniejszym zadaniem „po Auschwitz" jest:
    Budowanie nowych mostów zaufania.


    Mamy dużo nadziei.
    Hitler i jego współpracownicy chcieli zniszczyć historię zbawienia,
    która bierze swój początek od Żydów.
    Za dużo mu się udało.
    Ale on nie będzie miał ostatniego słowa nawet u progu Auschwitz.
    Historia zbawienia będzie kontynuowana.
    Naród izraelski żyje.
    I także chrześcijaństwo żyje,
    zdolne do rachunku sumienia i nawrócenia
    i zdolne do świadectwa wiary:
    wiary w ostateczne zwycięstwo miłości.


    Wspólnie próbujemy teraz budować inny, lepszy świat.


  • 2000 Manfred Deselaers - Pojednanie u progu Auschwitz

    POJEDNANIE U PROGU AUSCHWITZ

    Przemówienie wygłoszone podczas uroczystości przyznania tytułu Człowieka Pojednania 2000 przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów 16 czerwca 2000 w Warszawie

    Pragnę serdecznie podziękować za to wyróżnienie. Ma ono dla mnie ogromne znaczenie. To cudowne, że na drodze pojednania spotykają się Niemcy i Polacy, chrześcijanie i Żydzi. W pewien sposób dzieje się to „u progu Auschwitz", mimo tego, że jesteśmy w Warszawie. Szczególnie cieszę się z faktu, że nie chodzi tutaj tylko o zewnętrzny znak, ale o prawdziwą przyjaźń, o ludzkie zaufanie, które wyrosło i ma dalej wzrastać. Za to serdecznie dziękuję.

    Stosunki niemiecko-polskie

    Jestem Niemcem i dlatego nie jest mi łatwo mówić w Polsce o stosunkach chrześcijańsko-żydowskich. Tutaj wyglądają one zupełnie inaczej niż w Niemczech. Jeśli chodzi o Auschwitz, to Polacy byli przede wszystkim ofiarami, a Niemcy sprawcami.

    Nigdy nie zapomnę rozmowy z pewną starszą Polką, która opowiadała mi o tym, jak to nie pytając wcześniej rodziców, przez dwa lata ukrywała w ich gospodarstwie swoją żydowską koleżankę ze szkoły. Dla całej siedemnastoosobowej rodziny oznaczało to śmiertelne niebezpieczeństwo. Później Żydówka zniknęła, najprawdopodobniej szukając innej drogi. Mówiąc to ta starsza kobieta rozpłakała się i zapytała: „Dlaczego Żydzi są dzisiaj tak niewdzięczni i mówią, że Polacy są współwinni za to, co się stało w Auschwitz?"

    Wydaje mi się, że ta młoda Żydówka przez cały czas ukrywania bała się zdrady. Wtedy w śmiertelnym przerażeniu wydawało jej się jak najbardziej zrozumiałe, że udzielano jej pomocy, ale obecnie, jeśli przeżyła, dalej będzie w niej tkwiła obawa, że Polacy mogą być zdrajcami. Jej pytanie brzmi: „Dlaczego tak wielu Polaków zostawiło nas na łaskę losu?"

    Jaka jest w tej sytuacji rola Niemca? Wyjaśnieniem sytuacji jest przyznanie się do faktu, że obok Polki i Żydówki istniał również Niemiec, który je prześladował i chciał zamordować jak wroga lub ujarzmić jak niewolnika.

    Przez pamięć o Shoah pada dziś na Polskę cień, za który odpowiedzialny jest mój naród. Często zainteresowanie tematem „polskiego antysemityzmu" służy odciążeniu własnego sumienia. Dlatego też, zanim przejdę do problemu stosunków chrześcijańsko-żydowskich w Polsce, chciałbym wyrazić głębokie ubolewanie z powodu tego, co mój niemiecki naród uczynił narodowi polskiemu. Dotyczy to nie tylko bezpośredniego terroru, ale także faktu, że dzisiaj miejscem Shoah nie są Niemcy, ale Polska. Obiecuję walczyć o to, aby mój naród przejął wynikającą z tego odpowiedzialność.

    Milczenie i słuchanie

    W Auschwitz nie można zaczynać od dyskusji, ale od otwarcia serca, przejęcia, milczenia... Należy najpierw zapoznać się ze wstrząsającymi faktami i doświadczeniem tego, co się tam wydarzyło i czego nie można wyrazić słowami. Trzeba słuchać głosu oświęcimskiej ziemi - jak to się mówi w Polsce - i tego, czym obecnie miejsce to jest dla ludzi. Jestem wdzięczny za to, że dzięki mieszkaniu w Oświęcimiu mogę spotykać się z oznakami pamięci i prawdziwego poznania. Puste słowa w tym miejscu natychmiast się wychwytuje. Słowa mogą tylko pomóc w budowaniu więzi. Tylko do tego są potrzebne.

    Na tablicy pamiątkowej pomnika w Brzezince jest umieszczony napis:


    NIECH TO MIEJSCE BĘDZIE NA WIEKI

    KRZYKIEM ROZPACZY

    IPRZESTROGĄ DLA LUDZKOŚCI


    Długo zastanawiałem się nad tym, co to zdanie ma oznaczać. Dlaczego Auschwitz-Birkenau ma być wiecznym krzykiem rozpaczy i jako taki przestrogą dla ludzkości? Prawdopodobnie dlatego, aby odczuć tragedię opuszczenia tutaj zamordowanych...

    Auschwitz jest bowiem nie gojącą się raną.

    Kto krzyczy z rozpaczy, woła o pomoc, ponieważ jest opuszczony i śmiertelnie przerażony. „Nie zostawiaj mnie samego w rozpaczy!" „Nie zabijaj mnie!" To są dwa kluczowe zdania Emmanuela Levinasa, który próbował uzasadnić filozofię po Auschwitz. Odpowiedzią na to pytanie nie jest teoria o Bogu, lecz prawdziwa miłość. Szczere spotkanie twarzą w twarz. Modlitwa natomiast jest w tej miłości cierpliwością.

    Na progu Auschwitz chcemy, na ile to jest możliwe, odbudować człowieczeństwo, zaufanie, wzajemne zrozumienie i solidarność.

    Szczególną nadzieją napełniają mnie spotkania na progu Auschwitz, w czasie których przeżywamy zwycięstwo człowieczeństwa, dającego nam nadzieję na lepszą przyszłość. Są to spotkania z byłymi żydowskimi i chrześcijańskimi więźniami, z niemiecką i polską młodzieżą, z profesorami z różnych krajów. Udają się one tylko wtedy, kiedy ludzie się otwierają i chcą słuchać. Prawie zawsze spotykają się tu ludzie przepełnieni bólem, często nieufni. W Żydach ból ten wywołuje pamięć o próbie całkowitego zniszczenia ich narodu, w Polakach myśl o częstym naruszaniu ich suwerenności przez obce mocarstwa, a w Niemcach historyczne poczucie winy. Niełatwo jest się otworzyć. Do tego potrzebne jest zaufanie. To jest naszym najważniejszym zadaniem.

    Wiara

    Ogromne nadzieje pokładam w dialogu chrześcijańsko-żydowskim. Problemu Auschwitz nie można rozpatrywać bez uwzględnienia wymiaru religijnego. Właśnie ten wymiar pozwala mi wierzyć w zwycięstwo prawdziwego człowieczeństwa bez względu na utarte stereotypy i interesy polityczne.

    Auschwitz nie może istnieć bez uwzględnienia narodu żydowskiego, a ten z kolei nie może się obyć bez przypomnienia jego przymierza z Bogiem. To właśnie jemu zawdzięcza on Dziesięć Przykazań, będących fundamentem ludzkiej wolności i odpowiedzialności. Dekalog zawiera uniwersalne prawa moralne, które każdy człowiek ma zapisane w sercu (jak powiedział Papież Jan Paweł II na górze Synaj). Objawieniu, podarowanemu narodowi żydowskiemu przez Boga, zawdzięczamy też fundamentalne rozumienie człowieka jako istoty stworzonej na podobieństwo Boga. W czasach narodowego socjalizmu całkowicie o tym zapomniano. Człowiek niewiele różnił się wówczas od zwierzęcia i mógł ze spokojnym sumieniem zostać zamordowany. Jeśli nie chcemy, aby zwyciężył Hitler, musimy ponownie uznać boską godność człowieka. Jeśli szukamy etycznego kierunku po Auschwitz, musimy uwzględnić jego wymiar religijny. On stwarza szacunek dla wszystkich ludzi, także niewierzących. Jako chrześcijanin jestem głęboko wdzięczny narodowi żydowskiemu za to, że mogę brać udział w tym objawieniu ludzkiej godności.

    Rabin Sacha Pečarič powiedział w ubiegłym roku w Oświęcimiu, że każdy Żyd ma w sercu zapisaną muzykę Boga. Dlatego Naród żydowski nie tracił nadziei. Nawet Anne Frank wyznała, że mimo wszystko wierzy w dobroć człowieka.


    Stosunki chrześcijańsko-żydowskie

    Nie jestem Żydem, lecz chrześcijaninem. Na Auschwitz mogę patrzyć tylko z perspektywy mojej wiary.

    W jej centrum stoi krzyż, który jest dla mnie znakiem, że Bóg jest po stronie niewinnych ofiar. Bóg był obecny ze swoją niewidzialną miłością nawet wtedy, gdy Chrystus krzyczał na krzyżu: „Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił?" Jest wiele znaczących, przejmujących świadectw wiary chrześcijańskich ofiar Auschwitz. Czasami myślę o żydowskim wizerunku Boga, który ukrywa swoją twarz i płacze. Skoro płacze, to jest obecny ze swoją miłością. Może Chrystus jest łzą Boga?

    Rozumiem, że Żydom wiążą się z krzyżem inne skojarzenia, dotyczące przede wszystkim chrześcijańskiej dyskryminacji i prześladowania.

    W centrum mojej osobistej wiary odkrywam jednak głęboką więź z narodem żydowskim. Widzę Jezusa w miłości do jego pobratymców, do rodziny, do jego uczniów i ludu. Nie będąc Żydem, jestem włączony w tę miłość i wiarę, a to napełnia mnie wielką wdzięcznością. Dzięki wierze jesteśmy braćmi.

    Krzyż jest więc wyrazem miłości Chrystusa do jego pobratymców, najpierw do Żydów, a potem do wszystkich ludzi niezależnie od problemu winy. Używanie krzyża jako symbol przeciwko Żydom zaprzecza znaczeniu samego krzyża. Nawet jeśli pozostanie on na zawsze znakiem sprzeciwu, nigdy nie będzie symbolem utraty miłości Boga do ludu wybranego.

    To właśnie miłość do Jezusa pozwala zrozumieć, jaką winę ponoszą chrześcijanie w stosunku do narodu żydowskiego. Kiedy podczas wielkiej liturgii pojednania Roku Jubileuszowego 2000 Papież Jan Paweł II prosił o przebaczenie krzywd wyrządzonych Żydom, podszedł do krzyża i pocałował stopy Chrystusa.

    Jako ksiądz katolicki chciałbym teraz także osobiście w obecności przedstawicieli narodu żydowskiego wyrazić moje ubolewanie z powodu istnienia w tradycji chrześcijańskiej stereotypowego negatywnego obrazu narodu żydowskiego. Jest to prawdziwą grzeszną obrazą ich tożsamości. Głęboko żałuję, że wzrosła z niej historia pogardy i nienawiści. Dlatego proszę o przebaczenie i danie nam szansy na nawiązanie dobrych braterskich stosunków.

    Chciałbym również wspomnieć o szczególnej odpowiedzialności za tragedię Shoah, jaką ponosi kościół w Niemczech. Ma ona zupełnie inny charakter, niż w innych krajach. Kościół polski stawiał opór najeźdźcy. Ponad 3000 księży zostało zamordowanych. Teologia po Auschwitz powinna zająć się nie tylko odpowiedzią na pytanie, co uczynili chrześcijanie Żydom, ale też tym, co uczynili chrześcijanie chrześcijanom. Dlatego też proszę i polskich chrześcijan o wybaczenie.

    Do dzisiaj nie jestem w stanie zrozumieć, jak w Niemczech mogła znaleźć tak duże poparcie „odnowa narodowa" pełna pogardy dla człowieka. Dlaczego, kiedy paliły się synagogi, znikali sąsiedzi, mordowano ludność cywilną, sprzeciw moralne był tak słaby? Co się stało z sumieniem? Co się stało z chrześcijanami, co z kościołem?

    Nie chcę czekać, aż zrozumiem. Chcę, w miarę moich możliwości, pomagać w odbudowywaniu międzyludzkich stosunków opartych na szacunku, próbach zrozumienia, sprawiedliwości i pokoju.

    Wierzę, że tam, gdzie istnieje szczera wola nawrócenia, Bóg obdarowuje przebaczeniem i nowym życiem.

    Możliwy był Auschwitz. Dlaczego nie miałby być możliwy świat prawdziwego człowieczeństwa, tak odmienny od tragedii przeszłości? Auschwitz powstawał powoli. Podobnie zaczyna się zwycięstwo miłości. Dochodzimy do niego drobnymi krokami, krokami człowieczeństwa.

    Z całego serca dziękuje Wam, że chcemy taką drogą wspólnie iść. Dziękuję bardzo. Herzlichen Dank. Toda raba. Z Bogiem. Szalom.
  • Der Beitrag des CDiM zum christlich–jüdischen Dialog 1990–2013

    Manfred Deselaers

    Der Beitrag des Zentrums für Dialog und Gebet in Oświęcim zum christlich-jüdischen Dialog 1990-2013[1]

     

    1988 sagte Papst Johannes Paul II.: „Unter den vielfältigen heutigen Initiativen, die im Geist des Konzils für den jüdisch-christlichen Dialog entstehen, möchte ich auf das Zentrum für Information, Erziehung, Begegnung und Gebet hinweisen, das in Polen errichtet wird. Es ist dazu bestimmt, die Shoah sowie das Martyrium des polnischen Volkes und der anderen europäischen Völker während der Zeit des Nationalsozialismus zu erforschen und sich mit ihnen geistig auseinanderzusetzen. Es ist zu wünschen, dass es reiche Früchte hervorbringt und auch für andere Nationen als Vorbild dienen kann.”[2]

    Achtzehn Jahre später sagte Papst Benedikt XVI.: „Gottlob wachsen im Umkreis dieser Stätte des Grauens mit der Reinigung des Gedächtnisses, zu der sie uns drängt, vielfältige Initiativen, die dem Bösen eine Grenze setzen, dem Guten Kraft geben wollen. Eben durfte ich das Zentrum für Dialog und Gebet segnen. Ganz nah dabei vollzieht sich das verborgene Leben der Karmelitinnen, die sich besonders dem Geheimnis des Kreuzes Christi verbunden wissen und uns an den Glauben der Christen erinnern, dass Gott selbst in die Hölle der Leiden abgestiegen ist und mit uns leidet. [...] So dürfen wir hoffen, dass aus dem Ort des Grauens Besinnung wächst und dass das Erinnern hilft, dem Bösen zu widerstehen und der Liebe zum Sieg zu verhelfen.”[3]

    Das von der Krakauer Stiftung Zentrum für Information, Begegnung, Dialog, Erziehung und Gebet geführte Zentrum für Dialog und Gebet in Oświęcim (CDiM)[4] entstand im Jahre 1992.  Es ist eine Einrichtung der katholischen Kirche, die der Krakauer Erzbischof Kardinal Franciszek Macharski mit Unterstützung anderer Bischöfe aus ganz Europa und in Absprache mit Vertretern jüdischer Organisationen errichtet hat. Das Anliegen des Zentrums für Dialog und Gebet ist es, in der Nähe des ehemaligen Stammlagers in Auschwitz einen Ort für alle diejenigen zu schaffen, die betroffen sind von dem, was dort geschehen ist. Das Zentrum soll helfen, die Opfer zu ehren und eine Welt des gegenseitigen Respekts, der Versöhnung und des Friedens zu gestalten.

    Schwierige Anfänge

    Die Entscheidung über die Gründung eines Zentrums für Information, Begegnung, Dialog, Erziehung und Gebet in Oświęcim fiel auf einem Treffen von Vertretern jüdischer Organisationen und der katholischen Kirche in Genf im Jahre 1987[5], aber diese bedeutsame Idee zu verwirklichen war nicht leicht. Damals herrschte in Polen noch der Kommunismus, und die Behörden waren der Entstehung neuer katholischer Einrichtungen keineswegs gewogen. Nach 1989, nach dem Ende des kommunistischen Regimes in Polen, erleichterte der Prozess der Transformation der sozialen Ordnung die organisatorischen Probleme dann auch nicht unbedingt. In dieser Zeit, im Dezember 1989, gründete Kardinal Franciszek Macharski die „Krakauer Stiftung Zentrum für Information, Begegnung, Dialog, Erziehung und Gebet in Oświęcim” für den Bau eines neuen Karmelitinnenklosters und eines Dialogzentrums. Mit dem Bau des neuen Klosters und des Zentrums wurde gleichzeitig begonnen, um möglichst schnell mit der Bildungsarbeit beginnen zu können. Die Erzdiözese Krakau verfügte nicht über genügend Mittel, um ein so großes Projekt selbständig realisieren zu können. Die Grundlegung der Strukturen[6], die Errichtung der Objekte[7], die Suche nach Sponsoren[8] sowie die Anfänge der Bildungsarbeit – all dies geschah gleichzeitig. Als das Zentrum im Jahre 1992 seine Pforten für die Gäste öffnete, hing die schwierige Atmosphäre des „Karmel-Streits” noch in der Luft, und die Reaktionen auf alles damit Verbundene gestalteten sich oft sehr emotional, so als ob überall offene Wunden berührt würden.

    Wie schwierig die Führung eines Zentrums für Dialog und Gebet in Oświęcim war, mag folgendes Zitat aus dem Bericht des Stiftungsvorstandes von 1996 illustrieren: „Die gesamte Tätigkeit des Zentrums findet im Rahmen geringer Rezeptionsmöglichkeiten statt. Wir verfügen nur über etwa 40 Übernachtungsplätze in Gemeinschaftsräumen mit niedrigem Standard. Der Grund dafür ist, dass das Zentrum wegen fehlender Mittel zur Verwirklichung des ursprünglichen Projekts in einem nur notgedrungen adaptierten Gebäude eingerichtet wurde. Ursprünglich war ein gesondertes Hotelgebäude mit entsprechendem Komfort für die Teilnehmer vorgesehen gewesen.[9] […] Das technische Niveau unseres Angebots erlaubt nicht, höhere Preise für unsere Dienstleistungen zu verlangen, so dass die Einnahmen nur mit Mühe die Ausgaben für den Unterhalt der Einrichtung decken. Im Jahresmaßstab gleichen sie sich dann zwar aus, aber manchmal gibt es auch Defizite. Auf der Grundlage von Äußerungen der Gäste des Zentrums darf davon ausgegangen werden, dass sie ihren Aufenthalt hier als überaus segensreich empfinden, trotz des zweifellos schwierigen und anspruchsvollen Kontextes dieses Ortes. Die Möglichkeit einer Teilnahme an der Liturgie der Karmelschwestern in ihrer Klosterkapelle stellte für die Gäste des Zentrums oft eine wertvolle spirituelle Erfahrung dar. Aufgrund der kirchlichen Herkunft des Objekts sollte die Frage der Proportion zwischen der historischen Thematik und dem religiösen Element zu denken geben. Für ein Haus von christlicher Herkunft stellt diese Frage weiterhin eine Herausforderung dar. In einer Situation, wo immer wieder Vorwürfe einer «Christianisierung von Auschwitz» erhoben werden (auch uns gegenüber), ist das immerhin eine heikle Angelegenheit.”[10] Der letzte Satz bezieht sich u.a. auf die katholische Organisation Pax Christi in Deutschland, die den ersten Werbeprospekt des Dialogzentrums scharf kritisierte. Daraufhin wurde dieser Prospekt zurückgezogen.

    All dies muss man in Erinnerung behalten, um unsere Erfolge entsprechend beurteilen zu können. Im vorliegenden Artikel konzentriere ich mich darauf, die Entwicklung der Bildungstätigkeit darzulegen. Um die Rolle des Zentrums für die Entwicklung des christlich-jüdischen Dialogs in Polen aufzeigen zu können, muss die Gesamtheit seiner Bildungstätigkeit beschrieben werden.

    Ein Haus der Gastlichkeit

    Das Zentrum für Dialog und Gebet liegt in Oświęcim, nicht in Auschwitz. Menschen aus der ganzen Welt kommen jedoch „nach Auschwitz”, um in der Gedenkstätte Auschwitz-Birkenau der Zeit des Krieges zu gedenken, als die Stadt Oświęcim unter der deutschen Besatzung den Namen Auschwitz erhielt und in den Konzentrationslagern die Massenvernichtung organisiert wurde. Deshalb sagen wir, dass das Zentrum für Dialog und Gebet in Oświęcim seinen Gäste „auf der Schwelle von Auschwitz” dienen möchte.[11]

    Das Zentrum besitzt seine katholische Identität, ist aber andererseits auch offen für alle, unabhängig von der Nationalität oder der vertretenen Religion. Diese Transparenz der eigenen Identität schadet dem Dialog nicht, sondern hilft ihm. Die Aufgabe des Zentrums als einer katholischen Einrichtung besteht in der Seelsorge an der Schwelle von Auschwitz, d.h. wir kümmern uns um all die Menschen, die betroffen sind von dem, was dort geschehen ist, bei voller Respektierung ihrer – oft anderen – Identität.

    In Auschwitz sind Menschen verschiedenster Identität umgekommen, nicht nur Juden und Polen. Heute kommen Menschen aus der ganzen Welt nach Oświęcim, die unterschiedliche Geschichten mitbringen. Deshalb haben die Begegnungen an der Schwelle von Auschwitz viele Gesichter und überschreiten die Grenzen des christlich-jüdischen Dialogs.

    In Auschwitz berühren wir Fragen, die wie offene Wunden sind. Manchmal fällt es schwer, darüber zu sprechen; manchmal ist es besser zu schweigen. Wichtiger als Worte ist die Anwesenheit selbst.

    Das Zentrum für Dialog und Gebet realisiert seine Berufung dadurch, dass es ein Haus der Gastlichkeit an der Schwelle von Auschwitz ist. Seit 1991 arbeitet im Zentrum ein Priester aus der Erzdiözese Krakau –  zuerst Jacek Mola (1991-1993), dann Piotr Wrona (1993-2001) und seit 2001 Jan Nowak. Der Priester der Erzdiözese Krakau bekleidet das Amt des Direktors der Stiftung des Zentrums. Seit 1995 arbeitet im Zentrum auch Dr. Manfred Deselaers als Auslandsseelsorger der Deutschen Bischofskonferenz und seit 2009 Schwester Mary O’Sullivan von den irischen Sisters of Mercy.

    Heute verfügt das Zentrum über etwa 145 Übernachtungsplätze in Einzel-, Doppel- und Gemeinschaftszimmern, gut ausgestattete Konferenzsäle und mehrere kleinere Räume sowie eine Kapelle, ein interreligiöses Oratorium, ein Restaurant, ein Café sowie einen Campingplatz. Diese logistische Basis ist notwendig, damit sich die Gäste auf die Besichtigung, Schulung und Reflexion, den Dialog und das Gebet konzentrieren können. Eine freundliche und hilfreiche Bedienung hilft ihnen, sich an der Schwelle von Auschwitz sicher zu fühlen.

    Unlängst schrieben Teilnehmer einer internationalen Meditationsgruppe an das Zentrum: „Außerordentlich hilfreich war die Rückkehr ins Zentrum nach jedem Besuch im Lager. Wir fanden dort die uns nötige Erholung und Ruhe, als Balance zu diesem starken Ort des Leidens und des Schmerzes.”[12]

    Vier Dimensionen bestimmen die Bildungsarbeit des Zentrums für Dialog und Gebet, die in gewissem Sinne alle mit Schweigen und Zuhören beginnen: Wissen – schweigen und die Stimme der Erde von Auschwitz vernehmen; Reflexion – schweigen und der Stimme des eigenen Herzens lauschen; Dialog – schweigen und auf die Stimme des Anderen hören; Gebet – schweigen und auf die Stimme Gottes horchen.

    Wissen

    Alle Besuche beginnen mit einem Besuch in der Gedenkstätte Auschwitz-Birkenau. Mit ihr muss man konfrontiert werden, um besser zu erkennen, was „Auschwitz” war. Deshalb ist die Zusammenarbeit mit dem Staatlichen Museum Auschwitz-Birkenau in Oświęcim eine Grundlage unserer Bildungsarbeit. Die Gedenkstätte bietet Möglichkeiten einer geführten Lagerbesichtigung, Zugang zum Archiv oder zu einer Sammlung von Häftlingskunst sowie Vorträge oder Multimedia-Präsentationen zu verschiedenen mit dem Lagerleben verbundenen Themen.

    Das Zentrum ermöglicht auch Begegnungen mit einigen der nur noch wenigen ehemaligen Häftlinge. Vorwiegend sind das Polen, darunter auch Juden. Im Laufe der Jahren waren dies u.a. die Zeitzeugen Wilhelm Brasse (+2012), Wacław Długoborski, Adam Jurkiewicz (+1997), August Kowalczyk (+2012), Ignacy Krasnokucki, Henryk Mandelbaum (gest. 2008), Edward Paczkowski, Józef Paczyński, Zofia Pohorecka (+2004), Zofia Posmysz, Kazimierz Smoleń (+2012), Tadeusz Sobolewicz, Karol Tendera, Hanna Ulatowska und Jacek Zieliniewicz. Schon seit 1992 war Halina Birenbaum häufig zu Gast im Zentrum, eine in Warschau geborene, in Israel lebende jüdische Schriftstellerin. Sie war auch die Autorin der ersten Publikation unseres Zentrums.[13] Diese Begegnungen bilden in gewissem Sinne das Herz unserer Bildungsarbeit, denn sie bringen den Besuchern die menschliche Dimension der Tragödie näher und öffnen zugleich Wege für neue Freundschaften.

    Den Gästen des Zentrums stehen eine Bibliothek, eine Videothek sowie eine Sammlung anderer Bildungsmaterialien zur Verfügung, die die Geschichte von Auschwitz besser zu verstehen helfen.

    Die tägliche Bildungsarbeit ist hauptsächlich auf Gruppen ausgerichtet, deren Ziel es ist, die Gedenkstätte kennenzulernen (Besuch im ehemaligen Lager, Begegnung mit einem ehemaligen Häftling) und über diese Erfahrung nachzudenken. 

    Bereits im Sommer 1991, als das erste Gebäude des Zentrums noch im Bau war, wurden internationale Jugendgruppen aufgenommen, die auch beim Bau mithalfen. Ihr Programm beinhaltete Besuche im ehemaligen Lager, Reflexionen über Geschichte und Versöhnung sowie Gebete. Außerdem hörten sie Vorträge, z.B. von Prof. Jonathan Webber über jüdische Trauerriten. Die ersten Jahre der Bildungstätigkeit unseres Zentrums fasste Prof. Grzegorz Ryś folgendermaßen zusammen: „Das erste Gebäude des «Zentrums» wurde zu Beginn des Jahres 1992 eröffnet. Es begann mit dem Organisieren von Sprachkursen, Vorträgen und Seminaren gemäß der thematischen Triade «Bibel – Geschichte – Dialog». Aber schon bald wurde sowohl der Umfang der Formen als auch der Themen beträchtlich erweitert. Noch 1992 engagierte sich das «Zentrum» sehr aktiv für die humanitäre Hilfe für das vom Krieg betroffene Bosnien. Im Mai 1993 besuchte es der Dalai Lama. In der Zeit von Dezember 1993 bis Juni 1994 wurden 43 unterschiedliche (nicht selten mehrtägige) Begegnungen für die verschiedensten Gremien organisiert, angefangen von Schülergruppen über akademische Sommerlager aus Polen und Deutschland sowie italienische Priesteramtskandidaten bis hin zur Kommission der Polnischen Bischofskonferenz für den Dialog mit dem Judaismus. Im Juni 1995 fanden im «Zentrum» u.a. ein Polnisch-Israelisches Treffen von Kinder- und Jugendschriftstellern (5.-8. Juni) sowie eine internationale Journalistentagung zum Thema «Nationale Minderheiten in Mitteleuropa: Hindernis oder Brücke” (16.-18. Juni) statt. Zwei Monate später besuchten im Rahmen des dreitägigen Seminarzyklus «Turning Point '95» 367 Personen aus 33 Ländern das Zentrum. Und im Oktober 1997 fand eine polnisch-deutsche wissenschaftliche Tagung über «Erbe und Sacrum» statt. In der Zeit vom l. November 1998 bis zum 25. Oktober 1999 besuchten das Zentrum 46 verschiedene Gruppen aus Italien, Frankreich, England, Österreich, Belgien, Holland, Israel und Japan sowie viele individuelle Gäste – auch solche, deren Aufenthalt ganz oder teilweise vom Zentrum gesponsert wurde (ehemalige Häftlinge, Rentner, Lehrer, Behinderte).”[14]

    Im Jahre 2013 besuchten 126 Gruppen aus 17 Ländern unser Zentrum. Zusammen mit anderen Gästen wurden 16.468 Übernachtungen von 6241 Personen aus 44 Ländern in Anspruch genommen. Außerdem besuchen viele Gruppen oder Einzelpersonen nach ihrem Besuch im Lager das Zentrum, wo sie Ruhe oder ein Gespräch suchen.

    Reflexion

    Der Versuch zu verstehen, was „Auschwitz” war, weckt mehr Fragen als dass er Antworten liefert. Was bleibt, ist das Bewusstsein, dass wir das nie ganz verstehen werden, aber eben auch, dass das, was hier geschah, nicht vergessen oder bagatellisiert werden darf. Der Mensch hört „die Stimme der Erde von Auschwitz”, die nicht nur zu seinem Verstand spricht, sondern auch zu seinem Herzen, und bemüht sich zu verstehen, was dieser Ort ihm mitteilen möchte, was die Opfer sagen wollen und was es hier zu lernen gibt.

    Wie es scheint, ist die Reflexion im eigenen Herzen und im Kreise vertrauter Menschen eine notwendige Stufe, die der Begegnung und dem Dialog mit der anderen Seite vorausgehen muss. Denn die meisten Gruppen, die das Zentrum besuchen, sind mono-national: sie bestehen nur aus Deutschen, nur aus Polen, nur aus Engländern, nur aus Juden usw.

    Angesichts von Auschwitz fragt man sich, welche Bedeutung das Gedenken an Auschwitz für einen selbst hat. Wie hätte ich mich damals verhalten, wer bin ich heute und was ist meine Verantwortung? Diese Fragen sind in einen breiteren Kontext eingebettet: Was bedeutet dieses Gedenken für uns als Deutsche, als Polen, als Juden, als Christen?

    Fast jede Gruppe im Zentrum trifft sich abends, um ihre Eindrücke und Gedanken zu den Ereignissen des Tages auszutauschen. Gewöhnlich organisieren die Gruppen dies mit ihrem Leiter, aber manchmal helfen auch Mitarbeiter des Zentrums dabei. Viele Reflexionen werden außerhalb des organisierten Programms in individuellen Gesprächen während der Mahlzeiten oder bei nächtlichen Diskussionen geäußert.

    Nicht selten bewegt die Gäste ein eher intimes Thema, das sie dazu gedrängt hat, wenigstens einmal im Leben nach Auschwitz zu fahren. Dies können z.B. familiäre Angelegenheiten sein, über die sie nicht öffentlich sprechen wollen.  Auch das muss respektiert und ein Raum des Vertrauens geschaffen werden.

    Seit 1997 organisiert das Zentrum jedes Jahr christliche Einkehrtage auf der Schwelle von Auschwitz. Ein fester Programmpunkt ist dabei ein Besuch im ehemaligen Lager Auschwitz und eine Kreuzweg-Meditation in Birkenau. Als Co-Leiter wurden oft Personen oder Gemeinschaften eingeladen, die sich für den Dialog engagieren, z.B. Prof. Łukasz Kamykowski, Bischof Grzegorz Ryś, die Schwesterngemeinschaft Notre Dame de Sion, die Franziskanerinnen Dienerinnen des Kreuzes aus Laski bei Warschau, die Focolar-Bewegung und die Kleinen Schwestern Jesu. Im Jahre 2007 hat das Zentrum zu Adventsexerzitien unter der Losung „Gemeinsam erwarten wir den Messias – Reflexionen aus der Perspektive von Juden und Christen” außer den Schwestern Unserer Lieben Frau von Sion auch Herrn Stanisław Krajewski eingeladen, den Mitvorsitzenden des Polnischen Rates der Christen und Juden, der einen Vortrag über die jüdische Messiaserwartung hielt. Die Vertiefung der eigenen christlichen Identität und die Öffnung für andere sind miteinander verbunden. Unter den Teilnehmern dieser Einkehrtage befanden sich viele im christlich-jüdischen Dialog engagierte Personen. Neben dem offenen Angebot führt das Zentrum auch Exerzitien und Einkehrtage auf Wunsch einzelner Gruppen durch.[15]

    Bei den meisten Gästen des Zentrums handelt es sich um Jugendgruppen, davon mehr als die Hälfte aus Deutschland. Israelische Gruppen sind selten. Aus Frankreich fährt alle zwei Jahre ein „Zug der Erinnerung“ (Train de Mémoire) mit etwa 500 Schülern katholischer Schulen für zwei Tage nach  Oświęcim. Mit der Organisation „Travel for Peace” kommen fast das ganze Jahr über norwegische Schüler, immer mit einem Zeitzeugen.

    Die Bildungsarbeit mit Jugendlichen ist im Zentrum für Dialog und Gebet besonders wichtig.

    In den Jahren 2002-2005 entstand im Zentrum das Projekt „Wohnort: Oświęcim”, in dessen Rahmen sich Schüler aus der Stadt Oświęcim auf den interkulturellen, interreligiösen und internationalen Dialog vorbereiteten.[16] Nach Begegnungen und der Korrespondenz mit ehemaligen Häftlingen verfassten die Jugendlichen eine „Botschaft von Jugendlichen aus Oświęcim an die Jugend der Welt“, die sie während des Weltjugendtages 2005 in Köln verlasen. Ein Jahr später, am 28. Mai 2006, hatten sie die Gelegenheit, ihre Botschaft persönlich Papst Benedikt XVI. während seines Besuches im Zentrum für Dialog und Gebet in Oświęcim zu überreichen. Sie endet mit den Worten: „Wir jungen Menschen werden bald großen Einfluss auf das Geschick der Welt haben. Wie Johannes Paul II. gesagt hat, hängt von uns in großem Maße die Zukunft ab. Wir versprechen all den Menschen, die in Konzentrationslagern gelitten haben und gestorben sind, dass wir an die Geschichte erinnern werden und sie an die nächsten Generationen weitergeben und aus ihr Lehren ziehen wollen. Wir werden uns bemühen, nicht die Fehler der Vergangenheit zu begehen, die zu grauenhaften Tragödien geführt haben. Nur dann wird die Welt ein Ort werden, wo Freude, Liebe, Gerechtigkeit, Friede und Glaube herrschen. Die Jugend aus Oświęcim.”

    Im Rahmen der Bildungsprogramme des Zentrums können ausländische Jugendliche mit Gleichaltrigen aus Schulen in Oświęcim zusammentreffen, die von ihren Lehrern für diese Begegnungen vorbereitet wurden.

    Dialog

    Jeder, der das ehemalige Lager besucht, begegnet anderen Besuchern aus der ganzen Welt. Es drängt sich die Frage auf, welche Bedeutung Auschwitz für sie hat, wie sie uns wahrnehmen und wie man sich mit der Erinnerung an Auschwitz heute gegenseitig vertrauen kann. Die Beziehungen sind verletzt oder zerstört. Daher geht es bei der Heilung „nach Auschwitz“ auch um eine Gesundung dieser Beziehungen. Das kann man nicht allein tun – die Juden für sich, die Deutschen für sich, die Polen für sich usw.

    Der Dialog im Kontext von Auschwitz ist ein Dialog verwundeter Menschen. Die Heilung besteht im Schaffen von Vertrauen. Wichtig ist so etwas wie ein „Vorzimmer” des Dialogs. Ehe der Mensch den „Salon” des Dialogs betritt, muss er das auch wollen. Er braucht einen Ort, wo er sich freundlich aufgenommen fühlt und respektiert wird – mit seiner Identität und mit seinen Wunden. Vertrauen entsteht durch offene und ehrliche Begegnungen von Angesicht zu Angesicht.  

    Unter den vielen Dialogen, die auf der Schwelle von Auschwitz geführt werden, kommt dem christlich-jüdischen Dialog eine Schlüsselrolle zu. Man kann sagen, dass dies der Dialog ist, aus dem das Zentrum für Dialog und Gebet geboren wurde, und dass er auch zum Vorbild für andere Dialoge geworden ist. Selbst dann, wenn er nicht direkt das Hauptthema vieler Ereignisse im Zentrum bildet, ist er dennoch immer präsent, zumindest im Hintergrund. 

    Im Jahre 1990 berief Kardinal Macharski einen Internationalen Programmrat mit hervorragenden Persönlichkeiten des christlich-jüdischen Dialogs aus Polen und dem Ausland – sowohl Christen als auch Juden.[17] In diesem Gremium, das in der Anfangszeit des Zentrums mehrmals zusammentraf, wurden die Hauptrichtungen unserer Bildungsarbeit vorgestellt und besprochen.

    1993 entstand in Krakau das Interfakultäre Institut für Ökumene und Dialog (MIED) der Päpstlichen Theologischen Akademie. Unter der Leitung von Prof. Łukasz Kamykowski arbeitet dieses Institut von Anfang an mit dem Zentrum für Dialog und Gebet in Oświęcim zusammen.[18] 2013 wurde dieses Institut umorganisiert und trägt jetzt den Namen Institut für Fundamentaltheologie, Ökumene und Dialog (ITFED) an der Theologischen Fakultät der Päpstlichen Universität Johannes Paul II. in Krakau. In seinem Statut steht, dass es „ständig mit dem Zentrum für Dialog und Gebet in Oświęcim zusammenarbeitet” (Art. 6 § 5).

    Im Jahre 1997 lud unser Zentrum Juden und Christen aus Polen, Deutschland und den USA ein, die sich für den Dialog engagierten.[19] Gegenstand der Reflexion waren Fragen des religiösen Umgangs mit der Wirklichkeit von Auschwitz. Die Tatsache, dass im Ergebnis dieser Begegnung eine Liste mit 24 Fragen entstand, zeugt von der Schwierigkeit der Problematik. Diese Liste wurde vielen Kreisen zugeschickt, die sich auf der ganzen Welt für den christlich-jüdischen Dialog engagierten.[20] Nur das National Holocaust Remembrance Committee of the Canadian Jewish Congress schickte uns eine ausführliche Antwort.[21] Das Zentrum erhielt keinerlei negative Reaktionen.

    Die Teilnehmer dieser Begegnung, unter ihnen Professoren, katholische Priester und ein Rabbiner, beschlossen die Kontakte weiterzuführen und gemeinsam Seminare auf der Schwelle von Auschwitz mit ihren Studenten zu organisieren. Es entstanden Fundamente eines Vertrauens, auf denen man weiter aufbauen kann.

    Seit 1997 hat das Zentrum polnische Studenten zu Studientagen eingeladen, aus welchen in den nächsten Jahren dann internationale Begegnungen wurden. Diese wurden nach folgenden Prinzipien organisiert: zuerst hörten die Teilnehmer zwei Tage lang auf die „Stimme der Erde von Auschwitz” in Form von Führungen durch das ehemalige Lager und der Begegnung mit einem Zeitzeugen. Am Abend wurden dann die Eindrücke des Tages ausgetauscht. Danach verbrachten sie einen Tag in Krakau. Die darauffolgenden zwei Tage, wieder in Oświęcim, waren der Reflexion gewidmet. Dabei sprachen die Referenten vor allem von sich und von ihrer Perspektive, z.B. ein Rabbiner aus Amerika über die jüdische Theologie nach Auschwitz in den USA, ein Professor aus Deutschland über die deutschen Erfahrungen mit dem Dialog nach Auschwitz oder ein katholischer Priester aus Polen über die polnische Sicht von Auschwitz. Sie redeten nicht über die anderen, sondern sie hörten auf die anderen.

    Im Ergebnis dieser Begegnungen entstand das Buch „Dialog auf der Schwelle von Auschwitz”. Es enthält die Texte der während der Studientage gehaltenen Vorträge und stellt eine Art grundlegender Einführung in diesen schwierigen Dialog dar.[22] Diese interreligiösen und internationalen Studientage „auf der Schwelle von Auschwitz” wurden zu einer wichtigen Schule des Dialogs für alle Teilnehmer, und dies nicht nur in wissenschaftlicher Hinsicht. Eine der Teilnehmerinnen hat dies sehr treffend so zum Ausdruck gebracht: „Der große Wert dieser Tagungen bestand in der Begegnung mit dem Anderen. Ein besonders Zeichen dafür war unsere gemeinsame Anwesenheit in Auschwitz. In erster Linie waren wir gemeinsam als Menschen dort – auch wenn jeder selbst mit dieser Erde konfrontiert wurde, wollten wir doch zusammen dort sein. Nicht um irgendjemanden zu überzeugen, sondern um einander zuzuhören, eine andere Sicht kennenzulernen und unser Herz für die Sensibilität des Anderen zu erweitern. Unsere Präsenz dort war auch auf religiöser und nationaler Ebene eine gemeinsame – denn an diesen Begegnungen nahmen Christen und Juden aus Polen, Israel, Deutschland, England und den Vereinigten Staaten teil. Allein schon die Tatsache, dass wir Auschwitz und Birkenau gemeinsam besichtigten, wurde zu einem Ereignis mit großem Symbolcharakter!”[23] Einige der Teilnehmer unterrichten heute selbst oder sind auf andere Weise im christlich-jüdischen Dialog stark engagiert.

    Ein wichtiges Ereignis war die internationale Konferenz „Religion and Violence, Religion and Peace”, die auf Einladung der Sacred Heart University in Connecticut (USA) sowie des Zentrums für Dialog und Gebet in Oświęcim im Jahre 1998 wichtige jüdische und christliche religiöse Führer versammelte, unter ihnen mehrere Kardinäle und Rabbiner sowie auch ein Repräsentant des Islam.[24]

    Der religiöse christlich-jüdische Dialog auf der Schwelle von Auschwitz hat an Tempo gewonnen. Hier einige weitere Beispiele:

    Das Zentrum initiierte und half seit 2007 bei der Realisierung von Studienaufenthalten polnischer Priester in Israel, die vom Rat für den Religiösen Dialog der Polnischen Bischofskonferenz, dem Staatlichen Museum Auschwitz-Birkenau in Oświęcim sowie von Yad Vashem in Jerusalem organisiert werden.

    Die Vereinigung Polnischer Fundamentaltheologen führte ihre Jahrestagung 2008 unter dem Titel „Perspektiven einer Theologie nach Auschwitz” im Zentrum für Dialog und Gebet durch, an der auch je ein deutscher und ein israelischer Referent teilnahm. Die Teilnehmer waren  Lehrbeauftragte aus allen katholischen Priesterseminaren und theologischen Fakultäten in Polen.[25]

    Das Zentrum unterhält auch ständige Kontakte mit dem ICCJ (International Council of Christians and Jews). Das ist die wichtigste Organisation, die Institutionen des religiösen christlich-jüdischen Dialogs aus der ganzen Welt versammelt. Im Jahre 2011 fand die Jahreskonferenz des ICCJ in Polen statt – in Krakau und in Oświęcim. Im Zentrum für Dialog und Gebet fanden Meditationen, Vorträge und Workshops statt, und danach gingen die Teilnehmer gemeinsam einen Gebetsweg entlang der Rampe in Birkenau, wo an verschiedenen Stationen an die Gerechten unter den Völkern der Welt, die Täter, die Opfer des Lagers aus allen Nationen und an die jüdischen Opfer der Shoah gedacht wurde. Dieser Gang war begleitet von christlichen und jüdischen Gebeten.[26] Für die Teilnehmer war das ein tiefes Erlebnis, welches zeigte, dass wir die Opfer von Auschwitz gemeinsam ehren und im Gebet, in gegenseitiger Achtung und in gemeinsamer Verantwortung für die Zukunft verbunden sein können. Es herrschte keine Atmosphäre des Streits mehr.

    In unserem Zentrum nimmt die Zahl der Vorträge und Seminare zum Thema „Holocaust und Dialog” für Studentengruppen aus der ganzen Welt ständig zu (2013 waren es 16 ausländische Gruppen im Zentrum).

    Seit 2013 wird in Oświęcim vom Institut für Fundamentaltheologie, Ökumene und Dialog der Theologischen Fakultät der Päpstlichen Universität Johannes Paul II. in Krakau, dem Internationalen Zentrum für Bildung über Auschwitz und den Holocaust beim Staatlichen Museum Auschwitz-Birkenau sowie vom Zentrum für Dialog und Gebet mit Unterstützung des polnischen Außenministeriums ein Jahreskurs „ABC der christlich- und polnisch-jüdischen Beziehungen” organisiert.

    Neben dem christlich-jüdischen Dialog entwickeln sich in unserem Zentrum auch noch andere Dialoge. Auch hierzu einige Beispiele:

    Das Maximilian-Kolbe-Werk, ein deutscher Verein zur Hilfe für ehemalige Häftlinge von Konzentrationslagern und Ghettos, organisiert in unserem Zentrum alljährlich Begegnungen ehemaliger Häftlinge von Konzentrationslagern und Ghettos mit Jugendlichen, Lehrern und Journalisten.

    Die Maximilian-Kolbe-Stiftung aus Deutschland mit ihren beiden Vorsitzenden, Bischof Ludwig Schick aus Deutschland und Erzbischof Wiktor Skworc aus Polen, organisiert jedes Jahr internationale Workshops im Zentrum für Dialog und Gebet, die eine Schule der Versöhnung nach einer schwierigen Vergangenheit für Menschen darstellen, die sich für die Versöhnung an verschiedenen Brandherden in Europa einsetzen.

    Die Zen Peacemaker Community und die Polnische Friedensgemeinschaft organisieren seit 1995 jedes Jahr einwöchige Auschwitz-Meditationen des Zeugnisgebens (Auschwitz-Birkenau Bearing Witness Retreat). Die Organisatoren sind Buddhisten, aber es nehmen auch Juden und Christen sowie Vertreter anderer Religionen daran teil.

    Seit 2008 führt das Auschwitz-Institut für Frieden und Versöhnung (The Auschwitz Institute for Peace and Reconciliation) aus New York in Zusammenarbeit mit dem Staatlichen Museum Auschwitz-Birkenau in Oświęcim Programme zur Vorbeugung von Völkermord und anderen Massenverbrechen durch. Daran haben bereits über 250 Politiker und Entscheidungsträger aus über 60 Ländern teilgenommen.[27]

    Ein wichtiger, gleichzeitig aber schwieriger und seltener Dialog betrifft die Länder der ehemaligen UdSSR. Im Lager Auschwitz sind etwa 15.000 sowjetische Häftlinge umgekommen, und es war die Sowjetarmee, die das Lager befreit hat. Im Jahre 2008 verbrachten 250 junge Katholiken aus Russland zusammen mit Bischof Clemens Pickel zwei Einkehrtage im Zentrum, das ebenfalls mit russischen Teilnehmern ein Seminar über unterschiedliche Sichten des 2. Weltkrieges (2010) sowie in Zusammenarbeit mit der Universität in Woronesch und der Jagiellonenuniversität in Krakau ein Seminar über Menschenrechte organisiert hat (2013).

    Seit einigen Jahren veranstaltet die japanische NGO Peaceboat zusammen mit dem Zentrum für Dialog und Gebet Studientage, an denen manchmal „Hibakusha” teilnehmen – Opfer des Atombombenabwurfs auf Hiroshima und Nagasaki. Wichtig für sie sind u.a. Begegnungen mit Jugendlichen aus Oświęcim, mit denen sie darüber sprechen, wie man mit der schwierigen Vergangenheit der Heimatstadt leben kann.

    Sicher könnten noch viele weitere Beispiele des Dialogs erwähnt werden.

    Gebet

    Gleich neben dem Zentrum befinden sich das Kloster und die Kapelle der Unbeschuhten Karmelitinnen. Formal nicht mit dem Zentrum für Dialog und Gebet verbunden, führen die Schwestern dort ein gesondertes Gebetsleben. Aber schon ihre bloße Präsenz ist ein ausstrahlendes Zeugnis des Glaubens an der Schwelle von Auschwitz.

    An der Schwelle von Auschwitz motiviert uns der Glaube, dass das Böse nicht das letzte Wort über Auschwitz besitzt. Deshalb geben wir auch in schwierigen Momenten nicht auf. Das Gebet ist die Geduld des Dialogs. 

    Eine Karmelitin war auch Edith Stein, Schwester Benedicta vom Kreuz, die Papst Johannes Paul II. zunächst selig- (1987) und dann heiligsprach (1998) sowie zur Mitpatronin Europas erklärte (1999). Wegen ihrer jüdischen Herkunft wurde sie 1942 in Auschwitz-Birkenau ermordet. Als Papst Johannes Paul II. Edith Stein zur Mitpatronin Europas erklärte, schrieb er: „Ihr Schrei verschmilzt mit dem aller Opfer jener schrecklichen Tragödie. Vorher hat er sich jedoch mit dem Schrei Christi vereint, der dem menschlichen Leiden eine geheimnisvolle, ewige Fruchtbarkeit verspricht.”[28] Edith Stein hat sich ganz bewusst mit dem Schicksal ihres jüdischen Volkes in der Zeit der Katastrophe verbunden. Dies tat sie im Lichte ihres christlichen Glaubens an den Heilssinn des Kreuzes. Verbunden mit der jüdischen Shoah und verbunden mit dem Kreuz Christi ist sie in gewissem Sinne die Patronin des christlich-jüdischen Dialogs nach Auschwitz.

    Da sich das Zentrum über die Gefahr im Klaren ist, dass die Verehrung von Edith Stein bei Katholiken dazu führen kann, die ungetauften jüdischen Opfer zu vergessen, d.h. zu einer „Christianisierung” des Gedenkens an Auschwitz, betonen wir immer wieder, dass Edith die Christen zu den jüdischen Opfern hinführt. Man kann ihrer gar nicht gedenken, ohne an die Shoah zu erinnern.

    Das Zentrum organisierte zwei große wissenschaftliche Konferenzen über Edith Stein – eine polnische im Jahre 2006[29] und eine internationale 2012 –, an denen u.a. auch jüdische Referenten teilnahmen. Während vieler Exerzitien meditierten die Teilnehmer über ihre Texte und ihr Schicksal. Angefangen von 2002 hat das Zentrum für Dialog und Gebet jeweils zum Todestag dieser großartigen Frau eine Feier organisiert. Sowohl der Ablauf der Feierlichkeiten zu ihrem 60. Todestag im Jahre 2002 als auch zu ihrem 70. Todestag 2012 wurde vorher mit jüdischen Vertretern abgesprochen. Im Jahre 2012, vor der Heiligen Messe mit zwölf Bischöfen, die am Denkmal in Birkenau gefeiert wurde, schritten die Teilnehmer an der Rampe entlang – auf symbolischen Spuren des letzten Weges von Edith Stein im jüdischen Transport. Das war ein Gebetsweg, der gemeinsam mit dem Polnischen Rat der Christen und Juden vorbereitet wurde.[30]

    *     *     *

    Der Besuch des Papstes Benedikt XVI. in Auschwitz, Birkenau und im Zentrum für Dialog und Gebet am 28. Mai 2006 war von großer Bedeutung. Er zeigte der Welt Auschwitz und Birkenau als Ort des Gebets und der Begegnung. Als beste Zusammenfassung dieses Ereignisses kann das Zeichen dienen, dass während des Gebets des Papstes in Anwesenheit von Vertretern verschiedener christlicher Konfessionen und Juden in Birkenau am Himmel ein Regenbogen erschien. In der Bibel ist der Regenbogen ein Symbol des Bundes und erinnert an die Verheißung Gottes an Noah, dass die Erde nicht wieder von der großen Flut heimgesucht wird (Gen 9, 13-15). Der Papst erinnerte sich später so daran: „Bei meinen Wegen durch Polen konnte der Besuch in Auschwitz-Birkenau nicht fehlen, an der Stätte der grausamsten Unmenschlichkeit – des Versuchs, das Volk Israel auszulöschen und so auch die Erwählung Gottes zuschanden zu machen, Gott selbst aus der Geschichte zu verbannen. Es war für mich ein großer Trost, als am Himmel ein Regenbogen erschien, während ich in der Gebärde des Ijob zu Gott rief angesichts des Grauens dieser Stätte, im Schrecken über die scheinbare Abwesenheit Gottes und zugleich in der Gewissheit, dass er auch in seinem Schweigen nicht aufhört, bei uns zu sein und zu bleiben. Der Regenbogen war wie eine Antwort: Ja, ich bin da, und die Worte der Verheißung, des Bundes, die ich nach der Sintflut gesprochen habe, gelten auch heute.”[31] Und Rabbi Michael Schudrich, der Oberrabbiner von Polen, sagte, dass der wichtigste Regenbogen der während des Besuches von Benedikt XVI. in Auschwitz war. Er erschien, als Gott sah, dass Seine Kinder vereint sind.[32]



    [1] Der Artikel erschien zuerst auf Polnisch in: Abp Henryk J. Muszyński, Początek wspólnej drogi. Dialog katolicko-żydowski w Polsce w latach 1986–1994, Gniezno–Pelplin 2015, s. 603-618. Ins Deutsche übersetzt von Herbert Ulrich.

    [4] Vgl. www.cdim.pl. Das Zentrum für Information, Begegnung, Dialog, Erziehung und Gebet in Oświęcim hat 1998 den Namen Zentrum für Dialog und Gebet in Oświęcim (CDiM) angenommen.

    [5]Vgl. Auschwitz. Konflikty i dialog, hg. von Marek Głownia und Stefan Wilkanowicz, Krakowska Fundacja Centrum Informacji, Spotkań, Dialogu, Wychowania i Modlitwy und Wydawnictwo św. Stanisława, Kraków 1988, S. 178-180.

    [6]1996 errichtete Kardinal Macharski das „Zentrum für Dialog und Gebet in Oświęcim” zur Durchführung von Bildungsinitiativen und verlieh ihm die öffentliche kirchliche Rechtspersönlichkeit, unabhängig von der Krakauer Stiftung, die sich auf die Fertigstellung des Baus konzentrieren sollte. Nach Abschluss der wichtigsten Bauarbeiten beendete Kardinal Macharski im Jahre 2007 die Tätigkeit des Zentrums für Dialog und Gebet als eines gesonderten Organisationsträgers, und seitdem leitet die Krakauer Stiftung, die ein neues, auf die Bildungstätigkeit konzentriertes Statut erhielt, das Zentrum für Dialog und Gebet in Oświęcim.

    [7]1990 wurde mit der Errichtung des ersten Gebäudes des Dialogzentrums begonnen, welches 1992 eröffnet wurde. Der Bau des Klosters und der Kapelle für die Karmelitinnen begann 1990 und wurde 1995 fertiggestellt. Im Jahre 2005 wurden die ersten Gäste im neuen Hauptgebäude des Zentrums für Dialog und Gebet in Oświęcim aufgenommen.

    [8]Die wichtigsten Sponsoren des Baus sind: die Diözesen München, Köln, New York, der Heilige Stuhl, der Primas von Polen, die Bischofskonferenzen von Italien, Frankreich und Holland, die Stiftung Renovabis der Deutschen Bischofskonferenz sowie die Knights of Columb aus den USA.

    [9]Erst seit 2005 steht den Gästen das neue Hauptgebäude des Zentrums zur Verfügung.

    [10]Im Archiv des Zentrums.

    [11] Papst Johannes Paul II. schrieb in seinem Brief vom 9. April 1993 an die Karmelitinnen in Oświęcim: „Wie sich die Zukunft gestalten wird, die aus dieser qualvollen Vergangenheit hervorgeht, hängt weitgehend von der Tatsache ab, dass auf der Schwelle von Auschwitz jene Liebe wacht, die stärker ist als der Tod (Hld 8,6).”

    [12] Im Archiv des Zentrums. Im Original: „It was incredibly helpful to come back to the Center after each visit to the camp. We found the rest and peace we needed to balance this intense field of suffering and pain.” Ingrid Foeken im Namen einer Gruppe der Ridhwan-Meditationsschule, Mai 2014, in dem ans Zentrum geschickten Bericht über ihren Aufenthalt in Oświęcim.

    [13] Vgl. Halina Birenbaum, Jak można w słowach. Wiersze. Centrum Dialogu, Kraków-Oświęcim 1995. Vgl. auch: Halina Birenbaum, Po co jechać do tej Polski? „Więź”, Warszawa, April 1996 (450), S. 100-117; Halina Birenbaum, Auschwitz – wczoraj i dziś. Czy mam prawo czuć się tutaj szczęśliwa? In: Dialog u progu Auschwitz, Bd. 1. UNUM, Kraków 2003, S. 17-21.

    [14] Grzegorz Ryś, Kardynał Franciszek Macharski - Pasterz w czasach przełomu. In: Archidiecezja Krakowska na przełomie tysiąclecia. Hg. von Stefan Koperek. Wyd. Uniwersytet Jagielloński, Kraków 2004, S. 33.

    [15] Einkehrtage oder Exerzitien gab es u.a. für Priesteramtskandidaten der Diözesen Krakau, Łódź und Płock; für Priesteramtskandidaten der Diözese Tarnów, seit 2009, der Erzdiözese Katowice, seit 2011 jährlich; für Priesteramtskandidaten aus den Orden der Salettiner und der Pauliner; für die Höchsten Oberen der Orden Europas (2010); für die Formationsgruppe der Schwestern Unserer Lieben Frau von Sion (2012); für die Oberen der europäischen Augustianerorden (2012); für die Landeskonferenz der Säkularinstitute (2011); das Organisationskomitee der Gnesener Begegnung (2008); die Direktoren der Caritas Polska (2011); für wissenschaftliche Mitarbeiter der Jagiellonenuniversität in Krakau; für Priesteramtskandidaten und Priester aus Deutschland; für Universitätskapläne aus Westminster (England); für die Edith-Stein-Gesellschaft in Deutschland; für Pilgerreisende aus Kiew (Ukraine); für Schüler unterschiedlicher Schulen; für die Vorstandsmitglieder von Pax Christi International (2013).

    [16] Im Rahmen dieses Projekts entstand die Publikation „Miejsce zamieszkania Oświęcim – Wohnort Oświęcim – My Home Town Oświęcim”, in der die Jugendlichen den Gästen ihre Stadt in drei Sprachen vorstellen. Bearbeitet wurde sie von Elżbieta Głowacka. Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu, Oświęcim 2005.

    [17] Teilnehmer des Internationalen Programmrates:  P. Jean Dujardin (Secretaire du Comite Episcopal Francais pour les Relations avec le Judisme,  Superieur General de l'Oratoire, Vorsitzender des Internationalen Programmrates); Redakteur Stefan Wilkanowicz (Chefredakteur der Zeitschrift „Znak”, stellvertretender Vorsitzender des Internationalen Programmrates); Bischof Kazimierz Nycz (Weihbischof der Erzdiözese Krakau, Vorsitzender des Stiftungsrates); Dr. Stanisław Musiał (Sekretär der Kommission der Polnischen Bischofskonferenz für den Dialog mit dem Judaismus, Sekretär des Internationalen Programmrates, stellvertretender Chefredakteur der Wochenzeitung „Tygodnik Powszechny”); Bischof Henryk Muszyński (Vorsitzender der Kommission der Polnischen Bischofskonferenz für den Dialog mit dem Judaismus, Bischof von Wloclawek); Dr. Michał Czajkowski (Mitglied der Kommission der Polnischen Bischofskonferenz für den Dialog mit dem Judaismus, Professor an der Akademie für Katholische Theologie in Warschau); Marek Głownia (Direktor der Krakauer Stiftung „Zentrum für Information, Begegnung, Dialog, Erziehung und Gebet in Oświęcim”); Jacek Mola (Kaplan des „Zentrums für Information, Begegnung, Dialog, Erziehung und Gebet in Oświęcim”); Józef Święcicki (Gemeindepfarrer in Brzezinka); Prof. Joseph de Smedt (Universität Leuven); Wojciech Sieniawski (Klub der Katholischen Intelligenz – Krakau); Juliusz Zychowicz (Klub der Katholischen Intelligenz – Krakau); Jan Parcer (Staatliches Museum in Oświęcim); Redakteur Jerzy Turowicz (Mitglied der Kommission der Polnischen Bischofskonferenz für den Dialog mit dem Judaismus, Chefredakteur der Wochenzeitung „Tygodnik Powszechny”); Schwester Anne Denise Rinckwald (La Superieure Provinciale De Notre-Dame de Sion); Dr. Stefan Schreiner (Universitätsprofessor, Berlin, Aktion Sühnezeichen, International Council of Christians and Jews); Pastor Bernd Liedtke (Aktion Sühnezeichen); Adam Szesztay (Magyar Demokrata Forum – Budapest); Prof. Juliusz Schreider (Präses der Katholischen Klubs, Moskwa); Prof. Izrael Gutman (Yad Vashem, Jerusalem); Rabbi Leon Klenicki (Anti-Defamation League of B'nai Brith, New York); Jeshajahu Weinberg (U.S. Holocaust Memorial Museum Washington); Rabbi Henri Siegman (American Jewish Congress, Executive Director); Prof. Jonatan Webber (Oxford Centre for Jewish Studies); Małgorzata Rubel (Oxford); Prof. Dr. Simon Lauer (Institut für Jüdisch-Christliche Forschung, Luzern); Rabbi A. James Rudin (National Interreligious Director, American Jewish Committee, New York).

    [18] Ausführlicher zum Thema: „Dialog teologiczny, który słucha głosu ziemi oświęcimskiej. O współpracy MIED – CDiM“ [„Ein theologischer Dialog, der auf die Stimme der Erde von Auschwitz hört. Über die Zusammenarbeit von MIED und CdiM”], in: „Rola placówek naukowych w dialogu ekumenicznym. Sesja jubileuszowa z okazji 10-lecia Międzywydziałowego Instytutu Ekumenii i Dialogu Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie” (Krakau, 17. Dezember 2003), hg. von M. Poniewierska, Biblioteka Ekumenii i Dialogu Bd. 25, Kraków 2004, S. 73-93.

    [19] Teilnehmer: Henryk Halkowski, Krakau (gest. 2009); Hanspeter Heinz, Professor für Pastoraltheologie, Augsburg; Łukasz Kamykowski, Professor an der Päpstlichen Theologischen Akademie, Krakau; Herbert Immenkötter, Professor für Kirchengeschichte, Augsburg; Klaus Kienzler, Professor für Fundamentaltheologie, Augsburg; Rabbiner Michael Signer, Professor für Judaistik, University of Notre Dame, USA (gest. 2009); Stefan Wilkanowicz, stellvertretender Vorsitzender des Internationalen Rates des Staatlichen Museums Auschwitz-Birkenau; Manfred Deselaers, Zentrum für Dialog und Gebet in Oświęcim.

    [20] Diese Fragenliste ist enthalten in: „Dialog teologiczny, który słucha…”, siehe weiter oben, Anm. 17.

    [21] Schreiben vom 1.12.1998, verfasst von Nathan Leipciger, einem Mitglied des Internationalen Rates des Staatlichen Museums Auschwitz-Birkenau in Oświęcim mit Hilfe der Rabbiner Dow Marmur und Reuven P. Bulka. Diese Themen wurden mit dem Rabbiner Dow Marmur am 24.04.1999 im Institut für Ökumene und Dialog in Krakau besprochen.

    [22] Dialog u progu Auschwitz Bd. 1, hg. von Manfred Deselaers, Krakow 2003. (Deutsche Ausgabe: Dialog an der Schwelle vom Auschwitz, Band 1. Kraków 2003. Textauswahl in englischer Sprache in: Dialogue at the edge of Auschwitz – Perspectives for a theology after Auschwitz. Kraków 2014).

    [23] Agata Kroh, ebd., S. 12-13.

    [24] AMIRA SHAMMA ABDIN, Professor of Islamic Culture, Leo Beck College, London; ANTHONY J. CERNERA, President of Sacred Heart University, Fairfield, Connecticut; DAVID L. COPPOLA, Director of Conferences and Publications, Center for Christian-Jewish Understanding of Sacred Heart University, Fairfield, Connecticut; GEORGES COTTIER, O.P., Papal Theologian, Casa Pontificia, Palazzo Apostolico, Vatican City; CAHAL BRENDAN CARDINAL DALY, Archbishop Emeritus of Armagh, Ireland; JOSEPH H. EHRENKRANZ, Co-Founder and Executive Director, Center for Christian-Jewish Understanding of Sacred Heart University, Fairfield, Connecticut; ARCHBISHOP JEREMIASZ, Orthodox Archbishop of Wroclaw and Szczecin, Poland; WILLIAM CARDINAL KEELER, Archbishop of Baltimore, Maryland; FRANCISZEK CARDINAL MACHARSKI, Metropolitan Archbishop of Krakow, Poland; MARTIN E. MARTY, Fairfax M. Cone Distinguished Service Professor, University of Chicago, Illinois; ELISABETH MAXWELL, International Lecturer, London, England; SAMUEL PISAR, Holocaust Survivor, International Attorney, Paris and New York; DAVID ROSEN, Executive Director, Anti-Defamation League, Israel; RENE-SAMUEL SIRAT, Chief Orthodox Rabbi Emeritus of Europe, Paris, France. Dokumentation im Buch: Religion and Violence, Religion and Peace. Essays from the Center for Christian-Jewish Understanding Conference in Auschwitz, Poland May 1998, ed. by Joseph H. Ehrenkranz and David L. Coppola, Sacred Heart University Press, Fairfield, Connecticut 2000.

    [25] Dokumentation in: Dialog u progu Auschwitz, Bd. 2 – Perspektywy teologii po Auschwitz, hg. von Manfred Deselaers, Kraków 2010. (Deutsche Ausgabe: Dialog an der Schwelle von Auschwitz, Band 2 – Perspektiven einer Theologie nach Auschwitz. Kraków 2011. Textauswahl in englischer Sprache in: Dialogue at the edge of Auschwitz – Perspectives for a theology after Auschwitz. Kraków 2014).

    [26] Dokumentation: Religions and Ideologies, Polish Perspectives and Beyond. 2011 Cracow Conference ICCJ. Report, From the Martin Buber House, Number 32. Heppenheim, Germany.

    [27] www.auschwitzinstitute.org/global-programs/ [Zugriff 2014-11-17]

    [28] Johannes Paul II., Apostolisches Schreiben als „Motu Proprio“ erlassen zur Ausrufung der hl. Brigitta von Schweden, der hl. Katharina von Siena und der hl. Teresia Benedicta a Cruce zu Mitpatroninnen Europas. Rom, 1. Oktober 1999, Nr. 9.   http://www.cdim.pl/de/bildung/materialien/texte/52-oficjalne-teksty-kocioa-katolickiego/102-1999-10-01-jan-pawe-ii-list-motu-proprio-edyta-stein-wspopatronka-europy

    [29] Siehe: Bóg i Auschwitz. O Edycie Stein, wizycie Papieża Benedykta XVI i Bogu w mrokach dziejów. Hg. von Manfred Deselaers, Leszek Łysień und Jan Nowak. Kraków 2007, S. 15-96. (Englische Ausgabe: God and Auschwitz. On Edith Stein, Pope Benedict XVI’s Visit, and God in the Twilight of History. Kraków 2008. Deutsche Ausgabe: Gott und Auschwitz. Über Edith Stein, den Besuch von Papst Benedikt XVI. und Gott in den Düsternissen der Geschichte. Kraków 2010).

    [30] Bei den Feierlichkeiten waren folgende Bischöfe anwesend [*mit der Biografie von Edith Stein verbundene Städte]: Erzbischof Péter Kardynał Erdő, Esztergom-Budapest, Primas von Ungarn, Präsident des Rates Europäischer Bischofskonferenzen; Erzbischof Stanisław Kardinal Dziwisz, Ordinarius der Erzdiözese Krakau; Erzbischof Joachim Kardinal Meisner, Ordinarius der Diözese Köln, Deutschland [Köln*]; Erzbischof Kazimierz Kardinal Nycz, Ordinarius der Erzdiözese Warschau; Bischof Dr. Karl-Heinz Wiesemann, Ordinarius der Diözese Speyer, Deutschland [Speyer*]; Erzbischof Marian Gołębiewski, Ordinarius der Erzdiözese Wrocław [Breslau*]; Erzbischof Wiktor Skworc, Ordinarius der Erzdiözese Katowice; Bischof Jan Kopiec, Ordinarius der Diözese Gliwice [Lubliniec*]; Bischof Tadeusz Rakoczy, Ordinarius der Diözese Bielsko-Żywiec [Oświęcim/Auschwitz*]; Bischof Frans Józef Marie Wiertz, Echt, Ordinarius der Diözese Roermond, Holland [Echt*]; Weihbischof Heinz-Günter Bongartz aus der Diözese Hildesheim, Deutschland [Göttingen*]; Weihbischof Stefan Zekorn aus der Diözese Münster, Deutschland [Münster*]. Vom Vorstand des Polnischen Rates der Christen und Juden waren Stanisław Krajewski, Wiesław Dawidowski und Bogdan Białek anwesend.

    [31] Ansprache von Benedikt XVI. an das Kardinalskollegium und die Mitglieder der Römischen Kurie, 22. Dezember 2006, [in:] Gott und Auschwitz.Über Edith Stein, den Besuch von Papst Benedikt XVI. und Gott in den Düsternissen der Geschichte, hg. von M. Deselaers, L. Łysień, J. Nowak. UNUM, Kraków 2010, S. 120.

    [32] Vgl. Deselaers, Manfred, Manfred Deselaers asks where was G-d and where were the Christians? In: No Going Back. Letters to Pope Benedict XVI on the Holocaust, Jewish-Christian Relations & Israel. Ed. by Carol Rittner and Stephen D. Smith. Quill Press in association with The Holocaust Centre, London 2009. – Presented to Pope Benedict XVI during His visit to Yad Vashem in Jerusalem, 11 May 2009, S. 65.

Kontakt


Krakowska Fundacja
Centrum Dialogu i Modlitwy
w Oświęcimiu
ul. M. Kolbego 1, 32-602 Oświęcim

tel.: +48 (33) 843 10 00
tel.: +48 (33) 843 08 88
fax: +48 (33) 843 10 01

Pädagogische Abteilung: education@cdim.pl
Rezeption: reception@cdim.pl

GPS: 50.022956°N, 19.19906°E

Facebook

Umsetzung: Wdesk
2017 © Zentrum für Dialog und Gebet in Oświęcim Polityka cookies
schließen
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies